Naga Markets



vanilla_options_03Opcje walutowe mogą kojarzyć się Polakom bardzo źle, choć głównie za sprawą konstrukcji opcyjnych, które były im “wciskane” przez sprzedawców. Przedsiębiorcy wciąż mogą pamiętać akcję banków z lat 2007-2010 polegającą na agresywnej akcji sprzedawania opcji przedsiębiorcom, jako wystawcom (czyli opcji eksponujących na ryzyko, a nie je ograniczających). Traderom, zwłaszcza początkującym, opcje kojarzą się zwykle z owianymi złą sławą “binarkami”. Nie wchodząc jednak w emocjonujące spory na oba przytoczone temat, w niniejszym artykule przedstawię kilka powodów, dla których opcje powinny znaleźć się w warsztacie każdego świadomego inwestora, i nie chodzi tutaj wcale o opcje binarne, ale waniliowe.

Choć podstawy opcji waniliowych opisał mój redakcyjny kolega – Marcin Lachowski – w artykule wprowadzającym do opcji waniliowych, to jednak podkreślę tutaj główne cechy charakterystyczne.

Czym się różni opcja

Opcja zbudowana jest na podobnej zasadzie jak kontrakt futures, jednak rodzi ona obowiązek tylko po jednej stronie (wystawca), a prawo po drugiej stronie (nabywca) kontraktu. Znaczy to tyle, że nabywca może odstąpić od wykonania opcji, jeśli byłoby to dla niego niekorzystne. W takiej sytuacji wystawca znajduje się w trudniejszej pozycji, gdyż bierze na siebie ryzyko rynkowe wynikające z tego kontraktu i w zamian za to wymaga wynagrodzenia z góry, tzw. premii – jest to druga podstawowa różnica w porównaniu z kontraktem, gdzie zwykle nie płacimy z góry (najwyżej prowizję).

Fakt, że jako nabywca opcji możemy odstąpić od jej wykonania sprawia, iż nie musimy się przejmować zmianami ceny na naszą niekorzyść. Jeśli zakupimy opcję call (prawo kupna waloru po cenie wykonania), wtedy opcja jest dla nas zyskowna tym bardziej, im bardziej cena instrumentu bazowego wzrośnie ponad cenę wykonania – w stronę zysków działa tak samo, jak kontrakt cfd, spot bądź futures. W tym samym czasie (do momentu wygaśnięcia opcji) nie musimy się przejmować załamaniami, interwencjami banków centralnych, badtickami, flashcrashami, czy tzw. “wycinkami” na kilkaset pips – przykładowo taka wyrzuciła mnie z transakcji spot ustawionej z trendem na GBP/JPY jakiś czas temu, mimo że miałem rację, wypadłem na SL przy kilkuset-pipsowej, gwałtownej wolcie.

Tradując kontraktem spot, CFD czy futures zawsze musimy utrzymywać odpowiedni depozyt, by pokryć potencjalne straty. Zmiana ceny instrumentu o 10% może wywołać masakrę na lewarowanym rachunku, wybić 99% stop lossów oraz “wystopować” mnóstwo depozytów wyeksponowanych w przeciwną stronę. W tym samym czasie posiadacze opcji są bezpieczni, oni zapłacili z góry premię (tak, jakby opłacili określony stop loss z góry), a cena wciąż może zawrócić (np. wrócić do trendu) i opcja ma szansę zakończyć się zyskiem (pomniejszonym oczywiście o zapłaconą premię). Jednocześnie inwestor wciąż posiada pozycję odpowiadającą transakcji lewarowanej (np. 100 000 EUR) za którą zapłacił 400 czy 500 EUR premii.

Mocne i słabe strony

Opcje waniliowe na FX chronią przed ryzykiem nagłych zmian ceny, ale też nie są instrumentem “na każdą pogodę”. Wycena opcji u market makera (animatora), opiera się między innymi na wariancie modelu Scholesa, Blacka i Mertona, za który dwaj żyjący jeszcze wtedy twórcy otrzymali nagrodę nobla w 1997 roku (Merton zmarł w 1995). Wycena opcji opiera się między innymi na przeszłej zmienności przy założeniu, że kierunek nie ma znaczenia, oraz że zmienność i koszt pieniądza będą stałe. Tutaj właśnie leży jedna ze słabości opcji waniliowych, którą profesjonalni inwestorzy zalecają wykorzystać.

Dostęp do opcji waniliowych na FX znajdziesz u brokera easyMarkets

Tak więc zmienność będzie jednym z elementów, które będziemy musieli uwzględnić w naszej analizie nakierowanej na opcje waniliowe. Oczywiście, traderzy handlujący futures czy spot, również powinni uwzględniać zmienność obecną i przyszłą, np. kiedy zawierają transakcję licząc na wybicie ceny, bądź już po wybiciu, albo kiedy handlują pod konkretne wydarzenie rynkowe. Wzrost zmienności wiąże się z ryzykiem dla wszystkich uczestników rynku.

Zawodowcy i opcje

Colm O’Shea, założyciel funduszu COMAC Capital, twierdzi że ważniejsze od pomysłu inwestycyjnego jest sposób jego wykonania (rodzaj transakcji oraz instrumenty). Mówi także, by tradując ruch ceny będący (lub przypominający) bańką spekulacyjną, lepiej ustawiać się w kierunku ruchu (czyli wraz z bańką), jednak ograniczać ryzyko strat w obliczu pęknięcia – na to pozwolą właśnie opcje waniliowe.

