Naga Markets




Nigdy nie trać pieniędzy!

Warren Buffet tak wyraził się niegdyś mówiąc o zasadach inwestowania:

“Zasada nr 1 brzmi: Nigdy nie trać pieniędzy. Zasada nr 2 brzmi: Nigdy nie zapominaj o zasadzie nr 1.”

To zabawne powiedzenie z czasem nabierało dla  mnie szczególnego znaczenia i dziś nie wyobrażam sobie tradingu bez tej zasady. Jednak jak tę zasadę pogodzić z porzekadłem, że straty są nieodłącznym elementem tradingu? Przecież nie da się każdej transakcji zaczynać i kończyć zyskiem, zawsze może zdarzyć się coś nieoczekiwanego. Oczywiście tu nie chodzi dosłownie o to, żeby nigdy nie tracić pieniędzy – zdaje się, że jest to w ogóle niemożliwe – ale o ideę minimalizacji strat i nie podejmowania zbyt dużego ryzyka.

Dlaczego to takie ważne?

  • Straty zmniejszają nasz kapitał inwestycyjny i wymuszają nieproporcjonalne zwiększenie ryzyka lub zmniejszenie spodziewanych zysków. Ponadto straty musimy odrobić, a stopień trudności rośnie wraz ze zwiększaniem się straty i spadkiem kapitału. Przykładowo, jeśli stracimy 50% kapitału, to pozostałe środki musimy podwoić (!!!) by wrócić do punktu wyjścia.
  • Straty zmniejszają stan naszego rachunku wywołując, poczucie, że coś nam zabrano, że czegoś nam ubyło, czy że ktoś wyrządził nam jakąś szkodę. Jeśli podświadomie czujemy, że rynek z nami walczy, podświadomie też możemy próbować się przeciwstawić. Niestety, ale nie ma sensu walczyć z rynkiem. Nie tędy droga.
  • Stratna transakcja, którą przetrzymujemy, grozi większymi szkodami i zaburzonym osądem, ale też wyraźnie ogranicza inne możliwości transakcyjne (m.in. te zyskowne) przez blokowanie depozytu lub zakłóconą koncentrację.
  • Straty wyprowadzają nas z równowagi psychicznej, a te dotkliwe potrafią sprawiać wielki ból i dyskomfort także na długo po tym, jak je zaakceptujemy księgując je na rachunku. To naturalnie wpływa na nasze samopoczucie, podejście do naszego systemu lub ogólnie do tradingu, a w ostateczności zatruwa nasze decyzje inwestycyjne – pojawia się np. chęć powetowania straty, potocznie zwana “potrzebą odegrania się”.
  • I wreszcie, po dniu czy tygodniu zakończonym stratą, mamy poczucie, że zmarnowaliśmy czas i w dodatku za to zapłaciliśmy. Jest to bardzo destrukcyjne dla tradera myślenie utrudniające lub uniemożliwiające doskonalenia siebie – ze straty też można wyciągnąć naukę o ile nie pogrążymy się w poczuciu winy. W dodatku łatwo wtedy wpaść na pomysł, że kolejny dzień trzeba grać podwójną stawką, żeby się, mówiąc brzydko, “odkuć”.

Nigdy nie trać pieniędzy

Jak poradzić sobie ze stratami?

Przede wszystkim posłuchać Warren’a Buffet’a i do nich nie doprowadzać, a jeśli już, to niech będą stosunkowo niewielkie. Zawsze lepiej “postawić” na daną transakcję zbyt małą część kapitału niż zbyt dużą. Oczywiście “nic się nie stanie” jeśli tylko w jednej transakcji zaryzykujemy 5% czy 10% kapitału, tylko że jest to co najmniej bezsensowne, a może nawet destrukcyjne zachowanie. Takie hazardowe zagrania są słabym pomysłem z paru względów.

