Naga Markets


Zgodnie z Waszymi sugestiami poprosiłem Michała o bardziej szczegółowe detale jego rozwoju jako tradera oraz samego stylu gry. Tutaj znajduje się pierwsza część wywiadu: Wywiad z MrYogi, czyli dlaczego dobry trader je mleko w proszku, a nie bułkę z bananem.

Marcin Wenus: Na początku opowiedz coś więcej o tym co wzbudza największe emocje. Swoim niesamowitym wyniku z 2008 roku, czyli 20 000%. Wiem, że było to z kwoty 400USD na 80 000USD?

Michał Zbróg: Właściwie grałem tym samym systemem co teraz, czyli Price Action, różnice były niewielkie w porównaniu do tego co stosuję dzisiaj. Główną zmianą była wysokość Stop Lossa. Wtedy grałem na sztywny SL w wysokości 15 pipsów, jednak z czasem doszedłem do wniosku, że to rozwiązanie nie ma sensu i Stop Loss musi być zgodny z wykresem, a nie mieć stałej wartości pipsowej.

Operowałem na TF M1, M5, M15 i H1 na parach EURUSD, GBPUSD oraz EURJPY, z czasem wyeliminowałem TF M15 (za dużo tego już było). Praktycznie nie gram na parze EURUSD, jest bardzo przereklamowana.

Przez pierwszy okres nie stosowałem w ogóle zasad zarządzania kapitałem, tylko grałem konkretnymi wartościami. Kiedyś liczyłem, że wychodziło około 18% ryzyka przy pierwszych kilku pozycjach. Dopiero po jakimś czasie zacząłem stosować zasady zarządzania kapitałem, choć inne od ogólnie przyjętych wartości.

M.W: Co wtedy czułeś?

M.Z: Standardowo: stres, podniecenie, strach, wątpliwości, niedowierzanie, nadzieję. Moją metodą na to było wychodzenie na spacer. Tradując jest cała masa emocji, pozwalało mi to się wyciszyć. Czasem wystarczało iść na 30 minut, czasem i 6 godzin potrafiłem chodzić bez celu. Na szczęście mieszkałem koło lasu i miałem do tego przyjemne warunki.

M.W: Po takiej stopie zwrotu, na pewno przyszedł wreszcie słabszy okres. Co wtedy czułeś i jak sobie poradziłeś.

M.Z: Jak najbardziej taki okres się zdarzył, przy czym nadal byłem do przodu i większych strat nie miałem. Natomiast byłem świadomy, że coś takiego nadejdzie i nie robiłem sobie z tego powodu presji, po prostu starałem się bardziej „wyluzować”. Przede wszystkim pomogła mi świadomość, że nie muszę mieć zawsze takich wyników. Nikt mnie nie goni, bariery, cel, ograniczenia stawiam sobie sam, tak więc jak przyszło do gorszych wyników w porównaniu z poprzednimi (pomimo że nadal był to mały plus) to nie odczułem jakiejś większej presji.

M.W: Skąd bierze się Twój problem z rozpoczynaniem tradingu? Może po prostu tego nie lubisz i jest to zwykła praca?

M.Z: „Nie lubię” to za dużo powiedziane, po prostu robi się coś dość nudnego przez 5 lat dzień w dzień co powoduje, że ma się do tego podejście jak do pracy. Brak już etapu fascynacji, która była na początku.

M.W: Kiedy już dotrzesz przed monitor jak wygląda Twoja praca?

M.Z: Gram miedzy 7:00 do 10:00 (maksymalnie) czasu polskiego, nigdy nie gram dłużej.
Korzystam z dwóch monitorów, jednak z dość dziwnego powodu, gdyż analizę robię w MT4, a zlecenia składam na drugim komputerze. Tam gdzie mam włączoną platformę od mojego brokera który niestety nie ma MT4. Nie pasuje mi jego platforma, ale to akurat kwestia gustu.

