Naga Markets



Wzrost PKB w USA. Pandemia ponownie zamyka Europę We wczorajszym komentarzu pisałem o czekającej nas lawinie wydarzeń, która… miała zostać przyćmiona przez to, co nęka nas od lutego. Tak też niestety się stało. EBC, dane z USA, nawet wyniki kwartalne największych gigantów zeszły na drugi plan, ustępując kolejnym niechlubnym rekordom zachorowań.

Koronawirus terroryzuje Europę, inwestorzy przerażeni

Wczoraj mieliśmy co prawda próbę odreagowania, ale szybko została ona zgaszona przez kolejne fatalne dane dotyczące zachorowań z Europy. My koncentrujemy się oczywiście na danych z Polski, na ponad 20 tys. przypadków dziennie i konsekwencjach, jakie będą mieć być może już od jutra. Jednak nie jesteśmy sami (co nie stanowi absolutnie jakiegokolwiek pocieszenia) – ta bariera została przekroczona w Europie także przez Francję (blisko 50 tys.!), Hiszpanię, Włochy, Wielką Brytanię oraz Belgię, zaś Niemcy były bardzo blisko. Inwestorzy nie byli gotowi na taki scenariusz – przez miesiące wmawiano im, że drugiego lockdownu nie będzie, a zachęceni darmowym pieniądzem nie chcieli konfrontować tych obietnic z faktami przez zbyt długi czas. Ileż to razy zastanawialiśmy się dlaczego rynek ignoruje tak oczywiste ryzyko drugiej fali? Tak działają rynki, często zerojedynkowo, była radosna ignorancja, przyszło zaskoczenie, niedowierzanie i strach. Strach przez kolejnym ciosem w aktywność gospodarczą, który może nie będzie początkowo tak silny, ale będzie dawał o sobie znać znacznie dłużej.

Te artykuły również Cię zainteresują




W tym kontekście nie dziwi fakt, że wczorajsze wydarzenia zostały w dużym stopniu zignorowane. EBC co prawda osłabił euro, ale równie dobrze słabsze euro można przypisać pogarszającej się sytuacji w Europie i relatywnie lepszej w USA (gdzie również mamy rekordy zachorowań, ale jednak w relacji do populacji jest ich mniej i przyrost również jest wolniejszy. Bank zapowiedział dalsze zwiększenie skali zakupów aktywów na grudniowym posiedzeniu, jednak ta polityka już dawno straciła swoją skuteczność.

Rosnący interwencjonizm EBC na rynku długu ma w zasadzie jeden cel: umożliwienie rządom dalsze zadłużanie się za cenę erozji oszczędności prywatnych (i transferu majątku, głównie od klasy średniej do najbogatszych). Dane makroekonomiczne były naprawdę niezłe. Uwaga skupiła się na wzroście w USA, który wyniósł ponad 33%, jednak przekładając to na europejską metodologię jest to +7,4% k/k, czyli dużo mniej niż np. we Francji, gdzie wzrost wyniósł aż 18,3% k/k! W obydwu przypadkach jest to odbicie po odpowiednio słabym drugim kwartale, gdzie wzrost był ograniczony przez restrykcje – odbicie stymulowane dodatkowo potężnymi pakietami fiskalnymi. Dla rynków to jednak historia, inwestorzy szykują się znów na trudny czwarty kwartał.

Wreszcie wyniki spółek technologicznych były naprawdę niezłe – Google, Facebook i Amazon pokazały najlepsze kwartały w historii, choć poza Googlem akcje traciły w handlu posesyjnym (również dla Apple, który zaraportował spadek sprzedaży iphonów wobec opóźnienia nowego modelu). Świetne wyniki na tle problemów gospodarczych mogą być jednak dla sektora zgubne w kontekście możliwej wygranej Joe Bidena, który już wcześniej wspominał o specjalnym podatku na te firmy.

Piątkowy kalendarz również jest dość ciekawy, mamy w nim szacunkowe dane o PKB Niemiec i strefy euro za trzeci kwartał (10 i 11), inflację PCE (13:30), Chicago PMI (14:45) oraz wskaźnik nastrojów konsumentów (15:00) w USA. Uwaga inwestorów będzie jednak gdzie indziej.

O 9:00 euro kosztuje 4,6232 złotego, dolar 3,9594 złotego, frank 4,3280 złotego, zaś funt 5,1167 złotego.

Autor poleca również: 



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here