  • Po pierwsze, jeśli zarabiamy sobie powoli spokojnym tempem i nagle zaryzykujemy 5% czy 10% kapitału, to ewentualna strata może zniweczyć nasze wcześniejsze wysiłki by uskładać małe zwroty do kupy. Możemy na takiej transakcji stracić większość bądź wszystkie zyski z danego okresu. Może się okazać, że ta jedna transakcja zmieniła cały miesiąc czy kwartał w porażkę. Co powie na to nasza psychika? “No brachu, spokojnie, podwiń rękawy i odrabiaj powoli” (?) – przypuszczam, że wątpię.
  • Po drugie, jeśli trafimy dobrze i transakcja zapłaci, to powiększymy konto o 10%, 20%, 30% (?) jednorazowo. Czy takie ryzyko jest do utrzymania w dłuższym terminie? Czy uzyskamy powtarzalność? Czy raczej wpadniemy w karuzelę nastrojów – euforii, chciwości, stresu, strachu, wściekłości, wyparcia???
  • Po trzecie, czy po tak dużym jednorazowym zysku ciężka praca przy wykresach i ciułanie pipsów wciąż będzie Ci się jawić jako atrakcyjna czynność?
  • Po czwarte, czy taki poziom ryzyka jest adekwatny do Twojej osobowości i Twojej strategii? Zakładając, że w ogóle masz strategię i jest ona dopasowana do Twoich osobistych preferencji. Jeśli nie, to w ogóle nie mamy o czym mówić. Jeśli natomiast masz strategię dopasowaną do swojej osoby i nie zakłada ona dużego ryzyka, to po co ją nagle przekreślać odstępstwami?
  • Po piąte, czy chciwość nie zniszczy Twojej dyscypliny? Jeśli pracowałeś nad dyscypliną i powściągliwością przez długi czas, to gdy na chwilę uchylisz furtkę chciwości i pobudzisz wodzę fantazji, to czy będziesz w stanie zachować poprzedni, zdyscyplinowany stan umysłu? A jeśli jeszcze właściwej postawy nie wypracowałeś, to czy ruszysz w ten sposób z miejsca, że “zagrasz grubo”? A może wręcz cofniesz się?
  • Zawsze warto pilnować, by wielkość pozycji nie przekraczała naszego poziomu komfortu, bez względu na odległość zlecenia Stop Loss w pipsach. To znaczy, że jeśli stawiamy zlecenie stop strata w większej odległości od pozycji niż zwykle, to jednocześnie powinniśmy zmniejszyć wolumen transakcji.

Dobierz wielkość potencjalnej straty do swojego usposobienia.

Kluczowe okazuje się dobranie wielkości ryzyka do osobistych preferencji. Jeden trader wpłaci $5000 dolarów na konto i będzie to dla niego depozyt pokroju kieszonkowego – taki trader może sobie pozwolić na większe ryzyko – podczas gdy dla innego tradera będą to wszystkie oszczędności jakie posiada. Oczywistym chyba jest, że te dwie osoby będą zupełnie różnie reagowały na “pływającą stratę” o tej samej wielkości. Cała rzecz w tym, że jest to szalenie indywidualna sprawa zależna od bardzo wielu osobistych czynników. Dobrym rozwiązaniem będzie tutaj stopniowe zwiększanie wielkości ryzyka począwszy od bardzo małego i obserwowanie swoich reakcji, odczuć oraz emocji w trakcie trwania transakcji i po jej zakończeniu. To samo zresztą tyczy się okresów straty w kapitale. Jeśli czujemy się zestresowani, zbyt często zaglądamy na platformę, nie możemy spokojnie zamknąć terminala czy wyłączyć komputera żeby nie myśleć o transakcji i nie stresować się, to znaczy, że ryzyko musimy wyraźnie zmniejszyć. Podobnie w przypadku, kiedy poziom straty na naszym rachunku paraliżuje nas i zniechęca do zawierania kolejnych transakcji lub rodzi w nas silną chęć odegrania się – to znaczy, że straciliśmy za dużo. Problem niestosownej wielkości “drawdown” jest niestety bardziej złożony i wymaga dokładnej analizy założeń strategii – może być niewłaściwie skalibrowana lub po prostu nieskuteczna.

