Naga Markets


Jacek Kubrak zdobył serca uczestników konferencji FxCuffs 2017. Spotkaj się z nim podczas tegorocznej edycji!

Comparic.pl: Jacku, w październiku 2017 mieliśmy okazję śledzić kolejną, piątą już odsłonę „Cool Trader Mind”. O ile się nie mylę pojawiła się także siódma wersja tego nadzwyczaj popularnego wystąpienia. Co przygotujesz na tegoroczną edycję FxCuffs?

Jacek Kubrak: Cool Trader Mind to część projektu Świat jest innym niż się wydaje, którego celem jest pokazywanie rzeczywistości od kuchni. Odpowiada na pytanie: „Dlaczego rzeczy dzieją się tak jak się dzieją, a nie inaczej?”.

Cool Trader Mind miał zadanie zwrócenie uwagi traderów na fakt, że strach to emocja, której działanie dominuje w tradingu, pokazanie jakie jest jego znacznie w zakresie podejmowania decyzji oraz zdrowia. Kolejnym celem była inspiracja do budowy fundamentu skutecznego działania przez poznanie siebie oraz przeniesienie do świadomości swoich mocnych i słabych stron, które może stać się kanwą zbudowania mechanizmów rozpoznania i radzenia sobie z efektami pojawiającego się strachu czy też lęku. Bardzo się cieszę, że w okresie od mojego pierwszego wystąpienia na FxCuffs 2016, tematyka przygotowania mentalnego do tradingu coraz częściej pojawia się w przestrzeni budowania kompetencji gracza walutowego, czy giełdowego.

Cool Trader Mind będzie teraz ewoluował w kierunku nabywania praktycznych umiejętności przez możliwie, jak najszersze grono traderów i zastanawiam się obecnie jaka będzie dla tego najlepsza formuła, która zrealizuje to założenie.

Jeśli chodzi o ten rok, to będzie to kontynuacja nowego projektu Trader Poza Wykresem zainicjowanego w grudniu minionego roku wspólnie z Marcinem Wenusem. Jego celem są rozmowy z ludźmi, którzy często podejmując działania na granicy życia i śmierci – przetrwali. Jak sobie z tym poradzili? Jak przetrwali? Jak się przygotowywali? Spotkania te mogą doprowadzić niektórych z Was do chwili refleksji i zadania sobie kilku pytań: „Co mogę wziąć od nich?”, „Co to może zmienić w moim działaniu? Co w podejmowanych decyzjach lub ich niepodejmowaniu?”. „Jak to zaadoptować do swojego działania?”.

W drugim dniu tegorocznej edycji FxCuffs, dzięki wsparciu TMS Brokers spotkamy się z Piotrem Pustelnikiem, zdobywcą wszystkich 14 ośmiotysięczników i porozmawiamy (bo będzie także możliwość zadawania pytań naszemu gościowi) między innymi o krytycznych czynnikach sukcesu w ekstremalnym wyczynie sportowym, przygotowywaniu się do tego, zarządzaniu ryzykiem w trakcie działania, radzeniu sobie gdy niebezpieczne przyszło. Szczególnie, gdy stało się to wtedy, gdy stać się nie powinno. Być może też pojawi się jakaś niespodzianka…

Czy dostrzegasz oznaki strachu na rynkach w tym momencie? Czy niebezpieczne już przyszło?

Strach był szczególnie widoczny na początku tego roku. Kilkudziesięcioprocentowa przecena Bitcoina, ostatnie spadki na głównych parkietach. Obecnie rynki są drastycznie różne od tych jakie obserwowaliśmy jeszcze pod koniec 2017 roku. Kiedy lepiej się zarabia? W momencie gdy na rynku panuje strach czy może chciwość?

No coż, rynek może spaść jedynie o 100% :-). A urosnąć „o …set procent”. W okresie 2007-2009 indeks S&P 500, jakby by nie było, spadł o jakieś 900 punktów, a od marca 2009 roku do dziś urósł o ponad 2000 punktów.