Inny menadżer funduszu hedge, którego nazwiska niestety nie mogę sobie teraz przypomnieć, zachwala zawieranie opcji przede wszystkim w okresie małej zmienności – np. wtedy, kiedy spodziewamy się, że cena wkrótce wystrzeli, bo z określonych względów nie może pozostać na danym poziomie – za przykład podawał akcje spółki, która czeka na ważną decyzję dot. Przyszłości. Inną możliwością może być sytuacja spokojnego trendu (o małej zmienności), kiedy wyceny opcji są stosunkowo niskie.

Słynnym bohaterem posługującym się opcjami był opisany m.in. w książce “Big Short” Michael Burry , założyciel funduszu Scion Capital . To właśnie on założył, iż nagrzany rynek kredytów hipotecznych w 2006 roku w USA w końcu się załamie. Michael zakupił więc opcje, które uprzednio wynegocjował z bankami – ich modele mówiły w tym czasie, że do żadnego załamania nie dojdzie.

Strategie opcji waniliowych

Podobnie jak Michael Burry , wiele funduszy posługuje się opcjami między innymi dlatego, że konstrukcja opcji umożliwia budowę różnorodnych strategii – jest tu znacznie więcej możliwości niż w przypadku kontraktów spot. Przykładowo, jeśli nabędziemy kontrakt long i short, to tracimy na spreadzie oraz SWAPie, które są naszym kosztem, a ogólna ekspozycja będzie dla nas neutralna. Jeśli jednak nabędziemy opcje call i put, to zapłacimy wprawdzie podwójną premię, ale silne wybicie ceny w którąkolwiek stronę, może nam przynieść zysk (o ile zarobek przewyższy zapłaconą wcześniej sumę). Tę strategię z powodzeniem wykorzystałem w przypadku wyborów w USA, posiedzenia ECB czy niedawnej decyzji FOMC. Strategii jest jednak znacznie więcej, a te bardziej zaawansowane uwzględniają także wystawianie opcji.

Wkrótce będziecie mogli przeczytać o strategiach opcyjnych w serii artykułów w Comparic.

Wykonanie a instrument bazowy

Wreszcie opcje waniliowe mogą być sposobem na nabycie instrumentu bazowego.

Opcje FX u brokerów OTC są zwykle rozliczane w walucie depozytu bez dostawy instrumentu bazowego. Jeśli jednak zawieramy np. opcje na akcje, to wykonanie opcji daje nam prawo zakupu (call) bądź sprzedaży (put) instrumentu bazowego po cenie wykonania. Przykładowo, nabywając opcję kupna akcji – call – (na GPW się to niestety nie uda), dajemy sobie prawo kupna tych akcji po cenie wykonania, szczególnie jeśli cena rynkowa odjedzie nam wyżej. Możemy też wystawić opcję put poniżej ceny rynkowej dostępnej w momencie zawierania opcji, w ten sposób zarobimy od razu premię i ryzykujemy najwyżej tym, że będziemy musieli kupić te akcje po cenie wykonania (czyli po cenie niższej niż rynkowa w momencie wystawiania opcji). W ostatnim przykładzie kluczowym jest, by były to akcje, które chcielibyśmy posiadać w swoim portfelu. O tego typu strategiach więcej mówi i pisze Bartosz Szyma, jeden z ekspertów w dziedzinie opcji w polskim środowisku traderów.

Wygaśnięcie opcji waniliowych

Opcje waniliowe na FX mogą być zarówno notowane na giełdzie (np. CME), jak i w obrocie OTC. Przykładowo, opcje w easyMarkets wygasają w wybranym przez nas dniu, o godzinie 10:00 rano czasu nowojorskiego, co oznacza u nas godzinę 16:00.

Warto na koniec wspomnieć o różnicy między opcjami europejskimi oraz amerykańskimi. Zapewne wielu z Was zastanawia się, co w sytuacji, kiedy opcja jest syto zarobiona, a do wygaśnięcia jeszcze dużo czasu. Jak wiemy, rynek Forex lubi robić psikusy i wczorajszy wzrost na 300 pips, może wyparować w ciągu 2-3 najbliższych dni. Warto byłoby mieć możliwość zamknięcia (wykonania) opcji przed czasem, co umożliwiają opcje amerykańskie (właśnie te u brokera EasyMarkets). W przypadku opcji europejskich, będziemy musieli trzymać mocno kciuki, aż do czasu wygaśnięcia opcji.

Podsumowanie

Opcje waniliowe to świetny instrument dla zaawansowanych inwestorów, choć jak wspominam w tym artykule, ma też swoje wady. Przede wszystkim opcje waniliowe na FX słabo nadają się do daytradingu, natomiast premie dla krótkoterminowych opcji (np. wygasających na następny dzień) są stosunkowo wysokie porównując już z 5-cio czy 7-mio dniowymi. W związku z tym nie mogę stwierdzić, że są lepsze (bądź gorsze) od klasycznych kontraktów spot/cfd. Traktowałbym je raczej jako istotne uzupełnienie warsztatu inwestora, który lubi trading średnio-terminowy i/lub oparty o sygnały fundamentalne, a niekoniecznie dobrze się czuje z lewarowanymi kontraktami w tym ujęciu.

To również powinieneś wiedzieć o opcjach waniliowych:



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here