Naga Markets



WIG20 zyskuje 0,7% i powoli odrabia stratyNotowania środowe na rynku warszawskim przyniosły rozdanie, w którym rynek próbował korygować trzydniową przecenę i lokalną falę spadkową. Impulsem wzrostowym było zachowanie indeksów rynków bazowych, które – jak uważnie śledzony w Warszawie niemiecki DAX – szukały mocnych zwyżek. W finale niemiecka średnia skończyła sesję rosnąc o przeszło 2 procent, ale GPW zdołała odpowiedzieć zwyżką WIG20 o ledwie 0,7 procent przy niespełna 600 mln złotych obrotu.

Rynek w poszukiwaniu konsolidacji

Z perspektywy końca sesji widać, iż rynek poszukał raczej konsolidacji niż poważnej korekty ostatnich spadków, a finałowy wzrost tylko kosmetycznie różnił się o otwarcia luką wymuszoną porannym optymizmem rynków europejskich. Technicznie patrząc najważniejszym elementem sesji był powrót WIG20 w rejon 1785 pkt., co ulokowało indeks 70 punktów od oporu na 1856 pkt. i 50 punktów od wsparcia w rejonie 1735 pkt. Uwzględniając fakt, iż ATR WIG20 z 14 ostatnich sesji zbliżony jest do 42 punktów koszyk blue chipów jawi się jako idealnie ułożony do przedłużenia gry w ramach trendu bocznego. W praktyce zachowanie rynku wymusza i pozwala czekać na przesilenie techniczne i kolejne spotkania z granicami trendu, który mrozi wykres indeksu w konsolidacji trwającej od pierwszej połowy czerwca.

Uwzględniając okazaną również dzisiaj wrażliwość rynku na kondycję giełd bazowych w trakcie kolejnych dwóch sesji warto oczekiwać gry w cieniu indeksów światowych, które wchodzą w dwie finałowe sesje tygodnia z radarami nastawionymi na dane z gospodarek. Odczyty indeksów PMI dla usług będą walczyły z danymi z amerykańskiego rynku, który za sprawą ostatniego przesunięcia akcentu w polityce monetarnej przez Fed stał się najważniejszym wskaźnik do śledzenia przez rynki.

Adam Stańczak

Analityk DM BOŚ SA

Warto zobaczyć również: 



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here