Naga Markets


Pole naftowe na tle zachodzącego słońcaRynek w okresie Świąt Bożego Narodzenia przyzwyczaił inwestorów do sennych, „płaskich” sesji, podczas których zmienność w zasadzie nie istnieje. Trudno więc słowami opisać wydarzenia, które miały miejsce na światowych parkietach 26 grudnia. Tylko w czasie jednej sesji cena ropy WTI wzrosła o 8,7%, najwięcej od listopada 2016 roku, odbijając się jednocześnie od okolic minimów wyznaczonych jeszcze w czerwcu 2017 roku. Należy jednak odpowiedzieć sobie na dwa pytania: czy wzrost cen miał fundamentalne rynkowe powody i czy skala zmian jest w jakikolwiek sposób uzasadniona.


Zacznę od przypomnienia jak wygląda światowy obrót instrumentami finansowymi. Dziennik WSJ szacuje, że znaczna część handlu (nawet 85%!) jest zautomatyzowana, a decyzje podejmowane przez algorytmy wynikają z ustalonych schematów, które w wyjątkowych sytuacjach potrafią podejmować irracjonalne decyzje. Efektem tego są tzw. flash crashe – czyli nagłe zmiany cen, jak chociażby w 2010 roku, kiedy na skutek błędu pojedynczego tradera, firmy HFT (high-frequency trading) zaczęły masowo realizować bezsensowne transakcje, powodując spadek indeksu Dow Jones o 600 punktów w ciągu kilku minut.

Zmieniona struktura parkietów giełdowych powoduje również, że rynek znacznie silniej i  bez głębszej refleksji dyskontuje wiadomości rynkowe, które potencjalnie mogą wpłynąć na dalsze losy instrumentu – przykładem może być próba stworzenia automatu giełdowego, który podejmowałby decyzje w oparciu o tweety prezydenta Stanów Zjedonoczonych, Donalda Trumpa. Wracając do zadanych we wstępie pytań i puszczając wodzę fantazji, jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację, kiedy rozległa awaria na Ghawar Field – największym polu naftowym Arabii Saudyjskiej lub zbrojny incydent w cieśninie Ormuz powoduje niemal 9%-towy wzrost cen.

Tymczasem 26 grudnia na rynku fizycznej ropy nie wydarzyło się nic, co tłumaczyłoby tak silną panikę. Szukając powodu należy skierować swój wzrok na inne instrumenty, które dyskontowały zamieszanie wokół uwag prezydenta Trumpa w kierunku działań przewodniczącego Fed Jeromego Powella. W tygodniu poprzedzającym Święta Bożego Narodzenia pojawiły się głosy, jakoby głowa Białego Domu planowała odwołać J.Powella, krytykując z resztą wielokrotnie na Twitterze Rezerwę Federalną za kierunek polityki pieniężnej.

Napięta atmosfera pogłębiła grudniowe spadki na Wall Street, a w obawie o spowolnienie gospodarcze i możliwe mniejsze zapotrzebowanie na ropę, powodowała także dalszy, silny spadek cen „czarnego złota” – pomimo, że prognozowany mniejszy popyt na ropę jest wskazywany przez różne agencje i dyskontowany od dłuższego czasu. Wystarczyło jednak, aby w środę doradca prezydenta USA Kevin Hassett zapewnił, że Jerom Powell może być pewny na 100% swojej posady, a świąteczne rynki euforycznie wystrzeliły w górę. Nawet sam Donald Trump złagodził swoją retorykę dodając, że co prawda Fed pośpieszył się z podwyżką stóp, ale „wkrótce to zrozumie”. Jeśli przyjąć zmianę tonu jako nieoficjalne pogodzenie się nadchodzącym spowolnieniem, to może okazać się, że było to tylko i wyłącznie bardzo silne odbicie „zdechłego kota”.

Tymczasem na rynku ropy warte odnotowania są czwartkowe słowa ministra energii Alexandra Novaka, który zapewnił, że już w pierwszej połowie 2019 roku rynek osiągnie większą stabilność, a OPEC wraz z sojusznikami pomoże ten cel osiągnąć. Wskazał również, że rosnący protekcjonizm, wojny handlowe I nieprzewidywalność amerykańskiej administracji odpowiadają za zmienność cen ropy na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Rosyjski minister dodał, że kwestią czasu jest, kiedy rosnąca ostatnio w zaskakującym tempie produkcja ropy w USA zacznie się kurczyć.

Swoje zdanie uzasadnił spadającą efektywnością amerykańskich inwestycji, które będzie trudniej finansować w obliczu niskich cen. Przypomnijmy, że produkcja w Stanach Zjednoczonych wzrosła do 11,7 miliona baryłek dziennie, wyprzedzając Arabię Saudyjską i Rosję, która w nawiązaniu do grudniowego porozumienia zobowiązała się do zmniejszenia wydobycia o 223 tysiące baryłek dziennie. A. Novak odniósł się do pomysłu formalizacji kartelu OPEC+. Wbrew dotychczasowym doniesieniom stwierdził, że grupa będzie wspólnie pracować i ustalać politykę produkcji, ale z racji na konieczną biurokrację i utrudnienia ze strony Stanów Zjednoczonych nie będzie formalizacji rozszerzonego kartelu.

Warto zwrócić również uwagę na wyhamowanie wzrostowej tendencji w odczytach EIA nt. wielkości zapasów amerykańskiej ropy. W tygodniu kończącym się 21 grudnia, zapasy minimalnie spadły z 441,5 miliona do 441,4 miliona baryłek, co nadal przekracza 5 letnią średnią o 7%.

Zapasy ropy USA
Rys. 1 Wielkość amerykańskich zapasów ropy. Źródło: eia.gov

Agencja w cotygodniowym raporcie podała również, że zapasy benzyny wzrosły o 3 miliony baryłek i nadal są powyżej 4% powyżej 5-letniej średniej. Zapasy paliw destylowanych pozostały niezmienione i są o około 11% niższe od 5-letniej średniej dla tego okresu roku. Import ropy naftowej do USA wyniósł średnio 7,7 miliona baryłek dziennie, co oznacza wzrost o 233 tysięcy w stosunku do poprzedniego tygodnia. Natomiast w ciągu ostatnich 4 tygodni import ropy naftowej wyniósł średnio 7,4 milionów baryłek dziennie, o 2,3% mniej niż w tym samym okresie ubiegłego roku.

Handluj ropą u brokera TMS!

Z technicznego punktu widzenia, rynek zatrzymał się w okolicach lokalnych minimum widzianych z perspektywy  wykresu tygodniowego. Dolny cień świecy może sugerować reakcję popytu i szansę na kontynuację korekty. Seria 12-stu spadkowych tygodni może dawać pokusę do zagrania na „pierwszą odwrotną” lecz byłoby to zagranie na zasadzie „12 razy wypadł orzeł, więc na reszkę” – co z perspektywy rachunku prawdopodobieństwa jest herezją.

wykres cen ropy WTI
Rys. 2 – wykres cen ropy WTI


tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here