Naga Markets



Internetowy program prowadzony przez Rafała Gęburę o nazwie “7 metrów pod ziemią” tym razem zaprasza gościa specjalnego od tak zwanych “Łowcy Frajerów” – Michała, który pracował w jednym z warszawskich “kotłowni”. Historia i same sposoby manipulacji klientami są przez wszystkich znane już początku lat 2000, jednak nada co jakiś czas temat cyklicznie powraca. Czy “Łowcy Frajerów” są aż tak dobrzy czy to rynek jest tak podatny na manipulację?


W najnowszym odcinku serii “7 metrów pod zmienią” poznajemy Michała, który pracował w jednym z warszawskich – tak zwanych – “kotłowni” gdzie dokonywało się oszustwa w postaci manipulacji i naciągania klientów na niejednokrotnie potężne sumy. Trik zawsze był ten sam – dowiedzieć się ile potencjalny inwestor zarabia, jaki jest jego majątek i finalnie rozpracowanie klienta tak, aby wpłacił pewną sumę na inwestycje w “pewniaka”. Najlepiej, aby klient nie wpłacił raz czy dwa, dlatego oszuści stosowali wyrafinowane metody, w których najpierw daje się zarobić – następnie sugeruje się klientowi podjęcie makabrycznej w skutkach decyzji.

Małe wpłaty? Niekoniecznie!

Polscy łowcy frajerów i kotłownieJak wspomina Michał – pozyskanie wpłaty od klienta nigdy nie było proste – jednak choć może się to początkowo wydać zaskakujące, deponowane środki sięgały nierzadko gigantycznych sum. Średnio od klienta manipulatorzy byli w stanie wyciągnąć od 10 tysięcy do nawet 100 tysięcy – a rekord jaki padł w jednej z kotłowni to nawet półtora miliona złotych. Jak udawało się oszustom skłonić potencjalnego inwestora do tak ogromnych wpłat?

Zwykle zaczynało się to tak samo. Z klientem podczas rozmów prócz wybadania czym się zajmuje i jaki jest tego status majątkowy – manipulator nawiązywał więź z klientem. Starał się docierać do jego problemów i wykazywać empatię zyskując sobie w ten sposób zaufanie. Wówczas, podczas dalszych rozmów klient był informowany i idealnych spółkach, które “wiecznie rosną” jak np. Coca Cola Company. W długim terminie takie inwestycje się sprawdzają, jednak łatwo się domyślić jak to jest w krótkich, kiedy klient wpłaca sporą sumę i za pomocą lewara próbuje coś ugrać. Sposoby zatem były bardzo wyrafinowane.

Może Cię zainteresować: “Łowcy frajerów” znów atakują

Kij i marchewka

Polscy łowcy frajerów i kotłownieSamo zachęcenie inwestorów do dopłat było stosunkowo proste – dział analityczny kotłowni proponował najbardziej prawdopodobne scenariusze klientom na rynkach o dużej zmienności. Kiedy przez pierwszych kilka – kilkanaście sesji handlowych taki inwestor zarobił, wówczas chętniej dopłacał kapitał, ponieważ zwyczajnie wiązało się to z proporcjonalnie większymi zarobkami. Kiedy suma klienta stawała się atrakcyjna dla manipulatorów, wówczas podpowiadano inwestorowi scenariusz skrajnie inny niż ten, który firma uznała za prawdopodobny. Zazwyczaj kończyło się to tak samo – klient stracił swoje pieniądze, które niejednokrotnie przekraczały 10 a nawet 100 tysięcy a środki trafiały oczywiście na konto kotłowni. Innymi słowy – winą zwykle było bazowanie na podstawowych ludzkich instynktach – chciwości. A jeśli klient nie pytał o ryzyko – tym lepiej.

Zobacz również: Kolejni „łowcy frajerów” trafiają na listę ostrzeżeń KNF [AKTUALIZACJA]

Zarobki sprzedawców

To, co sprawiało, że sprzedawcy byli chętni do takiej pracy – mimo świadomości co robią i jak skończy się finalnie zabawa z klientem dla samego klienta – były oczywiście zarobki. W dzisiejszych czasach nie jest łatwo zarobić 5 czy 7 tysięcy netto – zwłaszcza, jeśli to czyjaś pierwsza praca. Tutaj? Zarobki sięgały nawet 10 tysięcy złotych. Kwestią było zawsze to, jak dobrze udało się sprzedawcy “ściągnąć” pieniądze z klienta. Dodatkowo, czym więcej udało się od klienta wyciągnąć dodatkowego, dopłaconego depozytu – tym więcej prowizji otrzymywał sprzedawca.

O tym i o wielu innych aspektach opowiada już sam Michał w dostępnym materiale “7 metrów pod ziemią”



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

Poprzedni artykułNFP najniżej od roku, zaledwie 134 tys. Sprawdź reakcję kursu USD
Następny artykułSilny wzrost zatrudnienia w Kanadzie
Od roku 2012 działa jako Trader na rynku OTC/FX jako daytrader. Założyciel Klubu Inwestora „New Vision Trading” (dawniej Trading Club Szczecin) w roku 2016 i działającą w formie grupy facebookowej oraz czatu dla inwestorów do dziś. Prelegent wielu paneli dyskusyjnych nt. rynków finansowych. Twórca autorskiej strategii "PSV" - podejścia do inwestycji krótkoterminowych (2016/2017). Pasjonat ekonomii, inwestycji kapitałowych, wyznawca i propagator idei social-learningu. Działania i trafność analiz, które wykonuje, zostały bardzo docenione przez wielu traderów i inwestorów. Skutkowało to m.in. nominacją w konkursie organizowanym przez fundację FxCuffs w kategorii Analityk Roku 2016 oraz kolejną nominacją za rok 2018.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here