Naga Markets



Przegląd tygodnia na FOREX

Ubiegły tydzień to przede wszystkim ‘wielka draka w europejskiej dzielnicy’.

Najpierw dobre dane z peryferii strefy euro (wtorek) wsparły EUR, następnie słabe dane o dynamice produkcji przemysłowej we Francji (środa) i w Niemczech (środa, czwartek) zawisły nad kursem wspólnej waluty, jednak oświadczenie ECB o pozostawieniu polityki monetarnej bez zmian umożliwiło inwestorom atak na 1.4000 i wtedy na konferencji prasowej, już w trakcie sesji pytań i odpowiedzi, Mario Draghi oznajmił, że rada zarządzająca ECB nie widzi przeszkód w podjęciu zdecydowanych kroków po posiedzeniu w czerwcu o ile dane nie wykażą chęci powrotu do prognozowanych wartości, a także, że wysoki kurs euro jest jednym z głównych źródeł problemu niskiej inflacji, czym ECB będzie musiał się wreszcie zająć.

Po tych słowach EUR/USD spadło gwałtownie z niemal 1.4000 do 1.3750, czyli aż 250 pips. Patrząc teraz z perspektywy wydaje się to bardzo złośliwą pułapką w jaką wpadli inwestorzy kupujący z zacięciem euro.

Ponadto wspomnieć należy słabe dane o bezrobociu w Nowej Zelandii, które doprowadziły do wyprzedaży NZD oraz dobre dane o bezrobociu w Australii, które wsparły AUD. Zakończyło się to rajdem w górę na 200 pips na parze AUD/NZD, który nawiasem mówiąc był odkupieniem spadków z tygodnia wcześniej.

Brytyjskie dane wykazały z kolei dobrą koniunkturę w usługach (PMI znów powyżej oczekiwań) oraz dodatnią dynamikę produkcji wytwórczej. Oznacza to, że ożywienie w UK prawdopodobnie wciąż ma się dobrze.

W tym tygodniu mamy trochę danych, które powinny dostarczyć pożądanej zmienności, przy czym sporo danych publikuje strefa euro:

EMU:

Publikacje zaczną się we wtorek od danych o nastrojach gospodarczych wg ZEW. Europejski odczyt prognozowany jest optymistycznie, aż 23 punkty bazowe powyżej poprzedniego, przy czym przewidywania dotyczące nastrojów w Niemczech zakładają spadek od 21 punktów. Do tej pory Niemcy ciągnęły strefę euro w górę i pytanie, czy teraz strefa euro popchnie Niemcy? W przerwie między ważnymi odczytami mamy produkcję przemysłową w środę. Prognoza ujemna, -0.3%, nie brzmi już tak optymistycznie, ale po spadkach produkcji przemysłowej we Francji oraz Niemczech (odczyty z ubiegłego tygodnia), to może być wciąż przeszacowany wynik.

W czwartek bardzo ciężki blok danych z EMU, najpierw wstępne szacunki PKB Niemiec, Francji i Włoch, a następnie dynamika PKB całej strefy euro oraz odczyt finalny inflacji CPI – poprzedni 0.7% był jedynie szacunkiem. Dlaczego te dane są takie ważne. Konsensus zakłada wzrost dynamiki PKB w wymienionych krajach, co mogło pojawić się na fali uniesienia dobrymi wynikami (zwłaszcza PMI) jakiś czas temu. Trudno jednak określić, na czym ten wzrost miałby stać, ponieważ podaż pieniądza w sektorze prywatnym spada, inflacja spadała jeszcze do niedawna, a stopa bezrobocia się ustabilizowała.

Z kolei CPI jest odczytem finalnym po szacunkowym wyniku 0.7%. Wcześniej 0.7% zostało odebrane jako dobra moneta, skoro poprzedni odczyt CPI w ujęciu rocznym (marzec) wyniósł 0.5%, a tym razem rdzeń inflacji (bez energii i żywności) wyniósł aż 1.0%. Z drugiej strony tak wysoki szacunek może zostać zrewidowany w dół wywołując falę rozczarowania.

USA:

Dane z USA to przede wszystkim trzy liczby w tym tygodniu: Sprzedaż detaliczna we wtorek oraz dynamika cen dóbr importowanych. Prognozowane wyniki są umiarkowanie pozytywne, choć poprzednim razem były wyższe.

