Naga Markets



ccf forex comparicTrading staje się coraz bardziej popularnym zajęciem wśród Polaków. Dom Maklerski X-Trade Brokers oszacował, że spekulowaniem tylko i wyłącznie na kontraktach różnicowych (CFD) zajmuje się w Polsce już około 60 tysięcy osób. Ostatnio opublikowane wyniki klientów polskich biur maklerskich pokazują, że dotychczasowe oficjalne statystyki KNF mówiące o 80% inwestorów, którzy ponoszą stratę na koniec roku dość znacznie odbiegają od prawdy. XTB przyznaje, że odsetek klientów, którzy wykazują zyski z handlu wynosi obecnie trochę ponad 45%. Jednak trading z domowego zacisza nie jest jedynym sposobem Polaków na czerpanie korzyści ze zmienności jaką oferują zagraniczne rynki finansowe. Coraz więcej z nas zdaje sobie sprawę z istnienia proprietary trading.


Proptrading

Trudno jednak określić konkretną datę powstania tego modelu handlowego, ponieważ proprietary trading (lub krócej, proptrading) to po prostu przeprowadzanie transakcji na rynkach finansowych z użyciem środków własnych. Banki oraz pozostałe instytucje finansowe zaczęły inwestować własny kapitał w kupno obligacji, akcji czy instrumentów pochodnych opartych o różnorodne instrumenty bazowe (waluty, metale szlachetne, indeksy giełdowe, etc.) zamiast polegać wyłącznie na marży pozyskiwanej z inwestycji przeprowadzanych przez swoich klientów. Z pośrednika podmioty te stały się aktywną stroną handlu.

Do gwałtownego rozrostu proptradingu przyczyniła się przede wszystkim informatyzacja giełd, które z gwarnych parkietów coraz szybciej przeradzały się w centra telekomunikacyjne, obliczające kto, ile i za ile kupił instrumentów finansowych mających obecnie postać cyfrową. Aby obniżyć koszty działalności traderów, zaczęto skupiać ich w jednym miejscu – biurach tradingowych. Nie trzeba było długo czekać by na rynku pojawiły się wyspecjalizowane podmioty skupiające najbardziej doświadczonych z nich – proprietary firms.

Zalety proptradingu

Handel w biurze, razem z innymi profesjonalistami niesie za sobą szereg korzyści. Oczywistym jest zwiększenie zysków, które pojawiają się w miejscu ograniczonych kosztów działalności. Dostęp do notowań na NYSE, NASDAQ czy LSE jest sporym kosztem dla pojedynczego tradera – giełdy przewidują zniżki, gdy jednocześnie dostęp ten zostanie zakupiony dla kilku użytkowników. Ponad to, chociażby koszty dostępu do szybkiego internetu, prądu czy w końcu wynajmu biura w którym możemy dokonywać transakcji rozkłada się na kilku, kilkunastu lub kilkudziesięciu traderów.

Inną niewątpliwą zaletą proptradingu jest możliwość podzielenia się ryzykiem z firmą. Często do pracy w takich miejscach przychodzą osoby młode i zdolne, które jednak nie mają odpowiedniego depozytu by czerpać realne zyski z profesjonalnego handlu na rynku regulowanym. Biura tradingowe, posiadając dostęp do często nieograniczonej płynności są w stanie zapewnić traderowi kapitał rzędu kilkudziesięciu lub nawet kilkuset tysięcy dolarów. Surowe zasady ograniczania ryzyka (choćby automatyczne stop lossy, blokady rachunku etc.) zabezpieczają interes biura, które w zamian za umożliwienie aktywnego handlu na rynku oczekuje odpowiedniej części wypracowanego zysku.

Tomasz Przybycień, trader z wieloletnim doświadczeniem
Tomasz Przybycień, trader z wieloletnim doświadczeniem przekonuje, że handel w grupie może być opłacalny…

Czy zatem proprietary trading jest rozwiązaniem idealnym? Tomasz Przybycień, organizator Daytrader Event, właściciel RemoteDayTraderGroup.com oraz trader od 2007 roku przekonuje, że handel w biurze to kwestia bardzo indywidualna. Jeżeli porównujemy trading w ramach biura gdzie zarządza Tobą menedżer czy właściciel, to Twoje warunki na pewno są gorsze pod kątem podziału zysku niż byłyby u brokera gdzie zgarniasz całość dla siebie. Jednak grupa daje Ci mniejsze opłaty oraz kapitał, na który nie do końca początkujący traderzy oraz Ci którzy doświadczenie posiadają ale już niekoniecznie wyniki, mogą sobie pozwolić. Ponad to, Tomasz zwraca uwagę na narzędzia i środki niedostępne dla zwykłego tradera, które swobodnie mogą być używane w biurze.

