Naga Markets



Artykuł jest kontynuacją materiału, którego wcześniejsze części można znaleźć na łamach Comparic.pl:

Nurkująca cena ropy naftowej przekreślała marzenia o niezależności energetycznej Stanów Zjednoczonych. Liczba aktywnych odwiertów naftowych spadła lawinowo z 1600 do 471 w 2016 roku. Inwestorzy byli pełni obaw o stan sektora łupkowego ponieważ drastyczny wzrost zadłużenia, skala bankructw dużej ilości podmiotów mogły w krótkim czasie wywołać kolejny kryzys. Wsparcia nie było widać również ze strony rządzących – wręcz przeciwnie.

Ówczesny prezydent USA, Barack Obama wybrał kierunek walki z globalnym ociepleniem i wielkimi koncernami, które żyją z produkcji i sprzedaży paliw kopalnych. Przerodziło się to m.in. w blokadę budowy kontrowersyjnego ropociągu Keystone XL, który miał doprowadzać czarne złoto do Stanów Zjednoczonych z piasków roponośnych w Kanadzie. Z racji, że decyzja Baracka Obamy zbiegła się w czasie z początkiem kampanii wyborczej, swoje stanowisko musieli również zająć kolejni kandydaci Demokratów – Hilary Clinton i Bernie Sanders.

Kandydująca żona byłego prezydenta, Hillary Clinton stanowczo oświadczyła, że firmy stosujące metodę szczelinowania hydraulicznego nie mogą liczyć na jej poparcie, ponieważ społeczeństwo silnie sprzeciwia się tej metodzie, a koncerny nie chcą ujawnić składu płynu wykorzystywanego w wydobyciu, który miał być szkodliwy dla środowiska. Nawiasem mówiąc, zasadne jest pytanie o zmianę stanowiska  skoro kika miesięcy wcześniej będąc jeszcze Sekretarzem Stanu nie miała tak zdecydowanej opinii. H. Clinton uważała, że wykorzystywanie nowych rozwiązań pomoże Amerykanom zmniejszyć koszty energii – warunkiem zmniejszenie emisji metanu oraz zanieczyszczeń wody pitnej. Jeszcze bardziej stanowczy w swoim stanowisku był drugi kandydat Demkratów – Bernie Sanders. Uważał on, że metoda wydobycia przy wykorzystaniu szczelinowania hydraulicznego powinna zostać zakazana, zarzucając jednocześnie H. Clinton, że przyjmuje tysiące dolarów od lobbystów firm wydobywczych. Naprzeciw opinii Demokratów wystąpił Donald Trump – „miłośnik” szczelinowania hydraulicznego. Trudno z resztą się temu dziwić – niezależność energetyczna była podstawą planu D.Trumpa „uczynienia Ameryki znowu wielką”. Kandydat Republikanów w pełni poparł deregulację sektora naftowego i gazowego. Początkowo jednak zastrzegał, że ostateczne decyzje odnośnie zakazu „frackingu” będą mogły być podejmowane na poziomie stanowym – w zależności od opinii mieszkańców. Później zrewidował swoją opinię, twierdząc, ze wsparcie branży jest konieczne, ponieważ przedsiębiorstwa energetyczne poniosły duże straty wynikające z niskich cen energii. Donald Trump również często wykorzystywał „szczelinowanie hydrauliczne” aby uderzać w swoją kontr-kandydat. Twierdził on, że Władimir Putin będzie szczęśliwy, jeśli wybory prezydenckie wygra Hillary Clinton, która „zamiast wspierać „fracking” i tym samym wysoką podaż i niskie ceny energii, wspiera wiatraki”.

