Naga Markets



Dzień dobry.

Zapraszam serdecznie na cotygodniowy przegląd Forex.

Miniony tydzień upłynął pod znakiem dalszej aprecjacji Jena oraz Franka szwajcarskiego. Prawdopodobną przyczyną tych przepływów jest powrót kapitału z lewarowanych inwestycji do źródła. Co do zasady CHF i JPY uznawane są za tanie waluty (odpowiednio 0% i 0,10% stopa bazowa), więc używa się ich do lewarowania zakupów surowców oraz aktywów o wyższej stopie zwrotu. W ten sposób spekulacja różnicą kursową jest tylko jednym ze źródeł przychodu. Drugim jest różnica w stopie zwrotu z aktywów. Przykładowo kupowanie obligacji europejskich krajów peryferyjnych (Grecja, Hiszpania, Portugalia, Irlandia, Włochy) za CHF. Z Jenem jest podobnie, tyle że w azjatyckim świecie. Obecnie wydaje się, że tanie waluty pożyczone na tegoroczne rajdy zaczęły wracać na macierzyste konta kasując przy tym niebotyczne zyski.

Dolar natomiast zanotował spadek kolejny tydzień z rzędu i znalazł się w pobliżu ostatniej akumulacji w obrębie otwarcia roku. Problem z dolarem polega jednak na tym, że ani Fed nie chce zwijać QE tak szybko, jak się spodziewano, ani gospodarka US nie przyspiesza tak szybko, jak się spodziewano. Dodając do tego zamykanie inwestycji w surowce z końcem II kwartału, wychodzi nam z równania dołowanie. Technicznie w większej skali mamy podwójny szczyt, co może skutkować pobiciem kilku najbliższych stref popytu i wybiciem nowego dołka w tym roku.


Z technicznych ciekawostek warto podkreślić EUR AUD. Tam ostatni tydzień zakończył się spadającą gwiazdą tuż pod poziomem 1.40 po tym, jak wyciął dwie figury nad tym poziomem. Przy specyfice tej pary trzeba pamiętać, że podstawowa stopa procentowa w przypadku EUR to 0.50%, natomiast AUD to 2.75%. Z drugiej jednak strony rentowność długu peryferiów Eurozony sięga 4% (chłonność kapitałowa rynku jest jednak ograniczona). Stąd przepływ kapitału może być tu dwustronny i trudno mówić o istotnej przewadze.


Na osobną uwagę zasługuje także tzw. Kiwi (NZD USD), które w tym tygodniu zakończyło się silnym wzrostem przełamującym poprzednią świecę spadkową – tzw. engulf/objęcie. Jest to pierwsza wzrostowa świeca od wielu tygodniu i wystąpiła w obrębie otwarcia 2012 roku. Specyfika par typu carry* jest taka, że gracze rynkowi mają interes w utrzymywaniu ich w ruchu bocznym. Ponieważ zarabia się tu nie tylko na różnicy kursowej, ale także (a może przede wszystkim) na różnicy czasowej. Stąd ogólny interes rynku wyraża się w konsolidacji – kupowane są spadki i sprzedawane wzrosty – i cena co do zasady chodzi w bandach wyznaczonych w trybie rocznym. Podobnie AUD USD po długich spadkach pojawił się wzrostowy tydzień na poziomie low ostatnich dwóch lat. Tutaj jednak wzrosty nie były tak zdecydowane, jak na NZD USD.


EUR USD zachowuje się zgodnie z wcześniejszymi prognozami i po cofnięciu ze szczytu ubiegłego roku utrzymuje się powyżej otwarcia. Oznacza to, że popyt jest mocny i skupia się na budowaniu zysków na Euro. Wydaje mi się, że target 1.37 jest wciąż bardzo realny.


EUR CAD szarpie się tuż nad poziomem 1.35 i nie wygląda jakby chciało znacząco spadać. Znów jednak trzyma nas 1.36.


Ostatnia para, na którą chciałbym w tym tygodniu zwrócić Państwa uwagę, to USD CAD. Po teście high ubiegłego roku mamy cofnięcie w okolice linii trendu rysowanej po ostatnich dołkach. Para znajduje się od dawna w konsolidacji i może się zanosić na złamanie LT wzrostowej i zmianę kierunku w obrębie konsoli. Być może też chodzi o retest parytetu przed większym wybiciem w górę?




* Carry trade – to transakcje wg strategii bazującej na różnicach stóp procentowych pomiędzy walutami. Np. kupując obligacje Australijskie za pożyczone Jeny mamy ok. 2,5% zysku rocznie. Jeśli jednak dodamy do tego dźwignię, to już zyski są zwielokrotnione.



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here