O ważnej kwestii natury prawnej wspomina Maciej Biskup z Global BD Trading. W przypadku handlu na amerykańskich giełdach istnieje tzw. Day Trader Pattern Rule – wymóg Financial Industry Regulatory Authority (FINRA) nakazujący inwestorowi ciągłego posiadania 25 tysięcy dolarów zdeponowanych na rachunku. Trader handlujący w biurze nie musi jednak przejmować się zapisami FINRA, gdyż o legalność całej jego aktywności zadbało biuro. Niemniej jednak brak wiedzy finansowej na odpowiednim poziomie oraz wspomniany wymóg kapitałowy sprawia, że w Polsce proptrading to wciąż niszowa działalność. Obecnie w Polsce jest kilkaset osób handlujących na zasadach proptrading. W samym Londynie jest ich kilka tysięcy. Jak widać sporo pracy przed nami, aby dogonić inne kraje – zauważa Biskup.

Pracuję w biurze proptradingowym…

Jak widać istnieje kilka dość poważnych przeszkód przed pełną profesjonalizacją naszego tradingu. Czy warto zatem poświęcić swój czas i niejednokrotnie pieniądze, aby z handlu w domowym zaciszu przenieść się do profesjonalnego biura i poczuć się jak prawdziwy Wilk z Wall Street?

Maciej Biskup, współzałożyciel
Praca w tradingroomie sprzyja osiąganiu lepszych wyników – przekonuje Maciej Biskup

Zdaniem Macieja Biskupa – zdecydowanie tak. Poza ominięciem wspomnianych przeszkód dotyczących wymogów kapitałowych, otrzymujemy ofertę niedostępną dla zwykłego “zjadacza chleba“. Koszty transakcyjne są na nieosiągalnie niskim poziomie w stosunku do klasycznych rachunków maklerskich. Ponad to pracujesz w profesjonalnym trading roomie, wśród innych traderów, co sprzyja osiąganiu lepszych wyników i motywuje do działania – przekonuje członek zarządu Global BD Trading. Firma jako jedna z niewielu oferuje możliwość dołączenia do zespołu traderów handlujących na amerykańskich parkietach, a o zyskowności tej działalności może świadczyć fakt ciągłego rozwijania struktur Global BD Trading.

Zarabianie na NYSE wydaje się łatwe w momencie, gdy to giełda płaci traderowi za aktywność na rynku. Dostarczenie płynności poprzez wystawienie zlecenia oczekującego i zapewnienie tym samym łatwego znalezienia drugiej strony transakcji innym inwestorom nagradzane jest ułamkiem centa. Wartość ta pomnożona przez ogromne ilości przehandlowanych w trakcie sesji akcji powoduje, że nie musimy nawet złapać trendu na danym instrumencie, by na koniec dnia cieszyć się zadowalającym zyskiem. Próżno szukać podobnego mechanizmu w handlu, który odbywa się z domowego zacisza.

Rekrutacja na stanowisko tradera w biurze proptradingowym podobna jest do rekrutacji w dobrych korporacjach – większość z biur przesiewa kandydatów pragnących zostać drugim Gordonem Gecko rozmowami oraz testami psychologicznymi mającymi na celu znalezienie osób, które charakteryzuje pasja związana z inwestycjami, determinacja oraz umiejętność ciągłej pracy nad sobą i nad swoimi emocjami. To nie jest praca dla każdego – przekonuje Piotr Gunia, współzałożyciel Skyhedgez całą pewnością potrzebne są pewne predyspozycje, talent. Nie ma jednak jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o idealnego kandydata na tradera. Działająca na rynku kontraktów futures SkyHedge przekonuje, że inwestuje w wyselekcjonowanych pracowników, których pozyskuje w trakcie rekrutacji odbywających się około raz na sześć miesięcy. Zakres działalności SkyHedge jest znacznie szerszy niż w przypadku Global BD Trading – traderzy pracujący pod kierownictwem Piotra Guni oraz Sebastiana Chmiela handlują obligacjami, walutami, towarami czy choćby kontraktami na stopy procentowe.