Pytanie, kiedy lepiej zarabiać to dla mnie także pytanie o szybkość i horyzont czasowy spekulacji i zdolności do zarządzania swoimi emocjami. Spadki są zazwyczaj dynamiczne, więc zarabia się szybciej, choć potencjał mniejszy. Ale jak coś jest szybciej to jest i bardziej ryzykowne. A jak jest ryzykownie to i wyzwalane są większe emocje. Zarabianie na spadkach to zazwyczaj szansa dla mniejszości, twardzieli. Psychika większości działa lepiej, gdy rynek porusza się na północ. Inną kwestią zwiększającą trudność gry na spadki to sytuacja, w której trudno jest „przeczekać stratę” ze względu na limitowany potencjał spadku. Gdy kupimy akcje i coś pójdzie nie tak to, jeśli spółka jest fundamentalnie zdrowa i ma świadomy kluczowych czynników sukcesu zarząd, wcześniej czy później wraca ona na poziom zakupu. Zdaje się to być także kluczową różnicą pomiędzy spekulacją na walutach i akcjach. Jeśli zerknie się na przebieg kursu walut w horyzoncie kilkunastu lat to dostrzec można ich fluktuacje w pewnym przedziale cenowym. W przypadku akcji wykresy wyglądają zupełnie inaczej. Rynek towarowy mieści się gdzieś pośrodku.

Wracając do kwestii zarabiania. W mojej opinii, tak jak wspomniałem, technicznie i mentalnie łatwiej jest zarabiać na wzrostach akcji i indeksów. Szczególnie wyraźna fala trzecia zdaje się być najlepszą okazją do zarabiania dla większości, przynosząc najmniejsze napięcia emocjonalne. Sztuka spekulacji polega na jej identyfikacji i trzymaniu swojej chciwości w ryzach unikając paradygmatu „nigdy nie będzie taniej”. A w tym szczególnie pomocne jest połączenie analizy technicznej, świadomości swojego stanu emocjonalnego, rozumienie budowanego napięcia medialnego i jego oddziaływania na naszą psychikę oraz ogólnej perspektywy makroekonomicznej. Pozwala to na zbudowaniu wewnętrznego mentalnego obrazu „gdzie duże pieniądze widzą większy zarobek – w spadkach czy wzrostach”. Takiego indywidualnego kompasu.

W swojej karierze pewnie niejednokrotnie obserwowałeś fantastyczne wzrosty jak i spektakularne spadki na rynkach. Z perspektywy psychologa – czy jesteśmy jeszcze w stanie wygrzebać się z tego dołka na Bitcoinie? Czy rynek nie utracił wiary w tę technologię?

Pierwsze pytanie – skąd się wzięły kryptowaluty? W roku 2008 pojawił się manifest „Bitcoin: Elektroniczny system pieniężny oparty na sieci peer-to-peer” napisany przez Satoshi Nakamoto, który to zapoczątkował istnienie technologii blockchain. Technologii, która według niektórych, jest najważniejszą innowacją XXI wieku. W ciągu dziewięciu lat opracowano 900 kryptowalut, które znalazły zastosowanie w bankowości, archiwistyce, polityce czy też ochronie zdrowia.

Fakty są jednak takie, że historia kryptowalut sięga lat dziewięćdziesiątych kiedy pojawiały się ich pierwsze projekty takie, jak Beenz.com, Flooz.com, Internetcash.com i inne. Kluczowym jednak dla zrozumienia tego, co się dzieje, a przede wszystkim tego, co może się dalej zdarzyć jest raport NSA – amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego – „Jak zbić majątek – kryptografia anonimowych pieniędzy elektronicznych” napisany przez jej dział kryptografii w roku 1996. Ciekawe nieprawdaż?

Rzeczywiście…

Pikanterii temu może dodać, jakby nie było, fakt intrygującej zbieżności pojawienia się manifestu Satoshiego Nakamato i kryzysu 2008 kiedy to pompowano w głowy tłumu informację o bezsensowności systemu pieniądza opartego na długu, tego iż FED jest prywatnym bankiem, o tym że za chwilę upadną rynki jeśli tylko nie będzie się drukować pustego pieniądza. Także dyskusji o tym, czy zielona waluta przetrwa oraz, jak zbudować nowy system finansowy w którym nie ma waluty rezerwowej – dolara amerykańskiego. Pojawił się taki „złoty spadochron”. Panaceum na wszelkie kłopoty. Dajmy ludziom technologię i zobaczmy, co ich kreatywność z tym zrobi.

