Naga Markets



sztaba złota leżąca na złotych monetachW marcu wraz z rozwojem epidemii, zamrożeniem kolejnych gospodarek i załamaniem rynków Polacy zaczęli wypłacać gotówkę z banków i kupować złoto fizyczne. Te dwa trendy wręcz rzucały się w oczy. 

  • Złoto bezpieczną przystanią w czasie kryzysu
  • Ludzie przeszacowali atrakcyjność złota

W temacie wypłacania gotówki nagrałem wtedy materiał na YT i podtrzymuje swoje zdanie – polskie banki są stabilne i nie grozi im masowa upadłość. Tak samo nie będzie nacjonalizacji depozytów, w tym warunkach już to jest bardziej zrozumiałe, ale w marcu faktycznie niektórzy byli zaniepokojeni.

Jeśli chodzi o złoto, to dlaczego było ono kupowane?

1. Oczekiwanie wielkiego załamania gospodarczego, które groziło destabilizacją systemu finansowego, skłaniało inwestorów ku czemuś materialnemu, co dobrze przechowuje wartość. Pierwszą myślą jest złoto. Ci bardziej zinformatyzowani, a raczej niektórzy z nich, postawią na bitcoina lub inne kryptowaluty.

2. Reakcja banków centralnych. W odpowiedzi na pogarszające się warunki gospodarcze rządy i banki zabrały się za ratowanie gospodarek. W przypadku tych drugich polegało to na obniżaniu stóp procentowych i inicjowaniu skupów aktywów, dzięki czemu więcej taniego pieniądza miało trafić na rynek. Wielu mówiło: mamy „dodruk” to zaraz będzie hiperinflacja! Muszę kupić złoto, bo złota nikt nie wydrukuje.

W takich warunkach złota zwyczajnie brakowało u dealerów… to jeszcze bardziej nakręcało tych, którzy chcieli zakupić królewski kruszec. Analizowałem wtedy marże dealerów. Jedna uncja złota na rynku kosztowała ok. 7 200 zł, a u dealerów widziałem ceny dochodzące do 9 tys. zł. 

Czy naprawdę opłacało się zasilać kieszeń pośrednika prowizją rzędu 20%?

Faktycznie złoto wtedy rosło, szczególnie wyceniane w polskim złotym, ponieważ podczas rynkowych niepokojów kapitał odpływa z rynków wschodzących i takie waluty, jak polski złoty jest wyprzedawany. Zatem osłabiający się złoty jeszcze bardziej podbijał cenę złota (XAU), w porównaniu do naszej waluty (PLN). Na przełomie lutego i marca 2020 roku uncja złota kosztowała 6200 zł, na szczycie cenowym w maju trzeba było za taką wagę metalu zapłacić już 7400 zł, od tego czasu mamy co czynienia ze spadkami do 6700 zł.

Dlaczego moim zdaniem kupno złoto mogło nie być najlepszym pomysłem i dlaczego być może również teraz nie jest? Zaznaczam, że oczywiście, nie twierdzę, że jestem w stanie przewidzieć zachowania rynku, z oczywistych względów tak nie jest. Jednak moim zdaniem, ludzie przeszacowali atrakcyjność złota, poniżej tłumaczę dlaczego.

1. Wzrost ceny wynikał w dużym stopniu z zatrzymania pracy rafinerii w Szwajcarii. Złoto szybko zniknęło i wystąpił efekt „zakazanego owocu”, „towaru deficytowego”. Niektórzy pomyśleli, że skoro złota nie ma, to znaczy, że to właśnie ono będzie przechowywało wartość i każdy mądry już kupił. Skorzystali na tym dealerzy zwiększający marże. Po wyprzedaniu zapasów zwiększono jedynie intensywność sprzedaży złota z dostawą za 45 dni.

Przy okazji przestroga: podczas turbulentnych czasów (takich jak były w marcu/kwietniu) – nie warto kupować złota z dostawą za „x” czasu. Dealer może upaść, wtedy czasem pozostanie Wam wieloletnia walka po sądach.

2. Banki centralne przestają kupować złoto, a mogą sprzedawać. W ciągu ostatnich lat banki centralne generowały popyt netto na złoto – czyli sumarycznie kupowały więcej, niż sprzedawały. Banki centralne kupują złoto, jako rezerwy. Rezerwy, z których się korzysta w trudnych czasach. Teraz mamy trudne czasu. W ostatnich latach wiele złota kupowały banki centralne: Chin, Rosji, Turcji ale i… Polski. NBP w 2019 roku kupił ponad 100 ton, lokując się w czołówce pod tym względem.

