Naga Markets



Brak wiary w globalne ocieplenie i wsparcie tradycyjnych metod pozyskiwania energii doczepiło Donaldowi Trumpowi łatkę “człowieka branży naftowej”. Szumne zapowiedzi prezydenta o szybkim uzyskaniu przez Stany Zjednoczone samowystarczalności w zakresie wydobycia i konsumpcji ropy zdawały się być coraz bardziej realne.

 

Wybudzenie z marzeń

Na drodze do amerykańskiego snu o naftowej potędze, kluczowym zadaniem miało być usprawienienie infrastruktury przesyłu ropy wewnątrz kraju, która z racji na naftowe embargo pozostawała przez lata zaniedbana. Istotnym punktem tego planu była realizacja projektu rurociągu Dakota Access, który za czasów poprzedniego prezydenta był blokowany z racji na negatywne decyzje środowiskowe i sprzeciw mieszkających w pobliżu rurociągu Indian, którzy obawiali się, że ewentualny wyciek może doprowadzić do zatrucia rzeki Missouri. Ropociąg o długości prawie 2000 km miał przesyłać dziennie +/- 500 tysięcy baryłek z pól naftowych Dakoty aż do miejscowości Patoka w stanie Illinois. Sytuacja zmieniła się diametralnie po wydanym przez nową głowę państwa dekrecie, który zezwolił na ukończenie projektu.

Dakota Access. Źródło: Google Maps / voanews.com

Tymczasem po blisko 3 latach działaności, sąd federalny stanu Kolumbia podjął decyzję o nakazie zamknięcia Dakota Access i przeprowadzeniu kontroli, która ma zbadać ewentualny szkodliwy wpływ na środowisko. Decyzja została uzasadniona niezgodnością pozwolenia na eksploatację rurociągu z obowiązującą ustawą o ochronie środowiska, a według komentatorów będzie to oznaczać wyłączenie ropociągu na kilkanaście miesięcy. Co więcej, branża obawia się, że sukces Joe Bidena w zbliżających się wyborach prezydenckich przekreśli szansę na ponowne otwarcie Dakota Access. Kandydat Demokratów wyraził już swój sprzeciw dla rurociągu Keystone XL, którego budowa również została zablokowana przez czynniki środowiskowe.

Rozmowy traderów - Nowy cykl bezpłatnych webinarów o tradingu od praktycznej strony m.in. Grzegorz Moskwa, Marcin 'Wiking' Wicz, Mariusz Drozdowski, Paweł Szwajcar, Łukasz Fijołek, Maksymilian Bączkowski. Dowiedz się więcej i dołącz do nas!

Naftowe eldorado pod znakiem zapytania?

Dakota Access przesyła ropę z pól naftowych Bakken, które zdążyły boleśnie odczuć spowolnienie na rynku ropy, a zamknięcie ropociągu może uniemożliwić ewentualne odbicie. Po jego wyłączeniu, ropa wydobywana w tym regionie ponownie będzie musiała wrócić do transportu kolejowego, co znacząco wydłuży czas i zwiększy koszty przesyłu. Wywoła to jeszcze większą presję na producentów, którzy już wcześniej zostali zmuszeni do zwiększenia rabatów cenowych na słodką ropę z pól Bakken. Wynika to z faktu, iż region Dakoty Północnej dysponuje znacznie mniejszą pojemnością magazynów niż Texas czy Oklahoma, co w obliczu pandemii spowodowało zamknięcie wielu odwiertów. Produkcja w Bakken w październiku ubiegłego roku wynosiła mniej więcej 1,5 miliona baryłek dziennie, a tymczasem EIA szacuje, że w lipcu spadnie poniżej 1 miliona. Urzędnicy Stanu Dakota Północna obawiają się opuszczenia tego regionu przez producentów, co znacząco wpyłnie na tamtejszy rynek pracy – w tym stanie przemysł naftowy zapewnia ponad 50% wszystkich dochodów z podatków stanowych i zapewnia ponad 55 tysięcy miejsc pracy.

Działania amerykańskich sądów i nastroje wśród Demokratów zmuszają do refleksji nad  przyszłością amerykańskiego sektora naftowego. Jak wskazują prognozy “The Economist” inwestycje w wydobycie “czarnego złota” będą w tym roku o ponad 30% niższe niż 2019 i o ponad 60% niższe niż w 2014 roku. To zdecydowanie dobra wiadomość dla Rosji i OPEC, ale amerykańscy frakerzy po kilku latach korzystnego klimatu mają co raz większy powód do zmartwień.



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here