Naga Markets



Nowoczesna teoria monetarna (Modern Monetary Theory) jest heterodoksyjną teorią makroekonomiczną, czyli odbiega od ekonomii głównego nurtu, dlatego niektóre mechanizmu opisane w ramach MMT, mogą wydać się nawet szokujące. W tekście postaram się przedstawić najważniejsze postulaty MMT wyrażone w książce pt.: „Nowoczesna teoria monetarna MMT”, autorstwa L. Ramdalla Wray’a.

Sercem MTT jest suwerenna waluta

Kraj, który emituje i kontroluje swoją walutę technicznie nie może zbankrutować i ma możliwości dokonywania wydatków bardzo elastycznie. Nie istnieje coś takiego jak „brak finansowania” na rynku. Bank centralny może pośrednio kupować obligacje państwa i tak się zwykle dzieje, mimo formalnych zastrzeżeń i mimo zakazów monetyzacji długu. Formalnie banki centralne praktycznie nie kupują obligacji rządowych bezpośrednio od państw ale robią to w sposób pośredni – odkupując je od dużych banków komercyjnych (dealerów rynku pieniężnego). Akcja skupu obligacji państw aktualnie dokonuje się w Polsce, w USA, w państwach strefy euro (przez Europejski Bank Centralny), Japonii i wielu innych krajach.

Ten proces moim zdaniem najlepiej oddaje cytat:

„W rzeczywistości zatem Departament Skarbu sprzedaje skarbowe papiery wartościowe (bony i obligacje skarbowe) bankom komercyjnym, a te kreują depozyty na rzecz Departamentu Skarbu, które on z kolei może przesunąć na swój depozyt utrzymywany w Rezerwie Federalnej. Następnie Fed skupuje skarbowe papiery wartościowe od banków komercyjnych, by uzupełnić rezerwy, które banki straciły na skutek przesunięcia depozytów Departamentu Skarbu.”

Podsumują cytat wyżej: rząd uzyskuje środki poprzez ich kreację w banku centralnym, mimo że formalnie sprzedaje je na rynku bankom.

Współpraca banku centralnego i rządu na tym polu sprawia, że kraj technicznie zbankrutować nie może. Bankructwa pojawiają się w przypadku długu:

– w zagranicznej walucie nad którą nie ma się kontroli.

– w złocie – Niemcy po I WŚ musiały płacić reparacje w złocie.

– w przypadku, gdy własną walutę „przywiązano” do innej waluty (kurs stały), sytuacja ta jest szczególnie niebezpieczna. Wówczas mogą skończyć się rezerwy do obrony danego kursu.

W odniesieniu do suwerennej waluty o kursie płynnym elastyczność jest olbrzymia. Dlatego nie ma limitu za zadłużania się np. Japonii (dług krajowy, własna suwerenna waluta), natomiast limit jest np. w przypadku Grecji (wierzyciele zagraniczny, brak kontroli nad euro).

MMT a podatki

Podatki nie służą do zdobywania finansowania państwa, ich głównym zadaniem jest generowanie popytu na walutę emitowaną przez państwo. Gdyby nie podatki, to istniałoby ryzyko, że społeczeństwo nie będzie powszechnie akceptowało rządowego pieniądza.

Podatki są siłą napędową pieniądza. Państwo nie musi pobierać podatków, żeby dokonać wydatków. Nie dotyczy to jednostek samorządu terytorialnego. Nie do końca ta zasada sprawdza się w przypadku państw niemających własnej waluty lub tych, które stosują sztywny kurs walutowy.

Z punktu widzenia MMT, państwo najpierw kreuje rezerwy w bankach i tym samym dla siebie tworzy środki poprzez dług publiczny (mechanizm opisany w poprzednim punkcie), a dopiero następnie, w postaci podatków „ściąga” środki z rynku.

Po drugie: podatki mają ważna rolę do spełnienia – zniechęcają do niektórych aktywności – patrz akcyza. Przy pomocy podatków można regulować inflację. Przy narastającej inflacji można stosować restrykcyjną politykę fiskalną – wyższe podatki, niższe świadczenia socjalne (wyprowadzanie pieniądza z obiegu).

