Naga Markets



Ekonomiści spodziewają się wyraźnej poprawy koniunktury w naszej gospodarce, mimo niepokojących danych z największych krajów świata. Najnowsze informacje z Niemiec, Chin i Japonii są fatalne, ale nie wpływają negatywnie na perspektywę koniunktury w Polsce.

Spodziewana poprawa koniunktury w polskiej gospodarce

Ostatnie dni przyniosły wysyp pesymistycznych informacji z największych światowych gospodarek, a jednocześnie optymistyczne korekty prognoz dotyczących koniunktury w Polsce. Ten kontrast pozwala spodziewać się powtórki sytuacji z czasów poprzedniego globalnego kryzysu finansowego, gdy zdobyliśmy status „zielonej wyspy”. Tym razem recesji nie uda się nam uniknąć, ale wiele wskazuje na to, że będzie ona o wiele bardziej łagodna niż w przypadku Europy i świata.

Najbardziej niepokojące są najnowsze dane z Niemiec, naszego największego partnera handlowego i głównego ogniwa kooperacyjnego dla wielu dziedzin naszej gospodarki. W lipcu niemiecka produkcja przemysłowa była niższa niż przed rokiem o 9,9 proc. To dane znacznie gorsze niż miesiąc wcześniej, gdy produkcja zniżkowała o 4,8 proc. Kiedy wydawało się, że przemysł naszych zachodnich sąsiadów zaczyna powoli wychodzić z epidemicznej zapaści, lipcowe dane stanowią sygnał ostrzegawczy przed nadmiernym optymizmem. Po uwzględnieniu czynników sezonowych sytuacja wygląda nieco lepiej, ale wyraźnej poprawie wciąż trudno mówić. Nie wróży najlepiej także sięgający 7,2 proc. spadek zamówień w niemieckim przemyśle, wyraźnie wyższy niż w czerwcu.

Z punktu widzenia naszych firm niekorzystnie prezentowały się także dane o niemieckim handlu zagranicznym. W lipcu eksport wzrósł o 4,7 proc., podczas gdy miesiąc wcześniej zwyżkował o prawie 15 proc. Co dla nas ważniejsze, dynamika importu obniżyła się z 7 do zaledwie 1,1 proc., wobec prognoz zakładających wzrost o 3,3 proc. Te informacje zdają się mieć wyraźny związek z sytuacją w Chinach. O ile eksport z tego kraju w sierpniu wrósł o 9,5 proc., a więc mocniej niż w lipcu i bardziej niż się spodziewano, to sporym rozczarowaniem był sięgający 2,1 proc. spadek importu. Chiny są poza krajami Unii Europejskiej, głównym partnerem handlowym Niemiec.

Należy również zwrócić uwagę na potwierdzające wcześniejsze szacunki fatalne dane dotyczące kondycji głównych światowych gospodarek. PKB Japonii spadł w drugim kwartale o 9,9 proc., a w ujęciu annualizowanym spadek wynosił 28,1 proc. Gospodarka strefy euro skurczyła się w tym czasie o 14,7 proc., co oznacza niemal pięciokrotnie wyższą dynamikę spadku, w porównaniu do pierwszego kwartału. O 9,7 proc. zmniejszył się PKB Niemiec.
Na tym tle bardzo optymistycznie rysują się perspektywy polskiej gospodarki, przynajmniej obserwując korekty prognoz.

W ostatnich dniach analitycy banku Pekao SA podwyższyli swoje oczekiwania sądząc, że PKB spadnie w tym roku nie o 3,5 a o 2,4 proc. Polski Instytut Ekonomiczny skorygował swoje wcześniejsze przewidywania z minus 4,2 do minus 3,1 proc. Średnia oczekiwań ekonomistów zakłada, że w tym roku nasz PKB obniży się od 3,5 do 4 proc. Według agencji ratingowej Fitch, nasza gospodarka skurczy się w tym roku o 3,5 proc., a w przyszłym wzrośnie o 4,5 proc. Według wielu krajowych ośrodków analitycznych, w 2021 r. wzrost PKB może być wyższy niż 5 proc.

Zobacz również:



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here