windsor

Wielka Brytania od lata uważana jest za jeden z najbardziej dojrzałych oraz stabilnych ustrojów demokratycznych na świecie. Niespodziewana decyzja o rozpisaniu przedwczesnych wyborów parlamentarnych 8 czerwca 2017 – zaledwie dwa lata od przeprowadzenia ostatnich – może zaburzać ten pogląd. Jak podaje Bloomberg, jednak nie same wybory są największym problemem UK. Kraj dążący do opuszczenia struktur unijnych zaczyna bowiem odczuwać konsekwencje gospodarczego tego kroku na długo przed jego rzeczywistą materializacją.


Wzrastająca inflacja i spowalniająca dynamika zarobków odbije się na PKB

Jeszcze przed zeszłorocznym referendum w sprawie opuszczenia UE analitycy prognozowali, że przełoży się to na spowolnienie brytyjskiego produktu krajowego brutto. Jak na razie UK odpiera jednak ataki, a PKB w 2016 roku osiągnęło dynamikę na poziomie +1,8%. Głównym powodem odporności były bardzo dobre wyniki konsumpcji – wydatki gospodarstw domowych zwiększyły się o 2,8%.

Wraz z upływem kolejnych miesięcy konsumenci będą mieli jednak coraz większe problemy z utrzymywaniem odpowiedzialności za wzrost gospodarczy na swoich własnych barkach. Wybuchowa mieszanka spowalniającej inflacji zarobkowej i wzrastającej inflacji CPI coraz wyraźniej skręca śrubę standardu życia przeciętnego Brytyjczyka. W związku z planowanym Brexitem inwestorzy, eksporterzy i rząd najprawdopodobniej nie przyjdą z pomocą, w efekcie czego UK może odczuć negatywne skutki rozwodu z UE wcześniej niż się wydawało.

Funt szterling mocno osłabił się od czasów czerwcowego referendum z zeszłego roku. Źródło: Bloomberg

Źródłem problemów jest między innymi bardzo dynamiczna deprecjacja funta szterlinga. Dewaluacja negatywnie odbija się na cenach importowych, podnosząc marcową inflację do 2,3%. Sytuacja raczej nie ulegnie zmianie w najbliższej przyszłości gdyż prognozy Banku Anglii wskazują na dalsze narastanie presji cenowych – nawet do 2,7% na początku przyszłego roku.

Inflacja nie byłaby jednak bolączką konsumentów tak długo, jak w ich kieszeniach regularnie pojawiałoby się więcej pieniędzy. Przy spowalniającej dynamice zarobków, którą obecnie obserwujemy, nie jest to niestety możliwe. Dostosowane inflacyjnie wypłaty stoją praktycznie w miejscu, co w końcu doprowadzi do końca konsumpcyjnego szaleństwa.

Wyspiarze zadłużają się najszybciej od 2005 roku

W teorii, kupujący mogą sięgnąć po wcześniej zgromadzone oszczędności lub pożyczyć pieniądze czekając na odbicie dynamiki zarobków. W praktyce, jesteśmy świadkami takiego zjawiska – pod koniec 2016 roku stopa oszczędności spadła do 3,3% co jest najniższym wynikiem od czasu prowadzenia tego typu statystyk przez brytyjski rząd. Kredyty konsumenckie natomiast wzrastają najszybciej od dwunastu lat, dotykając w listopadzie pułapu 10,9%.

Kredyty konsumenckie wyraźnie w górę, dynamika najszybsza od 2005 roku. Źródło: Bloomberg

Obecna sytuacja nie może jednak trwać w nieskończoność. Bank Anglii wystosował już ostrzeżenie o potencjalnym ryzyku nadmiernego kredytowania i może zacząć aktywnie działać, aby ukrócić proceder.

Czy sytuację uratują eksporterzy? Tani szterling szkodzi importowi, powinien zwiększać natomiast konkurencyjność wysyłki brytyjskich towarów zagranicę. Jak na razie nie widać jednak bardzo wyraźnych, pozytywnych efektów tego zjawiska. Ogromną niewiadomą pozostają również inwestycje biznesowe – obawy związane z Brexitem spowodowały wstrzymanie wielu projektów i decyzji inwestycyjnych. Sytuacja najprawdopodobniej nie zmieni się do momentu aż EU i UK dogada się w sprawie ostatecznej formuły europejskiego rozwodu.

Chociaż rozmowy w sprawie Brexitu dopiero się zaczęły, to pierwszego jego negatywne skutki są już widoczne. Pytanie co zrobi brytyjski rząd, gdy efekty uboczne zaczną się pogłębiać?



STO

ZOSTAW ODPOWIEDŹ