Naga Markets



trump-2-cc
Zaprzysiężenie Donalda Trumpa już dzisiaj, 20 stycznia

Cięcia podatków, zmniejszenie ilości przepisów oraz podniesienie wydatków federalnych to jedne z głównych pomysłów Donalda Trumpa na poradzenie sobie z ekonomiczną stagnacją oraz długimi kolejkami w urzędach pracy. Takowe remedium może być jednak zbyt silne dla gospodarki, która wzrasta od ośmiu lat, cieszy się dobrą inflacją zarobkową oraz stopą bezrobocia zbliżającą do tak zwanego „pełnego zatrudnienia”.


Wszystko, by pobudzić PKB

Analiza agencji prasowej Reutera odnośnie regionalnych miejsc pracy oraz trendów historycznych sugeruje, że nowe bodźce mogą zwiększyć popyt na pracowników w obszarach, gdzie siły roboczej raczej już nie brakuje. To z kolei może przyspieszyć wzrost inflacyjny, zmusić Rezerwę Federalną do częstszego podnoszenia stóp procentowych oraz ponownie uczynić recesję poważnym zagrożeniem.

Te artykuły również Cię zainteresują




Jak twierdzą ekonomiści oraz oficjele FED, Ameryka w tym momencie potrzebuje „nieinwazyjnego zabiegu medycznego” – polityki koncentrującej się na obszarach dotkniętych lokalnymi kryzysami, regionach wiejskich oraz dawnych centrach przemysłowych, które wypadły z obiegu.

Donald Trump dziedziczy po swoich poprzednikach kondycję ekonomiczną, którą można uznać ogólnie za dobrą. Problemy, które pozostały są jednak zdecydowanie trudniejsze do naprawienia. 20 stycznia, w piątek, prezydent elekt oficjalnie przejmuje stanowisko głowy państwa obiecując wzmocnienie znaczenia klasy średniej, umieszczając miliony bezrobotnych ponownie na stanowiskach pracy, wydając spore sumy na starzejącą się infrastrukturę, tnąc przy tym jednocześnie podatki w celu pobudzenia inwestycji. Ma to pomóc we wzroście PKB, które w ostatnim czasie rzadko przekraczało pułap 2%.

Zbyt dużo wzrostu może być szkodliwe?

Donald Trump, Wikimedia Commons
Donald Trump, Wikimedia Commons

Oficjele Rezerwy Federalnej oficjalnie mówią jednak o swoich obawach – ich zdaniem amerykańska gospodarka w tym momencie rozwija się na maksymalnym poziomie na jaki ją stać. Dalsza próba pobudzania PKB może doprowadzić do niedoboru siły roboczej, niezrównoważonych podwyżek płac i zbyt dużej, a nie zbyt małej inflacji.

Od 8 listopada, kiedy miejsce miały amerykańskie wybory, uwaga urzędników banku centralnego wyraźnie przesuwa się ze stopniowej podwyżki stóp procentowych na ryzyko nadchodzącej zbyt szybko aprecjacji gospodarczej. Dennis Lockhart w jednym ze swoich ostatnich wystąpień twierdził, że okresy, w których bezrobocie spadało zbyt nisko bez odpowiednich działań w wykonaniu FED doprowadzało „w pewnym sensie do recesji”. Niepewność odnośnie prognozowanych spadków stopy bezrobocia może spowodować, że FED będzie czekał zbyt długo lub zadziała zbyt pochopnie – każdy z tych scenariuszów będzie niekorzystny.

Obecnie bezrobocie w USA plasuje się na poziomie 4,7%, pokrywając się z opiniami Janet Yellen co do stanu pełnego zatrudnienia. Jednocześnie prezes Rezerwy Federalnej w ostatnim wystąpieniu przypominała, że zbyt dynamiczna podwyżka stóp może zwiększyć ryzyko recesji.

W tym samym czasie Donald Trump odrzuca wskaźniki bezrobocia sugerując, że nie biorą pod uwagę milionów Amerykanów, którzy przestali szukać pracy. Liczy, że wpompowanie dodatkowych miliardów dolarów w rynek zatrudnienia pomoże im powrócić na stanowiska zapewniane przez nowe, prywatne inwestycyjne.

Część ekonomistów zgadza się z tym planem – spośród około 61 milionów ludzi w kwiecie wieku pomiędzy 25-54, 88% pracowało lub szukało zatrudnienia w 2015 w porównaniu do wartości 94% z 1978 roku (co przy utrzymaniu takich samych partycypacji oznacza co najmniej 2 miliony dodatkowych bezrobotnych). Z drugiej strony analizy prowadzone przez Reuters sugerują dlaczego armia co najmniej kilku milionów ludzi nie może od razu ruszyć do pracy – wcześniejsze cykle gospodarcze pokazują dodatkowo, że nawet utrzymanie stopy bezrobocia na obecnym poziomie będzie sporym wyzwaniem.

Znaczne różnice w różnych regionach

Dane z rynku pracy pokazują głęboko zakorzenione różnice regionalne, odzwierciedlając zmiany zachodzące w przemyśle oraz rozkładzie populacji. W przypadku tak dużego kraju nie da się przygotować jednej strategii sprawdzającej się w każdym z 50 stanów.

Przykładowo udział w rynku pracy osób w przedziale wiekowym 25-54 w stanie Iowa spadł zaledwie o 2,2% od 1978 roku. Dla kontrastu w Kentucky osuwał się już o 12% w związku z problemami przemysłu węglowego. Inne regiony borykają się z silnym niedoborem miejsc pracy, w kolejnych brakuje natomiast pracowników. Na Florydzie przedsiębiorcy nie mogą znaleźć wykwalifikowanego personelu ze względu na zbyt wysokie koszty mieszkaniowe.

Donald Trump chce zaproponować podobne zmiany polityczne, które wprowadzała administracja Ronalda Reagana – cięcie podatków w obliczu wysokiego popytu i głębokiego deficytu budżetowego. FED zmuszony był odpowiedzieć zdecydowanie szybszą podwyżką stóp procentowych, co ostatecznie skończyło się recesją w 1990 roku.

Czy Trumponomika zafunduje powtórkę z rozrywki? Miejmy nadzieję, że to jedynie przedwczesne obawy.



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here