Naga Markets



Zdaniem części profesorów uniwersytetu Harvarda, Bitcoin czeka fala silnych spadków i kryzys cenowy wywołany przyszłymi regulacjami rządowymi. Powodem, dla którego administracja Stanów Zjednoczonych miałaby kontrolować kryptowaluty jest obawa przed nadmierną anonimowością finansową Amerykanów.


Koniec anonimowości = koniec Bitcoina?

Profesor nauk ekonomicznych, Kennett S. Rogoff, ekspert ds. kryptowalut twierdzi, że obecna wysoka wycena BTC uzależniona jest od jej „krótkoterminowej anonimowości”. Wspomniana anonimowość odpuszczała różne grupy przestępcze lub nielegalne działania od samego początku istnienia waluty jeszcze w 2009 roku – mowa tu o handlu narkotykami, sprzedaży nielicencjonowanej broni oraz wspieraniu działalności grup ekstremistycznych.



„Anonimowość może jednak wkrótce się skończyć. O ile niewielkie transakcje przy wykorzystaniu wirtualnych walut mogą być pożądane, to wielkie transfery na dużą skalę utrudniłyby zbieranie podatków lub przeciwdziałanie przestępczości zorganizowanej” – komentował Rogoff twierdzący, że w przyszłości rząd będę chciał prowadzić rejestr użytkowników kryptowalut.

Jako przykład podaje Chiny, które już teraz zablokowały lokalne giełdy kryptowalutowe. Jednocześnie ostrzega przed rozwiązaniami obserwowanymi między innymi w Japonii, gdzie BTC stał się prawnym środkiem płatniczym. Niesie to ze sobą ryzyko „stania się rajem podatkowym podobnym do szwajcarskiego – z ustawą o tajemnicy bankowej zapieczętowaną przez technologię”.


Interesujesz się kryptowalutami? Już teraz dołącz do grupy na Facebooku prowadzonej przez portal Comparic.pl. Bądź na bieżąco z informacjami ze świata kryptowalut, niezależnie od tego gdzie się znajdujesz!.

Bitcoin nikomu nie szkodzi, regulacje to jednak kwestia czasu

Z tezami Rogoffa nie zgadza się inny profesor uniwersytetu Harvarda, libertariański ekonomista Jeffrey A. Miron. Jego zdaniem relatywna młodośc technologii Bitcoinowej nie sprawia, że wirtualne waluty są bardziej ryzykowne niż tradycyjny pieniądz.

„Przekształciliśmy już różne gałęzie przemysłu z formy papierowej lub fizycznej na formę elektroniczną i nie wydarzyło się nic złego. W rzeczywistości przyniosło to wiele pozytywnych zmian. Nie ma powodów, aby rząd obawiał się metod płatniczych, które nie są przez niego regulowane” – komentował J. A. Miron.

Miron kwestionuje również pogląd, że Bitcoin jest często wykorzystywany do nielegalnych transakcji. Wspomniał szczególnie o handlu narkotykami – do tej pory handlarze korzystali z pieniędzy wspieranych przez rządy „od stuleci”, nie spowodowało to jednak silniejszych regulacji środków płatniczych znajdujących się w obiegu. Niemniej jednak zdaje sobie sprawę, że kryptowaluty nie pozostaną nieregulowane w kolejnych latach.

„Rząd może pozwolić istnieć kryptowalutą w spokoju i nie uznawać ich za pełnoprawne metody płatności. Jednak moim zdaniem prędzej czy później administracja USA będzie chciała ubrać Bitcoina we właściwe ramy prawne” – dodaje Miron.

Banki centralne nie odpuszczą, dopóki nie wygrają?

Nawet jeżeli rządy nie uregulują Bitcoina i innych kryptowalut, to zdaniem Rogoffa ostatecznie straci on na wartości – podobnie jak konkurencje Ethereum, Ripple, czy też Monero – ze względu na jakiekolwiek ingerencje urzędników.

„To co sektor prywatny wprowadza w życie, państwo ostatecznie reguluje i przywłaszcza. Banki centralne stworzą w końcu własne kryptowaluty i użyją regulacji, aby przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę” – dodawał Rogoff.



Jesteśmy w Google News. Szukaj to co ważne i bądź na bieżąco z rynkiem! Obserwuj nas

Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here