Naga Markets


Mentor był przyjacielem Odyseusza. Opiekował się jego synem oraz żoną podczas wyprawy herosa pod Troję. Czy następcy mądrego i godnego zaufania doradcy mogą wspomóc nasz trading?
Mentor był przyjacielem Odyseusza. Opiekował się jego synem oraz żoną podczas wyprawy herosa pod Troję. Czy następcy mądrego i godnego zaufania doradcy mogą wspomóc nasz trading?

Panuje pewne przekonanie, że trading to sposób na wolność. Tą osobistą również, ale przede wszystkim chodzi o wolność finansową. Jednak wolność ma swoją cenę i nie bez przyczyny uważa się, że trading to jedna z najtrudniejszych profesji jaką można się parać. Tysiące osób próbuje swoich sił w wymagającym środowisku wielkich pieniędzy, by z pomocą dźwigni finansowej móc zrównać się z grubymi rybami. Statystyki są jednak nieuniknione – większość na rynku traci, by w ten sposób zasilić portfel nielicznych zarabiających traderów. Szkolenia Forex? Większość z nich to zwykła sprzedaż marzeń… Co nam zatem pozostaje?


Mentor w tradingu

Oczywiście – bolesne zdobywanie doświadczenia, które może trwać latami. Podobno, tysiąc małp pozostawionych na tysiąc lat z maszynami do pisania w końcu stworzy dzieło na miarę Szekspira, ale umówmy się – nikt z nas nie utożsamia się małpą i na pewno nie mamy tysiąca lat na poszukiwanie Złotego Graala tradingu. W życiu każdego z nas często dochodzimy do ścian, których pokonać nie sposób bez pomocy innych. Czy zatem znalezienie swojego mentora może okazać się zbawienne dla naszego rachunku inwestycyjnego?

Poniżej przedstawiam quasi wywiad – rozmowę z Adamem Rakiem – w którym staram się przedstawić swój pogląd na temat mentoringu i roli mentora w procesie tradingu. Zapraszam do lektury!


AR: Zaczynając rozważania na temat osoby mentora w naszym życiu należy zadać sobie pytanie – kim on tak na prawdę jest? Czy mentorem może być rodzic, rodzeństwo, partner lub partnerka? Czy może być nim przyjaciel lub nauczyciel w szkole? W końcu, czy rolę mentora może przybrać zupełnie nam obca osoba? Czym musi charakteryzować się jednostka by móc ją nazwać swoim mentorem?

Mentor – jedno z ostatnio, padających na lewo i prawo, bardzo „marketingowych” słów. Brzmi poważnie – nieprawdaż? Jakby nie było, osadzone korzeniami w kulturze starożytnej, pochodzące od imienia Mentor, postaci z mitologii greckiej, przyjaciela Odyseusza, jego godnego zaufania i mądrego doradcy, którego to poprosił o opiekę nad żoną Penelopą i synem Telemachem, podczas wyprawy pod Troję. Tym samym tytuł ten, przyznawany pewnej kategorii doradców, niesie ze sobą całe tysiąclecia historii relacji mistrz – uczeń. Powtórzę, i użyję dużych liter: relacji MISTRZ – UCZEŃ.

Te dwa słowa zdają się być kluczowe do zrozumienia istoty mentoringu. Mentor to słowo, które może nabrać pełnego znaczenia i wartości dopiero wtedy, gdy obudujemy go atrybutami opisowymi. Jakie to mogą być atrybuty? Spróbujmy to zrobić używając stosowanego przeze mnie wzorca, czyli sześciu królewskich pytań. A więc: Kim jest mentor? Co robi mentorując? Kiedy uprawia mentoring? Po co to robi? Jak go mentoring? Gdzie to robi?

Zacznijmy od słowa Mistrz i jego podstawowej definicji. Otóż, kiedyś, dawno, dawno temu, Mistrzem zostawał nie ten, kto się za niego uważał, lecz ten, kto poprzez osiągnięcie najwyższego stopnia wiedzy i umiejętności w danej dziedzinie, zaczynał cieszyć się swoistym autorytetem, stawał się wzorem do naśladowania, dzięki czemu zyskiwał przyznaną mu przez innych pozycję, wyróżniającą go z ogółu. Podkreślam jeszcze raz, Mistrzem staje się nie ten, który sam za takiego siebie uznaje, lecz ten, który za takiego zostaje uznany!

