Mocny ruch na Wall Street pokazuje, że rynki zdają się już żyć czym innym, a sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. Czy jednak tak szybkie przejście w ostatnich 2 tygodniach od wątku serii podwyżek stóp, do coraz bliższych obniżek, jest aby zasadne w sytuacji, kiedy ponoć sytuacja wokół banków została “opanowana”?
- Inwestorzy mogą mocno zdziwić się w sytuacji, kiedy FED nie wypadnie 22 marca wystarczająco “gołębio”
- Kluczowe mogą okazać się nowe projekcje inflacji, oraz oczekiwania dotyczące przyszłych stóp procentowych (dot-chart). Czy dolar wtedy powróci do zwyżek?
- “Dziwnym trafem” wizyta Xi Jinpinga w Moskwie jest zaplanowana na 20-22 marca. Najpewniej podniesie ona napięcia geopolityczne, na czym mógłby skorzystać dolar
Sytuacja na rynkach 17 marca – ustawka pod FED?
Wczoraj mocno w górę poszły indeksy na Wall Street, co tłumaczono tym, że rynek docenił szybkie działania decydentów w kwestii wsparcia dla sektora bankowego. Dowodem na to miałaby być szybka reakcja na kolejne doniesienia, co do “chwiejącego” się od kilku dni First Republic Banku – ma on zostać “dokapitalizowany” przez większe podmioty, a docelowo być może przejęty. Wcześniej nastroje wyciszyły się też w Europie po tym, jak SNB udzielił wsparcia bankowi Credit Suisse. Nie jest jednak tak, że inwestorzy nie będą mieli więcej powodów do zmartwień.
Wczoraj ECB podniósł stopy procentowe o 50 punktów baz. pokazując jednocześnie, że nie ulega presji rynków, a problemów w sektorze bankowym nie uznaje za znaczące. Chociaż ciekawostka – dzisiaj rano rynek plotkuje, że stało się tak tylko dzięki interwencji SNB, który w czwartek rano wsparł Credit Suisse. Decydenci w ECB zdają się zapewniać, że cykl podwyżek stóp procentowych się nie zakończył, ale rynek wie lepiej – wyceniana jest tylko jeszcze jedna podwyżka o 25 punktów baz. w maju. Gra na pivot ECB już się rozpoczęła. Czy, zatem może to być jakimś wsparciem dla euro? Nie do końca.
Mocny ruch na amerykańskich indeksach ma za sobą mocniejszy argument wokół spekulacji na temat przyszłotygodniowego posiedzenia FED. Wprawdzie wczorajsze dane makro nie były jakoś “gołębie”, to jednak przełomem w tym tygodniu nie były dane CPI, a PPI, które pokazały na jej wyraźniejsze hamowanie.
Słabsza była też sprzedaż detaliczna. Dzisiaj rynek pozna dane o produkcji przemysłowej za luty (godz. 14:15), które nie muszą zaskoczyć na plus (choć mediana wskazuje na +0,2 proc. m/m). Warte uwagi będą też odczyty indeksu nastrojów konsumenckich Uniwersytetu Michigan na połowę marca (prognoza 67 pkt.), razem ze wskazaniami dotyczącymi oczekiwań inflacyjnych.
Rynek daje ponad 80 proc. szans na ruch o 25 punktów baz. do 4,75-5,00 proc. na posiedzeniu FED w dniu 22 marca (model CME FED Watch). Widać też, że ponownie wycenia się też podwyżkę stóp w maju – do 5,00-5,25 proc. (60 proc. prawdopodobieństwo). Niemniej już od czerwca rynek widzi pierwsze obniżki. To jednak wraz z normalizacją sytuacji wokół banków może się zmieniać.
Abstrahując od danych CPI i PPI w tym tygodniu, które potwierdzają proces dezinflacji w amerykańskiej gospodarce, nie ma mocnych argumentów za tym, aby Rezerwa Federalna miała szybko przejść do obniżek stóp. Tym samym oczekiwania rynków budowane na takim przekonaniu mogą być błędne i będą skorygowane.
Co to oznacza dla ostatnich mocnych zwyżek na Wall Street i słabszego w ostatnim czasie dolara? Pozostawmy to pytanie na razie otwarte. Dzisiaj amerykańska waluta wyraźniej traci na szerokim rynku. Pośród G-10 liderem zwyżek jest korona norweska i waluty Antypodów (te ostatnie odrabiają wcześniejszą słabość- zwłaszcza NZD). Silniejsze są też frank, korona szwedzka i euro. Najmniejszy ruch notują dolar kanadyjski i jen.
Autor poleca również:
- Robinhood nie pozwala spieniężyć shortów na Silicon Valley Bank. Powtórka z GameStop?
- Historia Credit Suisse. 166 lat wzlotów i upadków
- Kryzys dopiero się zaczyna. Kupujcie więcej złota, srebra i Bitcoina, apeluje Robert Kiyosaki