Czy poza samozaparciem i chęcią do pracy w proptradingu potrzeba czegoś więcej? Teoretycznie nie, choć należy mieć na uwadze, że chętnych na stanowisko tradera przybywa. Rozwiązaniem tego problemu są coraz bardziej rygorystyczne rekrutacje, a także szkolenia oferowane przez dane biuro, które często otwiera drogę do kariery w tradingu. Na tej metodzie polegają założyciele Global BD Trading. Michał Dzierżęga oraz Maciej Biskup prawdopodobnie jako jedyni w Polsce oferują profesjonalne szkolenie z zakresu daytradingu na amerykańskim rynku akcji, które – jak zauważa Michał Dzierżęga – w jednym przypadku na trzy kończy się zatrudnieniem danej osoby w biurze.

Warsztaty pod okiem profesjonalistów prowadzone są w biurach Global BD Trading przez okres od trzech do sześciu miesięcy. Przez ten czas, szkolony gruntownie poznaje zasady jakie obowiązują na parkiecie oraz poznaje najefektywniejsze strategie wykorzystywane przez profesjonalnych traderów. Maciej Biskup przekonuje, że osoba kończąca kurs Global BD Trading doskonale będzie rozumiała wszystkie mechanizmy rządzące tym największym rynkiem giełdowym na świecie.

Ile takie szkolenie kosztuje? Poza czasem poświęconym na naukę należy przygotować się na wydatek rzędu od blisko trzech do niemal dziesięciu tysięcy złotych. To sporo pieniędzy, należy jednak pamiętać, że trading nie jest prostą rzeczą. Wymagamy ciężkiej pracy dla każdego kto już do nas trafi. Aby dołączyć do najlepszych należy poświęcić dużo wolnego czasu na naukę i wyciąganie wniosków z tego co się robi. Bez tego szanse na bycie profesjonalistą w tym zawodzie gwałtownie maleją – przekonuje Michał Dzierżęga.

Łatwo można wpaść w pułapkę myślenia, która podpowiada nam, że posiadając 10 000 PLN znacznie bardziej efektywnym sposobem będzie przeznaczenie ich na handel we własnym zakresie i nauka na własną rękę. Należy jednak pamiętać o tym, że profesjonalny handel kosztuje – miesięczny koszt samej platformy to około 135USD. Do tego dochodzą również quotes czyli notowania, których koszt sięga kolejnych 100 USD miesięcznie. Aby efektywnie poruszać się na rynku oferującym kilka tysięcy instrumentów (na samym NYSE notowanych jest ponad 3290 spółek!) warto zainwestować również w skanery giełdowe – najtańsze rozwiązania kosztują 50 USD miesięcznie.

Nadal jednak daleko jest do kwoty 10 000 PLN za sześciomiesięczne szkolenie. Pamiętajmy również o kosztach, które miały zostać zminimalizowane właśnie przez tworzenie biur proptradingowych – prąd, internet, komputer. Michał Dzierżęga szacuje, że koszt minimalnej konfiguracji dobrej jakości sprzętu sięga 3 500 PLN. Do tej kwoty warto doliczyć przynajmniej dwa monitory oraz (co najważniejsze) wygodny fotel. Nieocenionym elementem jest również przekazana wiedza. Założyciele Global BD Trading związani są z rynkami finansowymi od kilkunastu lat, jak sami zaznaczają od 2010 roku aktywnie szkolą traderów z których duża część pracuje w śląskich biurach firmy. Celem szkolenia jest oczywiście zatrudnienie danej osoby na stanowisku tradera. To często wymaga wyszkolenia od podstaw, przez co najbardziej adekwatnym jest okres trzech miesięcy intensywnej nauki – przekonuje Michał Dzierżęga.

Jak to wygląda w Vital Trading?

W czerwcu tego roku nasza redakcja została zaproszona na spotkanie rektrutacyjne Vital Trading – spółki założonej przez trzech młodych traderów. Na miejsce udał się nasz ówczesny redaktor Marcin Moroz, który następnie opisał swoje odczucia po całym evencie. Tekst Marcina wywołał jednak zdecydowaną reakcję jednego z Czytelników – pana Piotra (imię zmienione). Zarzucił nam zbytnią stronniczość w opisie przebiegu szkolenia organizowanego przez YESFX oraz Vital Trading w Warszawie. Opis Marcina dostępny jest w tym miejscu. Postanowiliśmy bliżej przyjrzeć się sprawie i poprosiliśmy Piotra o przedstawienie swojej wersji wydarzeń.

Szukałem pracy jako trader i moją uwagę przykuła powtarzająca się oferta Vital Trading. Jestem obecny na rynku od marca 2014 roku i wszystkie transakcje przeprowadzam na prawdziwych pieniądzach. Zawieram średnio 100-150 transakcji w miesiącu i nierzadko spędzam po 10 godzin przed wykresami – nie mogę powiedzieć, że jestem żółtodziobem. Z ciekawości wybrałem się na seminarium organizowane w Warszawie, gdzie spotkałem osoby z podobnym doświadczeniem – zwierza się Piotr.