No to teraz kolej na ucznia. Tu definicja jest stosunkowo prosta. Uczeń to osoba pobierająca naukę w procesie uczenia się. A czym jest proces uczenia się? Otóż jest to proces poznawania, zdobywania nowych informacji w obszarze wiedzy, doświadczenia i umiejętności, a które to prowadzą do modyfikacji zachowania osobnika pod wpływem tego, czego doświadcza w tym procesie. Uczenie się zwiększa przystosowanie danej osoby do środowiska, którego ono dotyczy. O tym czy dana czynność lub proces zachodzi wnioskujemy na podstawie zaobserwowanych zmian behawioralnych.

Po tym wprowadzeniu przytoczę definicję mentoringu zaczerpniętą z Wikipedii:

Mentoring – partnerska relacja między mistrzem a uczniem zorientowana na odkrywanie i rozwijanie potencjału ucznia. Opiera się na inspiracji, stymulowaniu i przywództwie. Polega głównie na tym, by uczeń, dzięki odpowiednim zabiegom mistrza, poznawał siebie, rozwijając w ten sposób samoświadomość, i nie obawiał się iść wybraną przez siebie drogą samorealizacji. Obejmuje on także doradztwo, ewaluację oraz pomoc w programowaniu sukcesu ucznia.

Wynika z tego, że Mistrz-Mentor to osoba, która pełni rolę przyjaciela i zaufanego doradcy, wzoru, nauczyciela, opiekuna, przewodnika, który oprócz transferu kompetencji (wiedza, doświadczenie, umiejętności) motywuje, angażuje i zachęca do pracy. Mentor oraz Uczeń („Mentee”) spotykają się i komunikują między sobą w sposób regularny, jednak nie do końca sformalizowany. Spotkania wynikają raczej z potrzeby ucznia niż ustalonego procesu. Obydwoje darzą się wzajemnym zaufaniem, zrozumieniem i empatią. Zachowują poufność swoich relacji.

To, co odróżnia mentoring od innych form transferu kompetencji jest korzystanie z potencjału obu stron procesu. Praca koncentruje się na obszarach, które z punktu widzenia Ucznia są istotne dla jego rozwoju, jednak wiedza i doświadczenie Mentora także stanowią zasoby, z których para wspólnie czerpie.

Za Stowarzyszeniem Psychologów Polskich przytoczę podstawowe zasady cechujące profesjonalnie prowadzony mentoring. Otóż, aby mentoring był skuteczny należy pamiętać o kliku zasadach, które odróżniają tę formę pracy od doradztwa lub szkolenia:

1. Uczeń jest źródłem zasobów.

Uczeń posiada umiejętności i potencjał, które wystarczą do pokonania trudności. Mentor pomaga zidentyfikować bariery, może dostarczyć przydatnych informacji, ale to od Uczeń zależy, czy z nich skorzysta, czy też nie. To Uczeń podejmuje decyzje i ponosi jej konsekwencje, podobnie jak tylko Uczeń zna odpowiedzi na nurtujące go pytania.

2. Mentoring ma na celu wydobycie zasobów.

Uczeń jest źródłem rozwiązań, dlatego rolą mentora nie jest dawanie rad. Mentor może odwoływać się do własnego doświadczenia, korzystać z posiadanych umiejętności, jednakże radzenie, czy też pouczanie nie są wskazane. Zachowania takie nie sprzyjają budowaniu partnerskiej relacji, Uczeń może mieć poczucie, że podlega mentorowi i jest od niego zależny. Taka sytuacja jest w sprzeczności z zasadą partnerstwa i równości. Zadaniem mentora jest wsparcie Ucznia w rozwoju poprzez stawianie nowych wyzwań oraz zadawanie przenikliwych pytań, które prowadzą do eksploatacji obszarów, których Uczeń nie rozważał wcześniej. Celem tych działań jest dotarcie do potencjału i zasobów Uczeń.

3. Uczeń i mentor są sobie równi i niezależni od siebie.

Obie strony są dla siebie partnerami. Ich relacja opiera się na wzajemnej empatii, zrozumieniu i zaufaniu. Szacunek jest podstawą współpracy. Ocenianie jest przeciwwskazane, a nawet niedopuszczalne. Niezależnie od tego, co strony prywatnie sądzą na dany temat i jaką wagę przykładają do danej kwestii, nie powinny dokonywać oceny moralnej. Z szacunku dla drugiego człowieka, jako autonomicznej jednostki, wynikać powinno poszanowanie jej poglądów. Istotne jest, by mentor podążał za Uczniem i poświęcał poszczególnym kwestiom tyle czasu, ile potrzebuje Uczeń.

