Naga Markets



Poranny komentarz makro - piątek 24 stycznia.

Euro w górę, dolar w dół – tak można w skrócie podsumować wczorajsze wykresy i dane makro. EUR zaskoczyło wszystkich pozytywnie odczytami PMI oraz rachunkiem bieżącym natomiast USA rozczarowały praktycznie na całej linii – jedynie tygodniowe wnioski o zasiłki są mniej więcej tam, gdzie miały być.

Te artykuły również Cię zainteresują




EUR/USD dzienny - opracowanie własne.
EUR/USD dzienny – opracowanie własne.
Kliknij by powiększyć!

W tej sytuacji otrzymaliśmy silną dzienną świecę popytową, a zwolennicy czystej analizy technicznej zyskali doskonały argument przeciwko danym makroekonomicznym, jak widać na załączonym obrazku ;).Jak na ironię, ostatnie wydarzenia fundamentalne dały zwolennikom czystej analizy technicznej dodatkowy argument przeciw korzystaniu z danych makro. Ponieważ dziś kalendarz jest stosunkowo lekki i z istotnych wydarzeń mamy tylko przemówienia panów Draghi’ego i Carney’a w Davos, proponuję zastanowić się nad tym dylematem: Czy lepiej kierować się czystą AT? Czy lepiej patrzeć na fundamenty?

Ciężko rozmawiać o fundamentach, kiedy każdy ma na myśli coś innego. Wielokrotnie spotykałem się z wypowiedziami ludzi, którzy krytykowali fundamentalne podejście myśląc o kalendarzu makroekonomicznym czy ostatnim NFP.

“Było  zielone, a dolar stracił. To bez sensu. Nie będę na to patrzył, dobrze że gram technicznie.”

Z drugiej strony często widziałem też pytania:

“Co się stało na edku???

“Co się stało o 14:30?”

“Skąd ta świeczka na M5?”

Otóż dane makroekonomiczne są pełne takich sytuacji, kiedy coś wydaje się “bez sensu”. Zresztą trudno znaleźć w tym prawidłowość patrząc na popularne obecnie malutkie interwały (M1-M15). Dla szybkich traderów ruchy na danych to tylko gwałtowne zrywy przeważnie bez ładu i składu. Natomiast podobnie wykres z sygnałami technicznymi potrafi często negować interpretację inwestora.

Jednak fundamenty, to nie tylko dane makro. One składają się na obraz fundamentalny, tworzą jakieś tło w ramach którego jest tak naprawdę masa innych czynników kierujących przepływem kapitału. Mogą to być rentowności różnych aktywów i ogólnie warunki finansowe sprzyjające lub niesprzyjające lokowaniu kapitału w danym kraju i w danej walucie.

Jak mają się do tego nasze kreski na wykresie. Kreski zasadniczo, jakie by nie były, wyznaczają nam poziomy cenowe, co do których mamy podejrzenia, że gromadzą zlecenia. Mogą to być ważne punkty na wykresie, ekstrema, otwarcia, pivoty, jednak wszystkie one sprowadzają się do zgrupowania zleceń, bo np. na poprzednim szczycie część inwestorów kasuje zyski. Cena zdecydowanie jest techniczna i porusza się technicznie, przynajmniej przez większość czasu. Jednak przepływ kapitału kieruje się nie tyle przesłankami technicznymi ile właśnie fundamentalnymi – proszę nie mylić z makroekonomicznymi.

Prosty przykład: Inflacja idzie w górę, co według podręczników jest niedobre dla waluty i dla inwestorów, bo spadają realne przychody z inwestycji. Z drugiej jednak strony jest to bat na zbyt luźny bank centralny, który może stanąć w obliczu konieczności podwyższenia stóp procentowych. To z kolei działa wspierająco na walutę. Ten sam czynnik może wywołać dwie różne reakcje. Jedni będą sprzedawać, a drudzy kupować z tego samego powodu. To podobnie, jak piszemy czasem do kolegi – “Siedzę w buy na edku od tej LT.”, a kolega pisze, że on ma “eSkę z tamtego oporu”. Tak jak fundamentalnie można dostać sygnał Sell oraz sygnał Buy z tego samego wskaźnika, tak dwóch technicznych graczy może ten sam wykres rozegrać odwrotnie. Więc gdzie tkwi różnica w pozycji kupna z powodu inflacji i pozycji sprzedaży z powodu inflacji? Otóż różnica tkwi w percepcji. Jak już wspominałem, podejście fundamentalne zakłada obserwację dużego obrazu i wpisywanie weń nowych elementów czy przyciemnianie albo rozjaśnianie obecnych. W ten sposób cały obraz ciemnieje lub jaśnieje dając wskazówki na temat możliwej przewagi popytu czy podaży. Chodzi nie o to, jaki jest dany wskaźnik, tylko jak inwestorzy go postrzegają w szerszym kontekście. Czy inflacja naprawdę obniża rentowności? Czy może daje nadzieję na rychłą podwyżkę stóp i większe zyski?

Poranny komentarz makro - piątek 24 stycznia.
Duży “sami wiecie kto” stworzony z małych zdjęć “nie wiadomo kogo”.

Natrafiłem kiedyś na takie stwierdzenie, że fundamenty dostarczają paliwa cenie, która porusza się pomiędzy technicznymi poziomami. Jest to w miarę trafny i obrazowy opis tego, jak można sensownie pogodzić fundamenty i poziomy techniczne. Czasem widzimy od razu reakcję na danym poziomie i nie potrzebujemy sprawdzać, czy akurat kalendarz nam pasuje. Warto mieć wtedy na uwadze szerszy obraz – np. od paru miesięcy wyniki wskazują na słabnącą gospodarkę jednego z krajów, albo jakieś zamieszanie, które może skutkować niezdecydowaniem inwestorów i konsolidacją na walucie. W przypadku fundamentów “niepewność” jest taką samą przesłanką jak “zdecydowanie” i warto mieć to na uwadze grając na odbicie lub breakout.



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here