Natomiast różnie jest z miejscem gry, często idę do kawiarni. Jeśli mam sprawy związane ze szkoleniami lub pogoda jest kiepska to jestem w domu.

M.W: Kiedy kończysz trading na dany dzień.

M.Z: Maksymalnie do 10:00 oraz do 3 pozycji. Bardzo dużo też zależy od mojego nastroju i tego jak czuję rynek. Bywają dni że po 5 minutach mam tego dość, wyłączam wszystko i robię coś innego, a czasem siedzę przez cały okres przeznaczony na FX. FX jest taka dziedziną gdzie trzeba bardzo dobrze znać samego siebie i jeśli czujemy, że emocje, stres lub inne czynniki biorą nad nami górę to należy odpuścić. Jak wspominałem wcześniej, nikt tu nas nie goni, nie mamy szefa nad sobą. Taki urok tej pracy.

M.W: Jaką dopuszczasz maksymalną ilość strat, a może zysków?

M.Z: Maksymalnie do 3 pozycji stratnych potem odpuszczam. Jeśli przez kilka dni nic nie wychodzi lub wynik jest marny, to najczęściej odpuszczam cały tydzień i siadam dopiero w następnym. Podobnie jest z zyskami, też mam limity do 3 pozycji na dzień, przy czym to jest „do” 3 pozycji, a nie że trzeba tyle zrobić. Nieraz jest tak że 1 pozycja wystarcza, nie chodzi o wynik finansowy, tylko o samopoczucie czy ocenę rynku. Tu trzeba mieć limit zarówno co do strat jak i zysków.

M.W: Czy prowadzisz dziennik swoich zagrań. Masz może jakieś statystyki, które można zaprezentować niedowiarkom?

M.Z: Od lat już nie prowadzę tzw. journala, nie potrzebuję tego. Robię swoje zapiski, jednak nie jest to dziennik z opisem pozycji.

Fx to nie zawody, nie muszę nikomu nic udowadniać. Kilka lat temu jeszcze tym się przejmowałem, pokazywałem wyniki itp. potrzebowałem czasu aby zrozumieć ze ja to robię dla siebie, nie dla kogoś.

M.W: Jak ewoluował Twój trading. Zmniejszałeś czy zwiększałeś ilość par?

M.Z: Główną rolę ma tu przede wszystkim doświadczenie, ocena sytuacji na rynku oraz na jakich poziomach się znajdujemy. Gram tylko te pozycje, których jestem pewny oraz widzę ich duży potencjał. Czasami moment oraz punkt wejścia są jak najbardziej ok, jednak zasięg ruchu jest tak niewielki, że dana pozycja nie ma sensu. Są rożne sytuacje i do każdej trzeba podejść indywidualnie.

M.W: Czy uzależniasz wielkość pozycji właśnie od jakości sygnału czy bierzesz tylko te najlepsze a wielkość pozycji jest stała.

M.Z: W pozycjach na FX liczy się przede wszystkim jakość, a nie ilość pozycji czy zdobytych pipsów. Ważny jest stosunek R:R z zamkniętej pozycji, dlatego wolę poczekać na sygnał, zagrać raz, może dwa ale konkretnie.

Wielkość pozycji zawsze mam stałą, jak pisałem wcześniej nie stosuje tradycyjnych zasad zarządzania kapitałem. Ustalam swoje wartości pozycji co 3 miesiące i przez ten okres zawsze gram tą samą.

M.W: Z iloma osobami, które były u Ciebie na szkoleniu utrzymujesz kontakt?

M.Z: Stały kontakt utrzymuje z około 15-20 osobami, mam tu na myśli kontakt minimum raz w tygodniu (pomijam tu aktualnych kursantów z którymi kontakt przeważnie jest znacznie częstszy).

Zdążają się też przypadki że kursant, z którym nie rozmawiałem np. 2 lata nagle się odzywa, można zawsze pogadać, czy to o FX czy o pogodzie.

M.W: Ile osób zarabia po Twoim szkoleniu?

