CMC Markets
Jim McNerney, obecny prezes Boeinga. |źródło:www.seattletimes.com
Jim McNerney, obecny prezes Boeinga. |źródło:www.seattletimes.com

Boeing to firma znana na całym świecie – w dosłownym znaczeniu, ponieważ wytwarzane przez nią samoloty latają do każdego zakątka naszego globu. Dość powiedzieć, że szacuje się jakoby wszystkie maszyny Boeinga najpopularniejszego modelu 777 w ciągu całej swojej służby (start w 1994 roku) przeleciały odległość równą trzynastu dystansom między Ziemią a Saturnem (ponad 19,6 mld mil). Z początkiem marca na fotelu prezesa Boeinga nastąpi spora zmiana.


Jim McNerney, obecny CEO Boeinga zdecydował, że w wieku 66 lat przejdzie na emeryturę. Długoletniego prezesa ma zastąpić inny członek zarządu firmy Dennis Muilenburg. Może on być przykładem rzeczywistego amerykańskiego snu, ponieważ pracę w firmie zaczynał jako stażysta w 1985 roku.

Muilenburg jest dla analityków zagadką. Zasiadający od 2013 na fotelu wiceprezesa pięćdziesięciolatek w wielu sprawach przytakiwał ustępującemu McNerneyowi. A probblemów jest sporo – oceniają analitycy. Przede wszystkim Boeinga dręczy sprawa sławnych Dreamlinerów, które okazały się zbyt drogie w produkcji. Pomimo tej (najwidoczniej) wpadki firma dotychczas zarobiła miliardy. W kwietniu 2014 roku flagowiec Boeinga – Boeing 777 został ogłoszony najlepiej sprzedającym się odrzutowcem pasażerskim. To było również widoczne w sprawozdaniu za tamten rok – wówczas przychody Boeinga przekroczyły 90 miliardów USD. To o 5% więcej niż w roku poprzedzającym ten rekordowy.

Mimo to, ceny akcji lotniczego giganta na nowojorskiej giełdzie dość mocno spadły. Przez niemal cały 2015 roku BA zniżkowało, jednak prawdziwa wyprzedaż przyszła przed końcem minionego roku. Komentatorzy wskazują właśnie na zbyt kosztowną produkcję Dreamlinerów oraz wciąż nierozwiązaną sprawę pomiędzy Boeingiem a SEC, które oskarża przedsiębiorstwo o niewłaściwe księgowanie ponoszonych kosztów.

Obecnie ceny akcji Boeinga wkroczyły w szeroką strefę oporu w rejonie 116/120 dolarów za akcję. Po dynamicznych spadkach jakie rozpoczęły się początkiem tego roku ostatnie wzrosty cen akcji giganta wydają się jedynie korektą:

chart

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

STO
Poprzedni artykułEUR/GBP – zagrożenie Brexitem okazją do longów
Następny artykułGBPCAD – nowe 8-miesięczne minimum
Absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Z inwestycjami związany od 2011 roku, pierwsze doświadczenia zdobywał na GPW. Forex poznał na pierwszym roku studiów, a od końca 2013 roku jest aktywnym traderem. Jego inwestycje mają charakter typowo spekulacyjny, rzadko utrzymuje otwarte pozycje dłużej niż kilka godzin. Wyznaje zasadę wyższości księgowanych zysków, nad zyskami papierowymi. W handlu wykorzystuje głównie Price Action posiłkując się poziomami Fibonacciego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here