Można popatrzeć na to także w taki sposób – każda technologia przechodzi trzy fazy. Pierwsza, kiedy się w nią nie wierzy – to lata 90. Druga, kiedy zaczyna się mówić, że coś w niej jest – 2008 do 2011. Trzecia, to faza budowania powszechnej akceptacji, powszechnego uznania użyteczności danej technologii – to czas obecny. Składową fazy trzeciej jest budowanie nowych przekonań „tłumu” poprzez dokonywanie wdruków informacyjnych do ich umysłów za pomocą prymitywnych, lecz najsilniejszych emocji – chciwości, strachu i nadziei. Wykorzystywane są zwyczajowo do tego media, włączające się w odpowiednich momentach, ze swoimi artykułami czy komentarzami. Wystarczy zestawić fakty.

Spadki na kryptowalutach to był zdaje się na razie, tylko dość poważny test oceniający, jaki poziom emocjonalności jest na rynku i jaka gotowość do sprzedaży. Poprzedzony falą medialnych ostrzeżeń o ryzyku inwestycji ze strony różnego rodzaju autorytetów pokazał jej skalę. Celem drugorzędnym mogło być dotarcie z informacją o kryptowalutach do jeszcze szerszego grona ludzi i wzbudzenie przyzwyczajenia się im do faktu istnienia czegoś takiego, jak „pieniądz cyfrowy”. Celem możliwych wzrostów, może się stać budowanie przekonania o tym, że „TA” korekta już była i teraz już będzie tylko drożej. Więc bierzcie się za kupowanie.

Patrząc z innej strony niż tylko spekulacja, można by powiedzieć, że obserwujemy proces, podobny do tego, jaki przeszła nasza cywilizacja przy zamianie „płatności złotem” na „płatności pieniądzem opartym na długu”, którego obecnie używamy. Trwało to dość długo, bo jakieś dwieście osiemdziesiąt lat. Dziś wszystko dzieje się z „szybkością światła” i zmiana może nastąpić w każdej chwili. Jakie znaczenie dla nas będzie miało to, co jest na karcie płatniczej? Ważne, aby można było coś za to kupić. Na przykład chleb. Nieprawdaż?

Oddajemy coraz więcej naszej wolności za wygodę – bez refleksji i zastanowienia. Zgadzamy się, aby wszystkie płatności były elektroniczne (Norwegia, Szwecja do 2025 roku). I to jest bardzo niepokojące. Coraz bardziej trzeba liczyć na to, że „tamci” mają dobre intencje i ich jedynym problemem jest przekonanie tłumów do takiego a nie innego funkcjonowania świata metodami, jakie stosują. Osobiście mam taką nadzieję, podążając za ideą pochodząca z miltonowskiej psychologii pozytywnej zmiany – „każdy ma pozytywne intencje”.

Upadek rynku kryptowalut nie był nikomu na rękę tu i teraz. Zwróćcie uwagę na to, jak zatrzymały się spadki: 22 grudnia pierwsza próba zatrzymania, która nie przejęła całej podaży, druga 17 stycznia też nie zatrzymała, choć podaż spadła i dopiero trzecia 06 lutego, okazała skuteczna. Siła zatrzymania była tak duża, że jest mało prawdopodobnym działanie tu rozproszonego indywidualnego kapitału, który nagle rzucił się do kupowania, w czasie, kiedy gadające głowy mówiły negatywnie o kryptowalutach. A jeśli zdjęła to długa ręka to, co z tego wynika?

Pozostawiam odpowiedź na to pytanie analitykom technicznym, bo jakoś tak dziwnie to wygląda, że gdyby popatrzeć z perspektywy fal Elliota, to można by wysnuć ciekawe wnioski. Szczególnie, co do synchronizacji BTC z zachowaniami indeksów i jakby wykańczania struktury elliotowskiej.

O co tak naprawdę może chodzić? Na ten moment mamy pieniądz cyfrowy powiązany z pieniądzem papierowym, który stanowi o jego wartości. Potem to pieniądz cyfrowy będzie decydował o wartości tego „papierowego”. A kiedyś, i to szybciej niż myślimy, będzie tylko pieniądz cyfrowy opisujący wszystkie klasy mierzalnych aktywów, w tym wodę, powietrze, lasy, mieszkania, ziemię, zasoby Księżyca, Marsa, planetoid. Nawet kubek w naszej kuchni będzie miał cyfrowy opis wartości i swoją sygnaturę.