Podatki krytykowane przez MMT:

Podatek dochodowy od osób fizycznych (PIT) – faworyzuje roboty względem osób fizycznych. Podatki od pracy obniżają konkurencyjność kraju, który je stosuje, ponieważ nie w każdym kraju obowiązują. Zatem negatywnie wpływa na saldo handlowe i konkurencyjność międzynarodową. Tak czy inaczej podatek jest również przerzucany na konsumenta.

Podatek dochodowy od osób prawnych (CIT) – jest „przerzucany” wstecz, na pracowników oraz wprzód, na konsumentów. CIT powoduje również nadmierne zadłużanie się (tarcza podatkowa) oraz zmianę miejsce rejestracji firm (utrata miejsc pracy). Co więcej CIT stymuluje niepotrzebne wydatki na reklamę, marketing i dodatkowe świadczenia dla kadry zarządzającej, ponieważ te wydatki zmniejszają podatek.

Podatki konsumpcyjne – jeśli celem państwa jest podnoszenie standardu życia obywateli, to podatki konsumpcyjne nie mają sensu, ponieważ zmniejszają siłę nabywczą. Poza tym, takie podatki zwykle są regresywne. Krytyka nie dotyczy podatków konsumpcyjnych od dóbr luksusowych lub społecznie niepożądanych (akcyza).

Czy strefa euro ma sens?

Z punktu widzenia MMT kluczowa jest suwerenna waluta danego kraju, zatem strefa euro – zrzeknięcie się własnej waluty jest drastycznym błędem.

MMT krytykuje ideę strefy euro. Suwerenna waluta jest kluczowa do utrzymania dobrobytu społeczeństwa. Przyjmując euro (de facto obcą walutę), kraje same na siebie narzuciły drastyczne ograniczenia, które dały o sobie znać w trakcie ostatniego kryzysu zadłużenia.

W strefie euro dominuje merkantylistyczna polityka zubażania sąsiada. W czasach merkantylizmu (XVI-XVIII wiek) kluczowe dla państwa było gromadzenie kruszcu – głównie złota i srebra. To ograniczało wymianę handlową (bo za import trzeba by było zapłacić kruszcem) oraz prowadziło do kolonializmu (zabierano siłą zasoby zamiast importować).

Dlaczego zatem w strefa euro to neomerkantylizm? Nadwyżki handlowe takich krajów jak Niemcy, Holandia czy Finlandia są deficytami krajów Południa. Jednak gdy koniunktura na południu będzie wyjątkowo słaba, to Niemcy również to odczują.

W jaki sposób Niemcy bogacą się kosztem krajów Południa?

1. Lepiej kontrolują płace w przemyśle (tak zwana wewnętrzna dewaluacja), na Południu płace są relatywnie wyższe w relacji do produktywności, dlatego Niemcy są bardziej konkurencyjne zasysając kapitał z krajów takich jak Grecja, Hiszpania, Włochy.

2. Trzeba przyznać, że Niemcy są też są bardziej zaawansowane technologicznie i organizacyjnie, to TEŻ jest czynnik, dzięki któremu wygrywają.

Jako ciekawostkę można przywołać fakt, że kraje ze strefy euro, które znalazły się w kłopotach podczas ostatniego kryzysu, wyemitowały TAN (tax anticipation notes), walutę alternatywną, służąca do płacenia podatków. Można powiedzieć, że jest to taki kredyt podatkowy dla państwa. Tym działaniem nastąpił chwilowy i jednoczesny (do euro) powrót do walut narodowych.

Pamiętam jak w 2019 roku Meteo Salvini straszył władzę UE, że Włochy wyemitują własną walutę, dzięki której będzie można płacić podatki. Tutaj potwierdzała by się obserwacja ekonomistów reprezentujących MMT – podatki napędzają popyt na pieniądz.

Rachunkowość sektorowa, czyli deficyt budżetowy nie jest taki zły

Czy lepiej jest gdy państwo ma deficyt czy nadwyżkę budżetową? Oczywiście, że nadwyżkę! – odpowiemy intuicyjnie. Chyba lepiej mieć z czego wydawać niż żyć na kredyt…. Z punktu widzenia Nowoczesnej Teorii Monetarnej sprawa wygląda nieco inaczej.

Tutaj należy przywołać rachunkowość sektorową. Bilans sektora prywatnego i publicznego się równoważy. Zatem jeśli państwo chce mieć nadwyżkę budżetową, to musi wydrenować sektor prywatny – zacisnąć finansową pętle na obywatelach.

