windsor

Patryk Krupiński - wywiad Comparic

Dziś zapraszamy Państwa na wywiad z Patrykiem Krupińskim, zawodowym traderem z wieloletnim stażem w profesjonalnym tradingu. Patryk zaczął handlować w wieku 16 lat, by kilka lat później znaleźć się w trading room’ie niemieckiego funduszu hedge z jednymi z najlepszych traderów w branży. Niniejszy wywiad nie jest pierwszym wywiadem z Patrykiem, jaki pojawił się na portalu Comparic. Już wcześniej rozmowę z “traderem z Luksemburga” przeprowadził na naszych  łamach Łukasz Nowacki. Wtedy jeszcze nie znaliśmy Patryka Krupińskiego aż tak dobrze, jak dziś – wtedy nie był on jeszcze tak dobrze znany w polskiej społeczności inwestorów.

Zobacz: “Wywiad z Patrykiem Krupińskim czyli luksembursko-niemiecka precyzja na rynku”

Patryk Krupiński - wywiad Comparic_2Dziś Patryk pracuje w Domu Maklerskim HFT Brokers jako zawodowy trader obracający niebagatelnymi sumami na zlecenie swojego pracodawcy. Poza działalnością stricte tradingową, “trader z Luksemburga” zbudował  również liczącą już niemal tysiąc członków społeczność miłośników mechaniki rynku, która cały czas rośnie i zdobywa popularność. Twórca grupy organizuje i prowadzi darmowe kursy internetowe, a także wykłada na największych uniwersytetach w Polsce w ramach przedsięwzięcia Project Trader. Niekwestionowana wartość wiedzy, którą Patryk przekazuje w trakcie spotkań, szybko przysporzyła mu sporej popularności.

Comparic: Jak to jest z tą popularnością? Można powiedzieć, że jesteś popularny?

Patryk Krupiński: Może nie tyle popularny co rozpoznawalny. Wydaje mi się ze jestem w Polsce znany z wysokiej jakości szkoleń które czasami prowadzę.

Comparic: Jesteś zawodowym traderem. Na czym polega Twoja praca w domu maklerskim HFT Brokers?

Patryk Krupiński: Moja praca w HFT Brokers w dziale DTW (Departament Transakcji Własnych) polega na maksymalizacji zysków ze spekulacji przy minimalnym ryzyku.

C: Jak wygląda Twój typowy dzień pracy?

PK: Wstaję z rana, sprawdzam jak wyglądają transakcje z poprzednich dni i ewentualnie otwieram kolejne. Jadę do biura i siedzę tam tak długo jak jest duża zmienność na rynku, lub nie mam więcej pomysłów. Moje motto brzmi: Jak nie wiesz co zrobić, nie rób nic.

C: Jak radzisz sobie ze stresem podczas inwestowania? A może stres całkiem znika w pewnym momencie?

PK: Tradowanie jest stresujące kiedy nie jest się pewnym tego co się robi – niepewność wywodzi się z niewiedzy. Ja już jestem na tym etapie, gdzie przestałem się stresować otwartymi pozycjami.

C: Powszechnie uważa się, że traderzy lubią ostro zabalować. W filmach o tej tematyce znajdziemy hazard, masę alkoholu, a nawet narkotyki. Jak bardzo te filmy odbiegają od rzeczywistości, którą znasz?

PK: Filmy lubią sensacje po to żeby się dobrze sprzedać. Rzeczywistość wygląda trochę inaczej, jest spokojniej, choć bywają wyjątki 😉

C: Uczyłeś się od zawodowych traderów, teraz sam jesteś zawodowcem. Powiedz, gdzie otwierają pozycje wielcy gracze? Jakich narzędzi używają do określenia poziomu wejścia i wyjścia z pozycji?

PK: Temat rzeka. Jedni grają na spreadach kalendarzowych, inni stosują arbitraż. Są różne style tradingu, więc nie można wszystkich mierzyć jedną miarą aby móc tak prostu teraz odpowiedzieć na to pytanie.

C: Czy w takim razie są jakieś punkty wspólne? Wspólne zasady? Czy faktycznie chodzi o “golenie owiec” czy “łowienie leszcza”?

PK: Są to na tyle odrębne style handlu ze nie można powiedzieć ze coś je oprócz zarabiania pieniędzy łączy.