Bank Centralny Rosji od 1 kwietnia zaprzestał kupowania złota, argumentował to wysoką niestabilnością rynku. Sytuacja w Rosji nie jest ciekawa, to gospodarczo słaby kraj, mało konkurencyjny, mało innowacyjny, oparty o eksport surowców, których ceny spadły. Teoretycznie zgromadzone złoto może posłużyć, jako kapitał na czarną godzinę, ale żeby go spieniężyć, trzeba je… sprzedać. Zatem trudne czasy dla gospodarek, to ryzyko sprzedaży złota przez banki centralne, które są dużymi graczami na tym rynku.

3.  Około połowy popytu na złoto to popyt poprzez biżuterię… Porównując dane z pierwszego kwartału do wcześniejszych okresów, ten popyt spada… W trakcie kryzysu mniej osób kupuje biżuterię, większy priorytet mają potrzeby podstawowe, czy też finansowa poduszka bezpieczeństwa. Warto pamiętać, żeby nie przykładać zbyt dużej wagi do trendów Europy i Ameryki. Największe rynki złotej biżuterii to Indie i Chiny, kupuje się tam kilkukrotnie więcej złota w postaci biżuterii niż w np. USA.

4. W pierwszym kwartale 2020 roku mogliśmy obserwować już zwiększone napływy inwestycyjne na rynek złota, głównie przez fundusze ETF. Gdy ten segment zostanie nasycony, jaki będzie motor dla ceny? Może go zwyczajnie zabraknąć.

5. Szok deflacyjny. „To, co wyprawiają banki centralne, musi doprowadzić do inflacji”. Takie wpisy można znaleźć na forach oraz nawet usłyszeć od niektórych występujących w mediach ekonomistów. To rozumowanie błędne. W trakcie spadku popytu i pogorszenia nastrojów konsumenckich pieniądz, mimo że jest tani, nie musi być masowo wydawany, a to jest warunek wystąpienia inflacji. We wpisie z 29 marca ogłosiłem, że inflacja będzie spadać, mimo oburzenia o „drukowanie pieniędzy”. Po dwóch miesiącach dokładnie to obserwujemy, inflacja spada. Niektóre kraje UE mają już deflację. Nie wiemy, jak głęboki będzie spadek cen. Przyznaję, że stymulacje gospodarek przez rządy i banki centralne są silne (np. w Polsce czy USA). Trudno na ten moment oceniać, jak głęboki będzie spadek inflacji, ale jeśli będzie silny, to będziemy mieli do czynienia z szokiem deflacyjnym, a w takich warunkach to nie złoto będzie wzrastać, jako pierwsze. W czasie deflacji gotówka sama w sobie zyskuje siłę nabywczą, ceny aktywów i dóbr, jako całość, spadają.

Zmierzając do końca, warto zaznaczyć, że złoto z reguły bardzo dobrze utrzymuje siłę nabywczą w bardzo długim terminie, znacznie lepiej niż waluty fiducjarne (oparte o zaufanie), takie jak dolar, euro czy polski złoty. Wynika to z faktu, iż władze monetarne dbają, aby waluty podlegały inflacji ok. 2% rocznie. Cele inflacyjne różnią się w zależności od krajów, ale zwykle wynoszą one właśnie mniej więcej 2%. To, że złoto bardzo dobrze trzyma wartość w ciągu 30 czy 50 lat nie znaczy, że jego kupno jest zawsze dobrą strategią. Moim zdaniem istnieje kilka czynników, które przemawiają za spadkami na rynku złota, szczególnie że w tym roku mieliśmy już do czynienia ze wzrostami królewskiego metalu z 5 800 zł za uncję do prawie 7 500 zł na szczycie w połowie maja. Aktualnie mamy do czynienia z odreagowaniem i spadkiem ceny do 6 600 zł za uncję.

Tekst ma na celu zwrócenie uwagi na czynniki prospadkowe i jest to tylko moja subiektywna opinia. Nie jest to rekomendacja. Zaznaczam to, bo w Polsce sporządzanie rekomendacji uregulowane jest w sposób ścisły ustawami.



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here