Naga Markets



Notowania kryptowalut takich jak bitcoin czy ethereum w ostatnich kilkunastu miesiącach zaliczyły spektakularne zwyżki, co napędza wyobrażenia ludzi o możliwości szybkiego i dużego zysku. Niestety, ludzką chciwość mogą w łatwy sposób wykorzystać oszuści. Przekonała się o tym mieszkanka Biłgoraja, która choć nie inwestowała w kryptowaluty, to dała się omamić naciągaczowi. Umożliwiła mu zdalny dostęp do swojego komputera, następnie udała się do banku po kredyt, a potem straciła przez to blisko 50 tys. zł.

  • Oszuści chcą, aby osoba poszkodowana pobrała aplikację i połączyła się przez „zdalny pulpit”
  • Następnie wykonują oni operacje na rachunku bankowym, zaciągając kredyty i czyszcząc konto
  • KNF przestrzega przed ufaniem podobnym ofertom i ostrzega przed oszustwem na „fałszywy KNF”
  • Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej Comparic.pl

Nie inwestowała w kryptowaluty, a i tak uwierzyła oszustom

Kryptowaluty z uwagi na niesamowite rajdy notowań niektórych z nich są doskonałym podłożem dla oszustów na rozbudzanie ludzkiej naiwności i marzeń o szybkich pieniądzach. W tym artykule przedstawiamy historię mieszkanki Biłgoraju, która wierząc naciągaczowi straciła niemal 50 tys. zł.



Oszust skontaktował się z kobietą i poinformował, że posiada ona zysk z inwestycji w kryptowaluty w wysokości 140 tys. zł. Co ciekawe, nigdy nie inwestowała ona w tego typu instrumenty, ale informacja o tak dużych pieniądzach zniosła jej wszystkie psychologiczne bariery, przez co za namową mężczyzny zdeponowała w jego ręce wkład własny w wysokości 50 tys. zł.

Co istotne, poszkodowana nie posiadała takiej sumy, zatem oszust namówił ja do zaciągnięcia pożyczki w tym celu. Pod pretekstem przyspieszenia całego procesu, zaproponował on, żeby kobieta podała adres mailowy, na który on wyśle aplikację, którą należy zainstalować. Dzięki temu, oszust uzyskał zdalny dostęp do jej komputera i „pomagał” w logowaniu do konta bankowego poszkodowanej kobiety.

Widziała ona, jak naciągacz wykonywał rożnego rodzaju operacje na jej rachunku bankowym, ale kredytu finalnie w ten sposób nie udało się zaciągnąć. Jednak oszust nie poddał się i zaproponował kobiecie udanie się do placówki banku ostrzegając przy tym jednak, żeby kobieta nie informowała pracownika banku na jaki cel przeznaczone zostaną pozyskane środki.

Niestety, kobieta postąpiła dokładnie tak, jak chciał tego oszust i po uzyskaniu kredytu ponownie skontaktowała się z nim, by jeszcze raz połączyć się zdalnie. Tym razem, mężczyźnie udało się pobrać środki z konta. Oświadczył jednak, że pieniądze z inwestycji kryptowalutowej znajdą się na rachunku za kilka godzin. Tak się jednak nie stało, a kobieta zgłosiła sprawę na policję.

Oszuści w tym prostym schemacie wykorzystują dwa podstawowe czynniki: ludzką chciwość oraz brak podstawowej wiedzy ekonomicznej. Zaślepieni wizją ogromnego zysku poszkodowaniu często nie wiedzą nawet czym jest kryptowaluta, nie mają jednak problemu, aby zaufać obcej osobie i uwierzyć jej, że pieniądze rosną na drzewach.

Zobacz również: Dogecoin coraz bardziej popularny. Kolejne firmy akceptują płatności w DOGE

invest

KNF ostrzega przed podobnym oszustwami

Przedstawiona historia z ostatnich dni nie jest odosobnionym przypadkiem. Metoda oszustwa z wykorzystaniem aplikacji do zdalnej obsługi komputera oraz informacji o inwestycji w kryptowaluty jest ostatnio niezwykle popularna, przez co zwróciła uwagę Komisji Nadzoru Finansowego. Komentarze i przestrogi polskiego regulatora opisywaliśmy między innymi w tym wpisie:

Oszuści stają się jednak coraz bardziej przebiegli. Metoda na „zdalny pulpit” została rozszerzona o schemat fałszywego powoływania się na KNF, co ma uśpić czujność poszkodowanej osoby. Po kradzieży naciągacze łączą się ponownie z poszkodowanym informując, że sprawa została już rzekomo wykryta i wszczęte zostało postępowanie.

Oszust kontaktuje się z użytkownikiem np. z informacją o dodatkowych środkach na jego koncie, nakłaniając go do zainstalowania oprogramowania do pomocy zdalnej. W tego typu atakach oszuści często powołują się na instytucję publiczną, np. na UKNF, w celu uwiarygodnienia swoich działań – komentował w wywiadzie z portalem Business Insider, Paweł Piekutowski z CSIRT KNF.

Zdarzają się również sytuacje, w których oszuści dzwonią do osób już poszkodowanych, podając się za pracownika UKNF, próbując zniechęcić go do zgłaszania kradzieży organom ścigania, twierdząc, że posiadają o tym już informację i użytkownik nie musi nic więcej robić – tłumaczył Paweł Piekutowski, kierownik CSIRT KNF.

– Jeżeli podczas rozmowy zostałeś poinformowany, że dana osoba wykonuje czynności przy udziale lub w porozumieniu z KNF lub UKNF, powstrzymaj się od dalszych kontaktów i niezwłocznie zawiadom najbliższą jednostkę Policji. Postaraj się zebrać i zaprezentować w zawiadomieniu jak najwięcej szczegółów dotyczących zdarzenia. Każda informacja może okazać się przydatna – ostrzega KNF.

Na stronie internetowej KNF możesz sprawdzić, czy podmiot w imieniu, którego dzwoni rozmówca, posiada uprawnienia do świadczenia usług finansowych na terytorium Polski.

Więcej o podobnych oszustwach pisaliśmy w tych wpisach:

Autor poleca również:



Chcesz wrócić na stronę główną? Kliknij >>


Jesteśmy w Google News. Szukaj to co ważne i bądź na bieżąco z rynkiem! Obserwuj nas >>


Conotoxia



Obejrzyj również w Comparic24.tv:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here