Naga Markets



Twórca bitcoina za kratkami, twierdzi polski znany dziennikarz
Janusz Rolicki, źródło: YouTube

„Twórca nowej waluty trafił za kratki i dziś ma liczne procesy”, pisze o bitcoinie (BTC) na łamach Gazety Wyborczej znany polski dziennikarz, ponad 80-letni Janusz Rolicki, który w przeszłości przeprowadził między innymi obszerny wywiad z Edwardem Gierkiem. Jak sam odnotowuje, po 50 latach chciał raz jeszcze napisać reportaż uczestniczący w tematyce kryptowalut, jednak nie odrobił zbyt dobrze swojej pracy domowej. Jego pełny braku zrozumienia tematu i podstawowej wiedzy wpis chciałoby się podsumować jedynie zwięzłym: OK Boomer.

  • W artykule Wyborczej zatytułowanym: „Bitcoin: wirtualny zysk, realne groźby. Jak znany reporter zainwestował w kryptowaluty” opisuje swoją próbę inwestycji w bitcoina
  • Janusz Rolicki twierdzi, że twórca bitcoina (ukrywający się pod pseudonimem Satoshi Nakamoto) siedzi za kratkami i „dziś ma liczne procesy”
  • W swoim reportażu uczestniczącym korzysta z usług dwóch nieuczciwych platform kryptowalutowych, Nekstra (Bitsale.com) oraz Bitcoin Era

Satoshi Nakamoto w więzieniu, bitcoin ze wstrzymanym handlem i inne „kwiatki”

Janusz Rolicki w opublikowanym w pierwszym tygodniu lutego reportażu na łamach Gazety Wyborczej opisuje swoje perypetie z dwoma platformami kryptowalutami, z których usług postanowił skorzystać po zalewie reklam internetowych wykorzystujących do promocji swoich produktów inwestycyjnych sylwetki znanych postaci bez ich wiedzy: Roberta Lewandowskiego, Macieja Orłośia, czy nawet samego prezydenta, Andrzeja Dudy.

Te artykuły również Cię zainteresują




Ponad 80-letni już Rolicki słusznie zauważa, że działania te celują w naiwność i niewiedzę Internautów, a twarz celebryty lub osoby zaufania publicznego ma zwiększyć poczucie bezpieczeństwa. W kolejnych akapitach swojego reportażu kilkukrotnie udowadnia jednak, że sam nie odrobił porządnie lekcji i nie zapoznał się nawet pobieżnie z tematem rynku kryptowalutowego przed przygotowaniem swojego artykułu.

Z jednej strony podaje, że „sięgnął do literatury poświęconej bitcoinom”, z drugiej jednak daje czytelnikowi jasno do zrozumienia, że proces zaznajamiania się z tematem był raczej niedokładny: “Efektem była czasowa blokada ich wymienialności [bitcoinów]. Twórca nowej waluty trafił za kratki i dziś ma liczne procesy”, pisze Janusz Rolicki.

Autor reportażu mylnie założył, że Mark Karpeles (zdjęcie), to twórca bitcoina

Urodzony w Wilnie dziennikarz odnosi się do sytuacji z 2015 roku i historycznego upadku ówcześnie największej giełdy kryptowalutowej. Najprawdopodobniej pomylił on postać prezesa giełdy Mt. Gox, Marka Karpelesa, z pozostającym do tej pory anonimowym twórcą bitcoina, którym jest Satoshi Nakamoto. Chociaż platforma Karpelesa w swoim czasie odpowiadała nawet za 80% obrotu wszystkimi bitcoinami, po ataku hakerów (rzekomym) jej działanie zostało wstrzymane (ostatecznie upadła), a inwestorzy stracili setki milionów dolarów, to z całą pewnością Karpeles nie jest twórcą całego ekosystemu BTC, a zatrzymanie jednej giełdy nie oznaczało blokady wymienialności kryptowaluty.

W dalszej części reportażu sugeruje również, że handel bitcoinem „odbywa się na kilku platformach”, gdzie tak naprawdę ilość dostępnych giełd, kantorów i platform inwestycyjnych na tym zdecentralizowanym rynku liczona jest w tysiącach.

Udostępnianie ekranu nieznanej firmie przez Anydesk: „jego zasady nie rozumiałem”

Po zawierającym błędy przedstawieniu historii rozwoju rynku kryptowalut autor przechodzi do opisu swojej przygody z firmą Nekstra (Bitsale.com), która promowała się przy wykorzystaniu oszukańczych reklam. Schemat był tutaj doskonale znany: po założeniu konta z nowym klientem kontaktuje się doradca z wyraźnie wschodnim akcentem, który łamaną polszczyzną próbuje zachęcić do wpłacenia większej ilości środków i obiecuje przeprowadzenie przez wszystkie etapy dokonania „bezpiecznej inwestycji”.

Chociaż Janusz Rolicki wielokrotnie podkreśla, że chciał zachować ostrożność i odmówił między innym przejścia procedury KYC (know your customer) wymagającej przesłania skanu dowodu osobistego i/lub wybranego rachunku za media, to bez większych oporów udostępnił widok ekranu swojego komputera (i tym samym dane znajdujące się na swojej maszynie) nieznanemu sobie konsultantowi podejrzanej firmy, nie rozumiejąc samego procesu zdalnego dostępu.