C: Zacząłeś organizować społeczność skupioną wokół edukacji na temat mechaniki rynku i okazało się to być wielkim sukcesem. Co skłoniło Cię do tego żeby w ogóle zacząć? Skąd się wziął impuls?

PK: Brakowało mi ludzi, z którymi mogłem się wymieniać doświadczeniami, ponieważ większość traderów opiera swój trading na narzędziach, poziomach Fibonacciego itd. Nie było w Polsce prawie nikogo kto grał na podstawie czystego wykresu i postanowiłem to w pewien sposób zmienić.

C: Jak oceniłbyś poziom traderów detalicznych w Polsce? Jest dla nas nadzieja, czy raczej mamy przed sobą długą drogę do dobrego tradingu?

PK: Niestety poziom jest bardzo niski, lecz nie jest wina ludzi zajmujących się tą tematyką. W społeczności funkcjonuje wielu pseudotraderów, którzy nie wiedzą czym jest rynek, a robią z tego szkolenia, jak małpa o kosmosie. Takie osoby w sieci się bardzo mocno promują i są prawie wszędzie, w każdym zakamarku jest ich po prostu pełno. Udzielają się na każdym forum i wklejają swoje linki dosłownie w każde możliwe miejsce. Są jak woda która wszędzie się przeciśnie przez każdą szparę. Teoretycznie nic w tym złego, gdyby nie fakt, ze to co te osoby przekazują, jest cudownym sposobem na tracenie pieniędzy. W związku z tym dobrym marketingiem takich pseudo traderów wiele osób daje się na to złapać i uczy – mówiąc wprost – bzdur, które znowu przekazują dalej. To jest jak grypa głupoty, która się rozprzestrzenia po całym Internecie.

C: Jak w takim razie zaszczepić się przeciw tej grypie? Co zrobić, żeby uniknąć wiedzy niskiej jakości?

PK: Ciężko jest się na ten temat wypowiedzieć, ale myślę że wysoka jakość szkoleń oferowanych przez firmy lub brokerów byłaby najlepszym rozwiązaniem.

C: Dlaczego angażujesz się w działalność edukacyjną? Ostatnio zetknąłem się z pytaniem: “Czemu ktoś, kto rzekomo ma wiedzę potrzebną do zarabiania wielkich pieniędzy na rynku, miałby w ogóle zawracać sobie głowę prowadzeniem kursów dla traderów???”. Jak byś na to odpowiedział?

PK: Otrzymywałem wiele różnych zapytań czy nie poprowadzę webinarium, szkolenia lub coaching’u. Tak więc postanowiłem się tym zająć. Jest to jednak bardzo trudny temat na polskim rynku. Jak idziemy do szkoły języków obcych to musimy zapłacić za czas naszego nauczyciela. W tradingu wiele osób uważa, że powinno być inaczej. Osoba poświęcająca swój czas powinna to robić za darmo. Z tego powodu, jak ostatnio widać, nie prowadzę już prawie żadnych szkoleń i nie udzielam się już tak mocno jak to robiłem jeszcze rok temu. Zastanawiam się, czy całkowicie nie zaprzestać prowadzenia szkoleń…

Jeśli chodzi o negatywne opinie odnośnie szkoleniowców, to wystarczy spojrzeć na wielu światowej klasy traderów, którzy zarabiają miliony, a mimo to prowadzą szkolenia. Prowadzenie szkoleń jest dobrym dodatkiem do pracy tradera, wprowadzającym nieco urozmaicenia i kontaktu z ludźmi. Zawodowy trader przez większość czasu siedzi przy swoim komputerze i analizuje rynek. Kontakt z ludźmi i wymiana opinii jest potrzebna.

C: Metody, które pokazujesz w trakcie seminariów internetowych nie należą do zbyt skomplikowanych. Niektórzy mogliby je wręcz uznać za “zbyt proste”. W czym zatem tkwi trudność? Gdzie jest haczyk, który sprawia, że tylu traderów traci?

PK: Rynki finansowe to tylko popyt i podaż. To coś innego niż prowadzenie biznesu w którym trzeba czasami emitować obligacje czy akcje. Dział sprzedaży, obsługa klienta lub dopasowanie produktu do potrzeb klienta? Wykres idzie w dół lub w górę. Teraz można to komplikować na wiele sposobów co i tak nie zmienia postaci rzeczy. Tak więc uważam że sukces tkwi w prostocie i nie warto robić 50 scenariuszy kiedy, tak naprawdę, mogą tylko nastąpić tylko trzy, to znaczy: pójdzie bokiem, do góry lub w dół.