4. Holistyczne traktowanie.

Mentoring nie jest psychoanalizą, ale aby praca była satysfakcjonująca i pełna, należy rozważać sytuację Ucznia w szerszym kontekście, często odwołując się nie tylko do teraźniejszości, ale także przeszłości i przyszłości.

5. Uczeń wybiera temat.

Temat spotkania powinien pochodzić od Ucznia lub powinien być przez Ucznia zaakceptowany. Mentoring różni się od nauczania tym, że rolą mentora nie jest przekazanie całej posiadanej wiedzy, lecz tylko elementów, które dotyczą poruszanych zagadnień i mają odniesienie do sytuacji Ucznia. Nie jest koniecznością korzystanie ze wszystkich narzędzi, lecz tylko tych, które mają uzasadnione wskazanie w konkretnym przypadku.

6. Celem mentoringu jest rozwój i działanie.

Potrzeba uczestnictwa w mentoringu wynika ze zmiany. Strony wyrażają taką chęć, ponieważ pragną rozwijać swój potencjał, dlatego też niemożliwa jest praca z osobą, która nie jest zmotywowana. Jeżeli jedna ze stron, pomimo deklaracji, nie wywiązuje się z obowiązków, powinien być to sygnał, do ponownego rozważenia współpracy.

Dodam do tego jeszcze, że Mentor powinien być starszy od ucznia. Dlaczego? Ot, tak już mamy skonstruowaną psychikę, że sam fakt wejścia w interakcje z osobą starszą od nas powoduje, że to, co ona mówi nabiera dla nas większej wartości. Wbudowany mechanizm pochodzi z dzieciństwa, kiedy ktoś „wielki” pochylając się nad nami dawał rady i uwagi. Łatwiej omijamy blokady poznawcze, kiedy działa wzorzec pochodzący z tamtego okresu. Bierzemy je podświadomie za autorytet, kogoś, kto wie więcej, kto jest od nas mądrzejszy, bardziej doświadczony i tak dalej.

Po zbudowaniu lekkiej podbudowy teoretycznej możemy teraz przyjrzeć się postawionym pytaniom o to, kto może być Mentorem.

Otóż, przyjęcie zasady, że Mentor i Uczeń są sobie równi, dyskwalifikuje możliwość stania się dobrym mentorem przez partnera, partnerkę lub nauczyciela. Żadna z tych relacji nie jest relacją równych sobie, niezależnych od siebie osób. Nie wierzę też w to, że można na chwilę zmienić kapelusz na głowie i przejść od napisu Partner do napisu Mentor.

Osoba zupełnie nam obca, ma szanse stania się naszym Mentorem, o ile jej cechy osobowe oraz kompetencje spowodują, że za taką ja uznamy. To my nazywamy kogoś Mentorem a nie ktoś przychodzi do nas i mówi „jestem Mentorem”. Aby kogoś uznać za Mentora warto rozważyć zastosowanie własnych kryteriów wyboru takiej osoby wypracowanych w kontekście naszych potrzeb oraz systemu reprezentacji (wewnętrzna reprezentacja świata to nasz indywidualny obraz rzeczywistości. Stanowi podstawę wszystkich  aspektów zachodzących w naszym umyśle procesów myślowych. Tworzymy tą reprezentację na bazie interakcji modalności sensorycznych i systemu nerwowego).

Jak wspomniałem wcześniej, Mentor to nie tylko osoba posiadająca określone kompetencje, lecz przede wszystkim osoba o określonych cechach charakteru, posiadająca warsztat pracy mentorskiej. Jako, że podejmujemy kwestię mentoringu w kontekście rynku, to można by tu powiedzieć, że Mentor w tym obszarze poza doświadczeniem, realnymi wynikami oraz zazwyczaj znakomitym marketingiem, dobrze by było, gdyby rozumiał zarówno swoją odpowiedzialność za ucznia, jak i kontekst tego, „co dla niego robi”, „po co to robi” oraz, „jak to robi”, używając ku temu stosownego zestaw profesjonalnych narzędzi.  Do podstawowych umiejętności takiej osoby należy aktywne słuchanie i rozumienie, to, z czym tak naprawdę przychodzi do niego uczeń a także posiadanie kilka cech charakteru do zestawu których należy przede wszystkim empatia.

