Naga Markets



Rosyjska policja rozpoczęła dochodzenie w sprawie działalności brokera STForex, który działa we wschodniej części Europy od 2014 roku nie posiadając właściwych licencji i przyciągając klientów z dużymi portfelami inwestycyjnymi. Część klientów miała zaciągać kredyty hipoteczne w celu realizacji inwestycji, a łączna strata poszkodowanych wyceniana jest na ponad 60 mln zł (niemal 1 miliard rubli), podawał we wtorek Kommersant.


Łowcy frajerów w wersji rosyjskiej – celebryci zatrudnieni do promocji, polowanie na klientów z dużym portfelem

Z informacji przedstawionych przez Kommersant wynika, że rosyjskie władze zajmowały się sprawą działalności STForex od 2018 roku. Oskarżenia postawiono kilku nienazwanym przedstawicielom przedsiębiorstwa, którzy praktycznie nie przebywali na terenie Rosji. Spółka uruchomiła jednak biuro w sercu moskiewskiej dzielnicy finansowej, rozpoczęła zakrojoną na szeroką skalę kampanię reklamową, również w federalnych mediach, wykorzystując do promowania swoich usług lokalnych celebrytów, w tym Dmitrija Dibrova, popularnego prezentera telewizyjna.

Działania STForex na rosyjskim rynku przypominały te doskonale znane z praktyk stosowanych przez polskich „łowców frajerów”. Komunikacja z klientami rozpoczynała się od oferowania udziału w szkoleniach oraz kursach stacjonarnych, gdzie menadżerowie kont prezentowali jak w łatwy sposób można zarabiać pieniądze oraz pomnażać kapitał. Następnie przyszłych poszkodowanych proszono o deponowanie relatywnie niedużych kwot – wynoszących około 200 dolarów – zapewniając im początkowe i zadowalające zyski.

W tym momencie rozpoczynało się prawdziwe „show”. Menedżerowie kont wychwalali umiejętności inwestycyjne nowych klientów, prezentowali im rachunki realizujące co najmniej czterocyfrowe wypłaty, zachęcając do coraz poważniejszych inwestycji. W efekcie część traderów przeznaczyło na depozyty całe swoje oszczędności, a garstka zastawiała nawet swoje domy, aby uzyskać jeszcze więcej środków. Jak się jednak okazało, zlecenia większości nigdy nie trafiały na realny rynek – STForex realizował jedynie transakcje w przypadku osób, które zdeponowały co najmniej 100 tysięcy dolarów. W przypadku tychże środków STForex nie generował jednak regularnych zysków i większość została roztrwoniona.

W innych przypadkach, gdy inwestorzy deponowali środki poprzez system płatniczy WMexpay dostępny na stronie brokera (niezarejestrowany w Rosji), te nie trafiały na ich rachunki inwestycyjne, tylko były defraudowane przez STForex. Klientom prezentowano natomiast sfabrykowane wyciągi z kont, na których znajdowały się informacje o stratach poniesionych podczas ostatnich inwestycji.

Zobacz również: Polskie prawo sprzyja kreowaniu i promocji piramid finansowych, twierdzi Przeździecki

Straty mogą wynieść 60 mln zł, a STForex nadal funkcjonuje

Jak podaje biuro moskiewskiej policji, STForex jeszcze w sierpniu 2019 roku przyjmował klientów oraz prowadził działalność z rosyjskiego biura. To zostało co prawda zamknięte po inwazji śledczych, STForex nadal prowadzi jednak swoją działalność drogą telefoniczną lub poprzez Internet. Na stronie brokera ciągle znajduje się informacja (dostępna w języku rosyjskim), że inwestorzy mogą zarabiać na szerokiej klasie aktywów i generować zyski online razem ze STForex. Klienci z jednej strony nie mogą skontaktować się z brokerem, jednak ten ciągle prowadzi… webinary szkoleniowe.

Jedyna zmiana jaka zaszła, to brak informacji o moskiewskim biurze. Broker reklamuje za to swoje zagraniczne oddziały na Saint Vincent, w Mińsku oraz Londynie. W efekcie pokrzywdzeni klienci z Rosji nie mają możliwości skontaktowania się z lokalnym przedstawicielstwem instytucji.



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here