Naga Markets




Ogromna większość polskich inwestorów przygodę z rynkami rozpoczyna od GPW lub Forex, jednak po jakimś czasie czuje niedosyt czy wręcz niesmak niezwykle wygórowanymi prowizjami i niepłynnością GPW,lub też uważa że Forex jest dla nich zbyt trudny i wymagający. By więc pokazać że na GPW i Forexie świat inwestycji się nie kończy zacznę serię artykułów na temat rynków, które stoją dla polskiego inwestora otworem.


Przedstawię takie miejsca jak odżywającą Japonię,największy rynek instrumentów pochodnych świata wśród tych opartych o indeksy czyli Koreę z jej niezwykle fascynującym zjawiskiem fanatycznych graczy,poprzez Hong-Kong i Singapur będące wrotami do Chin i Azji oraz w końcu Indie-które wprawdzie mają bardzo mocno zamknięty rynek… ale które prędzej czy później się otworzą.Temat jednak zacznę od najbliższego Polakom rynku-rynku Stanów Zjednoczonych.

Minęło już sporo lat od czasu upadku Lehman Brothers, również główne pary walutowe wykazują zmniejszoną zmienność. Polscy inwestorzy zastanawiają się więc jak sobie radzić dalej,jak połączyć zalety rynku giełdowego czyli względną stabilność trendów, przejrzystość handlu z szybkością i niskimi kosztami jakie oferuje Forex. Kierują więc swój wzrok ku Stanom Zjednoczonym… i słusznie. Jest to rynek o nieskończonych możliwościach,pełnej gamie wszelkich możliwych instrumentów oraz najniższych kosztach transakcji na świecie.Wrodzony Polakom sceptycyzm rodzi jednak wiele wątpliwości więc warto jest rozwiać.

W tej części przedstawię podstawowe problemy jakie trapią inwestora dopiero chcącego tam działać,w drugiej pokażę szerzej instrumenty i giełdy.

USA są daleko, jak miałbym otworzyć rachunek?

Tak dzieli nas ocean…a konkretnie kilka kliknięć myszką. Otwarcie rachunku jest równie proste jak jego otwarcie w Polskim biurze maklerskim, z tym że roboty papierkowej jest więcej… ale wiele biur dopuszcza wypełnienie formularza internetowego więc często nie ma papierków w ogóle. Wbrew pozorom (i doświadczeniom nieuczciwych zapisów brokerów CFD) również bariera językowa nie jest tragedią,wprawdzie mamy tam wiele specjalistycznych określeń ale firmy nie stosują kruczków prawnych. Zabezpieczają się jedynie przed popularnymi w Stanach pozwami o ,,nieświadome’’ straty czy też przed innymi procesami niezadowolonych klientów. Znaczną część umowy stanowi więc oświadczenie o świadomości inwestora dotyczącego ryzyk.

Dobrze,ale pewnie trzeba majątku by otwarto rachunek.

Wszystko zależy od wymagań i oczekiwań inwestora,generalnie można o tym myśleć mając już 5 000 dolarów,nie jest to kwota dla początkującego ale już dla średnio-zaawansowanego inwestora z pewnością. W wielu wypadkach ta kwota jest nawet niższa i wynosi jedynie 2 000 dolarów,ale otwieranie rachunku z taką kwotą jest polecane tylko osobom które doskonale potrafią mnożyć pieniądze na rynkach terminowych lub też chcą regularnie coś odkładać i dopłacać stałe kwoty.

Nie jest źle, ale widzę że większość akcji ma ceny grubo powyżej 20$,więc nie będę w stanie kupić nawet 100 sztuk za taką kwotę.