I to właśnie konieczność bycia empatą, w kontekście tradingu, zdaje się być mocno zastanawiające. Cechy charakteryzujące dobrego Mentora to cechy, które są dla profesjonalnego tradera szkodliwe. Dlaczego? Bo skuteczny mentoring jest związany z transferem kompetencji opartym na emocjach i współodczuwaniu. A w skutecznym tradingu zarządzanie emocjami i minimalizowanie efektów ich istnienia jest kluczem do sukcesu. Im mniejszy zakres wrażliwości emocjonalnej tradera tym większa szansa na jego sukces zawodowy.

Jak więc można być dobrym traderem oraz jednocześnie dobrym mentorem?

Trader to zazwyczaj indywidualista omijający sporty zespołowe. A zestaw Mentor-Mentee to już zespół. Zespół, w którym ważniejsze są interesy Mentee a nie Mentora. Człowiek nie jest istotą, u której można guziczkami włączać i wyłączać pewne cechy jego natury. Chłodny, opanowany kalkulator, jakim jest profesjonalny trader, nie stanie się nagle pełnym pasji, emocji i empatii.

Stąd ważkim pytaniem zdaje się być następujące: „W jakim stopniu skuteczny mentoring w obszarze gry spekulacyjnej na różnych rynkach jest w ogóle możliwe?”   Ba, postawię tu może nawet kontrowersyjną tezę, czy jest w ogólne potrzebny? Szczególnie, gdy o sukcesie gry strategia decyduje w około 5% a zarządzanie kapitałem w 15%. Są to akurat te dwie kwestie, które stanowią kanwę dla praktycznie wszystkich obecnych na rynku „ofert” mentoringu.

AR: Z drugiej strony, żyjemy w niezwykłych czasach. Nigdy wcześniej dostęp do wiedzy dziesiątek pokoleń nie był tak łatwy. Kiedyś znalezienie mentora, swojego Mistrza i Nauczyciela było prawdziwym wydarzeniem. Wpływało na życie ludzi, tak jak było to w przypadku spotkania się Platona i Sokratesa, czy Jezusa i jego Uczniów. Dziś, pomimo tylu udogodnień związanych z nowoczesną technologią wydaje mi się, że znalezienie odpowiedniego Nauczyciela jest równie trudne, co setki lat temu.

Zgadzam się ze stwierdzeniem, że znalezienie prawdziwego Mistrza jest Wydarzeniem. Było to trudne kiedyś i zdaje się być to nawet trudniejsze dziś. I raczej zdaje się to raczej mało prawdopodobnym, że spotkamy Tego Mistrza-Mentora w przelewających się marketingowym bełkotem stronach internetowych samozwańczych mistrzów.

Jako, że na rynku finansowym „jestem już trochę”, zwróciłem uwagę, iż średni czas „życia” takiego „samo-guru” wynosi około 2-3 lat. Mniej więcej, co trzy lata pojawia się ktoś nowy, epatujący nowym słownictwem, nowymi emocjami i nowymi technikami. Potem w miarę wypalania się emocji, jakie wzbudził wokół swojego pojawienia się, jego okres przydatności do spożycia upływa i jest zamieniany przez kogoś następnego. A „samo-guru” przenosi się do funkcjonowania gdzieś w tle głównego strumienia wydarzeń. Nie znika całkowicie, chociaż staje się „guru” raczej niszowym lub głęboko-niszowym. W UK i USA cykl ten jest trochę dłuższy, między innymi, dlatego, że i rynek głębszy i techniki, jakimi tam operują są dojrzalsze, zaawansowane, a także umiejętniej rozłożone w czasie.

Ponowię w tym miejscu dwa pytania: “W jakim stopniu w ogóle jest to możliwe, aby trader został Mentorem?” oraz „W jakim stopniu mentoring może być skutecznym procesem adekwatnym dla inwestowania rynku finansowego?” W trakcie swojej prelekcji o psychologii tradingu „Cool Trader Mind” na konferencji FxCuffs 2016  porównałem tradera do żołnierza elitarnych jednostek specjalnych, gdzie głównym kluczem do sukcesu jest stan umysłu. Naturalnym zdaje się być pytanie: „Czy więc żołnierze jednostek specjalnych posiadają swojego mentora?” Nie! Szkolenie polega na między innymi wyuczeniu u nich określonych, powtarzalnych zachowań w określonych sytuacjach przy zachowaniu określonego stanu umysłu. To trening a nie mentoring. Zwróćcie uwagę, Navy Seals trenując swoją odporność na zimno są sami ze sobą i dla nich opowiadania kogoś, jako to przeżywał zdają się raczej nie na miejscu w tym momencie. Fajnie się słucha, i co z tego wynika dla słuchacza? Jego wewnętrzne systemy przetwarzania informacji mogą ją w całości zignorować! Lub przynieść wręcz odwrotny efekt, mogą programować negatywnie, pojawiającym się w trakcie takiego przekazu, komunikatem podprogowym! Wystarczy pojawienie się lęku w trakcie opowiadania przez Mentora o swoich przejściach i Uczeń jest zaprogramowany w tendencję do lęku w podobnej sytuacji a nie na radzenie sobie z nim!

