Naga Markets


Oprócz klasycznych wskaźników badających stan gospodarki, takich jak PKB czy odczyty na temat stanu zatrudnienia, istnieją mierniki mniej standardowe. Niektóre z nich dotykają nawet drażliwych kwestii obyczajowych, graniczących wręcz z seksizmem. Okazuje się, że do badania poważnych kwestii ekonomicznych można wykorzystać cenę hamburgerów, ilość produkowanych śmieci, trendy w modzie kobiecej a nawet wzmożoną aktywność na portalach randkowych. Co ciekawe, za tymi wydawałoby się mało poważnymi wskaźnikami, stoją przeważnie … ekonomiści.


Wskaźniki równie niepoważne, co … analiza techniczna

Zanim dokonamy oceny niestandardowych wskaźników ekonomicznych, o których będzie mowa w dalszej części artykułu, warto zauważyć, że tak poważna dziedzina, jaką jest analiza techniczna, obfituje w liczne dziwne nazwy i wzory. Jednak pomimo swojej osobliwości, są one odzwierciedleniem powtarzajacych się wzorców ludzkich zachowań, czyli “nic nowego pod słońcem”. W trafny sposób ujmuje to Maciej Leściorz w programie Artyści Rynków na antenie Comparic24tv:

“W analizie technicznej funkcjonują formacje ważki, formacje harmoniczne nietoperza, formacje ukrytej jaskółki wzrostu. […] One bazują na jednej zasadniczej, kluczowej kwestii: że ludzkie zachowania są powtarzalne bo tak to jest i to jest klucz analizy technicznej. […] Jeżeli jest stwierdzone, na pewno na podstawie badań wieloletnich, że dana sytuacja powtarza się na zasadzie analogii w późniejszych latach, to dlaczego nie interpretować ilości sprzedanych hamburgerów na Wall Street i jego wpływ na cenę akcji, jeżeli rzeczywiście taka analogia zostanie odkryta.„

Wskaźnik Big Maca (Big Mac Index – BMI)

Wskaźnik Big Maca stał się miernikiem parytetu siły nabywczej (PPP). W ostatnin raporcie tygodnika The Economist ze stycznia 2019 znalazło się 55 krajów plus państwa strefy euro.

Flagowy produkt amerykańskiego giganta z branży fast food w swojej strukturze (złożony jest z 7 składników) może stanowić wzór idealnej standaryzacji. Przestrzega go pieczołowicie ponad 36 tys. należących do sieci restauracji w ponad 100 krajach. Indeks po raz pierwszy opracowała w roku 1986 dziennikarka brytyjskiego magazynu the Economist – Pam Woodall, jako ilustrację parytetu siły nabywczej (Purchasing Power Parity – PPP), pierwotnie w kategoriach medialnego żartu. Jednak BMI po dziś dzień ma się znakomicie, mierząc siłę nabywczą różnych walut w stosunku do dolara amerykańskiego bazując na legendarnym hamburgerze. Wskaźnik publikowany jest co roku w wersji czystej (ang. raw index) oraz skorygowanej o wskaźnik PKB na osobę (ang. adjusted index).

Według wyliczeń ze stycznia 2019 roku, jeśli wierzyć „burgeronomii”, prawie wszystkie waluty są niedowartościowane, zaś dolar amerykański jest silniejszy niż kiedykolwiek w okresie ostatnich 30 lat. O samym wskaźniku można przeczytać w oddzielnym artykule Indeks Big Mac – felieton.

Pierwotnie obejmował on dane z największych stolic świata, zaś obecnie na stronie the Economist dostępne są statystyki z 55 krajów plus strefa euro. Na samym dole tabeli znajduje się Rosja, gdzie Big Mac kosztuje 110 rubli (1,65 USD), podczas gdy w Stanach Zjednoczonych trzeba za niego zapłacić 5,58 USD, co świadczyłoby o tym, że rosyjski rubel jest niedowartościowany o aż 70%. Przed Rosją sytuuje się Ukraina, Turcja oraz Argentyna.


Już teraz skorzystaj z serii darmowych materiałów edukacyjnych i dołącz do Strefy eLearn portalu Comparic.pl!