Deficyt budżetowy kreuje majątek finansowy, zatem umożliwia sektorowi prywatnego akumulacje majątku i odwrotnie – generowanie permanentnych nadwyżek budżetowych zubaża ludność. Ponieważ deficyty rządu kreują równe im oszczędności sektora niepublicznego, niemożliwe jest to, by rząd znalazł się w sytuacji, w której oszczędności nie są wystarczające. Emisja długu państwa, który jest kupowany przez banki i ląduje na bilansie banku centralnego przez operacje otwartego rynku czy skup aktywów zwiększa podaż pieniądza, co działa na gospodarkę stymulująco. Oczywiście taka stymulacja nie jest wskazana podczas dużej presji inflacyjnej. Wtedy należy ograniczyć ekspansję fiskalną.

W praktyce poza sektorem prywatnym i publicznym mamy jeszcze bilans sektora zagranicznego.

Bilans krajowego sektora prywatnego + bilans krajowego sektora publicznego + bilans sektora zagranicznego = 0

Zatem teoretycznie jest możliwe generowanie nadwyżki budżetowej bez zubażania ludności (sektor prywatny), ale wówczas należy mieć zdecydowanie dodatnie saldo handlowe (nadwyżkę eksportu nad importem).

Dlaczego Japończycy mają rekordowe oszczędności? Po pierwsze sektor publiczny ma stały deficyt, po drugie Japonia ma nadwyżkę handlową. Zatem sektor prywatny może generować ogromne nadwyżki, ich państwo na nich wydaje, poza tym generują nadwyżkę handlową – ot tajemnica Japończyków.

Dlatego jak widać nie jest to takie proste, nadwyżka budżetowa nie musi świadczyć o odpowiedzialnej polityce fiskalnej państwa – zgodnie z MMT.

Dla przykładu poniżej znajduje się ta zależność dla USA – wielkości się równoważą.

Grafika: medium

Programy gwarancji zatrudnienia

Ostatnia instancja? To kojarzy się z rolą banku centralnego, o którym mówi się, że jest pożyczkodawcą ostatniej instancji. Gdy bankom komercyjnym nikt nie chce pożyczać środków, ponieważ np. panuje brak zaufania między bankami komercyjnymi, wówczas pojawia się bank centralny i udziela im kredytów – jako to ostatnia instancja.

Podobnie, zgodnie z poglądami L. Ramdall Wray’a państwo powinno zatrudniać tych, którzy w danej chwili znajdują się na bezrobociu (państwo jako pracodawca ostatniej instancji). Rynek jest cykliczny, zatem w czasie recesji pracownicy by pracowali dla państwa, a w czasie rozkwitu przejmował by ich sektor prywatny.

Program w literaturze nazywany jest jako: JG / ELR – (job guarantee / employer of the last resort) program gwarancji zatrudnienia.

Z punktu widzenia makroekonomii było by to potężne narzędzie stabilizacji. Rząd zapewniałby pracę każdemu chętnemu kwalifikującemu się do programu. To nie chodzi o to, żeby dać jak za komuny 3 tys. zł każdemu za byle jaką pracę. Tutaj też powinno dbać się o efektywność. Co do zasady, przyjmowano by każdego i przydzielano by zadania adekwatne do kwalifikacji. Państwo opłacałoby komplet ubezpieczeń społecznych, ale co ważne, płaca by nie mogła być zbyt duża, żeby nie blokować zasobów siły roboczej przedsiębiorcom prywatnym w czasie ożywienia gospodarczego.

Co mogliby robić osoby zatrudnione przez państwo? Np. przygotowywać i dostarczać cieple posiłki seniorom, prowadzić zajęcia dla dzieci w przedszkolach, pracować przy inwestycjach infrastrukturalnych, sprzątać parki narodowe itp. Zawsze jest coś do zrobienia. Zamiast zasiłku, może warto płacić ludziom za pracę, której zawsze jest wiele. Zawsze można jakoś komuś pomóc, jakoś ulepszyć nasze otoczenie.

Zalety programu JG (job guarantee):

– ograniczenie biedy i problemu chronicznego bezrobocia

– redukcja patologii i przestępstw, które w dużej mierze są skutkiem ubóstwa

– wzrost kwalifikacji zawodowych przez nabywane doświadczenie (brak przestojów)

– redukcja szarej strefy

– wzmocnienie antycyklicznego charakteru polityki fiskalnej (to faktycznie byłby potężny stabilizator koniunktury).