Z bezpośrednią szarością przyznaje, że konsultant wpisał na jego stronie internetowej podaną sumę. “Czynił tak dzięki urządzeniu Anydesk. Jego zasady nie rozumiałem, ale pozwalało mu zaglądać na mój ekran.”

W miejscu tym pojawiło się potencjalne ryzyko wystąpienia poważnych naruszeń, a nawet kradzieży środków. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) ostrzegała w ostatnim czasie, aby nigdy nie udostępniać ekranów swoich komputerów osobom trzecim. Ostrzeżenie skierowała głównie do osób starszych, które o wiele częściej nie rozumieją zasad funkcjonowania pewnych technologii.

Z deszczu pod rynnę, czyli próba inwestycji u kolejnych „łowców frajerów”

Po przebojach z firmą Nekstra, utratą większej części środków i problemami z wypłatą reszty, autor reportażu postanawia spróbować oferty innej platformy, aby „reportaż nie był zbyt jednostronny”. W pole swojej wyszukiwarki wpisuje jednak nazwę „Bitcoin era”, czyli kolejnego popularnego przekrętu kryptowalutowego, który wykorzystuje agresywny marketing bezpośredni podobnie jak „łowcy frajerów” z warszawskich kotłowni inwestycyjnych (z ang. boiler room).

W miejscu tym warto zadać sobie pytanie, dlaczego Rolicki postawił na kolejną nieuczciwą firmę? Czy widział ją w którejś z reklam (reportaż o tym nie wspomina), czy akurat pasowała do stawianej w reportażu tezy (który ogólnie zniechęca do inwestowania w cyfrowe aktywa).

Gdyby dziennikarz w wyszukiwarkę wpisał frazę bitcoin, ujrzałby na pierwszej jej stronie zamiast ofert nieuczciwych podmiotów artykułu edukacyjne tłumaczące czym jest bitcoin, ofertę polskiej giełdy BitBay regulowanej w Estonii, czy też platform inwestycyjnych oferujących kryptoalutowe CFD takich jak Plus500 lub CMC Markets.

Jak ostatecznie przyznaje wiedział, że obie firmy są na listach regulatorów jako nieuczciwe uczestnicy rynku inwestycyjnego. Jego zdaniem trzeba jednak odbyć „potężne prawie studia”, aby dowiedzieć się, która firma jest uczciwa, a która nie. Z tezą można polemizować, szczególnie, że każdy poradnik dla początkujących zaleca, aby przed wyborem firmy inwestycyjnej lub giełdy kryptowalutowej sprawdzić jej status w rejestrach firm nadzorczych oraz jakie posiadania opinie wśród użytkowników.

Rolicki sugeruje również, że weryfikacja użytkownika poprzez przesłanie skanów dokumentów ma służyć do „golenia” nieświadomych inwestorów. O ile w przypadku nieuczciwych firm przesyłanie im swoich dokumentów oraz udostępnianie ekranu to rzeczywiście bardzo ryzykowny pomysł, to procedury KYC są powszechne obecnie w większości kantorów i giełd internetowych, w celu ograniczenia naruszeń, a nie zwiększania pola do nich.

Polacy wiedzą zbyt mało o finansach

Z jednym argumentem postawionym przez reportera ciężko się jednak nie zgodzić. Jego zdaniem, kapitalizm w Polsce zawitał bardzo szybko po latach komunizmu, a przystosowani do opiekuńczej roli państwa obywatele, nie są w stanie się w nim odnaleźć posiadając często niemal zerową wiedzę ekonomiczną i finansową.

Prawie połowa Polaków (49%) deklaruje, że ich wiedza o finansach jest mała lub bardzo mała. Spora część respondentów nie zdaje sobie np. sprawy, że płaci podatek VAT podczas codziennych zakupów lub nie rozróżnia kwoty brutto od netto. Gdy brak jest tak elementarnej wiedzy, ciężko więc mówić o wejściu na złożony i skomplikowany rynek inwestycyjny.

Kolejna kwestia to ciągły brak regulacji rynku kryptowalutowego w Polsce. Urzędy podatkowe zaostrzają przepisy, żeby zwiększyć ściągalność danin od dochodów kryptowalutowych, jednak KNF ogranicza się jedynie do ostrzegania przed cyfrowymi aktywami, nie wykonując ruchów w kierunku ich objęcia ramami prawnymi.

W związku z tym to konsument chcący inwestować w kryptowaluty musi ostrożnie dobierać firmy, z którymi chce współpracować i posiąść chociaż podstawową wiedzę przed wykonaniem pierwszego ruchu inwestycyjnego. Korzystanie z nieuczciwych platform, a następnie obarczanie winą bitcoina i kryptowalut na pewno nie jest rozwiązaniem.

Autor poleca również:

Zobacz inne, najczęściej szukane dzisiaj frazy: kurs złoty | pgnige notowania | funt brytyjski kurs | eur usd kurs | prognozy bitcoin |


Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

1 KOMENTARZ

  1. Każdy się tu spuszcza nad osiemdziesieciolatkiem, że pryk, że niech odejdzie… Inwestujcie dziewczęta i chłopcy, niech wam idzie na zdrowie. Tylko bez płaczu, mamusi i tatusia w razie czego…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here