W środę mamy przede wszystkim inflację cen u producentów, która ma wzrosnąć nieznacznie bo 0.5% skoku miesiąc wcześniej. Będzie to dobre preludium do czwartkowego odczytu CPI, która miesiąc temu wzrosła z 0.1% do 0.2% i utrzymanie tego wyniku byłoby pozytywnym akcentem. Ponadto w czwartek poznamy dynamikę produkcji przemysłowej i wykorzystania mocy – ważny wskaźnik przyszłej inflacji oraz kondycji przemysłu – a także całą paletę wskaźników wyprzedzających. Ogólny wydźwięk tych danych może mieć bardzo silny, pozytywny wpływ na dolara, jako że wszyscy żywią nadzieje, że teraz już gospodarka USA odbije po zimie.

Piątkowe dane z rynku mieszkaniowego nie powinny wzbudzić wielkich emocji, jako że wszyscy już chyba przyzwyczaili się do faktu, że amerykański rynek mieszkaniowy szoruje dno. Ewentualne odbicie w tym segmencie mogłoby natomiast dodać dolarowi skrzydeł na fali optymizmu.

UK:

Ten tydzień w Wielkiej Brytanii to przede wszystkim Raport o Inflacji w środę, który jest przygotowywany przez Bank Anglii. Raport ten zawierać będzie poglądy Komitetu Polityki Monetarnej na sytuację gospodarczą UK, a także prognozy członków komitetu, które służą inwestorom do szerokiej spekulacji na temat przyszłych stóp procentowych. Publikacji IR towarzyszy wystąpienie prezesa BoE, Mark’a Carney’a. Także w środę dane z brytyjskiego rynku pracy. Konsensus zakłada poprawę stopy bezrobocia o 1 punkt bazowy z 6.9% do 6.8%.

Japonia:

Jeśli chodzi o jena, to głównym punktem programu będzie noc ze środy na czwartek, kiedy to zbiegnie się publikacja wstępnej dynamiki PKB z wystąpieniem prezesa Banku Japonii, Haruhiko Kurody. Gospodarka Japonii ma się dobrze póki co, choć wciąż trwa szacowanie możliwych negatywnych skutków kwietniowej podwyżki podatku od sprzedaży – na tym oparta jest spekulacja dotycząca możliwego zwiększenia QE przez BoJ.

Australia, Nowa Zelandia, Chiny:

W tym tygodniu Nowa Zelandia i Chiny będą miały swoje 5 minut.

 NZ publikuje raport o stabilności finansowej po którym wystąpi gubernator Banku Rezerw Nowej Zelandii. Po tych danych ukaże się także dynamika sprzedaży detalicznej. Są to wydarzenia, które mogą nic nie znaczyć, a mogą dostarczyć rynkom paliwa do spekulacji na temat przyszłych stóp procentowych w Nowej Zelandii, szczególnie po ubiegłotygodniowych miękkich danych z rynku pracy – rynki od jakiegoś czasu dyskontują możliwą podwyżkę jeszcze w 2014 roku.

Dziś w nocy Chiny opublikują dane o produkcji przemysłowej, sprzedaży detalicznej oraz inwestycjach w aktywa o stałych stopach zwrotu. Poprawa w wynikach zwalniającej chińskiej gospodarki z pewnością odbije się pozytywnie na kursie walut antypodów, natomiast jeśli sytuacja tego partnera handlowego Australii i Nowej Zelandii nadal będzie się pogarszać – czego spodziewa się m.in. Bank Rezerw Australii – to AUD i NZD mogą stanąć w obliczu dodatkowej presji podaży.

W tym tygodniu także Australia publikuje dane, jednak stosunkowo lekkie, dotyczące rynku budowlanego.

Podsumowując: obecny tydzień to przede wszystkim dane z EMU i spekulacja na temat kontynuacji osłabienia EUR – dopasowywanie pozycjonowania na rynku do nowych oczekiwań. Jeśli dane będą złe, mogą wywołać lawinę odwijania długich pozycji. Jeśli będą dobre, wszystko może się uspokoić i EUR/USD nie spadnie wiele niżej. Dane z Wielkiej Brytanii mają szansę wesprzeć funta, jako że ożywienie gospodarcze na wyspach zdaje się utrzymywać, a siła tego wsparcia zależeć będzie od prognoz MPC zawartych w raporcie o inflacji oraz komentarzy Mark’a Carney’a po publikacji. Z kolei wydaje się, że dolar próbuje wybić się z dołka, co może przełożyć się m.in. na USD/JPY i USD/CAD i wiele zależeć będzie pewnie od wyniku inflacji.



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here