Ale przecież to są Stany Zjednoczone… kupujemy więc wszystko na kredyt. W USA mamy wiele rodzajów rachunków,podstawowymi są 2-cash i margin. Cash to zwykły rachunek do kupna akcji i ETF bez obsługi rynków terminowych oraz bez linii kredytowej .Margin jest rachunkiem z pełnymi możliwościami.Standardowo dźwignia na akcjach wynosi cztery, innymi słowy mając te 5 000 $ mamy siłę nabywczą…20 000 $. Spokojnie więc kupimy co tylko chcemy.

Rozumiem, ale by kupić te akcje płacę prowizję,jak wyglądają koszta transakcji?

Struktura opłat w USA była dosyć skomplikowana,do tego nie ułatwiała sytuacji polityka biur maklerskich-podawały one swoje prowizje… ale do nich trzeba było dodawać opłaty giełdowe, do tego ich struktura była mocno nieprzejrzysta. Dziś się to zmienia,i z perspektywy gracza obeznanego z GPW prowizje praktycznie… nie istnieją. Można wybrać pakiet gdzie płacimy stałą opłatę za każdą transakcję oraz pakiet z opłatą liczoną w procentach. W przypadku opłaty za zlecenie płacimy już od 3 dolarów za transakcję, inaczej mówiąc jeśli ktoś chce powiedzmy kupić akcje za 500 000 zł zapłaci prowizję… mniejsza od 10 zł. Warto to porównać z “atrakcyjną” GPW.

Wszystko super,ale jak ja znajdę akcje które spełniały by moje warunki,na GPW jest ich mało łatwo je analizować natomiast tam są ich tysiące.

Tak naprawdę jest to jeszcze prostsze niż na GPW – większość platform ma wbudowane skanery i można wyszukać spółkę według dowolnego kryterium-interesują cię spółki które akurat notują roczne maksima cenowe? Klikasz i masz. Interesują cię spółki które akurat mają dany poziom wskaźnika np średniej czy RSI? Klikasz i masz. A może jednak szukasz takich które mają normalną zmienność… ale na których jest mocna aktywność np na opcjach co mogło by sugerować ważne wydarzenie? Klikasz i masz!

No tak, ale Polskie spółki znam, a lubię grać tym co znam.

Naprawdę nie znasz produktów Forda, GM, Intela, Microsoftu, nie wyszukujesz nic w Google nie jesz czekolady Milki czy nie korzystasz z karty Visa ani Mastercard?

A gdybym chciał zagrać na spadek, na GPW grałem kontraktami na index i na akcje a jak wygląda sytuacja tam?

W USA można sprzedać krótko akcje prawie tak samo łatwo jak je kupić, nie ma z tym żadnego problemu.Możliwość zagrania na krótko na indexie jest dowolna,każdy kontrakt jest idealnie płynny od SP500 po Russel2000. Również istnieje możliwość sprzedaży kontraktu na akcje na bardzo szybko rozwijającej się giełdzie OneChicago – tam jednak płynność jest niższa niż w przypadku rynku kasowego a koszta większe niż krótka sprzedaż samych akcji,ale i tak jest to ostatecznie tańsze niż na GPW.

Apropos kontraktów, czy mogę grać z tego samego rachunku i kontraktami terminowymi i akcjami ?

Niestety w większości wypadków nie ,trzeba mieć osobny rachunek dla akcji i dla kontraktów. Wyjątkiem jest Interactive Brokers. Można natomiast grać akcjami i opcjami na jednym rachunku.

Szkoda, no ale przy tak niskich prowizjach będę mógł grać intraday na akcjach bez ograniczeń.

Tak…ale pod jednym warunkiem – musisz mieć na rachunku minimum 25 000$. Jeśli kwota jest niższa i inwestor dokona więcej niż 4 transakcji intraday w ciągu 5 kolejnych sesji rachunek zostanie zablokowany zgodnie z regułą Pattern Day Trader.