Wygrana Republikanów

Po zwycięstwie Donald Trump przeszedł od razu do czynów. W marcu 2017 roku prezydenckie zezwolenie dla kanadyjskiej firmy TransCanada Corp na blokowaną przez lata, budowę rurociągu Keystone XL. Kilka dni później w siedzibie Federalnej Agencji Ochrony Środowiska w Waszyngtonie prezydent Trump w towarzystwie górników z Zachodniej Wirginii podpisał rozporządzenie unieważniające tzw. Plan Czystej Energii, który 2 lata wcześniej został wdrożony przez prezydenta Obamę. W czerwcu natomiast Prezydent USA ogłosił wycofanie się z  paryskiego porozumienia klimatycznego, które zostało zawarte zaledwie 1,5 roku wcześniej i dotyczyło ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Z punktu widzenia sektora łupkowego zdecydowanie najważniejszą decyzją było wznowienie budowy rurociągu Dakota Access, który ma transportować ropę pozyskiwaną z łupków z Dakoty Północnej do węzła transportowego w Illinois. Firma ETP planowała oddać go do użytku jeszcze w 2016 roku, ale budowa została wstrzymana na fali protestów ekologów i miejscowej ludności. Nie zważając na sprzeciw (przede wszystkim lokalnych Indian) Donald Trump podpisał dekret warunkując, że do wykonania rurociągu ma zostać wykorzystana tylko amerykańska stal. Projekt był kluczowy ponieważ ze względu na wysokie koszty transportu, centrum rewolucji łupkowej przeniosło się ze złóż Bakken w Północnej Dakocie do złóż Permian na pograniczu Teksasu i Nowego Meksyku. Dakota Access miał spowodować spadek cen transportu z 12 USD do 7 USD, co przy opłacalności produkcji w graniach 52 USD za baryłkę, wydaje się być sporą różnicą – a transportować jest co – przez nowo otwarty rurociąg transportuje się w okolicach 500 tysięcy baryłek dziennie, co przyczyniło się do wzrostu wydobycia w rejonie Północnej Dakoty aż do 1,16 miliona baryłek / dzień.

Inwestuj w amerykańską ropę dzięki platformie TMS Brokers!

Renesans

Kiedy wielu ekspertów sądziło, że kurczący rynek może uratować jedynie wzrost cen ropy, amerykańscy producenci postanowili doskonalić technologię i wybierać miejsca, które są łatwiejsze w eksploracji. Dzięki temu udało się znacznie obniżyć koszty wydobycia z 60-70 USD (w 2014 roku) aż do średnio 30 USD. Mimo, że technologia szczelinowania hydraulicznego nadal jest we względnie wstępnej fazie rozwoju, to poczynione już prace dały efekt w 2016 roku. M.in. zmniejszono ilość zużywanej wody, zwiększając zawartość proppantu w płynnie szczelinującym, zwiększając jednocześnie jego skuteczność. W kwietniu 2017 roku, w swoim komunikacie Shell poinformował, że koszt odwiertu udało się zmniejszyć się do 5,5 mln USD, co oznacza spadek o 60 % względem 2013 roku. Zwiększenie efektywności wiertni przyczyniło się do znaczącego wzrostu produkcji przy nadal niskich cenach ropy. Fakt ten zbiegł się z niespodziewanym działaniem kartelu OPEC, który zdecydował o zmniejszeniu produkcji w obrębie grupy aż o 1,5 miliona baryłek dziennie. Ruch ten zapoczątkował silny wzrost cen czarnego złota, który w ostatnich miesiącach osiągnął swój szczyt w okolicach 70 USD za baryłkę. Te dwa fundamentalne czynniki pozwoliły na ponowny rozkwit marzeń o potędze energetycznej Stanów Zjednoczonych, wprowadzając kraj rządzony przez Donalda Trumpa na pierwsze miejsce listy największych producentów ropy, z wynikiem 11 milinów baryłek dziennie.

Rys 1. Tygodniowa wielkość produkcji w USA.  Źródło eia.gov

Wydawać by się mogło, że amerykańcy „frakerzy” dostali od losu drugą szansę. W ciągu ostatnich siedmiu miesięcy wydobycie wzrosło o 10 proc. r/r,  a jak zapowiadają prognozy EIA – ten rok zapowiada się jeszcze lepiej niż poprzednie. Przedstawiciele największych koncernów naftowych są pełni nadziei:  m.in Bryan Sheffield, szef firmy Parsley Energy Inc., który na łamach Bloomberg stwierdził, że inwestycje w łupki będą coraz bardziej opłacalne. W sukurs idą mu przedstawiciele ExxonMobil, spodziewając się czterokrotnego wzrostu wydobycia ropy z łupków do roku 2025.

Rys 2. Ilość aktywnych wiertni w USA. Źródło – raport Baker Hughes / www.oilprice.com

Czy tak optymistyczne spojrzenie ma fundamentalne podstawy? Jakie zagrożenia i przyszłość czeka „rewolucję łupkową”? O tym już czwartej części.



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here