Naga Markets



Ile jest kilometrów z Poznania do Berlina? Około 300 kilometrów. A z Berlina do Poznania? Też trzysta. Tysięcy. Na minusie. Przynajmniej do takiego wniosku może dojść ktoś, kto przyjrzy się przebiegom sprowadzanych aut, przy czym te -300 tysięcy nie będzie naprawdę żadnym osiągnięciem. Odra jest lepsza od trójkąta bermudzkiego, bo sam pojazd nie ginie, tylko gdzieś giną kilometry.

Cofane nie tylko z Niemiec

Wiedząc, jak bardzo nie można ufać autom sprowadzanym z Niemiec, coraz więcej Polaków decyduje się na zakup samochodów z innych krajów. Belgia, Holandia czy Francja niestety opinię mają już w zasadzie taką samą. Do niedawna jeszcze w grę wchodziły Czechy, a dziś coraz częściej zwracamy się na wschód, szczególnie na Litwę, gdzie jest naprawdę sporo aut pochodzących ze Szwecji. Tutaj jednak sytuacja wcale nie przedstawia się lepiej.

To, z czego trzeba zdać sobie sprawę – o ile w Polsce „korekta liczników” jest legalna, o tyle w Niemczech czy we Francji – nie. To jednak nie powstrzymuje właścicieli placów, na których stoją dziesiątki aut przeznaczonych tylko na eksport (pozbawionych prawa do rejestracji w kraju). Tam kręcenie liczników jest na porządku dziennym.

Jak bardzo mogą skurczyć się przebiegi?

Trudno wskazać konkretnego rekordzistę. Jest nawet problem z tym, jak rekordy obliczać: czy w wartościach bezwzględnych, czy może w procentach oryginalnego przebiegu. Historia raportów wygenerowanych przez użytkowników carVertical daje jednak pewien wgląd w to, jaka naprawdę jest skala zaniżania przebiegów.

  • 430 tysięcy kilometrów. To przypadek Mercedesa. Oryginalny przebieg? 700 tysięcy bez grosza. Nie ma problemu – E220 z takim przebiegiem nawet nie zbliża się do rekordu, może być sprawnym pojazdem wymagającym jedynie umiarkowanie wysokich inwestycji. O ile jednak lepiej wygląda, jeśli zamiast tego sprzedawca powie, że przebieg wynosi tylko 270 tysięcy! To już w zasadzie perełka. A co z brakującymi kilometrami? Cóż, może po prostu zostały odjeżdżone?
  • 240 tysięcy kilometrów. Też nie jest to wielkie cofnięcie jak na nasze warunki. Trochę inaczej to jednak wygląda, jeśli dodać, że były to dwie trzecie oryginalnego przebiegu Land Cruisera Prado. I znów – ten samochód bez większego wysiłku zrobi 360, 500, a może 700 tysięcy kilometrów, ale cena przy sprzedaży będzie zdecydowanie niższa, jeśli uda się na liczniku pokazać niewielką wartość.
  • 70 tysięcy kilometrów. Taka „korekta” to w zasadzie tylko kosmetyka. Haczyki są dwa. Chodzi o Skodę w wersji vRS, w której przypadku można podejrzewać, że na każdym kilometrze dawała z siebie więcej niż wszystko, a po drugie dzięki tej niewielkie zmianie przebieg już był niższy niż 200 tysięcy, więc mieścił się w przedziale, jaki niepotrzebnie wybiera większość kupujących.

Po co te korekty i dlaczego akurat takie?

Dlaczego jedne korekty są olbrzymie, a inne niemal symboliczne? Przeglądając raporty carVertical, a dokładniej sekcję wyszczególniającą planowane naprawy i konserwacje, można wpaść na kilka ciekawych pomysłów. Po pierwsze oczywiście chodzi o to, żeby po prostu wywindować cenę. To mało finezyjne zagranie, które jednak będzie skuteczne, jeśli nabywca nie będzie szczególnie dobrze znał się na samochodach. Tych, którzy znają się lepiej, też warto zawsze omamić. Dlaczego?

Dlatego, że odpowiednio daleko cofnięty licznik może „odmłodzić” rozrząd albo uszczelniacze wału lub wałka, dwumasę albo filtr DPF. W każdym z tych przypadków wymiana lub naprawa elementu może kosztować kilka, a czasem kilkanaście tysięcy złotych (pomyśl o tych autach, które mają podwójny rozrząd z paskiem i łańcuszkiem). Można więc jednocześnie stworzyć wrażenie, że auto w rzeczywistości jest młodsze i przekonać potencjalnego kupującego, że jeszcze długo i daleko, zanim cokolwiek trzeba będzie przy nim robić. Właśnie dlatego nie warto puszczać płazem niezgodności wynoszącej jakieś 30-40 tysięcy kilometrów w aucie, które ma najechane 400-450 tysięcy kilometrów. W takim przypadku lepiej po prostu usiąść z instrukcją i sprawdzić ile napraw i wymian w tym przedziale kilometrażu się omija. Warto też mieć w ręce raport ze sprawdzenia VIN-u. Na wykresach, które przedstawia carVertical bardzo ładnie widać, jak bardzo samochód odmłodniał i jak duże może to mieć znaczenie.

Artykuł sponsorowany



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here