M.Z: Skłamałbym mówiąc, że każdy zarabia, gdyż tak nie jest. Bardzo dużo zależy od doświadczenia danej osoby i ile może na to poświecić czasu, determinacji oraz od jej predyspozycji. Większość osób po szkoleniu zarabia lub jest w okolicach zera. Przy czym są to rożne wartość, u niektórych jest to wystarczająco, aby się z FX utrzymać, u innych gra jest bardziej hobbystyczna, jako dodatek do normalnych dochodów, lub po prostu jako pasja.

M.W: Ilu osobom nie podobało się szkolenie, czy były do Ciebie jakieś zarzuty od osób, które je odbyły?

M.Z: Zdarzyły się przypadki, że ktoś mi coś zarzucał, najczęściej z powodu wygórowanych oczekiwań. W 3 miesiące nie da się nauczyć wszystkiego i zarobić na nowy samochód. Na tym rynku potrzeba dużo cierpliwości. Można kogoś nauczyć techniki, dać zasady, zrobić korekty, ale etapu doświadczenia się nie przeskoczy. FX to bardzo ciężka i wymagająca praca.

M.W: Czy możesz się jakoś do tego co powiedziałeś kilka lat temu ustosunkować:
“Czy brałeś udział w seminariach czy szkoleniach związanych z Forexem? Nigdy nie uczestniczyłem w żadnym seminarium czy szkoleniu. Wszystkiego uczyłem się z Internetu i znajomych traderów. Jest to dla mnie szkoda czasu, nic więcej. Możliwe, że jestem w błędzie, ale jakoś mi to nie przeszkadza.”

M.Z: Ta wypowiedź jest z 2008 roku, gdzie praktycznie nie było konkretnych szkoleń, a jedynie od brokerów typu „jak włączyć MT4” . Od tego czasu zaczęły się pojawiać bardziej rzeczowe szkolenia (choć nadal duża z nich część jest kiepskiej jakości i nastawiona na masówkę).

Jakbym miał zacząć od nowa to poszedłbym na szkolenie, ale tylko indywidualnie i nie od brokera, tylko do doświadczonego tradera. Szkolenia grupowe nic nie dają, są nastawione tylko na wyciągniecie pieniędzy, a tu każdy jest inny i do danej osoby należy podejść indywidualnie.

Teraz pytania od czytelników, za które bardzo dziękuję:

Pytanie: Czy boisz się zarządzania dużym kapitałem. Dajmy na to 1mln złotych?

M.Z: Granie większym kapitałem w moim wypadku jest łatwiejsze aniżeli mniejszym, z racji braku stresu. Związane jest to z komfortem finansowym, gdzie nie musimy się przejmować czy będziemy mieli na rachunki czy też nie. Taka sytuacja ma miejsce przy mniejszym kapitale. Dzięki temu można skupić się na poprawności wejść i robić bardziej precyzyjną selekcje sygnałów.

Pytanie: Na jakim TF grasz najczęściej i dlaczego. Czy zawsze jest to łączenie Okresów Czasu?

M.Z: M1, M5 oraz H1 każdy TF traktuje niezależnie od siebie, czasem się pokrywają i trzeba to wykorzystać, ale przeważnie działam osobno.

Pytanie: Czy FX wróci do swojej zmienności z roku 2008 czy też nie, gdyż był to okres kryzysu gdzie dzieje się najwięcej?

M.Z: Nie mam zielonego pojęcia, może tak może nie. Czas pokaże.

Pytanie: Jak długo będziemy mogli zarabiać na FX, czy w świetle ostatnich wydarzeń (polityki UE) możemy się nastawiać na długofalowe zyski czy też trzeba powoli myśleć o innych rynkach?

M.Z: Zarabiać będziemy mogli zawsze tylko zmieni się lokalizacja kapitału. Z Europy odpłynie do Azji, gdzie są bardzo dobre regulacje prawne oraz przede wszystkim stabilne.

