Naga Markets



Jednak lordowie, w tym członkowie Partii Konserwatywnej, odrzucili naruszający prawo projekt ustawy brexitowej autorstwa Borisa Johnsona. Ustawa spowodowała ponowne zaostrzenie konfliktu na linii Londyn – Bruksela, ponieważ zarzucano, że służy ona do unieważnienia porozumienia o pomocy publicznej i kontroli celnej wymaganej w odniesieniu do towarów przekraczających Morze Irlandzkie.

Wielka Brytania i UE mogą nie dojść do porozumienia przed końcem okresu przejściowego.

Przeciw ustawie opowiedziała się większość lordów – 226 głosów – co stanowi największą porażkę Partii Konserwatywnej od ponad 20 lat. Równocześnie jest nadal bardzo niejasne, jak potoczą się dalsze negocjacje. Negocjatorzy obu stron – Frost i Barnier – dyskutują na Twitterze, na tym etapie nie wiadomo jednak, czy negocjacje zostaną wznowione w ciągu najbliższych dni.

Dojście do porozumienia do połowy listopada wymagać będzie przełomu w odniesieniu do czterech głównych kwestii:

1. Wielka Brytania będzie musiała wyraźniej zaprezentować swoje stanowisko w sprawie egzekwowania zasady równych szans. UE w szczególności obawia się i pomoc publiczną i wdrożenie miarodajnych mechanizmów kontroli i egzekwowania decyzji o przyznaniu dotacji. Negocjatorzy zasadniczo biorą pod uwagę dwa warianty: regulacje krajowe lub procedurę rozstrzygania sporów.

2. Londyn będzie musiał zgodzić się na wykreślenie z projektu ustawy o rynku wewnętrznym najbardziej kontrowersyjnych zapisów odnoszących się do wspólnego rynku Anglii, Szkocji, Walii i Irlandii Północnej po Brexicie. Ustawa zapewnia, że handel pomiędzy wszystkimi czterema krajami nie napotka na żadne bariery, jednak Unia obawia się o potencjalne implikacje dla Irlandii Północnej, graniczącej z Republiką Irlandii – państwem członkowskim UE.

3. UE, a w szczególności Francja, będzie musiała pójść na ustępstwa w odniesieniu do rybołówstwa, począwszy od przyznania, że zastosowanie tych samych kwot w sytuacji, gdy dysponująca długim wybrzeżem Wielka Brytania przestałaby być państwem członkowskim, byłoby niesprawiedliwe. Temat ten od dawna stanowi przedmiot frustracji zarówno w Paryżu, jak i w Londynie. Aby rozwiązać ten problem, UE zaproponowała ustępstwa dotyczące przyszłego dostępu Wielkiej Brytanii do unijnego rynku energetycznego w zamian za ryby, jednak brytyjskiemu rządowi to nie wystarcza.

4. Nie mówimy tu o umowie handlowej liczącej 20 czy 30 stron. Mówimy o całkiem nowym, co najmniej kilkusetstronicowym traktacie. Analiza prawna nowego porozumienia i przetłumaczenie go na pozostałe języki przed rozpoczęciem procesu ratyfikacji będzie wymagać czasu. Finalizacja porozumienia nie jest niemożliwa, jednak wymaga szybkości i dobrej woli po obu stronach, a być może także pewnej dozy interwencji politycznej.

Pomimo ostatnich doniesień na temat Brexitu nadal przewidujemy zawarcie „słabego” porozumienia w ostatnim momencie. Brytyjski rząd wspomniał niedawno o możliwości zawarcia porozumienia w typie „australijskim”, oznaczałoby to jednak de facto brak porozumienia. Z gospodarczego punktu widzenia zdecydowanie nie byłaby to najlepsza opcja.

Pomimo pewności co do przyszłości negocjacji, nie możemy wykluczyć możliwości, że Wielka Brytania i UE mogą nie dojść do porozumienia przed końcem okresu przejściowego. Nie oznaczałoby to koniecznie katastrofy, a może nawet przyniosłoby niewątpliwą korzyść w postaci wprowadzenia do negocjacji elementu realizmu. Kilka miesięcy Brexitu bez umowy mogłoby ostatecznie skłonić obie strony do pójścia na ugodę w celu osiągnięcia porozumienia, ponieważ nie tylko Wielka Brytania, ale także Niemcy, Francja, Holandia i Irlandia (cztery państwa członkowskie najbardziej narażone na negatywne skutki Brexitu) doświadczyłyby realnych kosztów gospodarczych braku porozumienia.

W celu minimalizacji skutków ekonomicznych braku porozumienia można założyć, że Unia zaoferowałaby czterem wspomnianym powyżej państwom członkowskim pomoc finansową, a Zjednoczone Królestwo sięgnęłoby po dalsze środki polityki pieniężnej (takie jak ujemne stopy czy jeszcze większe luzowanie ilościowe), ale także po nową politykę, aby ochronić siłę nabywczą konsumentów (np. bony konsumpcyjne czy obniżka VAT) oraz środki związane z płynnością skierowane do przedsiębiorstw. Ostatecznie uważamy, że rynek walutowy ma rację – dojdzie do porozumienia.

Christopher Dembik, dyrektor ds. analiz makroekonomicznych w Saxo Banku

Zobacz również:



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here