Podobnie jest z tradingiem. To schematyczny, powtarzalny proces oparty na ściśle określonych regułach, które można spisać na kartce papieru formatu A4 czcionką 12 pkt.. W trakcie prezentacji na FxCuffs 2016, na rynku gdzie według badań Komisji Nadzoru Finansowego 81% graczy traci dość szybko swoje pieniądze, pokazałem, że rzucając orłem i reszką (a więc mając do czynienia z procesem kompletnie przypadkowym, co do otwierania pozycji) w ciągu 12 miesięcy osiągnąłem wynik na parze EURUSD +250 pipsów.  I do czego tu jest potrzebny Mentor, jeśli ktoś chciałby ją zaaplikować w swoim działaniu rynkowym? W czym mógłby zwiększyć efektywność tego, co z nią zrobisz? Jak ją wykorzystasz? Technika to wiedza a doświadczenie i umiejętności przychodzą z kolejnymi transakcjami a nie opowiadaniem o nich! Kluczem do sukcesu zdaje się być raczej trening mentalny niż mentoring. Dlaczego? Bo kompetencji mentalnych się nie przetransferuje. Trzeba je w sobie wypracować. A do tego potrzebny jest raczej ktoś inny niż Mentor.

Techniki zarządzania kapitałem, Price Action, średnie, liczby Fibonacciego, Teoria Dowa, Ichmoku  i parę jeszcze innych a także zasady otwierania i zamykania pozycji są opisane w setkach publikacji i tysiącach stron internetowych. Miliony słów traktują o niezwykle prostych zasadach, czyli kiedy kupić, kiedy sprzedać. Młotkuje się je w niezliczonej ilości wariacji tych samych kilku kluczowych zasad i zdaje się, jakby rynek był pełen świeżynek, które już zaraz, jak tylko zapłacisz za nie „guru”, zrobi z Ciebie milionera. Fenomenem jest to, że praktycznie za to samo, płacisz 1000 u jednych 5, 000 u innych a 15,000 u jeszcze innych. Niezwykłe, nieprawdaż?

Guru, doradca, trener ma znikome szanse na wyleczenie kogoś z ochoty zamknięcia pozycji przed czasem, wewnętrznych przekonań, a czasami nawet zachowań samo destrukcyjnych, które powodują, że nie stawia się stop lossa. Nie uwolni też od charakterystycznych tylko dla danej osoby błędów tendencyjności w ocenie rzeczywistości takich, jak pomijanie, zniekształcanie czy uogólnianie. Są to wewnętrzne procesy mentalne, które możemy tylko my sami, z siebie, u siebie zmienić. Procesów, które powodują, że stosunkowo szybko można wyzerować swój rachunek inwestycyjny.

To, co w podsumowaniu chciałbym dodać to wynik pewnego badania statystycznej próbki 733 milionerów w USA podzielonych na dwie grupy według uzyskanie przez nich wyniku w teście SAT (Scholastic Assessment Test). Generalne znaczenie Mentora, jakie zostało określone w tym badaniu to, że tylko 31% osób, które uzyskały wynik niższy niż 1000 pkt, uznało mentora za ważny czynnik przyczyniający się do uzyskania swojego majątku a z grupy o wyniku wyższym niż 1400 pkt 26%. Dla porównania cztery najważniejsze kwestie, które zostały uznane przez obydwie grupy za najważniejsze to: 1) bycie uczciwym w relacji z ludźmi (65/50 %), 2) posiadać wspierającego współmałżonka (57/46 %), 3) uwielbianie tego, co się robi (51/39 %), 4) dawanie sobie rady z ludźmi (63/49 %).