Potwierdzeniem tego może być fakt pojawienia się w roku 2017 chińskiej firmy ACChain wykorzystującej technologię blockchain do cyfryzacji i generowania tokenów w handlu różnymi aktywami, a która na pierwszy ogień wzięła nieruchomości. Digitalizacja wszystkiego pozwoli to na utrzymanie i rozwinięcie akcji kredytowej i praktycznie nieskończone „bogacenie się oparte na posiadaniu aktywów”. Wyobraźcie sobie zasoby wody, jako klasę aktywów, które zostały zdefiniowane w postaci kryptowaluty.

Przykład. Ostatnie dane informują, że do roku 2050, 25% powierzchni Ziemi zostanie bez wody. A jak mówią, że w 2050 to pewnie szybciej i może w 2035. Już dziś wysycha Afryka Południowa, Izrael, Iran i inne kraje tego regionu. Pofantazjujmy. Wyobraźcie sobie kraj Y, który nie jest w stanie spłacić swojego długu a ma zasoby wodne, które może przetworzyć na kryptowalutę, którą może spłacać swój dług. Pojawia się giełda zasobów wody na naszej Niebieskiej Planecie. Ktoś coś ma, ktoś coś potrzebuję i handel idzie na potęgę.

Wyobraźcie sobie wycenę „wody jako kryptowaluty”, gdy w kraju jej emitenta niespodziewanie nie spada deszcz, bo ktoś inny ma narzędzie do regulacji pogody. Scenariusz na firm fantastyczno – naukowy? Może tak? A co jeśli nie, lecz prognoza tego co się zdarzy? Już dziś na potęgę korporacje, szczególnie Nestle, wykupują źródła wody a niektórzy biznesmeni zadają pytanie czy woda powinna być „za darmo”, gdyż mieszkaniec zurbanizowanej części Ziemi płaci za jej dostawę i oczyszczanie, ale nie płaci za samą wodę. Dziś, mówiąc kolokwialnie, mogę zaczerpnąć wody z dowolnej rzeki, strumienia, źródła. A gdy będzie to prywatne to, co wtedy? A co potem będzie na celowniku? Powietrze? Przecież nie każdy musi mieć taką ilość tlenu, jaka jest na wysokości powierzchni morza. Może przetrwać mając go mniej np. tyle, co na 5 000 metrów a nadwyżkę przeznaczyć na dobra konsumpcyjne lub spłatę kredytu.

Jesteśmy obecnie w fazie dopracowywania technologii. Gdy już zostanie dopracowana pojawi się być może jakiś kryzys, emocje jeszcze większe niż te w latach 2008/2009 a ludzie zwrócą się do elit politycznych, finansowych i biznesowych z prośbą o rozwiązanie problemu. Elity go rozwiążą i może zaczniemy się posługiwać się tylko pieniądzem cyfrowym a ktoś, kto będzie mieć „furtkę” do technologii przejmie pełną kontrolę nad naszymi transakcjami i nie tylko.

A jak się patrzy na wykresy indeksów to jakoś tak dziwnie wyglądają, jakby eliotowska fala piąta w piątej właśnie miała się zacząć.

Niezależnie od tego, czy to skala logarytmiczna, czy to artymetyczna Elliotowcy mogli by powiedzieć, że coś się zbliża. Będzie to dobry moment przetestowania hipotez Elliota i jej wiarygodności w dłuższym horyzoncie czasu. Informacje zawarte powyżej stanowią wyraz mojej prywatnej opinii i nie mogą być przez was traktowane, jako informacja do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ot, taka ciekawostka.

Jaka jest moja hipoteza? Otóż, następny kryzys może zmieść z powierzchni Ziemi klasyczną bankowość, która stała się mało opłacalna bez perspektywy rozwoju w świecie nowych technologii i eksploracji kosmosu. Wyobraźcie sobie, że transakcje na metalowej planetoidzie, której wartość jest określana na 10 000 trylionów dolarów amerykańskich miałaby być obsługiwana przez klasyczną bankowość.


Już teraz skorzystaj z serii darmowych materiałów edukacyjnych i dołącz do Strefy eLearn portalu Comparic.pl!

Ot taki, jest nasz świat „cywilizacji zorientowanej na zysk” i dopóki nie zmienimy sposobu myślenia w oparciu o pewne wspólne ponadczasowe wartości, z których wyrosną nasze wspólne przekonania o „cywilizacji zorientowanej na dobro człowieka” historia będzie się powtarzać cyklicznie. Zbliżający się nowy okres rozwoju aktualnej formuły cywilizacji wymaga chyba nowych rozwiązań. I na ten moment technologia blockchain i kryptowaluty zdają się być tego rozwiązaniem.

