Alfa Forex

stos polskich złotych, z pięciozłotówką z przoduW okolicach południa spadki na kontraktach terminowych na amerykańskie indeksy przekraczają 2 proc. Ponad 2 proc. traci również niemiecka giełda. Obniżki w okolicach 4-5 proc. są obserwowane na ropie naftowej, która traci na wartości ze względu na obawy o mniejsze od oczekiwań cięcie produkcji przez OPEC i Rosję, ale także przez ryzyko słabszej koniunktury w kolejnych kwartałach. Na ten drugi element wskazują ruchy na rynku akcji.


Poważne ruchy na szerokim rynku

Dalej spadają rentowności obligacji skarbowych. Tym razem jednak nieco mniej te na długim końcu krzywej niż na krótkim. Ogólnie jednak rynek jest bardzo pesymistycznie nastawiony. Zresztą nawet przyczyna tej awersji do ryzyka jest niepokojąca. Zatrzymanie w Kanadzie wiceprezes jednego z głównych chińskich koncernów telekomunikacyjnych, nawet jeżeli zwiększa ryzyko w przyszłych kontaktach handlowych pomiędzy Waszyngtonem i Pekinem, nie powinno stać się przyczyną tak silnej wyprzedaży. Rynek musi więc rzeczywiście obawiać się silnego spowolnienia (odwrócenie się część krzywej dochodowości obligacji) oraz być może zbyt jastrzębiego nastawienia do oczekiwanych warunków gospodarczych Fedu.

Silna awersja do ryzyka jednak praktycznie w ogóle nie przekłada się na rynek walutowy. EUR/USD jest ok. 0,1 proc. poniżej poziomów otwarcia. Frank czy jen lekko zyskują na wartości, ale zmiany w okolicach 0,1-0,3 proc. są symboliczne, biorąc pod uwagę strach na akcjach czy ropie naftowej oraz presję spadkową na rentownościach obligacji skarbowych USA. Dlaczego mamy do czynienia z tak ograniczoną reakcją?

Na tę kwestię zwracaliśmy już uwagę w poprzednich komentarzach. Sygnały z poszczególnych rynków nie są w pełni jasne dla walut. Czy spowolnienie w USA spowoduje rozszerzenie spreadu pomiędzy przyszłymi stopami procentowymi Fedu i EBC? Trudno powiedzieć. Amerykańska „grypa” może zatrzymać Fed przed podwyżkami, ale także wywołać większą presję na gospodarki w strefie euro i spowodować brak zacieśnienia monetarnego w strefie euro. Problemy Chin mają prawdopodobnie większy wpływ na Europę czy Azję, ale przy silnym hamowaniu Państwa Środka USA też mogą być poszkodowane. Część kapitału może wracać do bezpiecznych przystani (jen, frank). Czy jednak rzeczywiście warto wycofywać ten kapitał z rynków wschodzących, gdy na krajowym podwórku sytuacja także może względnie szybko się popsuć? W rezultacie zbyt wiele niwelujących się nawzajem sygnałów skutkuje stabilizacją walut.

Złoty traci, ale niewiele

Sytuacja zewnętrzna dla walut rynków wschodzących nie jest korzystna, ale także nie jest dramatyczna. Brak silnego ruchu w stronę bezpiecznych przystani i spadki cen ropy naftowej obniżają negatywny wpływ zmian na akcjach. Również niższe rentowności obligacji skarbowych w USA zmniejszają dysparytet przyszłych stop procentowych pomiędzy gospodarkami, gdzie ruchy polityki pieniężnej i tak nie były oczekiwane. EUR/PLN jest w okolicach 4,29. To oznacza niewielkie osłabienie złotego i potwierdza sygnały z globalnego rynku walutowego.

Mało dodatkowych informacji napłynęło po wczorajszym posiedzeniu RPP. Rada jest nastawiona na pozostawienie stóp procentowych na niezmienionym poziomie, a ostatnie doniesienia raczej wzmacniają to stanowisko. Ważnym momentem dla złotego będzie początek sesji w USA. Zobaczymy, jakie dane napłyną z ISM i ADP, a także czy rynek kasowy będzie kontynuował przecenę obserwowaną na kontraktach terminowych. Jeżeli sytuacja dramatycznie się nie pogorszy, to umiarkowane osłabienie PLN prawdopodobnie nie ulegnie pogłębieniu.

STO

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here