Naga Markets



Przedsiębiorstwa z wyższymi wynikami niż na początku roku. Obawy o całkowity lockdownW ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy obecnego roku na rachunkach firm przybyło prawie 76 mld zł, w sporej części wskutek rządowych programów antykryzysowych. Główna część pomocy została rozdzielona, a fala pandemii narasta w zaskakującym tempie. Pytanie ile przedsiębiorcy mogą wytrzymać, jest więc jak najbardziej zasadne.

Firmy mają pieniądze, ale wirus może szybko uszczuplić konta

Na koniec września działające w Polsce przedsiębiorstwa miały na rachunkach bieżących niemal 309 mld zł. To o 76,5 mld zł, czyli aż 40,2 proc. więcej niż na początku roku. Biorąc pod uwagę trwające od ponad roku cykliczne pogorszenie się koniunktury gospodarczej, a przede wszystkim odczuwalny bardzo silnie od połowy marca szok związany z pandemią i jej skutkami, jest oczywiste, że tak rzadko spotykana w historii dynamika przyrostu gotówki w firmach to w dużej mierze efekt wprowadzonych przez rząd rozwiązań, mających na celu powstrzymanie kryzysu. Całkowita wartość pomocy dla polskich firm szacowana jest przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy nawet na 250-300 mld zł, choć oczywiście tylko niewielka część tej kwoty została udzielona w takiej formie, by zasilać rachunki bankowe przedsiębiorców. Większość to różnego rodzaju ulgi i zwolnienia, na przykład z ZUS bądź podatków, spora część to gwarancje i instrumenty innego rodzaju, o charakterze nie gotówkowym. Niemniej jednak w maju na rachunkach firm przybyło nieco ponad 25 mld zł, a w czerwcu kolejne 28 mld zł., a więc kwoty nie spotykane nigdy wcześniej, nawet w okresach największego boomu gospodarczego. W następnych miesiącach gotówki przybywało już znacznie mniej, na przykład w sierpniu 4,6 mld zł a we wrześniu 7,8 mld zł. Jednocześnie warto też zwrócić uwagę, na wyraźny spadek wartości depozytów terminowych firm.

Te artykuły również Cię zainteresują




Co prawda tendencja ta utrzymuje się już od niemal dwóch lat i ma związek głównie z coraz gorszymi warunkami oferowanymi przez banki, ale w ostatnich miesiącach niebywale przybrała ona na sile, co należy wiązać także z zabezpieczaniem się przez przedsiębiorstwa przed pogorszeniem się płynności finansowej. W czerwcu z lokat terminowych firmy wycofały prawie 14 mld zł, kwotę rekordowo wysoką w historii tego typu statystyk. We wrześniu wartość lokat bankowych firm była o prawie 30 proc. niższa niż w styczniu obecnego roku.

Przedsiębiorcy obawiają się całkowitego lockdownu

Z tych danych nie należy jednak wyciągać zbyt optymistycznych wniosków. Sytuacja polskich przedsiębiorców jest bowiem bardzo zróżnicowana. W stosunkowo dobrej kondycji znajdują się firmy średnie i duże. Znacznie gorzej jest z małymi, a przedsiębiorcy indywidualni, prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą lub zatrudniający kilku pracowników, stanowią grupę najbardziej zagrożoną negatywnymi skutkami pandemii i związanymi z nią ograniczeniami. Choć jest to grupa o dużej liczebności, przekraczającej 2 mln firm, zatrudniających łącznie ponad 4 mln pracowników. Ta grupa przedsiębiorców ma na rachunkach bieżących w bankach ponad 76 mld zł, o niemal 22 mld zł czyli o 40 proc. większej niż na początku roku. Największy zastrzyk rządowej pomocy widocznej na rachunkach, otrzymała ona w maju, gdy ich stan zwiększył się o prawie 14 mld zł. W ich przypadku rezerwy gotówki są jednak o wiele skromniejsze niż w przypadku większych przedsiębiorstw. Należy też zwrócić uwagę na ogromne zróżnicowanie sytuacji i perspektyw najmniejszych przedsiębiorców, w zależności od rodzaju wykonywanej przez nich działalności.

Ponowne zamknięcie lokali gastronomicznych, siłowni, klubów fitness, a niewykluczone że w nieodległej przyszłości ograniczenia dotyczące także innych rodzajów usług, wpędzą wiele mikrofirm i ich pracowników w poważne kłopoty. Pamiętać również trzeba, że część środków pomocowych, udzielanych w ramach tarcz antykryzysowych, ma charakter częściowo zwrotny, a możliwość ich umorzenia zależna jest od spełnienia wielu warunków. Choć przedstawiciele rządu i instytucji zajmujących się dystrybucją pomocy dla firm deklarują, że mają możliwości dalszego wspierania przedsiębiorców, w razie potrzeby, wynikającej z kolejnych ograniczeń działalności, to z pewnością możliwości te nie są nieograniczone i będą stosowane z większą wstrzemięźliwością niż w czasie pierwszej fali pandemii. Z ankiet, jaki przeprowadził GUS przy okazji cyklicznego badania koniunktury, w maju, a więc tuż po zniesieniu części ograniczeń związanych z pierwszą falą epidemii, aż 51 proc. przedsiębiorców reprezentujących branżę gastronomiczno-hotelarską, oceniało że w przypadku przedłużenia obostrzeń stanowiłoby to zagrożenie dla ich działalności. Jedynie 11 proc. respondentów szacowało, że byliby w stanie przetrwać dłużej niż pół roku, a 15 proc. obwiało się, że nie przetrwa dłużej niż miesiąc. Ograniczania epidemiczne jako zagrożenie oceniało po około 20 proc. przedstawicieli firm transportowych oraz handlowych.

Autor poleca również: 



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here