Jak więc widać nie jest to tak straszny rynek jak może się wydawać. Świadomy inwestor który wie czego chce (a wcale nie ma setek tysięcy dolarów) doskonale i bez problemu się tam odnajdzie. Poziom obsługi klienta jest nieporównywalny (aczkolwiek niestety to właśnie Polacy źle nastrajają amerykanów na siebie, ale to już osobna kwestia), ilość opcji i możliwości potrafi onieśmielić nawet doświadczonego gracza a godziny działania rynków pochodnych podobnie jak na forexie trwają od poniedziałku do piątku praktycznie cały dzień. Warto więc zapytać samego siebie – po co tkwić na GPW i płacić horrendalne opłaty i narażać się na nieustanne manipulacje?


Co dalej?

Wiedząc już jak łatwo można inwestować za granicą pozostaje pytanie – jakie instrumenty są dostępne i czym warto się zainteresować? O ile na pierwsze pytanie odpowiedz jest wyjątkowo prosta bowiem dostępne są wszelkie możliwe instrumenty o jakich inwestor może marzyć to by odpowiedzieć na drugie (i by czytelnikowi oszczędzić bólu głowy na skutek tak ogromnej liczby możliwości) warto poświęcić trochę miejsca.

Struktura rynku Stanów Zjednoczonych jest zupełnie inna niż rynku polskiego (i inna niż większości krajów świata), nie ma mianowicie jednej dużej dominującej giełdy grupującej cały obrót. Istnieją dwie duże giełdy dla których głównym rynkiem są instrumenty kasowe – Nasdaq, OMX oraz NYSE, do tego należy dodać 3 zajmujące się głównie instrumentami pochodnymi- CME, CBOT oraz ICE. Do tego trzeba dodać ogromną ilość różnych rodzajów platform które są “podpięte” pod Nasdaq i NYSE – od nr 3 w USA czyli BATS aż po dark pool’e. Gdyby tego było mało bardzo szybko rozwijają się dwa nowe rynki- OneChicago – które zajmuje się obrotem kontraktami terminowymi na akcje i ETF, oraz rynek OTC akcji -który można porównać do naszego New Connect – z tym że ten w USA jest oczywiście płynniejszy niż cała GPW razem wzięta. Jeśli więc dodać do tego jeszcze to że i Nasdaq i NYSE mają swoje działy instrumentów pochodnych widać że inwestor może poczuć się mocno zdezorientowany. Jak sobie poradzić w takim gąszczu giełd i instrumentów

Inwestorom zorientowanym już czym warto się zainteresować a czym nie przychodzą z pomocą platformy transakcyjne – które mają wbudowane w moduły zleceń opcję Routing która automatycznie wyszukuje najpłynniejszy rynek więc inwestor może skoncentrować się tylko na samym handlu. Teraz więc zajmiemy się samymi instrumentami – tymi najatrakcyjniejszymi dla Polskiego inwestora,i tego aktywnego i tego chcącego inwestować w dłuższym terminie.

Podstawy problem z którym boryka się nasz inwestor który zna głównie rynek GPW (obok prowizji,która jak pamiętamy z części pierwszej jest bliska zeru) – czyli które instrumenty są płynne,tutaj nie istnieje.Płynne jest praktycznie wszystko,od gigantów z Nasdaq 100 czy Dow 30 które bez problemu osiągają obrót powyżej miliarda dolarów aż do “małego” Russel 2000. Niezależnie więc od strategi jaką ma inwestor może wybierać według własnych kategorii i wymagań,jeśli jakaś spółka mu “ucieknie” (np. przegapi moment wybicia) nie musi się niczym martwić-na jej miejsce czeka już kilkanaście innych, równie ciekawych. Rynek można (w uproszczeniu) poszeregować według prostych kryteriów:

  • Dow Industrial – największe spółki przemysłowe,niska zmienność i zakres wahań
  • S&P 500 – najszerszy przekrój branż i najpopularniejszy index świata,grupuje spółki o zmienności od niskiej aż po dużą-każdy znajdzie tutaj coś dla siebie
  • Nasdaq 100 – spółki głównie nowych technologii,grupuje spółki o średniej lub wysokiej zmienności