Ludzi było całkiem sporo, poznałem pana z ponad trzydziestoletnim stażem na rynku, który również był zainteresowany posadą profesjonalnego tradera. Sam wcześniej spotkałem się już z podobnymi ofertami, wymieniłem kilkanaście maili z Global BD Trading – kontynuuje Piotr. Zapytany o sam przebieg seminarium stwierdza: Było miło, można rzec, że atmosfera była niemal rodzinna, serdeczna. Styl całego spotkania przypominał nieco inne szkolenia. Chodzi mi tu o ton w jakim to wszystko się odbywało – takie typowe YES, DO IT NOW!

Piotr zaczął czuć się nieswojo dopiero w momencie, gdy głos zabrał przedstawiciel YESFX. Cypryjczyk określił się jako łowca talentów, choć jak zwraca uwagę nasz rozmówca – mogło odnieść się wrażenie, że to sam założyciel YESFX. Po raz pierwszy w trakcie spotkania pojawiła się informacja na temat tego, że za wzięcie udziału w szkoleniu przygotowującym do pracy w Vital Trading/YESFX wymagana jest zapłata. Całe 3700 EUR lub niemal 15 000 PLN. Do tego momentu szczerze chciałem “załapać się” na tą posadę – stwierdza Piotr.

To co najbardziej zbulwersowało naszego Czytelnika to fakt, że Vital Trading poszukuje osób bez doświadczenia. Szkolenie zgodnie z stanowiskiem organizatora skierowane było głównie do takich osób. Jestem ciekaw jak osoba niedoświadczona, lub zaczynająca swoją przygodę na rynku rozwiązałaby test, który otrzymaliśmy na pierwszym etapie szkolenia. Wszyscy uczestnicy z którymi rozmawiałem potwierdziliśmy, że do pozytywnego wyniku potrzebna jest całkiem spora wiedza – przekonuje Piotr.

Zajrzeliśmy w przesłane nam materiały i możemy stwierdzić, że poziom całego testu liczbowego i logicznego dla kandydatów na stanowisko Junior Forex Trader jest dość nierówny. Obok pytań czysto matematycznych z rozwiązaniem których nie miałby problemu gimnazjalista (Jaki jest wynik równania 6-1×0+2/2?) pojawiły się pytania zahaczające o tematy inflacji. Można stwierdzić, że osoba faktycznie nie mająca styczności z rynkami mogłaby mieć problemy z poprawnym rozwiązaniem testu. Po co więc Vital Trading oraz YESFX szukają takich osób?

Jeden z przykładowych testów YESFX. Skan edytowany w celu zachowania anonimowości
Jeden z przykładowych testów YESFX. Skan edytowany w celu zachowania anonimowości

Po skontaktowaniu się z Miłoszem Cichockim, jednym z założycieli Vital Trading, okazało się, że relacja pana Piotra dość wyraźnie odbiega od tej przedstawianej przez spółkę. Podczas seminarium szukaliśmy osób posiadających doświadczenie na rynkach kapitałowych oraz dopiero początkujących. W ogłoszeniu jasno było napisane, że nie wymagamy obecności na rynkach kapitałowych, ale wiedzy ekonomicznej już jak najbardziej tak – stwierdza w rozmowie z nami Miłosz.

Prawdą jest, że poszukujemy osób niedoświadczonych, ale z prostego powodu. Takie osoby zdecydowanie łatwiej jest nauczyć tradingu. Paradoks? Tylko na pierwszy rzut oka. To jest jak z nauką jazdy samochodem. Możemy sami się nauczyć i wyrobić negatywne nawyki. Nadal możemy poruszać się po drodze, ale stwarzając duże niebezpieczeństwo. Udając się na kurs nauki jazdy, zostajemy profesjonalnie przygotowani. Taka sama sytuacja jest w tradingu. Przez lata, początkujący czerpią wiedzę z for internetowych od osób, które same popełniały masę błędów i bez skrupułów przekazywały ją dalej. Brak usystematyzowanej wiedzy, szum informacyjny sprawia, że te osoby mimo, że posiadają „wiedzę”, nie są zarabiające. Uwierzcie lub nie, ale takiej osobie trzeba poświęcić dużo więcej czasu, aby wyprowadzić go na „prostą”, niż osobę, które ma małe doświadczenie – broni swoich racji Cichocki.