C: Podczas webinariów pokazujesz praktycznie czysty wykres. Rozrysowujesz i tłumaczysz swój tok myślenia, ale na wykresach prawie nic nie ma poza świeczkami czy słupkami i poziomami transakcji. Co ze wskaźnikami, kreskami, liniami trendu?

PK: Są różne wskaźniki które są przydatne, nie mówię ze nie. Ale mnie osobiście zabazgrany wykres tylko przeszkadza. Linie trendu można dostrzec bez jej rysowania, tak samo poziomy Fibo i inne rzeczy. Uważam, że nie warto szukać perfekcji w czymś, co na niskich interwałach czasowych porusza się całkiem przypadkowo. Lecz jest to tylko moje zdanie.

C: Gdybyś miał zostać mentorem i uczyć kogoś tradingu od zera, jakich cech szukałbyś u kandydata? Jaka osoba byłaby idealnym Twoim zdaniem materiałem na tradera?

PK: Gdybym teraz szukał kandydata na tradera to najprawdopodobniej wybrał bym się w poszukiwaniu takiej osoby do kasyna lub do jednostki wojskowej. Z pewnością nie była by to osoba która już „tak wiele potrafi”. Czyli szukał bym osoby lubiącej adrenalinę oraz troszeczkę ryzyka, osoby która jeszcze jest kompletnie zielona w tradingu.

C: Czy myślałeś może o zawodowym mentoringu? Szkoły “żółwia” czy “turtles” to ostatnio bardzo popularny motyw.

PK: Pracuje w HFT Brokers na stanowisku tradera i nie mam takich planów. Lecz gdybym miał zamiar stworzenia własnej grupy traderów, to nie byłaby to ekipa stu osób, a team składający się maksymalnie z 5 osób, team który handluje pozycyjnie na rynku akcji, indeksów lub obligacji. Chciałbym żeby były w zespole dwie osoby, które bardzo dobrze znają analizę techniczną w formie w jakiej ja ją przedstawiam na webinariach, jedna osoba która idealnie jest obeznana w analizie fundamentalnej, jedna osoba która kontroluje otwarte pozycje oraz poszukuje nowych potencjalnych akcji i ostatnia osoba od zarządzania całym teamem. Jest to moim zdaniem struktura zespołu która funkcjonuje w funduszach. W moim odczuciu to najlepszy układ jaki może istnieć, jeśli handluje się pozycyjnie (trzyma pozycje od kilku dni po kilka miesięcy).

C: Ludzie często zadają pytanie: “Ile zajmie mi nauka skutecznego zarabiania na rynkach?” i na forach pojawiają się odpowiedzi typu: “sześć do dziewięciu miesięcy” albo “trzy do pięć lat”. Jakiej odpowiedzi Ty byś udzielił?

PK: Trzeba być realistą i stwierdzić, że większość ludzi nigdy się nie nauczy. Tak samo jak nie każdy zostanie atletą lub sportowcem – sam trening nie wystarczy. Wiele kobiet gra w tenisa ,ale Radwańska jest tylko jedna. Do tego trzeba mieć cechy, lecz nie fizyczne tylko psychiczne. Osoby które boją się ryzyka nigdy nie zarobią, osoby które są przyzwyczajone do normalnej pracy czyli „8 godzin pracy i fajrant” też się raczej nie nauczą, ponieważ starają się przełożyć uregulowany tryb pracy na rynek. Osoba która ma cechy żeby zostać traderem może się nauczyć tradingu w kilka tygodni, jak jest odporna na wiedzę to może to potrwać nawet kilka lat.

Mam bardzo dobrego kolegę, którego uczyłem tradingu zaledwie miesiąc i jak do tej pory (od stycznia 2014 r.) jest zyskowny. Jego zaletą jest jednak fakt, że on nie musi zarobić na rynku żeby przeżyć, co daje mu bardzo dużą swobodę działania.

C: Tutaj pojawia Project Trader. Mógłbyś opowiedzieć nieco więcej o tym przedsięwzięciu?