Współpraca banku centralnego i rządu

Zwolennicy MMT są za koordynacją polityki monetarnej (bank centralny) i fiskalnej (rząd). W ciągu ostatnich dziesięcioleci banki centralne były mocno niezależne i główny nacisk kładziono jedynie na kontrolowanie przez nich inflacji. Aktualnie to się zmienia. W tej ciężkiej sytuacji banki centralne włączają się aktywnie w pomoc państwu np. pośrednio skupując obligacje państwa, dzięki temu tworzony jest nowy pieniądz w systemie. Można sobie pozwolić na kreację pieniądza z niczego, bo tak czy inaczej popyt jest niski i nie zagraża nam trwały wzrosty inflacji powyżej celu NBP (2,5% +/- 1 p.p w górę i w dół).

Sama koncepcja ścisłej koordynacji polityki fiskalnej i monetarnej nie jest nowa. Ma swoje źródło w regule Abby Lernera (lata 40). W skrócie polega ona na tym, że:

1. Jeśli krajowy dochód jest zbyt niski, to znaczy, że rząd powinien wydawać więcej w relacji do podatków. Kluczowym wskaźnikiem jest bezrobocie, jeśli ono występuje to wydatki są zbyt małe (lub podatki zbyt wysokie).

2. Jeśli stopa procentowa jest zbyt wysoka, to rząd musi dostarczyć rezerw na rynek aby ją obniżyć (zwiększyć dług publiczny – obligacje jako instrument kreacji pieniądza w banku centralnym).

Nie oznacza to wydatków niekontrolowanych, które mogłyby wywołać inflację. Zgodnie z regułą Lernera nie ma miejsca na tolerowanie nadmiernej inflacji.

W 1948 roku Friedman wysunął niemal identyczną koncepcję co reguła Lernera. Sugerował, żeby równowaga budżetowa była zachowana tylko podczas pełnego zatrudnienia. Friedman postulowała taką antycykliczną politykę państwa oraz zakaz kreacji pieniądza w bankach komercyjnych. Tę ideę zaczerpnął od Fishera i Simonsa z lat 30.

W owym czasie połączenie polityki monetarnej i fiskalnej było naturalne, później ciężar przesuwał się ku oddzieleniu jednej i drugiej władzy. Przykładem takiego rozdzielenia jest model IS-LM opisywany w podręcznikach. Zakłada się tam dychotomię polityki fiskalnej i monetarnej.

Zatem koło historii zatoczyło się, mamy powrót do koncepcji z lat 40 ubiegłego wieku. I wydaje się, że tendencje koordynacji polityki monetarnej i fiskalnej będą się pogłębiały. Zwyczajnie aktualna sytuacja to wymusza. Tak długo jak inflacja nie będzie nadmierna, tak będzie można realizować takie działania. 

Republika Weimarska, Zimbabwe, Wenezuela. Czy do tego prowadzi MMT?

Czy MMT to gotowy przepis na hiperinflację? „Przecież skupowanie obligacji rządu przez bank centralny za pieniądza wykreowane z powietrza musi powodować wzrost cen.” Jak pokazują doświadczenia krajów rozwiniętych nie jest tak. Dlaczego? Czynników jest kilka, ale moim zdaniem głównym jest postęp techniczny. Dobra wytwarzamy coraz wydajniej dzięki temu ceny niektórych dóbr naturalnie spadają. Ta tendencja jest hamowana lub odwracana właśnie zwiększaniem podaży pieniądza.

W normalnych warunkach wraz z rozwijającą się gospodarką rośnie ilość pieniądza w obiegu, ponieważ banki komercyjne udzielając kredytów kreują pieniądz w swoim bilansie. Ogranicza je rezerwa obowiązkowa, która teraz wynosi 0,5%. Czyli jak bank otrzymuje 1 000 zł lokaty od klienta, to 5 zł musi zdeponować w banku centralnym i teoretycznie resztę może pożyczyć. Czyli jeden klient ma 1 000 zł depozytu ale i drugi może mieć 995 zł kredytu, czyli mamy cudowne rozmnożenie.