Należy przyznać, że uwaga współzałożyciela Vital Trading trafia idealnie w punkt. Mnogość ofert edukacyjnych z zakresu inwestycji, rynków finansowych i popularnego foreksu jest tak ogromna, że prześledzenie choćby połowy z nich zabrałoby nam przynajmniej kilka lub może nawet kilkanaście miesięcy. Przyjmując, że większość z tych informacji jest powielana, nadal jesteśmy narażeni na wspomniany szum informacyjny.

Kontrowersje wzbudza również, zarówno w Piotrze jak i pozostałych osobach z którymi miał kontakt po szkoleniu, system wynagrodzenia YESFX. Po zapłacie za pięciodniowe szkolenie (28 godzin) rozpoczyna się okres próbny, w którym firma proptradingowa zapewnia kapitał w wysokości 50,000 EUR. Cały okres trwa 3 miesiące i jak wynika z umowy przekazanej uczestnikom szkolenia za drugi oraz trzeci miesiąc szkolony otrzymuje wynagrodzenie w wysokości 50% uzyskanego w danym miesiącu wyniku. Wynagrodzenie za pierwszy miesiąc łączone jest z kolei z wypłatą za drugi miesiąc. Jeśli w trakcie trzech miesięcy szkolenia uzyskamy wynik przekraczający 5,000 EUR w drugi(10% kapitału) wówczas nabywamy prawa do stałego (choć nie do końca, jak się później okaże) wynagrodzenia oraz części wypracowanego przez nas zysku.

Tutaj już pojawia się dość mocny rozdźwięk miedzy relacją Pana Piotra z tym co mówiliśmy i co jest zapisane w umowie. Okres szkolenia trwa miesiąc czasu, nie tydzień. Przez pierwszy tydzień, podczas szkolenia stacjonarnego, uczyliśmy traderów systemu. Kolejne 3 tygodnie uczestnicy szlifowali swoje umiejętności – protestuje Miłosz Cichocki. Umowę każdy kandydat otrzymał na pierwszym spotkaniu. Przygotowaliśmy wydrukowane kopie, by każdy z osobna mógł spokojnie się z nią zapoznać. Podczas spotkania jasno było powiedziane oraz zostało to zapisane w umowie, że niezależnie od wyniku zostaje wypłacany miesięczny bonus fee w kwocie 1600 euro. Co więcej, nie możemy zakładać, że rynki będą chodziły pod nasze dyktando, dlatego target 5 tys. EUR mógłby być osiągnięty w późniejszym terminie, zależnie od sytuacji rynkowej. Jeśli trader zarobił tysiąc euro a nie pięć, w ciągu tych 3 miesięcy, okres próbny zostaje wydłużony. Traderzy cały czas uzyskują success fee od zarobków podczas okres próbnego.

Vital Trading przekonuje również, że podejmując współpracę (co jak się za chwilę okaże jest kluczowym stwierdzeniem) ze spółką trader może wybrać dwie ścieżki. Pierwsza z nich bazuje na braku doświadczenia osoby szkolonej i gwarantuje stałą wypłatę plus udział w zyskach (tzw. succes fee). Osoby o większym doświadczeniu, pewne swojej strategii mogą skusić się na współpracę bazującą na wyższym udziale w całkowitych zyskach inwestycyjnych. Osoba ta nie będzie otrzymywać stałej części wypłaty lecz skorzysta na znacznie atrakcyjniejszym podziale wypracowanych zysków – fifty fifty. To właśnie z tego powodu, Vital Trading preferuje mówić o współpracy z traderem, nie zaś jego zatrudnianiu. Dlatego też w rozmowie Miłosz unika używania słowa wypłata, która powinna być traktowana raczej jako wynagrodzenie za usługę (business to business) niż tradycyjne wynagrodzenie znane z stosunku pracodawca-pracownik. Ma to swoje uzasadnienie – traderzy współpracujący z Vital Trading działają na zasadzie samozatrudnienia, tj. posiadają swoje własne działalności gospodarcze.

Piotra zaniepokoiły również zapisy w przekazanej umowie dotyczące rozwiązywania ewentualnych sporów pomiędzy YESFX, a traderami współpracującymi z nimi za pośrednictwem Vital Trading. Faktycznie, wczytując się w zapisy przesłanej nam umowy mamy wrażenie, że powodem do zerwania współpracy (a tym samym braku wypłaty należnej pensji plus części wypracowanego zysku) może być niemal wszystko. Narzucone sztywne zasady zarządzania kapitałem (choć należy przyznać, że są one logiczne i z całą pewnością pomocne w tradingu) będą ograniczać tych z traderów, którzy cenią sobie wyższe ryzyko. Być może praca w YESFX nie jest dla takich osób?