Dla inwestora który jest oswojony z GPW godnym polecenia jest Russel 2000-wysoka stabilność i wiele atrakcyjnych spółek (index jest jakby odpowiednikiem naszego MidWigu).
Wybór więc konkretnych akcji zależy tylko od kryteriów jakimi kieruje się inwestor,każda branża jest reprezentowana. Podobnie kwestia wygląda w bardzo popularnych funduszach ETF. Dostępne są ETF praktycznie na każdy kraj świata,na większość surowców czy nawet walut. Jeśli więc chciałeś kupić polskie akcje ale wyrażone w dolarze to masz taką możliwość (EPOL), jeśli chciałeś kupić jakiś surowiec ale bez dźwigni kontraktu terminowego to także masz taką możliwość. A może chciałbyś mieć jednak dźwignię ale nie chcesz użyć kontraktu terminowego ani CFD (bo nie chcesz rolować kontraktu, bo nie czujesz się dobrze z dużą dźwignią lub nie chcesz płacić opłat za utrzymanie CFD w postaci swapu) również masz taką możliwość-z pomocą przychodzi np. Proshares. Uszeregujmy więc najpopularniejsze ETF:

  • oferta iShares, pokrywa większość indexów (MSCI)świata,plus fundusze na srebro i złoto https://us.ishares.com/home.htm
  • oferta Powershares to głównie ultrapopularny QQQ oparty o Nasdaq 100 ale też wiele funduszy sektorowych https://www.invescopowershares.com/
  • Proshares które oferuje ETF z dzwignią,można otworzyć pozycję długą i pozycję krótką i z kilkoma wersjami dzwigni https://www.proshares.com/
  • SPDR mający najpopularniejszy ETF czyli SPY (oparty o index S&P 500) oraz ciekawe ETF oparte o obligacje https://www.spdrs.com/

Obrót koncentruje się na kilku głównych funduszach jak wywołane już SPY i QQQ,jak też EWJ (MSCI Japan), EWZ (MSCI Brazil),IWM (Russel 2000) oraz na ich lustrzanych wersjach (czyli zakładających spadek indexu) z oferty Proshares. Dodatkową zaletą ETF (tych z dzwignią także) jest to że są one dostępne z każdego typu rachunku-i Cash i Margin. Porównajmy więc plusy i minusy gry ETF vs gry na kontraktach terminowych (przy okazji je również przybliżając) na przykładzie najpopularniejszych instrumentów i zakładając że inwestor posiada najpopularniejszy typ rachunku czyli margin.

Pierwszym przykładem niech będzie QQQ i jego terminowy odpowiednik NQ100 czyli instrumenty oparte o index Nasdaq 100:

  • ETF można kupić tak jak akcje,więc jest możliwość kupna tak jednej sztuki o wartości 80 dolarów jak i dowolnej innej liczby, w przypadku kontraktu jest podobnie z tym że wielkość mnożnika powoduje że wartość pozycji nie będzie mniejsza niż to wynika ze specyfikacji (20 $ za punkt indexu)czyli aktualnie 64 000$.
  • ETF oferuje dowolną skalowalność pozycji,zrobienie tego z kontraktem jest trudniejsze.
  • Płynność – każdy instrument ma doskonałą.
  • Koszta również są porównywalne (dla podobnej wielkości pozycji), tutaj jednak rysuje się lekka przewaga kontraktu terminowego, generalnie instrumenty pochodne są tańsze i nie dotyczy ich koszt zarządzania ETF (w skali roku najczęściej okolice 0.6%,tyle wynosi cały koszt inwestora).
  • ETF nie trzeba rolować, kontrakt natomiast trzeba.
  • ETF przegrywa dźwignią – wykorzystując konto margin mamy dzwignię 4x natomiast kontrakt ma dźwignię 20x.
  • Krok notowań – tutaj lekka przewaga ETF mianowicie tick wynosi 1 cent co przy cenie około 80 dolarów powoduje że zmienność liczona samymi tickami jest większa. Tick kontraktu wynosi natomiast 0.25 punktu.
  • Godziny notowań to przewaga kontraktu który notowany jest prawie całą dobę.Natomiast płynność na ETF występuje głównie w czasie normalnej sesji giełdowej rynków kasowych czyli 15.30/22 naszego czasu.