W warunkach wyjątkowych, takich jak te, banki komercyjne nie są chętne do pożyczania w obawie przed ryzykiem upadłości konsumenta i niespłacenia kredytu. Wtedy banki centralne przejmują inicjatywę w kreacji pieniądza i kupują np. obligacje rządu, a rząd już wydawać potrafi i chce! Tak długo jak jest to robione przy braku rosnącej inflacji, tak długo nie jest źle. Paradoksalnie najbardziej znane przypadki hiperinflacji są związane z walutami… niesuwerennymi, czyli stosowanie MMT nie może być przyrównane do sytuacji z Republiki Weimarskiej, Zimbabwe czy Wenezueli.

Hiperinflacja w Republice Weimarskiej

Niemcy po I WŚ zostały obarczone ogromnymi reparacjami, które miały zostać pokryte w złocie. Niemcy złota nie miały. Keynes już wtedy twierdził, że zadłużenie nie jest możliwe do spłaty. Z punktu widzenia MMT warto zauważyć, że były to zobowiązania w złocie, czyli nie w walucie emitowanej przez samą Republikę Weimarską. Żeby spłacać reparacje trzeba było osiągać nadwyżkę handlową, a produkcja nie wystarczała nawet na potrzeby krajowe. Rząd żeby uzyskiwać jakiekolwiek zasoby musiał konkurować z sektorem prywatnym emitując dużo nowej waluty. Importerzy musieli się zapożyczać zagranicą, żeby kupić środki produkcji. Rosnące ceny i kredyty zaciągane za granicą doprowadziły do deprecjacji waluty. To jeszcze bardziej podniosło koszty importu i sprawiło, że obsługa długu zagranicznego była jeszcze trudniejsza. Deficytu budżetowe rosły, ponieważ wpływy podatkowe nie mogły dotrzymać kroku rosnącym cenom. W 1924 roku Niemcy wyemitowały nową walutę. To zakończyło hiperinflację. Zdaniem autora książki, na której opieram ten artykuł (L. Ramdall Wray) twierdzenie, że hiperinflację w Republice Weimarskiej wywołał tylko dodruk pieniądza jest daleko idącym uproszczeniem.

Hiperinflacja w Zimbabwe

Zimbabwe jest to kraj, który przeszedł przez ogromne wstrząsy polityczne i gospodarcze. Bezrobocie sięgało 80 procent, PKB spadło o 40%. Zjawiska te nastąpiły po kontrowersyjnej reformie rolnej, która polegała na podzieleniu gospodarstw rolnych na mniejsze, co skutkowało załamaniem produkcji. Rząd zaczął importować żywność i zapożyczać się w Międzynarodowym Funduszu Walutowym (zadłużenie zewnętrze). Przez niedobór żywności i konkurowanie sektora prywatnego i publicznego o zasoby doszło do wzrostu cen. Rząd nie zdecydował się na podniesienie podatków ze względów politycznych. Inflacja w Zimbabwe była spowodowana niepokojami społecznymi, załamaniem się rolnictwa i ogromnym zadłużeniem zewnętrznym.

Hiperinflacja w Wenezueli

W książce pt.: „Nowoczesna teoria monetarna MMT” – L. Ramdalla Wray’a nie było nic o hiperinflacji w Wenezueli, ponieważ książka została wydana w 2014, natomiast widowiskowa inflacja na poziomie 1 000 000% miała miejsce w 2018 roku, ale znowu… Wenezuela znowu nie ma suwerennej waluty, boliwar jest “przywiązany” do dolara amerykańskiego. Aktualnie oczywiście władzom nie udaje się trzymać żadnego parytetu, dolar na czarnym rynku jest wyceniany inaczej niż oficjalnie, a rząd próbuje ratować sytuacje majstrując z różnymi nowymi walutami.

Także podsumowując: porównywanie skutków MMT do Republiki Weimarskiej, Zimbabwe czy Wenezueli jest nieuprawnione. Co nie oznacza, że dobrobyt można wygenerować drukując pieniądze. Koordynacja polityki rządu i banku centralnego może wygładzać wahania koniunktury, ale bez produktywnych firm i pracowników nic nie będzie z samej prasy drukarskiej, to każdy co najmniej intuicyjnie wie i chyba wszyscy tu się zgodzą.

Na podstawie: Nowoczesna teoria monetarna MMT – L. Ramdall Wray



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here