Naga Markets



Pandemiczny rok 2020 zmienił wygląd światowego rynku finansowego. Odbiło się to też na amerykańskiej giełdzie, która zmieniła nieco kurs w porównaniu do ostatnich 10 lat. Od dłuższego czasu hossie przewodził bowiem sektor technologiczny – pozostawiając w tyle wszystkie inne sektory gospodarki: przemysłowy, finansowy, wytwórczy czy wydobywczy.

  • Po roku pandemii inwestorzy chętniej wracając do branż tradycyjnych
  • Powodem jest wiara, że szczepionki pozwolą powrócić do normalności, a zniesienie lockdownów da szansę odbicia gałęzi gospodarki, które najbardziej ucierpiały
  • Piotr Miliński, zarządzający funduszami Quercus TFI twierdzi, że scenariuszem bazowym jest stopniowy, powolny wzrost

Po trudnym, pandemicznym roku można zauważyć, że inwestorzy chętniej wracają do tych branż, a ich wartość akcji rośnie. Mowa tutaj o spółkach takich, jak banki, przedsiębiorstwa i spółki zajmujące się wydobyciem ropy. W ostatnich kwartałach to na nich skupiła się uwaga amerykańskiej giełdy. Dlaczego?

Te artykuły również Cię zainteresują




– Inwestorzy zaczynają wyceniać odbicie gospodarcze, które nastąpi po powrocie gospodarek do normalności. Natomiast nie oznacza to, że nastąpi gwałtowny spadek wartości branży technologicznej i championów internetowych – co mogłoby doprowadzić do załamania się giełdy – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Miliński, zarządzający funduszami Quercus TFI.

Indeks S&P 500 w roku pandemii zyskiwał ostatecznie 16,3% (chociaż w marcu silnie osuwał się testując poziomy z 2016 roku). W 2021 Wall Street nadal pnie się w górę a główny indeks amerykańskiej giełdy dodaje do swojej wartości kolejne 3%.

– Sytuacja, którą obserwujemy obecnie, wynika z wielu czynników. Aktywności banków centralnych, które wspierają swoją płynnością rynki finansowe. Struktury rynku amerykańskiego, gdzie bardzo duża część inwestorów umieszcza swój kapitał bezpośrednio na giełdzie. Do tego dokładają się całkiem dobre, rosnące wyniki spółek, które na bieżąco skupują swoje akcje. Te czynniki wpływają na to, że od wielu lat rynek amerykański rośnie. Nie ma więc istotnych powodów, żeby w najbliższych kwartałach spodziewać się nagłego krachu na giełdzie – twierdzi zarządzający funduszami Quercus TFI.

Wśród potencjalnych czynników, które mogłyby wywołać ewentualny krach Miliński wymienia permanentny charakter wirusa, który mógłby na stałe zmienić funkcjonowanie społeczeństw i gospodarek na całym świecie.

– Co by mogło ten krach wywołać? Dużo mówi się ostatnio o napięciach na linii Chiny – Tajwan, w które mogłyby zaangażować się Stany Zjednoczone. Drugim powodem może być permanentny charakter wirusa. Jednak ani banki centralne nie chcą się wycofywać ze swojej polityki, ani rządy nie chcą wycofywać wsparcia fiskalnego dla gospodarek, ani inwestorzy nie przechodzą w kierunku bardziej ostrożnego nastawienia. Nie ma więc sygnałów, które świadczyłyby o rychłym krachu na rynku. Scenariuszem bazowym  jest nadal powolny wzrost, który widzieliśmy w ostatnich kwartałach – przewiduje Miliński.



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here