Naga Markets



Pierwsze półrocze przyniosło relatywnie niewielki spadek obrotów naszego handlu zagranicznego, za to nadwyżka eksportu nad importem sięgnęła imponującej kwoty 22 mld zł. Nasi eksporterzy po raz kolejny potwierdzają swoją pozycję i udowadniają, że potrafią sobie radzić nawet w czasach poważnych perturbacji w globalnej gospodarce.

Nadwyżka eksportu nad importem sięgnęła imponującej kwoty 22 mld zł

Według najnowszych danych GUS, w pierwszym półroczu eksport polskich towarów osiągnął wartość 480,4 mld zł, zaś import wyniósł 458,4 mld zł, a więc nadwyżka sięgnęła 22 mld zł. Taki wynik z pewnością pozytywnie wpłynie na złagodzenie konsekwencji pandemii na dynamikę zmian polskiej gospodarki, kompensując w znaczącym stopniu spadek konsumpcji i inwestycji.

Ten pozytywny wpływ częściowo widoczny był już w danych za drugi kwartał, w którym nasz PKB obniżył się o 8,2 proc. To spadek największy w historii po okresie transformacji, ale obawiano się wyniku znacznie gorszego. Ponadto na tle gospodarek europejskich wypadamy relatywnie lepiej.

Nie oznacza to jednak, że pandemia nie wywarła wpływu na obrotach handlowych. Eksport był niższy niż w pierwszym półroczu o 5,3 proc., zaś import spadł o 9,4 proc. Pozytywny przełom widoczny był już w czerwcu, gdy zanotowaliśmy wzrost eksportu o 6 proc., przy sięgającym 8,6 proc. spadku importu.

Eksport do Niemiec, naszego największego partnera handlowego, był o 9,7 proc. wyższy niż w czerwcu ubiegłego roku, co jest zjawiskiem bardzo pozytywnym. Import z Niemiec obniżył się natomiast o 5,2 proc., co może mieć związek z ograniczeniem inwestycji polskich firm. Duże wahania notowań na rynku walutowym powodują, że w przeliczeniu na dolary i euro, dane znacznie różnią się od liczonych w złotych.

W ujęciu dolarowym pierwsze sześć miesięcy przyniosło spadek eksportu o 9,9 proc. i obniżenie się wartości importu aż o 13,7 proc. Nadwyżka wyniosła 5,4 mld dolarów i była dwudziestokrotnie wyższa niż w pierwszej połowie ubiegłego roku. W przypadku wspólnej waluty przewaga eksportu sięgnęła 4,9 mld euro, eksport zmniejszył się o 7 proc., a import spadł o 11 proc.

W porównaniu z pierwszą połową ubiegłego roku zanotowano niewielkie zmiany w strukturze geograficznej polskiego handlu zagranicznego. Można ocenić je jako korzystne z punktu widzenia dywersyfikacji, zwiększającej odporność na zjawiska kryzysowe w światowej gospodarce. Z 87,6 do 86,2 proc. obniżył się udział krajów rozwiniętych w naszym eksporcie.

W przypadku Unii Europejskiej zanotowano spadek z 74,8 do 73,3 proc., a więc był on jeszcze bardziej wyraźny. Zwiększa się powoli ale systematycznie udział krajów rozwijających się, w tym państw naszego regionu, w polskim eksporcie. Podobne zmiany występują także w przypadku importu. Jeśli chodzi o poszczególne kraje, to z 27,7 do 28,2 proc. zwiększył się udział Niemiec, jako głównego partnera handlowego. To zjawisko akurat dywersyfikacji nie służy, ale ma też zalety.

Nawet osłabiona gospodarka niemiecka jest w stanie wchłonąć znaczną część polskiego eksportu. W przypadku borykających się z większymi kłopotami Francją i Włochami oraz Wielką Brytanią, udział tych krajów w naszym eksporcie obniżył się o kilka dziesiątych punktu procentowego. Z 2,9 do 3,3 proc. zwiększył się udział Stanów Zjednoczonych.

Pod względem asortymentowym w pierwszym półroczu zwiększył się eksport olejów i tłuszczów zwierzęcych (o 23,3 proc.), napojów i tytoniu (o 19,6 proc.), żywności i zwierząt żywych (o 7,3 proc.), chemii i produktów pokrewnych (o 4,7 proc.). Z kolei największe spadki eksportu odnotowano w przypadku paliw, smarów i materiałów pochodnych (o 31,3 proc.), towarów niesklasyfikowanych (o 22,6 proc.), maszyn i urządzeń transportowych (o 10,4 proc.).

Dane GUS są zbieżne z opublikowaną w ubiegłym tygodniu informacją NBP, z której wynika, że w czerwcu zanotowano sięgającą aż 11,9 mld zł nadwyżkę w handlu zagranicznym towarami, niemal rekordową w historii. Także w maju nadwyżka była wysoka i wynosiła 5,3 md zł.

Zsumowane dane miesięczne NBP wskazują, że w pierwszym półroczu nadwyżka eksportu nad importem wynosiła 24,5 mld zł. Niewielkie różnice wynikają z odmiennej metodologii zbierania danych. GUS bazuje na płatnościach dokonywanych między kontrahentami, zaś NBP opiera się na zrealizowanych transakcjach, bazując na danych administracji celnej. W tym roku, w związku z perturbacjami wynikającymi z pandemii koronawirusa, te różnice mogły być szczególnie duże.

Zamknięcie granic spowodowało drastyczny spadek zrealizowanych transakcji handlowych w marcu i kwietniu, a następnie szybkie „nadrabianie zaległości” w maju i czerwcu. Płatności handlowe takim perturbacjom ulegają w znacznie mniejszym stopniu oraz nie są z reguły realizowane jednocześnie z fizycznym transferem towarów, a więc dają też odmienny obraz sytuacji. Przy wyciąganiu wniosków warto więc konfrontować oba źródła danych.

Warto przeczytać również:



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here