Na przeciwnej szali znajduje się Szwajcaria – tutaj by kupić słynnego burgera trzeba wysupłać 6,5 CHF, czyli 6,62 USD. W tym przypadki wyliczenie wskazuje na 19% niedowartościowanie franka szwajcarskiego. Po pozytywnej stronie są jeszcze tylko dwa kraje – Norwegia (5%) i Szwecja (4,6%).  Nawet w Wielkiej Brytanii, kraju uznawanym za jeden z najdroższych na świecie, Big Mac jest o 27% tańszy niż w kraju pochodzenia.

Gdyby BMI przyjąć za odnośnik dla kursu PLN w stosunku do USD, powinien on wynosić 1,80 zł (49,8%). Sztandarowy produkt z McDonald ’s kosztuje obecnie 10,10 zł. Teoretycznie o 16,8% niższy powinien być kurs wymiany euro. Jednak fani fast foodów w naszym kraju nie mają co narzekać, gdyż w tabeli za nami znajduje się zaledwie 18 krajów.

Mimo, że w perspektywie krótkoterminowej BMI jest słabym miernikiem przyszłych kursów walut, to gdy weźmiemy pod uwagę dane od 1986 roku, prawidłowość jest taka, że waluty niedowartościowane wg BMI, umacniały się w ciągu 10 lat, i na odwrót.

CIEKAWOSTKI:

Krajem, który znacząco odbiega od standardu pod względem głównego składnika Big Maca – wołowiny, są Indie, gdyż dominującą religią jest tam Hinduizm (krowy w tym kraju mają statut zwierząt świętych). Zamiennikiem wołowiny jest mięso drobiowe.

Ponieważ sieć McDonald ‘s na kontynencie afrykańskim posiada restauracje w zaledwie 3 krajach (Egipt, Maroko i RPA), częściej stosuje się tam tzw. Wskaźnik KFC w oparciu o kubełek złożony, w zależności od wariantu, z 12 lub 15 kawałków kurczaka. Wskaźnik ten swym zasięgiem obejmuje tylko kraje afrykańskie.

 

Wskaźnik Medialności Recesji (R-word Index – Rwi)

Zwiększona częstotliwość występowania takich słów jak “recesja” czy “spowolnienie gospodarcze” w serwisach ekonomicznych może działać jak samospełniajaca się przepowiednia.

To kolejny nieformalny wskaźnik stworzony przez magazyn The Economist, który zlicza ile razy w ciągu danego kwartału słowo „recesja” pojawiło się w artykułach opublikowanych w czołowych amerykańskich dziennikach, takich jak The Washington Post czy The New York Times. Zastosowana formuła sprawdziła się w przewidywaniu kryzysów z 1981, 1990, 2001 oraz 2007 roku, zawiodła natomiast na początku lat 90-tych. Wówczas, jeśli by wierzyć Rwi, recesja powinna była trwać przez kolejny rok, mimo że oficjalnie zakończyła się w marcu 1991.

Zobacz również: Sell in May and go away, Rajd św. Mikołaja – ile w nich prawdy?

Rwi stał się inspiracją dla innych podobnych wskaźników. M.in. Mark Dorms z Banku Rezerwy Federalnej San Francisco oraz Norman Morin z rady Systemu Rezerwy Federalnej stworzyli indeks opierający się na liczbie artykułów, w których pojawiły się określone słowa klucze, w tym „recesja” oraz „spowolnienie gospodarcze”. Na podobnej zasadzie działają wskaźniki badające nastroje w oparciu o różnego rodzaju ankiety. Jako słowa klucze używane są m.in „bańka”, „bitcoin” czy „krach”. Ciekawostką jest, że angielska nazwa wskaźnika nie wymienia wprost słowa recesja (recession), lecz jedynie pierwszą jego literę, tak jak się to czyni np. z niecenzuralnym słowem na “f”.

Wskaźnik Ilości Odpadów (Garbage Indicator)

Aby zbadać faktyczny stan amerykańskiej gospodarki, niektórzy ekonomiści analizują ilość wyprodukowanych śmieci.

Czy wyrzucane przez konsumentów i przedsiębiorców śmieci mogą stać się podstawą wskaźnika? Okazuje się, że tak. Silnej korelacji pomiędzy zmianami w ilościach śmieci produkowanych w Stanach Zjednoczonych a PKB doszukał się ekonomista w serwisie Bloomberg, Michael McDonough, który analizował liczbę wagonów ze śmieciami na przestrzeni lat. Jak zauważył, wraz z kurczącą się gospodarką, ilość generowanych odpadów również maleje, zaś w przypadku gospodarczego wzrostu mamy do czynienia z odwrotnym procesem. W latach 2001-2012 korelacja wyniosła 82,4%.

