Naga Markets



Robert Kiyosaki

Ludzie zazwyczaj kupują bitcoina (BTC) w nadziei, że będą w stanie sprzedać go innym ze znacznym zyskiem w przyszłości. Ale dla znanego eksperta finansowego i autora popularnej książki „Bogaty ojciec, biedny ojciec” Roberta Kiyosakiego, kryptowaluta jest dodatkowo okazją do oderwania się od nadzoru rządowego.

  • Kiyosaki uważa, że cena bitcoina może ostatecznie wzrosnąć do 1,2 miliona dolarów
  • Już w grudniu ubiegłego roku przewidział, że BTC przebije poziom 50 tys. dolarów w 2021 roku
  • Jego zdaniem obecny rynek podobny jest do bańki z ery dot-comów

Bitcoin uzupełnia portfel Roberta Kiyosakiego

Autor bestsellera będącego poradnikiem dotyczącym pomnażania majątku opublikował tweeta, w którym ujawnił, że kupi bitcoina z powodu swoich obaw przed “cyfrowym juanem”, państwowo kontrolowaną cyfrową walutą banku centralnego (CBDC), testowaną przez Ludowy Bank Chin w ostatnich miesiącach.

Te artykuły również Cię zainteresują




– Wolałbym posiadać BTC niż rządowe fałszywe i monitorowane kryptowaluty. Kupuję więcej bitcoina – komentował Kiyosaki.

Post wywołał dyskusję i komentarze przypominające, że bitcoin nie jest w pełni anonimowy i również pozwala na monitorowanie aktywności użytkowników. Nie zmienia to faktu, że posiada zdecentralizowany charakter, co w przypadku CBDC jest nieakceptowalnym elementem – pieczę nad walutą krajową sprawować musi bowiem bank centralne.

Kiyosaki informował o zakupach bitcoina po raz pierwszy 22 marca bieżącego roku. Obok BTC nabył również ETH i metale szlachetne: srebro i złoto uważając gotówkę za „śmieć”.

W kryptowaluty możesz inwestować między innymi z brokerem Plus500. Załóż darmowe konto i zacznij trading jeszcze dzisiaj! 

CHCĘ HANDLOWAĆ KRYPTOWALUTAMI

Zobacz inne, najczęściej szukane dzisiaj frazy: kryptowaluty | wykres bitcoina | co to jest blika | nasdaq wykres | notowania dolara online |



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here