Naga Markets


Amerykańska Komisja ds. Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) po raz kolejny wytacza ciężkie działa przeciwko projektowi krypto. Tym razem przedmiotem zainteresowania ze strony regulatora stała się firma stojąca za aplikacją do przesyłania wiadomości Kik oraz powiązany z nią token KIN, którego ICO miało miejsce w 2017 roku.


Jakie zarzuty stawia SEC?

Zarzut jest taki sam, jak w przypadku wielu innych podobnych projektów – jakoby ICO stanowiło niezarejestrowaną emisję papierów wartościowych. Jak stwierdził wicedyrektor Wydziału Egzekucji SEC Steven Peikin, Kik „nie dał inwestorom dostępu do informacji, do których byli oni uprawnieni zgodnie z prawem oraz pozbawili ich możliwości podjęcia decyzji w oparciu o pełne informacje.”

Projekt zebrał około 100 mln USD, zaś w finansowaniu uczestniczyło 10 tys. inwestorów, przy czym ponad połowa z nich pochodziła ze Stanów Zjednoczonych. Prawdą jest, że firma stojąca za mobilną aplikacją znajdowała się w dość trudnej sytuacji finansowej w związku ze spadającą liczbą użytkowników. Postanowiono wykorzystać dobrą koniunkturę na rynku kryptowalut i szukać ratunku poprzez powiązanie aplikacji z systemem tokenów. Były one rozprowadzane w celu sfinansowania nowego przedsięwzięcia i określane mianem tokenów użytkowych pomimo tego, że usługi, o których wspominano w materiałach promocyjnych nie zostały jeszcze stworzone. Zatem do momentu ich uruchomienia były one de facto papierami wartościowymi. Wynika z tego kolejny zarzut– reklamowanie tokenów jako okazji inwestycyjnej i możliwości osiągnięcia szybkich zwrotów, co z kolei spełnia kryteria tzw. testu Howey’a stosowanego do tego, by określić czy dany walor stanowi papier wartościowy.

Batalia prawna

W listopadzie 2018 roku Kik otrzymał specjalne pismo zwane Wells notice (jest to powiadomienie, w którym regulator informuje podmiot o planowanych czynnościach prawnych), na co w grudniu firma skierowała odpowiedź zawierającą opis projektu oraz przeprowadzonej emisji twierdząc jednocześnie, że wypuszczone przez nią tokeny są walutą a nie akcjami spółki, gdyż ich posiadacze nie są bezpośrednio zainteresowani jej wynikami. Jednak w rzeczywistości użyteczność Kin powiązana jest z aplikacją, zatem jeśli Kik by zbankrutował, posiadacze tokenów mieliby powody do zmartwień.

Zobacz również: Amerykański kongresmen chce, by kryptowaluty były zwolnione z podatku

Kik ma duże doświadczenie, jeśli chodzi o relacje z regulatorami i egzekwowanie prawa, o czym świadczą też informacje w tym zakresie dostępne na stronie internetowej. Aby pokryć duże koszty prawne, firma zorganizowała ostatnio akcję crowdfundingową, której celem było zebranie 5 mln USD. Linia obrony jest taka, że walka toczy się o przyszłość kryptowaluty KIN i inne podobne projekty może czekać podobny los, jeśli zostanie ona przegrana i że nie mają w gruncie rzeczy innego wyjścia.

Jednak na niekorzyść Kik przemawia m.in. materiał wideo, na którym zarejestrowany jest meetup grupy San Francisco Bitcoin z czerwca 2017, podczas którego z ust CEO Kik padło następujące stwierdzenie: „Dajemy możliwość, by stać się udziałowcem, by brać udział we wzrostach wartości rynkowej w związku z powstaniem tego ekosystemu.” Stoi ono w sprzeczności z obowiązującym prawem, a konkretnie wspomnianym wyżej testem Howey’a.

Kik częścią  szerszej ofensywy SEC

Znacznie poważniejsze zarzuty usłyszała w tym miesiącu firma Longfin Corp – chodzi o cały ciąg oszustw, w tym fabrykowanie danych o dochodach i fałszywych oświadczeń dla SEC i Nasdaq. Postępowanie karne zostało wytoczone wobec CEO, Venkaty S. Meenavallie. Zdaniem SEC dopuszczono się tutaj działań typu pump and dump, czyli celowego wywindowania kursu akcji, po to by je upłynnić po napompowanej cenie.

Z kolei W maju SEC wszczął postępowanie przeciwko Danielowi Pacheco w przedmiocie nieuczciwej i niezarejestrowanej oferty papierów wartościowych przy wykorzystaniu dwóch spółek z siedzibą w Kalifornii – Ipro Solutions LLC i IPro Network LLC. Udało mu się zebrać 26 mln USD, w zamian za „punkty” z możliwością przekształcenia w walutę cyfrową PRO Currency.  W gruncie rzeczy, jak wykazał SEC, Pacheco sprzeniewierzył zebrane fundusze. Inwestorom obiecywał ponadto prowizje i dodatkowe punkty za werbowanie nowych członków, co spełnia znamiona piramidy finansowej.

Warto wiedzieć: Bitcoin i blockchain podatnym gruntem rozwoju dla… piramid finansowych



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here