To co się dzieje z przepisami w UE to tylko polityka, gdyż jest bardzo medialne: “ukróćmy spekulantów to przez nich kryzys” i w tym momencie partia zyskuje wyborców. W rzeczywistości tylko spowoduje odpływ kapitału. Osobiście od lat środków nie trzymam w Europie.

Pytanie: Jak wygląda Twój dzień jako tradera?

M.Z: Różnie, w zależności od tego czy gram dla siebie, czy też mam kursanta. Najczęściej gram w kawiarni, ale nie robię jakiś specjalnych przygotowań, nie sprawdzam co się działo przez noc czy na sesji amerykańskiej poprzedniego dnia, robię tylko wstępną analizę aktualnej sytuacji na rynku. Są to uroki gry na niskich TF, gdzie interesuje mnie tylko chwila obecna, bez grzebania w tym co było wczoraj, czy ktoś coś powiedział na jakimś posiedzeniu.

Jedyne co sprawdzam to kalendarz ekonomiczny, aby wiedzieć kiedy nie grać, gdyż trading na dane to totolotek, dlatego odpuszczam.

Kiedy mam kursanta to jestem w domu, gdyż w kawiarni jest za dużo hałasu i to przeszkadza w szkoleniu, reszta bez zmian. Maksymalnie gram 3h, po czym wyłączam wykresy i nie interesuje co się dzieje przez resztę dnia.

Pytanie: Patrząc teraz wstecz to jaki etap swojego rozwoju chciałbyś zmienić lub przyspieszyć, czego byś z obecną wiedzą zaniechał bo np. straciłeś nad tym tylko czas?

M.Z: Oczywiście są sytuacje, które wolałbym pominąć w mojej karierze tradera, jednak nic bym nie zmieniał. To co robię teraz oraz gdzie jestem jest wynikiem moich wszystkich doświadczeń, zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Tak więc nic bym nie zmienił.

Pytanie: Czy miałeś swojego mentora? Wzorowałeś się na kimś, ktoś udzielał Ci praktycznych rad, które miały największy wpływ na opracowanie strategii?

M.Z: Tak jest to znajomy trader z 20 letnim stażem. Uczył mnie psychologii, jakie mieć podejście do tego rynku, ile grać, jak sobie radzić ze stresem itp itd. Sam aspekt techniczny jest stosunkowo łatwy, cała trudność to psychologia. Do dziś jesteśmy w stałym kontakcie.

Pytanie: Jakie masz cele na 2013r.? Co chciałbyś ulepszyć w nadchodzących miesiącach?

M.Z: Właściwie to nie mam żadnego celu na 2013 jeśli chodzi o FX. Nie nastawiam się na cokolwiek, bo nie wiem na co rynek mi pozwoli, taki jest urok zawodowej gry na FX czy na giełdzie. W pewnym momencie uświadamiamy sobie, że nie musimy tradować i nie mamy presji, że szef wywali nas z roboty. Jak dobrze się czuję, nie działają na mnie czynniki trzecie to gram. Jeśli nie mam ochoty, jestem chory czy mi rynek nie pasuje to nie zawieram transakcji.

comparic forex
Widok z balkonu Michała w Tajlandii.

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

Poprzedni artykułWywiad z MrYogi już jutro!
Następny artykułAnaliza EUR/USD. To nie koniec wzrostów!
Redaktor Naczelny Comparic.pl. Trader od 2003r., zawodowo od 2006r. na rynku Forex. Zwolennik technicznego podejścia do rynków - obecnie skupia się na technice Ichimoku oraz Price Action, z której prowadzi szkolenia i seminaria. Szczególną uwagę w tradingu zwraca na korzystny stosunek zysku do ryzyka. Prelegent na wielu konferencjach dotyczących inwestowania na rynkach kapitałowych, jako wykładowca współpracuje z największymi brokerami w Polsce i na świecie. Wiceprezes Fundacji FxCuffs - Edukacja i Rozwój Rynków Finansowych.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here