Na początku lutego Yellen ostatecznie zeszła z fotela prezesa Fed. W tym samym czasie na Wall Street do głosu doszły niedźwiedzie. Przypadek? Czy może jest to najwyższy czas na bessę?

Dobre pytanie. Czy kryzysy nadchodzą przypadkowo i nieprzewidywalnie? Komu służą? Co się wskutek nich zmienia?

George Soros powiedział kiedyś: „Celem jest rozpoznanie trendu, którego założenie jest fałszywe, podążanie za nim i wycofanie się zanim zostanie on zdyskredytowany”. Pojawiają się zatem wtedy pytania: „Czy trendy z natury są fałszywe jeśli dochodzi do kryzysów, kiedy „duże pieniądze” się z nich wycofują?”, „Jakie czynniki wywołują pojawienie się trendów?”, „Jakie czynniki są związane z umacnianiem się trendu?”, „Jakie czynniki powodują dyskredytację trendów?”

Kluczowym czynnikiem wyzwalającym pojawienie się trendu jest zdaje się być zazwyczaj nadmiar taniego pieniądza na rynku, który alokowany w jakimś określonym rynku wywołuje trend wzrostu wartości tych aktywów, częstokroć pociągając za sobą inne aktywa poprzez budowanie fatamorgany nadzwyczajnie dobrej koniunktury gospodarczej. Widać to szczególnie dobrze na wykresie S&P 500 dla lat 1900 – 1920, kiedy na rynku było tyle pieniądza, co złota a rynek fluktuował według pewnej sinusoidy i nie następowało nadmierne budowanie bańki przewartościowanych aktywów. Rynek w sposób naturalny to regulował.

Kryzys gospodarczy można by nazwać realokacją aktywów z „rąk tłumów” do „długich rąk”. Kryzys zdaje się być wydajniejszym w tworzeniu bogactwa niż wojna, w której wygrywa dostawca kapitału na jej prowadzenie a potem wypłacanie reparacji wojennych a aktywa ulegają w dużym stopniu destrukcji. W kryzysie aktywa nie znikają. Zmieniają tylko własność wskutek wyprzedaży po nadzwyczajne okazyjnej cenie. Kryzys gospodarczy odbywa się w umyśle. Wojna w świecie fizycznym.

W okresie od 1780 roku w Europie były trzy poważne wojny, które ją zniszczyły, 2 kryzysy, które przyszły z zewnątrz a w USA 6 kryzysów, w których aktywa przepływały z ręki do ręki i jedna wojna, która toczyła się na około 1/3 terytorium niszcząc świat wielkich plantacji i bogactwa opartego o posiadanie ziemi. Ziemi, czyli aktywa, którego nigdy nie przybywa. Aktywa najcenniejszego.

Naomi Klein, autorka książki „Doktryna Szoku”, stawia tezę, że gdy spada potencjał tradycyjnych metod zarabiania to wywoływany jest celowo kryzys, aby dalej zarabiać. Pomyślcie, co by było, gdyby to było prawdą? A może jest to prawdą?

Jaka jest dziś sytuacja. Aktywa są drogie. Domy i mieszkania w Holandii sprzedają się ja świeże bułeczki. Ceny nieruchomości w USA wróciły do poziomu z 2007 roku. W Krakowie buduje się, co się da, gdzie się da. Jak długo jeszcze można?

Mam takie wrażenie, że ludzie znów doszli do paradygmatu „nigdy nie będzie taniej”. Zapomnieli wydarzenia z 2007/2008 i co do nich doprowadziło. Proponuję przeczytać artykuł o cyklach koniunkturalnych aby przyjrzeć się przez jego pryzmat temu, co się dzieje wokół nas. Możecie być zdumieni tym, co dostrzeżecie.

Kiedyś, zadałem sobie pytanie przy obserwacji pewnego rynku – „A dlaczego miałoby rosnąć?” I nie znalazłem odpowiedzi. Chwilę później nastąpiło załamanie rynku. Jak brzmieć może odpowiedź, gdyby wziąć pod obecną sytuację gospodarczą?

