Alfa Forex

 

Po co tracić okazję?

Nieraz słyszę od wielu traderów, że nigdy nie handlują, ani nie trzymają pozycji, podczas publikacji określonych danych ekonomicznych. Ba, niektórzy z nich twierdzą, iż ciągle unikają momentów, w których podawane są dane. Jeśli zliczmy jaką ilość czasu pochłania tego typu podejście, zmniejszanie okazji do zagrań w sposób nieunikniony wpływa na zyskowność.

Śmiem twierdzić, że zamiast unikać takich momentów, zwłaszcza jeśli dany trader wykazuje się większym doświadczeniem, do tego typu wydarzeń należałoby raczej podchodzić z entuzjazmem i postrzegać je jako okazje do zarabiana.

Jeśli o mnie chodzi, w zakresie strategii handlowych zawsze byłem zwolennikiem metodologii opartej na równowadze. Osobiście daleko mi od sztywnego trzymania się formacji cenowych, jednocześnie nie skłaniam się do ich całkowitego ignorowania.

Jeśli chodzi o traderów w bankach handlujących na rynku międzybankowym, to tak jak pisałem o tym we wcześniejszym artykule, korzystają oni z wykresów tak naprawdę jedynie po to, by potwierdzić swoje poziomy oporu i wsparcia. Nie mają oni czasu, żeby zagłębiać się w bardziej złożone analizy.

Nie ulega wątpliwości, że trzymanie pozycji podczas publikacji ważnych danych może wywoływać u niejednej osoby lęk, jednakże nie ma ku temu powodów. Istnieje o wiele większe prawdopodobieństwo, że spalimy pozycję z powodu niespodziewanego komunikatu lub wystąpienia zdarzenia, którego trader nie jest w stanie przewidzieć. Śmiem stwierdzić, że więcej strat ponoszonych jest w wyniku nie dających się przewidzieć lub niezaplanowanych zdarzeń, niż wskutek publikacji danych na temat zatrudnienia, inflacji czy wzrostu.

Prop traderzy biorą pod uwagę każdy rodzaj informacji

We wcześniejszym artykule wspominałem, iż w bankach można natknąć się na dwie kategorie traderów. Są oni często w środowisku traderów detalicznych przedmiotem kpin z powodu tego, że polują na stop lossy i ogólnie psują rynek, pomimo tego, że z drugiej strony zapewniają nam wszystkim płynność, którą niezmiernie kochamy.

Prop traderzy przypominają traderów detalicznych handlujących z perspektywy długoterminowej. Ich styl charakteryzuje się dużym poziomem dyscypliny, lecz różnią się od nas pod jednym zasadniczym względem. Korzystają z wszelkich informacji, które wpadną im w ręce, co nadaje ich metodologii bardzo „społecznego” wymiaru.

Tak, korzystają z wykresów, lecz z drugiej strony opierają się na dokładnie przeanalizowanych poziomach opracowanych przez innych. Funkcjonują w środowisku, w którym obraca się szerokim wachlarzem aktywów – mogą to być obligacje, akcje, surowce (płody rolne, surowce mineralne), metale szlachetne. Dzięki odbywanym rozmowom oraz docierającym do nich strzępkom informacji, uzyskują czytelny obraz sytuacji, zaś rynek forex bardzo często stanowi spoiwo łączące ze sobą wszystkie rynki.

Czy będą to informacje o rosnącym zainteresowaniu rynkiem akcji danego kraju, podniesieniu stopy zwrotu z obligacji w innym kraju, wzroście cen złota w związku ze zwiększonym poziomem ryzyka w ujęciu globalnym – te i wiele innych rodzajów informacji tworzą w umyśle tradera układankę i będą stanowić elementy składowe w procesie podejmowanych przez niego decyzji. I w tym miejscu wrócę do wysuniętego na samym początku stwierdzenia, iż należy korzystać z każdej nadarzającej się okazji.

Płynność a wartość

Na przestrzeni kwietnia, niemalże do końca zeszłego tygodnia, notowania europejskiej waluty gnuśnie oscylowały w wąskim zakresie cenowym, dając pożywkę spekulacjom, jakoby ograniczona pula płynności dostarczanej na rynek przez banki ostatecznie przesądziła o tym, że EUR nie jest właściwą walutą do handlu.

Po czym rynek zmienia perspektywę, niczym biały wieloryb czy tankowiec robiący zwrot o 180 stopni i obserwujemy powrót płynności. Obecnie, jeśli chodzi o EUR, brakuje polaryzacji podejść wśród traderów, którzy zdają się podążać tym samym tokiem myślenia. Wszyscy wchodzą w pozycje długie, przez co windują cenę do rejonu 1,2520, zaś następnie każdy ewakuuje się i widzimy EUR po 1,2080, jak to miało miejsce w zeszłym tygodniu. Mamy wystarczający poziom płynności, by rynek poradził sobie z każdym rodzajem doniesień bez reakcji szokowej w ramach danego rangu i nie ma sensu wyczekiwać na „kompletny zwrot sytuacji” lub cudowne zrządzenie losu, gdyż i) mogłoby się to wiązać z długim wyczekiwaniem oraz (ii) nie ma gwarancji, że będziemy po właściwej stronie rynku, gdyż nikt nie jest w stanie wypatrzeć zawczasu „czarnego łabędzia”.

Płynność i wartość to dwa nowe słowa, które należy mieć z tyłu głowy i się nimi kierować. Płynność potrzebna jest do tego, byśmy mogli handlować bezpiecznie i skutecznie. Jednakże zależy nam także na wartości – chcemy osiągnąć godziwą stopę zwrotu z zainwestowanych środków. Funt jest w stanie zapewnić wartość, lecz pojawia się problem z płynnością, nawet podczas umiarkowanej zmienności.

Dla odmiany, możemy spojrzeć łaskawym okiem na AUD, NZD i CAD. Tak zwane “waluty surowcowe” charakteryzują się dużą płynnością, ich siłą napędową są łatwe do zrozumienia czynniki i mogą, poza tym, zapewnić wartość. Świat nie kończy się na EUR, JPY czy GBP i należy aktywnie poszukiwać wartości i ją doceniać.

Tłumaczenie: Mirosław Wilk

STO

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here