Vital Trading przekonuje, że kilkukrotnie podczas całego spotkania rekrutacyjnego powtarzano, że jeśli jakiś paragraf umowy budzi wątpliwości zgromadzonych – można go zmienić. Traderzy współpracujący z nami sprawdzali te umowy u swoich prawników. Nie było żadnych zastrzeżeń – broni się Cichocki.

Nie przyjmujemy osób, które mają problem z ograniczaniem ryzyka. To nie jest po prostu oferta dla nich. Nie używamy praktycznie dźwigni finansowej, jesteśmy nastawieni na stabilne zyski, a nie ekstremalne wahania kapitału. Zdajemy sobie sprawę, że taki model zarządzania kapitałem, ograniczanie ryzyka – może komuś z różnych przyczyn nie odpowiadać. Jak jednak zawsze podkreślamy, trading to nie kasyno, to wspaniała, ale ciężka praca i tutaj emocji należy unikać. Stawiamy na przejrzystość warunków współpracy, upraszczając je do granic, ale trzymamy się ich bardzo mocno. Na większą swobodę mogą u nas liczyć wyłącznie osoby na pozycji Expert FX Trader, które posiadają w swoim portfelu indywidualnie ustalaną wielkość depozytu – tłumaczy współzałożyciel Vital Trading.

Układ idealny dla tradera…

Czerwcowe spotkanie rekrutacyjne spowodowało, że dwie osoby zdecydowały się odbyć miesięczne szkolenie. Obaj panowie zgodzili się odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących zarówno samego przebiegu szkolenia jak i ogólnych odczuć związanych. Pierwszy z nich, Rafał pracował niegdyś w sektorze bankowym, rynkami finansowymi interesował się – jak sam zapewnia – od czasów studenckich.

Jedna ze stacji traderskich Vital Trading
Jedna ze stacji traderskich Vital Trading

Giełda pociągała mnie od zawsze. Pamiętam jak śledziłem notowania drukowane w Gazecie Wyborczej… Ba! Próbowałem kupić Dębicę podczas oferty pierwotnej. Również w trakcie studiów odbyłem pouczającą praktykę w jednym z domów maklerskich. Rynek zawsze był gdzieś “za moimi plecami” – stwierdza Rafał.

Maciej był zawodowym żołnierzem. Przed rokiem postanowił zmienić branżę na nieco spokojniejszą – padło na finanse. Udało mu się zdobyć posadę u jednego z brokerów forex, a nawet pracować przez dwa miesiące w funduszu hedgingowym na stanowisku futures tradera.

Zarówno Rafał jak i Maciej nie mogą pochwalić się latami doświadczenia na rynku. Rafał, choć polskim rynkiem kapitałowym interesuje się od dawna, rynek walutowy poznał tak na prawdę mniej więcej przed rokiem. Podobnie zresztą jak Maciej, który dość boleśnie wspomina wydarzenia ze stycznia 2015 roku. Miałem wówczas zlecenie oczekujące na EUR/CHF po złej stronie rynku. Gdy zostało uruchomione, mój stop loss znalazł się w luce cenowej. W jednej chwili straciłem ponad 70% depozytu, a wraz ze mną stracili podpięci pod rachunek PAMM inwestorzy – opowiada były żołnierz.

Gdy poruszony zostaje temat czerwcowego seminarium (czy bardziej spotkania rekrutacyjnego) Vital Trading, Rafał dzieli się swoimi przemyśleniami. Jechałem tam bez większych nadziei. Nie łudziłem się, że usłyszę cokolwiek konstruktywnego, a raczej nastawiałem się na prezentację “wspaniałego systemu” na który obowiązywać będzie czasowa promocja – opisuje Rafał. Po zakończonym spotkaniu byłem zaskoczony. Profesjonalizm, przejrzystość – to słowa, które się nasuwają na myśl. Nikt nikogo do niczego nie namawiał, nie obiecywano złotych gór, a to co mi się najbardziej spodobało to to, że poza transakcjami zakończonymi sukcesem pokazywano również te stratne.

Słowa potwierdza, w naprawdę żołnierskim stylu, Maciej. Rekrutację w czerwcu oceniam jako sprawnie przeprowadzoną. Każdy z uczestników miał z góry wgląd do, podpisywanej w przyszłości, umowy ze YesFX. Chętnych było sporo, obawiałem się że nie będzie dla mnie miejsca. Jak się okazało zajętych zostało trzy z pięciu miejsc, domyślam się że kwota za szkolenie przesiała zainteresowanych.