Wzrost potrzebuje taniego pieniądza. A czy obecnie na rynku jest tani pieniądz? Szef FED zapowiedział, że w tym roku będą 4 podwyżki stóp procentowych a w przyszłym 3, co oznacza, że stopy mogą wzrosnąć do poziomy jakieś 2,5 – 3% a koszt obsługi długu federalnego o 350 – 400 mld. Rośnie inflacja, której skutków coraz bardziej doświadczamy. Era taniego pieniądza się kończy bo, jak nie to przyjdzie hiperinflacja i jej skutki, które dotkną wszystkich, także „długą rekę”.

Czy coś się zatem zdarzy niebawem? Historia kołem się toczy, stąd byłbym zaskoczony, gdyby jakiś „czarny łąbądek” nie przyleciał. Kiedy? Kto oglądał film „Big Short” mógł dostrzec, że niespecjalnie zależy to od uwarunkowań ekonomicznych tylko od czegoś innego. Odpowiedź na pytanie, od czego – pozostawiam już Wam indywidualnie.

To, co bym dodał w tym miejscu, to zwrócił Waszą uwagę na szczególną „cechą historii po 2008 roku”, którą jest ogromny strumień informacji o tym, o co chodzi w aktualnym modelu gospodarczym opartym na pieniądzu dłużnym.

Co to oznacza? Że wiedza ta jest już mało warta, od kiedy stała się wiedzą potoczną. Zarabia się wiedzy tajemnej nie potocznej! Równolegle do niej rozwija się prawdopodobnie coś, co ujawni się po kolejnym kryzysie a o czym znów, przez nie-wiadomo-ile, przeciętny człowiek nie będzie wiedział, o co chodzi.

Gdyby coś nadleciało na łabędzich skrzydłach niebawem, to skala tego może zmienić świat. Może dlatego, że jest zbyt dużo jest na świecie napięć. Może ze strony zbyt silnej rywalizacji pomiędzy USA i Chinami. Może, dlatego, że zbyt mało wody i surowców? Może, dlatego, że ktoś dojdzie do wniosku, że jest zbyt dużo ludzi? Może, dlatego, aby pojawiły się nowe możliwości zarabiania? Aby pojawiło się więcej władzy? A może będzie to coś, co zaskoczy wszystkich bez wyjątku?

W swoim artykule, który będzie w magazynie FXCuffs dostępnym w trakcie konferencji pokazuję szczególną zbieżność kluczowych cykli koniunkturalnych pokazującą, iż w latach 2025 – 2027 nastąpi początek nowego globalnego cyklu ekonomicznego. Gdyby kryzys objawił się w tym roku lub najpóźniej w następnym, wtedy nastąpić może okres sprzątania naszej cywilizacji trwający siedem do ośmiu lat w trakcie, którego nastąpiłaby przebudowa kluczowych fundamentów naszego funkcjonowania. Dlaczego? Bo majmy starą infrastrukturę nieprzystająca do możliwości, jakie niesie za sobą nasza technologia. I najprostszym rozwiązaniem byłoby po prostu jej zniszczenie, aby zastąpić ją nową opartą o nowe paradygmaty.

Do roku 2025 komputery osiągną zdolność obliczeniową naszego mózgu i będą mogły łączyć się w „supermózgi”, pojawi się „sztuczna inteligencja” a może nawet sztuczna świadomość, komputery kwantowe osiągną zdolności obliczeniowe około 1000 qubitów, czyli będą w stanie symulować zachowanie się wszystkich cząstek wszechświata. Zaczniemy eksplorować głęboki kosmos. Pas Planetoid. No i kryptowaluty staną się powszechnym środkiem wymiany w tym nowym, niewyobrażalnym dziś świecie wszystkiego na sprzedaż.

A jak do nowego roku na rynkach powinien przygotować się trader? W czym szukać klucza do sukcesu? Nowe rynki? Lepsze systemy transakcyjne? Własna głowa?

W filmie „Wall Street. Pieniądz nigdy nie śpi” z roku 2010 właściciel upadającego banku inwestycyjnego mówi „Good Day, Bad Day. I am O.K.”. Dla skutecznego tradera nie powinno mieć znaczenia, jaka jest sytuacja na rynku, Jego portfel narzędzi powinien zawierać narzędzia na wzrosty i takie na spadki. Zdaje się, że rok 2018 to będzie okres większej od przeciętnej zmienności, która w pewnym momencie może zerwać się ze smyczy, jeśli komu będzie to na rękę.

