Naga Markets



Siła dolara, którą obserwowaliśmy po ubiegłorocznych wyborach w USA właśnie wyparowała. Indeks dolarowy pokazujący kondycję amerykańskiej waluty jest na poziomach z 9 listopada 2016 roku. Administracja prezydenta Trumpa wiele naobiecywała, jednak niewiele z tych obietnic wynika.


Ustawa dotycząca podatków została odłożona na dalszą, nieokreśloną przyszłość. Widzimy, że rynek zbyt mocno zdyskontował poprawę  koniunktury, która miała nastąpić pod wodzą nowego prezydenta.

Wykres: Indeks dolarowy, D1

Na przełomie ostatnich miesięcy dolar zdecydowanie mocniej reaguje na doniesienia polityczne niż na same dane makroekonomiczne. Ostatni rozczarowujący raport z amerykańskiego rynku pracy spowodował wzrost pary EUR/USD o ok 80 pipsów. W latach poprzednich było to dwukrotnie lub trzykrotnie więcej.

Dane inflacyjne (gorsze) spowodowały podobną reakcję. A nieco bardziej jastrzębi komunikat ze strony FED-u powoduje, że główna para walutowa spada o ok 150 pipsów, po czym część tego ruchu jest korygowana a spadki nie są pogłębiane. Sam wybór Donalda Trumpa sprowadził eurodolara z poziomu 1.13 do 1.0345 czyli ok 9,5 „figury” czyli 950 pipsów. Stało się to w niecałe półtora miesiąca.

Nie tylko  EUR/USD wrócił na poziomy sprzed wyborów prezydenckich, również rentowności amerykańskich 10-latek są zdecydowanie niżej (2.16%). Spread pomiędzy niemieckimi i amerykańskimi papierami o zapadalności 10 lat zmalał, obecnie oscyluje wokół – 1,9%. Ruch na rynku obligacji powinien (głównie wzrost rentowności amerykańskich instrumentów dłużnych) dać impuls do aprecjacji USD.

Wykres: EUR/USD (linia niebieska) oraz różnica w oprocentowaniu niemieckich i amerykańskich 10 – letnich obligacji skarbowych (linia czerwona)
Wykres: Inflacja CPI (r/r) oraz inflacja bazowa CPI (r/r), USA

Oczywiście brak realizacji obietnic Trumpa to nie jedyna przyczyna „wyparowania” siły dolara. Widzimy, że presja inflacyjna w Stanach Zjednoczonych maleje sukcesywnie od marca. Inflacja CPI spadła poniżej 2% (ostatni odczyt 1,9% r/r) a inflacja bazowa, która od stycznia 2016 roku była bardzo stabilna (2,1% – 2,3%) obecnie wynosi 1,7%, co stanowi najniższy poziom od czerwca 2015 roku.

Spoglądając na inne figury makroekonomiczne również nie wygląda to najlepiej. Sprzedaż detaliczna rozczarowuje. Rynek pracy ma się nie najgorzej, cały czas obserwujemy wzrost nowych etatów w okolicach 200 tys. (wyjątek stanowi ostatni odczyt), jednak to na co teraz patrzy Rezerwa Federalna to dynamika płacy godzinowej. To jej wzrost powinien umocnić amerykańską walutę.

Wykres: Sprzedaż detaliczna, zmiana m/m, USA
Wykres: dynamika płacy godzinowej, USA.

W Europie sytuacja wygląda inaczej. Pojawiła się presja inflacyjna. Co prawda ostatni odczyt inflacji bazowej CPI wyniósł 0.9% ale poprzednie oscylowały wokół poziomu 1.2%. Znaczna poprawa nastąpiła na indeksie CPI, który jeszcze rok temu był poniżej zera, obecnie wynosi 1,4% a w lutym i marcu odczyty osiągnęły wartości najwyższe od lutego 2013 roku. Poprawa na tym polu to z pewnością jedna z przyczyn silniejszej wspólnej waluty. Strefa euro wyszła z okresów deflacji, które pojawiały się w 2015 i 2016 roku, co było po części pokłosiem silnych spadków na rynku surowców energetycznych w latach 2014-2015.

Euro zaczęło zyskiwać w ostatnim czasie również na fali pogłosek o szybszej normalizacji polityki monetarnej Europejskiego Banku Centralnego. Od pewnego czasu wiadomo już, że ECB nie ma w planach pogłębiania ekspansji monetarnej (obniżenia stóp procentowych czy skupu aktywów na wyższym poziomie niż obecnie). Ostatnia konferencja prasowa Mario Draghiego okazała się bardziej gołębia – nie wspomniano nic o przyspieszeniu normalizacji polityki pieniężnej, ale jeśli tylko Mario i „spółka” zacznie wysyłać jastrzębie sygnały – euro ponownie zyska na wartości.

Wykres: inflacja bazowa i HICP, Strefa euro, źródło: Bloomberg

Spoglądając na raporty CFTC widzimy, że pozycja spekulacyjna netto na euro zaczęła przyjmować wartości dodatnie. Zmalała liczba pozycji krótkich ze 103,4 tys (30.05) do 85,2 tys. (13.06). Liczba „longów” sukcesywnie rośnie. Wzrosty EUR/USD od początku roku można tłumaczyć jednoczesnym spadkiem sumarycznej pozycji netto na dolarze.

Wykres: pozycja spekulacyjna netto na euro oraz EUR/USD, źródło: Bloomberg, TMS Brokers
Wykres: sumaryczna pozycja netto w USD oraz Indeks dolarowy

Spojrzenie techniczne:

Na wykresie 6-godzinowym EURUSD wyrysował korektę spadkową. Cały czas mamy do czynienia z trendem wzrostowym, chociaż okres konsolidacji (1,13-1,11) przedłuża się w czasie, co może generować większe ryzyko wyjścia z niej dołem. Obecny ruch spadkowy zatrzymał się na dwóch ważnych poziomach zniesień wewnętrznych (23,6 i 38,2). Spadki osiągnęły wielkość poprzedniej korekty.

Stworzona w ten sposób strefa wsparcia może stanowić barierę ciężką do sforsowania, wówczas EUR/USD może po raz kolejny zaatakować poziom 1.13, i to on w tym momencie stanowi kluczowy poziom (szczyty sprzed wyborów prezydenckich w USA). Przebicie go otworzy drogę na północ a pierwszym ograniczeniem będzie stanowić linia trendu poprowadzona przez szczyty z sierpnia 2015 i maja 2016 roku.  Scenariuszem alternatywnym są spadki, a sygnałem sprzedaży będzie przebicie poziomu 1.11, które od długiego czasu się broni. Wówczas kurs może powędrować nawet do 1.0870-1.0850.

Wykres: EUR/USD H6
Wykres: EUR/USD D1

Materiał opracował Łukasz Zembik, Dealer WIB/ACI Polska, Dom Maklerski TMS Brokers



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here