Naga Markets


Wykład wygłoszony przez Andreasa Antonopoulosa w Edynburgu dzień po oficjalnej publikacji białej księgi (white paper) projektu Libra był okazją do przedstawienia jego przemyśleń na temat kryptowaluty firmowanej przez Facebooka i powiązanych z nim partnerów. Zdaniem Andreasa wydarzenie to jest początkiem nowej ery neofeudalizmu pod przewodnictwem wielkich korporacji i że już trzy lata wcześniej przewidywał, że coś takiego może mieć miejsce.


Biała księga Libry – kawał technologicznej dobrej roboty

Lektura białej księgi projektu Libra wywarła na nim duże wrażenie jako znakomitego połączenia dotychczasowych osiągnięć w zakresie nowych technologii wiązanych z walutami cyfrowymi. Nie mógł jednak powstrzymać się przed porównaniem, że Facebook i inni członkowie Stowarzyszenia zebrali w jedno miejsce sztab 30-40 bardzo zdolnych specjalistów, będące połączeniem inkubatora, swoistego rodzaju korporacyjnej piaskownicy regulacyjnej oraz laboratorium innowacji. Jak stwierdza z właściwym dla siebie poczuciem humoru, najprawdopodobniej po roku pracy i karmienia dostarczaną pod drzwiami pizzą, wspominani eksperci wyprodukowali białą księgę Libry.

Zobacz również: David Marcus: nie musisz ufać Facebookowi, by korzystać z LibraCoin

Zdaniem Antonopoulosa, zebrali oni w jednym miejscu atrybuty najlepszych kryptowalut z najbardziej zaawansowaną technologią dorzucając coś ekstra. Zadaje on pytanie czy biała księgo, która powstała w inkubatorze, „idealistyczna, progresywna oraz agresywna w swojej wizji” przetrwa w kontakcie z korporacyjną rzeczywistością Facebooka, sztabem specjalistów „z tytułami MBA i prawnikami w siedzibie głównej”? Jednak przyznaje, że projekt ma szansę osiągnąć duży sukces i generować ogromne pieniądze. Nie wierzy w obietnice oddzielenia danych zebranych na profilach facebookowych od mającego powstać systemu finansowego. Raczej spodziewa się, że jeśli Libra osiągnie sukces, przyjdzie moment, gdy otrzymamy maila z kilkusetstronicowymi zmianami warunków, których mało komu będzie się chciało czytać.

Banki zmarnowały swoje 5 minut

Antonopoulos w kontekście projektu Libra przywołuje sytuację z końca ubiegłego wieku, kiedy to branża muzyczna nie potrafiła jego zdaniem adekwatnie zareagować na powstanie serwisu Napster. Zamiast zawrzeć z nim układ, zaprzeczali cyfrowej rzeczywistości, po to by ostatecznie oddać całą branżę firmie Apple. Jego zdaniem banki powinny były pójść na ugodę z Bitcoinem, kiedy był jeszcze na to czas i na dzień dzisiejszy można powiedzieć, że zmarnowały 10 lat. I teraz, zamiast mieć do czynienia ze „słodkim, małym gekonem”, banki będą musiały stawić czoła „triceratopsowi w postaci Facebooka, który przymierza się, by rozprawić się z całą branżą.”

Zdaniem bitcoinowego Jezusa tego typu rozgrywka spowoduje dużo zamieszania w wielu dziedzinach. Jako pierwsze jej skutków doświadczą banki detaliczne – nie giganci bankowości inwestycyjnej, którzy stwierdzili kilka lat temu, że nie opłaca im się prowadzić kont osobistych i oszczędnościowych, lecz banki obsługujące zwykłych klientów. I nie chodzi mu tylko o samą liczbę użytkowników, ale także informacje na temat ich preferencji i wzorców zachowań. „Opakują to w cukierkowy, fajny interfejs i za każdym razem, gdy coś kupujemy, wskoczy aplikacja, by połechtać receptory odpowiedzialne za dopaminę”. Przyszłych użytkowników Libry porównuje do eksperymentalnych myszy drepczących w labiryncie, które nie zdają sobie z tego sprawy, bo ściany są zbyt wysokie.

Libra to dopiero początek

Facebook jako pierwszy gigant z grupy FANG (akronim oznaczający Facebook, Amazon, Netflix, Google) wkroczył do gry i, zdaniem Anrdreasa, reszta graczy z Doliny Krzemowej już się szykuje, by niebawem dołączyć.  „Właśnie rozpoczęła się era walut internetowych”, a Dolina Krzemowa, jak wcześniej zauważył, „przymierza się, by rozprawić się z bankami.”

Zobacz również: Znany noblista krytykuje kryptowalutę Facebooka: Tylko głupiec zaufa Librze

W niedalekiej przyszłości, jeśliby wierzyć przewidywaniom Andreasa, nastąpi starcie trzech sił: pieniądza typu fiat, reprezentującego rządy poszczególnych krajów; pieniądza korporacyjnego, którego ucieleśnieniem jest Libra oraz pieniądza zwykłych ludzi, czyli publicznych, zdecentralizowanych kryptowalut takich jak Bitcoin. To, co jego zdaniem stało się wraz z opublikowaniem białej księgi projektu Libra, opisuje w malowniczy, a jednocześnie dosadny sposób:

„Właśnie weszliśmy w fazę postnarodową. Dziś rano prawu do kontrolowania pieniądza, które leżało w gestii państw, dostało się po jajach od Bitcoina i [dodatkowo] zostało ono skrócone o głowę przez Facebooka.”

To co obecnie ma miejsce jest dla niego, jako osoby zafascynowanej nowymi technologiami, bardzo interesujące, zaś z drugiej strony budzi przerażenie jako początek ery neofuedalizmu na skalę niespotykaną co najmniej od czasów średniowiecza. A gdy Facebook i spółka „dopadnie” już banki centralne, te stracę swoje największe oręże w postaci odrębnej polityki monetarnej, która będzie już nieskuteczna w sytuacji, gdy np. 10% ludności Indii będzie miało ulokowane swoje oszczędności w Libra Coin.

Kolejnym etapem będzie jego zdaniem przekształcenie tej waluty w SDR-y (specjalne prawa ciągnienia, ang. Special Drawing Rights – SDR) na poziomie konsumenckim, dzięki którym Facebook, Google czy Apple będzie mógł narzucać surowe działania oszczędnościowe, jeszcze bardziej radykalne niż w przypadku Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Jego zdaniem wielkie korporacje, w momencie uzyskania możliwości emitowanie własnego pieniądza, w sposób radykalny zmienią swój model biznesowy.

Światełko w tunelu

Słuchając wykładu Antonopoulosa na pewno warto wziąć poprawkę na jego dość radykalne podejście do kapitalizmu – był mocno zaangażowany w ruch Cypherpunk (społeczność internetową, propagującą powszechne stosowanie kryptografii jako sposobu na zmiany społeczne i polityczne) oraz purystyczne zapatrywanie na Bitcoina i blockchain.  Jednak mimo to, być może dzięki jego przejaskrawionym wizjom neofeudalnego świata rządzonego przez wielkie korporacje, decydentom na najwyższym szczeblu zapali się odpowiednio wcześnie czerwona lampka. Co zresztą ma miejsce gdy przyjrzymy się ostatnim reakcjom ze strony władz banków centralnych (w tym prezesa Banku Anglii, szefa FED-u a także nowej szefowej EBC Christine Lagarde) oraz przedstawicieli legislatorów. Poza tym podczas wykładu pada stwierdzenie, iż znajdujemy się „na rozdrożu”, co oznacza możliwość świadomych decyzji.



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here