Naga Markets

Ropa naftowa odnotowała w 2021 r. ponad 50% wzrost cen

Wzrostowi cen w 2021 roku sprzyjała bez wątpienia restrykcyjna polityka produkcyjna OPEC+. Kartel i dodatkowe kraje zwiększały wydobycie ropy wolniej niż pozwalał na to rosnący popyt, który pojawił się wraz z ożywieniem po-pandemicznym. Dodatkowo, w przeciwieństwie do poprzednich okresów wzrostu cen ropy, amerykańscy producenci surowca z łupków nie zwiększyli wydobycia.

W USA nadal podaż jest o 1,3 mln baryłek dziennie niższa od rekordowego poziomu sprzed dwóch lat. Te czynniki były głównym powodem wzrostów cen w mijającym roku. Utrzymujący się niedobór podaży wspierał utrzymywanie się wzrostowego trendu kontraktów futures. Międzynarodowa Agencja Energetyczna wskazuje, że deficyt podaży w 2021 roku wyniesie prawdopodobnie średnio 1 mln baryłek dziennie. Taka sytuacja fundamentalna spowodowała, że znacznie uszczupliły się zapasy surowca. W krajach OECD w październiku były one o 243 mln baryłek niższe od 5 – letniej średniej.



Cena ropy brent i WTI, okres 2017-2021, źródło: Bloomberg, TMS Brokers
Cena ropy brent i WTI, okres 2017-2021, źródło: Bloomberg, TMS Brokers

Okres trwającej od połowy 2020 roku niedostatecznej podaży na rynku ropy prawdopodobnie zakończy się na przełomie roku. W I kwartale podaż ma być wyższa od popytu. Początek roku to z reguły słabszy sezonowo okres na zapotrzebowanie na ropę. Do tego dochodzi stale zwiększająca się podaż. OPEC+ planuje zgodnie z planem zwiększać produkcję o 400 tys. baryłek dziennie co miesiąc, aż do momentu zakończenia wszystkich cięć wydobycia, które zostały wdrożone w 2020 roku. Wypadnie to prawdopodobnie we wrześniu 2022 roku. Dodatkowo oczekuje się, ze Amerykanie zaczną produkować więcej surowca. Podaż ma wzrosnąć o prawie 700 tys. baryłek dziennie. Takie założenia przyjęła IEA.

Zarówno prognozy IEA jak i komitetu doradczego OPEC jasno wskazują, że w I kwartale przyszłego roku nadpodaż ma być znaczna. Wg pierwszej instytucji będzie ona wynosić średnio 1,7 mln baryłek dziennie, wg drugiej niespełna dwa razy więcej, czyli ok. 3 mln b/d. Przewidywania OPEC+, w przeciwieństwie do IEA, uwzględniają jednak zbliżające się uwolnienie rezerw strategicznych. USA i inne duże kraje konsumujące ropę naftową, tj. Indie, Japonia, Korea Południowa, Wielka Brytania i Chiny zapowiedziały takie działanie. Decyzja Stanów Zjednoczonych spowoduje, że na rynku pojawi się dodatkowe 50 mln baryłek. Pozostałe kraje dołożą jeszcze do 20 mln.  Nastąpi to prawdopodobnie w I kwartale 2022. Konsekwentne działania OPEC+ i Stanów Zjednoczonych mogą spowodować, że cena ropy zostanie skorygowana w pierwszych miesiącach nadchodzącego roku.

W dalszej części roku (od II do IV kwartału) popyt na ropę ma się zwiększyć a ryzyko uwalniania rezerw zniknie, dlatego też nadwyżka podaży powinna być zdecydowanie niższa. Szacunki IEA i OPEC dotyczące popytu wakacyjnego na surowiec są zgodnie i wskazują przekroczenie granicy 100 mln baryłek dziennie. To będzie oznaczać, że wrócą poziomy konsumpcji sprzed pandemii COVID-19. Eksperci z OPEC są dużymi optymistami i zakładają, że nadwyżka na rynku w II połowie roku będzie niewielka. Jeśli dodatkowo produkcja OPEC spowolni lub nastąpią nieplanowane przestoje, wówczas nadpodaż zostanie szybko zniwelowana. Nie należy zapominać, że kraje kartelu oraz sojusznicy od miesięcy produkują znacznie mniej niż ustalono. Taki stan rzeczy wynika z faktu, że Angola oraz Nigeria nie są w stanie zwiększyć swoich mocy produkcyjnych.

Inwestorzy rynku ropy naftowej powinni jednak pamiętać o nadal istniejących czynnikach ryzyka. Głównym jest oczywiście mniejszy niż oczekiwany popyt na surowiec. Na ten moment nie są znane w pełni możliwe konsekwencje nowej odmiany Omikron.  Obawy o nowy wariant koronawirusa spowodowały już przecenę na rynku o prawie 20 proc. na przełomie listopada i grudnia. Postępujące szczepienia zmniejszają oczywiście obawy przed twardym lockdown-em, jednak niepewność pozostaje. Na ten moment globalne ograniczenia mobilności są mniej prawdopodobne niż podczas poprzednich fal pandemii. Gospodarki nauczyły się funkcjonować  w środowisku pewnych restrykcji, co powoduje, że ten czynnik ryzyka staje się mniejszy, ale należy pamiętać, że nie znika całkowicie.

Za dalszymi wzrostami cen ropy (od II kwartału) przemawia również deklaracja przedstawicieli OPEC+ dotycząca odłożenia na bok zwiększenia produkcji w sytuacji, kiedy popyt na ropę znacznie się osłabi. W skrajnym przypadku Arabia Saudyjska mogłaby również jednostronnie ograniczyć produkcję na pewien czas – tak jak miało to miejsce w pierwszej połowie 2021 roku.

Innym czynnikiem ryzyka (którego materializacja jest mało prawdopodobna) mogącym powodować spadek cen, jest możliwy powrót na rynek Irańskiej ropy. Aby tak się stało, konieczne byłoby jednak doprowadzenie do pomyślnego zakończenia wznowionych niedawno negocjacji nuklearnych, co pozwoliłoby na zniesienie amerykańskich sankcji. Sygnały płynące od negocjatorów wskazują jednak na utrzymujące się poważne różnice pomiędzy Iranem a państwami zachodnimi. Gdyby snakcje zostały zniesione, na rynek trafiłoby około 1,5 mln baryłek dziennie. Zakładamy jednak, że wówczas OPEC+ dostosowałoby odpowiednio swoją produkcję.

Autor poleca również:



Chcesz wrócić na stronę główną? Kliknij >>

Jesteśmy w Google News. Szukaj to co ważne i bądź na bieżąco z rynkiem! Obserwuj nas >>

Conotoxia


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here