Co ciekawe, gdy oficjalne wskaźniki pokazują sprzeczne dane, stan śmietników jest jak wypływająca na powierzchnię prawda pokazująca w którym memencie cyklu znajduje się gospodarka. Okazuje się, że główny ekonomista Deutsche Bank, Torsten Slok analizuje dane dotyczące transportów kolejowych ze śmieciami podawane przez Amerykańskie Stowarzyszenie Kolejowe (Association of American Railroads) by sprawdzić stan gospodarki. W wywiadzie udzielonym stacji CNBC w 2016 roku stwierdził, iż liczba kontenerów ze śmieciami „rzeczywiście wskazuje na kontynuację ożywienia lub że wzrost gospodarczy ponownie ruszył do przodu.” Jest to jego zdaniem wskaźnik wiodący, podczas gdy analizy notowań ropy naftowej czy dolara amerykańskiego potrafią dawać mylne sygnały. Tego typu analizy pozwalają popatrzeć na stan gospodarki z innej perspektywy. Nie jest to, jak podkreśla, jedyny wskaźnik, który bierze pod uwagę w swoich prognozach. Poniżej zamieszczony jest link do wspomnianego wywiadu (materiał w języku angielskim).

Analityk z CMC Markets Łukasz Wardyn w cytowanym wcześniej odcinku Artystów Rynku zauważa, że jeśli nałożymy na siebie wykresy obrazujące liczbę transportów śmieci, z wykresem PKB USA, to dołek z 2008 i późniejszy wzrost gospodarczy bardzo dobrze się pokrywają. Zastanawia się jednocześnie jak zmiany przyzwyczajeń konsumentów wpłyną na ten wskaźnik, m.in., gdy plastikowe opakowania jednorazowe będą zastępowane proekologicznymi zamiennikami np. z kukurydzy.

Koniunktura gospodarcza a liczba randek, długość spódnic i szpilek

Zdecydowanie najmniej poważnych, choć na pewno bardzo ciekawych, mierników koniunktury gospodarzej dostarcza sfera obyczajowosci i mody. Obserwacji na temat powiązania pomiędzy stanem gospodarki a liczbą randek dostarczył wiodący amerykański portal dla osób szukających miłości – match.com. Gdy indeksy spływaja krwią a spółki zwalniają pracowników, ludzie szukają stabilności w życiu osobistym. Analiza danych za okres siedmiu lat pokazała wzmożoną aktywność we wspomnianym wyżej serwisie w 4 kw. 2008 roku. Podobnie było po atakach z 11 września 2001.

Zobacz również: 10 nietypowych wskaźników ekonomicznych

Do najbardziej osobliwych kryteriów w analizie sytuacji ekonomicznej należy liczba wejść na portalach randkowych, długość szpilek czy spódnicy.

Z kolei badania przeprowadzone przez eksperta ds. produktów konsumenckich w IBM – Trevora Davisa, pokazują na powiązanie długości szpilek w butach noszonych przez kobiety ze stanem gospodarki. Podczas chudych lat, obcasy wzrastają by w ten sposób zrekompensować słabszy stan portfela, związany z gorszą sytuacją na rynku pracy. Jak donosi portal portfolio.com, szczyty na obcasach nastąpiły podczas kryzysu w 2009 – 7 cali, zaś w dwa lata później, w miarę jak następował wzrost nastrojów konsumenckich, zanotowano „spadki” o dwa cale. Stąd wzięła się nazwa – Wskaźnika Wysokich Obcasów (High Heel Index).

To, że stan kobiecej mody może dostarczyć ciekawych wniosków na temat tego, co dzieje się w gospodarce, zauważył ekonomista George Taylor, który po raz pierwszy zastosował tzw. Wskaźnik Długości Spódnicy (Hemline Index). Zaobserwował on, że podczas prosperity towarzyszącego latom 20-tym ubiegłego stulecia, kobiety nosiły krótsze spódnice, jego zdaniem po to by wyeksponować wysokiej jakości jedwabne pończochy i rajstopy. Jednak wraz z nastaniem Wielkiej Depresji, kobiety wolały zasłaniać nogi, odzwierciedlając tym samym obecne na co dzień minorowe nastroje. Co ciekawe, podobny trend pojawił się podczas kryzysu 2008 roku.



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here