Pieniądze. My Polacy nie lubimy o nich rozmawiać. Mimo wszystko zapytałem o moment podjęcia decyzji, moment w którym obaj moi rozmówcy zdecydowali zainwestować w dość niepewną przyszłość. Czy bałem się przed zakupem szkolenia? W momencie gdy musiałem zdecydować pojawiły się pewne wątpliwości. Jednak pozytywny wynik rekrutacji utwierdził mnie w przekonani, że zmierzam w dobrym kierunku. Chęć robienia czegoś zgodnego z moimi zainteresowaniami bardzo mnie motywowała. Ta decyzja, jak każda, związana była z pewną zmianą co w sposób naturalny rodzi pewien opór w głowie – relacjonuje Rafał.

Wielokrotnie nam powtarzano, że dopóki będziemy trzymać się zasad, dopóty współpraca nie zostanie zerwana – przypomina Maciej. Niedawno minęły wspomniane w umowie trzy miesiące okresu próbnego. Warunkiem współpracy z YESFX było zakończenie go na plusie. Mimo wszystko, ważniejszym jest żelazne trzymanie się zasad niż pogoń za zyskiem. Na szczęście nie musiałem sprawdzać czy zapewnienia YESFX są wiarygodne. Zakończyłem okres próbny z dodatnim bilansem – chwali się Maciej.

Przez całe szkolenie dążono do tego, aby całkowicie wyplenić z nas potrzebę tzw. monkey tradingu – pustego składania zleceń “na siłę”. Dużo czasu poświęcono na filozofię, lub jak większość to nazywa – psychologię tradingu. Dopiero po przygotowaniu mentalnym przedstawiony był nam system transakcyjny. Naszym zadaniem nie było tylko stosowanie się do zasad, ale zrozumienie ich – przypomina Rafał – Gdy już to zrozumiałeś łatwiej było pojąć dlaczego wykorzystany powinien zostać ten, a nie inny sygnał.

Podczas szkolenia domowego (jak określa je Rafał) potencjalni przyszli współpracownicy Vital Trading stale pozostawali pod nadzorem bardziej doświadczonych traderów. Każdy błąd był omawiany i korygowany, tak by sytuacja mogąca doprowadzić do straty nie powtórzyła się w przyszłości. Często pytano się mnie dlaczego zagrałem tak, a nie inaczej – relacjonuje Rafał. Celem ćwiczenia było samodzielne znalezienie błędu przez kursanta.

Odbyliśmy również tygodniowe szkolenie stacjonarne w Toruniu. Firma opłaciła mi zakwaterowanie na czas pobytu w mieście – opisuje swoje wrażenia Maciej. Bardzo pięknym mieście! – wtrąca się Rafał.

Całe szkolenie dążyło do zmechanizowania całego procesu decyzyjnego związanego z otwarciem nowej pozycji na rynku. Vital Trading udostępnia swoim szkolonym check listy, które w prosty i przejrzysty sposób jak po sznurku przeprowadzają tradera przez, obowiązkowe z punktu widzenia systemu transakcyjnego firmy, elementy.

Silny nacisk na psychologię tradingu, na zrozumienie podstaw dotyczących dlaczego dana transakcja ma rację bytu sprawia, że szkolenie Vital Trading, bardziej niż znane większości z nas spotkania marketingowe podczas których sprzedawany jest cudowny system, przypomina sesję mentoringu. Nie ma niczego nadzwyczajnego w tym, że szukamy ludzi “bez doświadczenia” na rynku. Nie szukamy oczywiście ludzi, którzy nie wiedzą czym jest spread lub którym sprawiają trudność proste działania matematyczne. Szukamy osób niedoświadczonych, ponieważ takie osoby najłatwiej “uformować” – przekonuje Miłosz Cichocki. Brak wyrobionych nawyków u osób początkujących sprawia, że w trakcie szkolenia znacznie łatwiej jest im wskazać właściwą ścieżkę na rynku. Właściwą przynajmniej z punktu widzenia YESFX – zatrudniającej w Polsce, za pośrednictwem Vital Trading, już dziesięciu traderów .