Charakterystyka ta różni się w zależności od tego jaki instrument weźmiemy pod uwagę,czasem ETF ma lekką przewagę a czasem kontrakt.Jeszcze ciekawiej sytuacja wygląda porównując SPY vs Emini SP500,tutaj przewaga leży po stronie ETF – co jest zasługą wysokiej ceny SPY i co za tym idzie znacznie wyższej zmienności liczonej w tikach.
Jak więc widać wybór instrumentu zależy tylko od preferencji i możliwości finansowych inwestora, praktycznie żadne problemy znane z GPW nie istnieją.

Równie duży wybór jest w kategorii instrumentów pochodnych gdzie dominują 3 gracze:

  • CME mające najszerszą ofertę,oferuje tak znane kontrakty jak emini na S&P 500 oraz Nq100 jak i instrumenty rolne, obligacyjne walutowe czy nawet kontrakty zabezpieczające przed…huraganami.
  • CBOE – giełda znana z rynku opcji ,głównymi jej produktami są te oparte o index zmienności Vix
  • ICE – to najszybciej rozwijająca się giełda,oferująca głównie produkty oparte o surowce.

Od kilkunastu miesięcy wyrasta również nowy gracz czyli OneChicago które zajmuje się kontraktami na akcje oraz na ETF. To miejsce może zainteresować polskich graczy z racji niskich wymagań depozytowych-depozyt wynosi 20 % wartości kontraktu co w przypadku wielu akcji oznacza że wystarczy mieć mniej niż 200 dolarów.Gorzej jest natomiast z płynnością-animatorzy kwotują te kontrakty najczęściej na widełkach 5 centowych, w przypadku ceny akcji powyżej 50 $ kwotowany spread może być o wiele większy. Kontrakt jest też tam rozliczany fizycznie w odróżnieniu od kontraktów notowanych na GPW.Jednak łatwość dźwigni w samym rachunku i zajęcia pozycji krótkiej na samych akcjach jest tak łatwa że większość graczy preferuje zawarcie właśnie tam transakcji.Oczywiście dotyczy to amerykańskich inwestorów,dla polskiego inwestora koszt transakcji kontraktu akcyjnego i tak wyjdzie taniej niż w Polsce.

Na koniec rynek OTC – również mocno zyskujący na popularności,przeznaczony dla graczy o silnych nerwach, lubiących duża zmienność i nie bojących się słabej zazwyczaj polityki informacyjnej spółek.Można tam nabyć spółki również z innych krajów denominowane w dolarze-od japońskich teoretycznie notowanych tylko w Tokio (jak Nissan itp) aż po rosyjskie (np.Gazprom).

Jak widać ilość możliwości jest nieporównywalna z żadnym innym miejscem na świecie,i chociaż na pierwszy rzut oka można być oszołomionym ogromem opcji do wyboru to jak czytelnik już wie z poprzedniej części artykułu wszystko za niego ,,załatwi” platforma handlowa-od wyboru miejsca dokonania transakcji po samą selekcję spółek.Nie ważne więc czy grasz tylko akcjami małych spółek,inwestujesz w fundusze na emeryturę,obracasz dziennie setkami kontraktów terminowych albo opcji – Stany Zjednoczone są miejscem właśnie dla ciebie.

Autor: Tomasz Binek (z zachowaniem oryginalnej interpunkcji)



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here