Ilość wyszukiwani słowa mentoring w latach 2004-2016
Ilość wyszukiwani słowa mentoring w latach 2004-2016

Na rysunku pokazana jest zmiana ilości wyszukiwani słowa „mentor” w okresie ponad 10 lat. Trend, jaki da się zauważyć jest mocno spadający a wartość ta jest obecnie o 50% mniejsza niż w 2004 roku. Dane te w pewnym stopniu potwierdzają ocenę znaczenia mentoringu dla osobistego rozwoju i tworzenia bogactwa, jaka wynikła z badania opinii milionerów, co do kluczowych czynników ich sukcesu. A Polska, jak to Polska – pod prąd trendowi.

Pozostawiam tym samym kwestię oceny znaczenia mentora czytającym.

AR: Jacek piszesz o niezwykle ważnej kwestii. Powróćmy do przykładu żołnierzy elitarnych jednostek wojskowych. To porównanie w mojej ocenie niezwykle barwnie ukazuje to, z czym większość z nas się styka – trenujemy zupełnie jak żołnierze, przygotowując się do wojny. Nasza wojna toczy się jednak pomiędzy popytem i podażą, a stawką są w niej nasze pieniądze.

Każdy z nas bawił się rachunkiem demonstracyjnym. Większość pomnożyła wirtualne środki spodziewając się identycznych efektów na realnym kapitale – jak dobrze wiemy, w większości przypadków sprawy potoczyły się zupełnie innym torem. Podobnie jak żołnierze, jesteśmy w stanie ćwiczyć nasze umiejętności w bezpiecznych warunkach wirtualnych kont demonstracyjnych, jednak dopiero pierwsza potyczka z wrogiem (rynkiem) będzie ostatecznym sprawdzeniem naszych umiejętności.

O ile obsługi broni czy metod wejścia i wyjścia z rynku da się nauczyć w kilka popołudni (choćby przeglądając dostępne w sieci strategie, czy systemy inwestycyjne) to prawdziwym problem leży w naszej głowie. Część ludzi nie czuje się komfortowo, gdy zyski zbyt szybko zwiększają wpłacony depozyt. Sam również doświadczyłem tego uczucia, które szybko prowadzi do utraty części, lub w gorszym wypadku całości środków handlowych.

Mówisz o chłodnej kalkulacji dokonywanej w umyśle tradera – jak najbardziej zgadzam się z tym poglądem. Osoba chcąca zarabiać w długim okresie na rynku musi być nie tyle odporna psychicznie, co właśnie chłodna. Bowiem, co w przypadku, gdy rynek ulegnie zmianie? Co w przypadku, gdy nasz magiczny wskaźnik przestanie działać, a my nadal będziemy maszynowo wypełniać jego polecenia z racji pojawienia się setupu?

Uważam, że trader-człowiek jeszcze przez długi, długi czas utrzyma wyższą pozycję nad traderem-maszyną (wszystkimi robotami handlującymi, algorytmami, które do poprawnego działania nadal potrzebują ludzi!). Ludzka umiejętność dostosowania się do zmiennych warunków stworzona na drodze tysięcy lat ewolucji w połączeniu z odpowiednio nakierowanym umysłem jest w stanie zdziałać o wiele więcej niż tylko pusta reakcja na sygnał.

W mojej ocenie, zatem mentor, przewodnik, nauczyciel czy jakkolwiek nazwać osobę, która wesprze nasz trading od strony psychologicznej, nauczy nas panowania nad swoimi emocjami jest niezwykle cenny.

Adam, wygląda, że mamy, co do kwestii wsparcia w obszarze mentalnym pewną zgodność. Ujmę to tak, może nie tyle, co wesprze trading, lecz wydobędzie określony zbiór umiejętności z swojego Ucznia. Każdy posiada wystarczające zasoby do tego, być profesjonalnym traderem. Kwestią jest tylko ich odblokowanie. Jak być może zwróciłeś uwagę, staram się zachować pewną ekologię w nazewnictwie. Dlaczego? Bo każda nazwa jest związana z konkretnym procesem, który ma konkretną charakterystykę, która definiuje atrybuty transakcji, jakie mają w nim miejsce oraz pozycję i relacje pomiędzy uczestnikami tego procesu. Stąd w mojej prywatnej opinii prawdziwy Mistrz-Mentor to ten, który dostrzeże i spotka swojego Ucznia. Wybierze się z nim w wspólną podróż w trakcie, której dokona się wewnętrzna przemiana Ucznia mierzona nie subiektywnymi, lecz obiektywnymi wskaźnikami liczbowymi.

Czy warto skorzystać z usług profesjonalnych mentorów? O tym już na kolejnej stronie! >>



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here