PK: Project Trader to przede wszystkim szansa na otwarcie sobie drzwi do wspaniałej kariery tradera. Większość studentów nie ma dostępu do kapitału, a dzięki dobremu rezultatowi w konkursie, najlepsi będą mieli szanse na zatrudnienie w profesjonalnej firmie zajmującej się tradingiem.

Project Trader jest jedynym w Polsce, o ile nie w Europie, takim projektem, podczas którego do studentów z całego kraju przyjeżdżają profesjonaliści specjalnie po to, aby pomóc im na początku drogi tradera. Szkolenia odbywają się nie tylko w Warszawie czy Krakowie, ale także Rzeszowie, Lublinie czy Olsztynie. Możliwość porozmawiania na żywo z pasjonatami rynku jest bardzo istotna, szczególnie na początku przygody z tradingiem. Osoby, które prowadzą warsztaty ze studentami są praktykami rynku i przekazują im lata swoich doświadczeń.

C: Organizujesz także konferencję edukacyjną “Od traderów dla traderów”. Możesz przybliżyć nieco ideę stojącą za tym eventem?

PK: Konferencja która się odbędzie 21 oraz 22 lutego w Warszawie jest jedyną taką konferencją w całej Polsce, gdzie wszyscy prelegenci są profesjonalnymi traderami, analitykami w domach maklerskich lub zajmują się technologiami związanymi z tradingiem algorytmicznym. Wiedza przekazana podczas tej konferencji będzie w stu procentach praktyczna i przetestowana na rynku. Co ważne, nie jest to konferencja sprzedażowa – nie znajdziecie tam 40 stanowisk brokerów i innych podmiotów szukających klientów. Jej celem nie jest sprzedaż, tylko stworzenie nowej jakości na polskim rynku.

C: Dlaczego osoby zainteresowane inwestowaniem powinny wziąć udział w tej konferencji?

PK: Na konferencji – jak już wspomniałem – prelegentami są osoby zawodowo związane z rynkami finansowymi. Wiedza która zostanie tam przekazana może się tylko przydać. Ta konferencja to możliwość wymienienia się doświadczeniami oraz spędzenia czasu w gronie wielu traderów.

C: Na tym zdaje się nie koniec. Podobno planujesz wydać magazyn dla inwestorów?

PK: Na razie nie mogę zdradzić zbyt wielu szczegółów. Mogę powiedzieć tylko, że szykujemy dużą niespodziankę dla polskich inwestorów i jedyny w swoim rodzaju magazyn. Jestem przekonany, że każda osoba zainteresowana rynkami kapitałowymi znajdzie w nim coś dla siebie.

C: Kiedy doczekamy się konkretów? Masz już może pomysł na nazwę?

PK: Czasopismo nazywać się będzie StockMagazine, więcej konkretów nie mogę na chwile obecną jeszcze zdradzić. Więcej informacji na ten temat pojawi się już na stronie www na początku marca.

C: Dostałeś już swój numer FX Mag? Co sądzisz o tej pozycji? Nie będzie Ci przeszkadzała konkurencja z ich strony?

PK: FX Mag jest wspaniałym czasopismem dla traderów forex lub stosujących analizę techniczną. StockMagazine nie będzie stanowić konkurencji ponieważ będzie o trochę innej tematyce.

C: Jesteś bardzo aktywny w społeczności. Organizujesz spotkania internetowe, piątkowe wypady do klubu, grupę edukacyjną, konferencję, itd. W jaki sposób nasi czytelnicy mogą śledzić Twoje aktualne poczynania, gdzie mogą nawiązać z Tobą kontakt, żeby uczyć się prawdziwego tradingu?

PK: Osoby które chcą się zemną kontaktować w sprawie szkoleń oraz innych informacji, mogą to robić drogą mailową pod adresem pk@tradingworkshop.pl .

.

Bardzo dziękujemy za poświęcony nam czas!

 

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook



STO

2 KOMENTARZE

  1. Ciekawy wywiad, nie powiem. Też gram na podstawie samego wykresu i mam podobny pogląd co Pan Patryk że nie ma co komplikować sobie życia. Jesli poziom traderów jest bardzo niski to mam nadzieje że Pan Patryk w swoim magazynie wytknie główne błędy i mity oraz skupi się na ciekawej treści, która mogłaby podnieść ten niski poziom.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here