Jak świeżo upieczeni traderzy Vital Trading postrzegają swoją decyzję o wzięciu udziału w szkoleniu? Osobiście, nie żałuję swojej decyzji. Chciałem się nauczyć jak handlować w sposób profesjonalny i osiągać zyski. Na chwilę obecną Vital Trading mi to umożliwia – przyznaje Rafał. Jak przyznaje Maciej – na tę chwilę współpracę oceniam pozytywnie. Minęło dopiero trzy miesiące, ale jeśli sytuacja się utrzyma to podjęte w czerwcu ryzyko zaowocowało zdalną, przyjemną i dobrze płatną pracą. Były żołnierz docenia również rolę dyscypliny w nowej pracy – Układ jest idealny dla tradera. Cały kapitał przeznaczony do inwestycji należy do firmy, która co prawda narzuca nam cały system inwestycyjny (zatem moment wejścia, wyjścia, zarządzania kapitałem, ryzykiem – dop. red.) jednak zdejmuje całą presję z tradera. Można zapomnieć o problemach natury psychicznej i polegać wyłącznie na dyscyplinie.

Rafał przestrzega jednak przed zbytnim hurraoptymizmem. Chciałbym przestrzec wszystkich, którzy usłyszeli, że trading to prosta praca z wysokimi zarobkami. Dla mnie, to ciężki wysiłek umysłowy, wymagający opanowania własnych emocji oraz wyrobienia w sobie konsekwencji, determinacji i pokory. Trading przypomina własny biznes, który wymaga nie tylko zainwestowania kapitału, lecz znacznie, znacznie więcej. Zarówno w biznesie jak i tradingu są okresy lepsze i gorsze i trzeba zdać sobie z tego sprawę – zaznacza.

Czy to dla mnie?

Handel w biurze proptradingowym, czy to w wymienionych w tekście, czy też w zupełnie innym miejscu, to handel przede wszystkim pod okiem oraz z profesjonalistami. O wsparciu ze strony starszych stażem traderów mówią zarówno Rafał jak i Maciej. Łączy nas wspólny cel. Jeśli zarabiasz Ty, to zarabia również Vital – zauważa Rafał. Realia rynkowe sprawiają, że firm proptradingowych najzwyczajniej nie stać na zatrudnianie ludzi z ulicy. Biura organizują więc albo kilkuetapowe rekrutacje w których przesiewają kandydatów, pozostawiając jedynie tych najlepiej rokujących, lub organizują płatne szkolenia w których już samo uczestnictwo pokazuje, że dana osoba rzeczywiście jest zdeterminowana by zacząć pracę na stanowisku tradera.

Z całą pewnością samodzielny handel w oparciu o wypracowane metody jest zajęciem bardziej intratnym – całość zysku pozostaje w Twojej kieszeni. Nie musisz pojawiać się biurze, ani nie jesteś związany żadnymi umowami i kiedy nie chcesz otwierać platformy to po prostu tego nie robisz. Z drugiej jednak strony – ponosisz całość ryzyka, które – jak niejednokrotnie wskazywano w tekście – nie różni się wiele od ryzyka podejmowanego przez przedsiębiorcę.

Biuro tradingowe na pewno jest dobrym miejscem na rozpoczęcie swojej przygody z prawdziwym rynkiem. Choć wymaga wstępnych wyrzeczeń, taka ścieżka kariery zapewnia zarówno odpowiednie przygotowanie do profesjonalnego tradingu jak i potrzebne środki dzięki którym zyski są odpowiednio wysokie. Chrońmy więc polską branżę proptradingu – zarówno przed nieuczciwymi firmami, jak i bezpodstawnymi oszczerstwami.



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

4 KOMENTARZE

  1. Jarek – oczywiście że dając wypowiedź na łamach comparic.pl przy swoim nazwisku proszę o podanie kim jestem. Chyba normalne. Tym bardziej gdy nie mam się zupełnie czego wstydzić 🙂 ale przyznam Ci rację, za dużo razy powtarzane w artykule firmy 🙂

    Jeżeli ktos pyta o proptrading w Polsce to do kogo ma się udać? Na poczekaniu coś wymyslic czy udać się do ludzi z branży?

    Poza osobami ktore się wypowiedziały dodalbym jeszcze dwie firmy które są dłużej niż moja na rynku. Szkoda że ich zabrakło.

    Co do opinii tych co pracowali w biurach – to jest podstawa. Ale polecam dotrzeć do tych którzy pracują, nie do tych którzy narzekają że nie wyszło 🙂
    U siebie na stronie zrobiłem serie artykułów o proptradingu. By Ci którzy o nim pojęcia nie mieli mogli zagłębić a zarazem przekalkulowac czy to opłacalne.

    Do współpracy na gieldach amerykańskich – przynajmniej u mnie – trafia mały ułamek. Ci najbardziej zdeterminowani do próby. Jak na większości rynków – odsetek tych którzy zmienia to w sposób na życie jest niewielki. Nie ma co barwic oczu. Takie są realia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here