Trudno będzie utrzymać tak wysokie, jak obecnie napięcie emocjonalne tłumu bazując na ogranych już tematach, czy zagraniach informacyjnych. Potrzebne są nowe emocje? Czy łatwiej będzie dostarczać pozytywne czy negatywne? Odpowiedź na to pytanie daje odpowiedź czy będzie kolejny kryzys.

Przytoczę w tym miejscu historię z pierwszego i drugiego marca. W jeden dzień jeden mówi o zacieśnianiu polityki finansowej, co spycha kurs EUR w dół a w drugi dzień drugi ogłasza cła i mówi, że wojna handlowa jest dobra, co przecenia zielonego. Przypadek? Pozostawiam Wam do swobodnej oceny. Na takie sytuacje warto być przygotowanym w tym roku.

Warto, tym samym, mieć wyrobiony swój pogląd na interesy dużych i weryfikując je w działaniu rozwijać pozycję. Wspomnę ponownie, że zapowiadane podwyżki FED o około 2,5% – 3% zwiększą koszty ponoszone przez rząd federalny, czyli o jakieś 360 mld dolarów, co może stanowić około 25% jego deficytu. A to w mojej opinii ma małe szanse, aby się stało. Stąd pytanie: „Co temu przeszkodzi?’

Własna głowa będzie w tym szumie rynkowym i informacyjnym bardzo pomocna, można rzeknąć – kluczowa. Dbajcie o nią, dajcie jej odpocząć, zabawcie ją, dobrze odżywiajcie i pozwólcie jej być sobą. Potencjalnych czarnych łabędzi jest ogrom i pytanie tylko, który i kiedy nadleci. A może wszystkie naraz?

Rok temu pytałem o wpływ FxCuffs na Twoje życie. Przyznałeś wtedy, że dzięki FxCuffs pojawiła się szansa inspirowania innych i motywowania ich do zmiany. Czy nie sądzisz, że jedno spotkanie w roku (choć trwające całe dwa dni) to jednak nieco za mało?

Myślę, że za mało. Z puli dziesiątek tysięcy traderów, jacy działają w naszym kraju dociera tu jakieś 4 tyś. Nie mówiąc o graczach giełdowych, którzy mają, według KNF, około 500 tyś aktywnych rachunków inwestycyjnych. Sądzę, że pewnie dwa trzy takie wydarzenia w różnych miejscach Polski byłyby świetnym rozwiązaniem i przybliżyło wielu ludziom możliwości, jakie tkwią w rynku finansowym i nich samych. Dlaczego to jest ważne? Bo obecność na rynku finansowym jest obecnie jedyną szansą na ochronę majątku osobistego i jego pomnażanie dostępne niezależnie od wielkości posiadanego kapitału.

Bo jakie są alternatywy do tego? Zerknijmy przez dziurkę od klucza. Przykładowo, jeśli kupiłoby się mieszkanie to gdyby mieć 100% obłożenie przez okres najmu to wtedy zwróciło by się ono po 25 latach. Nie wliczam w to kosztów remontu, kosztów zabiegania o najemcę i kilku innych z tym związanych. Jak wielu Polaków stać na kupno drugiego mieszkania? Może lokata bankowa? Wkładając milion na lokatę można dostać za to rocznie 25 tyś zł. Dużo? Czy mało? A może ryzyko pokrywania strat banków z złożonych tam depozytów jest warte takich dochodów? Jakie są inne klasy aktywów? Obligacje? Fundusze otwarte, które rosną tak jak rosną a spadają jeszcze szybciej? Co jeszcze? Umiejętność spekulacji na rynku to według mnie drugi, obowiązkowy zawód, jeśli chce się stać niezależnym w możliwie maksymalnym stopniu od systemu.

Korzystajmy z możliwości zarabiania na rynku finansowym tak długo, jak się da. Dopóki sztuczna inteligencja i komputery kwantowe nie zmienia go tak, że zniknie przestrzeń dla nas, indywidualnych.

Stąd umiejętność poruszania się po rynku finansowym staje się tak ważna a konferencja FXCuffs może silnie przyczynić się to tego, aby było to dla zainteresowanych dochodowe.


Już teraz skorzystaj z serii darmowych materiałów edukacyjnych i dołącz do Strefy eLearn portalu Comparic.pl!


tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here