Niestety z rozmów ze skutecznymi traderami, a także z moich własnych doświadczeń wynika, że ogromne znaczenie w kontrolowaniu strat ma doświadczenie i tzw. “opatrzenie się z wykresami”. Często widzę, jak traderzy przedstawiają warianty, co za chwilę może się wydarzyć na wykresie, jak może zachować się cena, a niekoniecznie potrafią konkretnie wskazać ścisły sygnał. Oni po prostu to widzą i bardzo dobrze wiedzą, kiedy zmniejszyć ryzyko lub uciec z transakcji. Takim traderom często udaje się wyjść z zyskownej pozycji w okolicy poziomu odwrócenia, ponieważ czują, na ile mogą sobie pozwolić na danym rynku i w danych okolicznościach. Podobnie jest z cięciem strat – skuteczny, doświadczony trader widzi, kiedy rynek gra przeciw jego pozycji i nie czeka z nadzieją na odwrócenie próbując zawrócić cenę siłą woli, a po prostu zamyka ręcznie widząc zbyt duże ryzyko porażki. Tego typu założenia ciężko jest precyzyjnie opisać i stąd osoby ze stricte matematycznym podejściem mogą mieć problemy ze stosowaniem kryteriów wynikających z “opatrzenia się z wykresami” czy “doświadczenia”.

cięcie strat
Cięcie strat to podstawa!

Żeby zobrazować przykładowo, jak wygląda takie cięcie strat, kiedy rynek idzie przeciw nam – jeśli świece z wyższego interwału tworzą jedynie knoty po stronie naszych strat, to może oznaczać, że jesteśmy potencjalnie w dobrym miejscu. Jeśli jednak cena zostaje przepchnięta na stronę naszych strat i utrzymana w tamtym miejscu – np. do zamknięcia sesji, dnia czy tygodnia – to możemy mieć uzasadnione obawy, że jesteśmy w mniejszości, a rynek gra przeciw naszej transakcji. Oczywiście nie jest to przykład idealny i takie ucięcie transakcji może nas również pozbawić zysków. Jest to jednak dość obiektywny sposób jednoznacznej oceny tego, czy wstrzeliliśmy się z naszym tradem w zwycięską czy przegrywającą siłę w danym momencie.

Straty są złe, więc zachęcam Cię – nie trać pieniędzy na rynku! A przynajmniej niedużo. Dzięki temu trading powinien stać się dla Ciebie znacznie łatwiejszy i przyjemniejszy. 🙂



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

1 KOMENTARZ

  1. Krzysztof on 21 stycznia 2015 21:41 21:41

    Dlaczego WSZYSCY UDAJĄ ŻE NIC SIĘ NIE STAŁO ?? Dla mnie od 15.01.2015 SNB = S chwi N del B ank ze Schwindellandu.
    Przecież oni wiedzieli jakie będą konsekwencje tej bandyckiej decyzji !! Tysiące ludzi i instytucje na całym świecie doprowadzili do bankructwa, upadłości i nędzy !!!! Dlaczego ?? DLA ZYSKU !!!!! Te miliardy nie wyparowały ze światowego rynku walutowego tylko trafiły do Schwindellandu !!!! Ale gdyby uprzedzili o swoim zamiarze to rynek też by to „przemielił” i frank też by się umocnił ale ….. ALE NIE ZRABOWALIBY TYLE ILE MAJĄ TERAZ ! Więc ………. uważacie że się mylę ?? Więc …… dezaprobata, ostracyzm, i wszelkie dowody pogardy to jest to na co zasługują i należy im to okazać !! Nieprawdaż …………….
    Your comment is awaiting moderation.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here