Naga Markets


logo Quadriga QuadrigaCXPodczas ostatniego artykułu z 6 lutego (środy) dalej informowaliśmy o sprawie, w której w wyniku śmierci założyciela największej kanadyjskiej giełdy kryptowalut – QuadrigaCX, platforma straciła dostęp do środków o wartości 190 milionów dolarów. Dziś w sprawie pojawiły się kolejne poszlaki sugerujące.. że na giełdzie może portfeli w ogóle nie być. Dodatkowo wątek śmierci właściciela giełdy staje się coraz to bardziej niejasny. 


Podczas ostatniego wpisu opisywaliśmy sytuacje największej kanadyjskiej giełdy kryptowalut, gdzie śmierć założyciela sprawiła, że obsługiwane przez giełdę portfele stanęły pod znakiem zapytania. Dziś do mediów docierają kolejne informacje – m.in o tym, że zajmująca się dochodzeniem firma Ernst & Young nadal boryka się z odszyfrowaniem komputera należącego do zmarłego CEO oraz o raporcie Jamesa Edwardsa – analityka ds. kryptowalut, który twierdzi, że po dogłębnej analizie publicznych transakcji nie znalazł on dowodów na to.. że kanadyjska giełda kontrolowała jakikolwiek z portfeli.

Utrata portfeli to dopiero początek zmartwień?

Z raportu wydanego przez firmę audytorską Ernst & Young – prowadzącą bezpośrednio dochodzenie w sprawie dowiadujemy się, że odszyfrowanie komputera należącego do zmarłego CEO jest na tę chwile niewykonalne.

Zobacz również: Kanadyjska giełda kryptowalut zgubiła klucze do swoich portfeli! Klienci stracą środki?

Jednak najważniejszym kolejnym tropem w sprawie jest fakt, że cytowani przez Wall Street Journal analitycy – w tym m.in wspomniany już James Edwards twierdzą, że środki klientów są nie tyle zamrożone – jak może ich tam po prostu nie być. To informacja, która z pewnością może wprawić w osłupienie użytkowników kanadyjskiej giełdy. Analityk ds. kryptowalut twierdzi, że przejrzał on publicznie dostępne transakcje giełdy i nie znalazł żadnych dowodów na to, aby Quadriga kontrolowała jakikolwiek z portfeli, które rzekomo u siebie prowadziła.

James Edwards nie jest jednak jedynym analitykiem, który twierdzi w ten sposób. Również cytowani inni eksperci ds. kryptowalut wskazują, że giełda faktycznie może w ogóle nie posiadać żadnych z rzekomo prowadzonych ‘zimnych portfeli’ (niepodłączonych do sieci, zaszyfrowanych zewnętrznych urządzeniach). Zdanie takie wyraził m.in prezes Grupy Elementus, Max Galka mówiąc, że portfeli wcale może nie być. To z oklei sprawia, że sprawa nabiera zupełnie innego toku – i zamiast próbować dostać się do danych firmy, warto przeanalizować transakcje firmy Quadriga w celu ustalenia, czy portfele w ogóle tam są.

Zgon CEO potwierdzony?

Nic dziwnego nie będzie w tym, jak dodamy, że użytkownicy kanadyjskiej platformy długi czas powątpiewali w dziwny splot wydarzeń – oraz w fakt, że CEO giełdy faktycznie nie żyje. Doszło nawet do sytuacji, w której zrzeszeni użytkownicy prosili o jakikolwiek dowód śmierci właściciela giełdy. Trudno się temu dziwić, ponieważ sytuacja wydaje się kuriozalna. Pikanterii całości nadaje fakt, że Cotten – CEO QuadrigaCX – napisał testament na 12 dni przed śmiercią, wyznaczając swoją żonę na jedynego beneficjenta majątku. Jak pisaliśmy podczas ostatniego artykuły – testament opiewał na liczne posiadłości, Lexusa z 2017r., samolot, jacht oraz dwa psy Chihuahua.

Może Cię zainteresować: 190 mln USD zamrożonych na giełdzie kryptowalut trafi do wdowy po jej zmarłym prezesie?

Jednak nowych informacji wynika, iż  wdowa – Jennifer Robertson – udostępniła akt zgonu Gerrego Cottona, który faktycznie wskazuje datę śmierci CEO, 9 grudnia 2018 roku potwierdzając jednocześnie wątek śmierci. Jednak – jak twierdzą użytkownicy – to jeszcze nie rozwiewa całkowicie wątpliwości co do śmierci CEO, ponieważ w grę wchodziły takie środki, za które bez problemu akt zgonu można kupić i zniknąć na dobre. Ucinając jednak wątek dalszego spisku – na razie nic nie wskazuje na to, aby taki bieg sprawy mógł być faktycznie przybrany.



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here