Naga Markets

Akcje Netflix przed 11 miesiącami sięgały poziomu 700 dol. wyznaczając nowe rekordowe szczyty. Teraz, notowania dryfują bliżej dna w okolicy 4-letnich minimów, czyli zakresu z 2018 roku. Konkurencja firmy rośnie w siłę, a strategia spółki wydaje się być niedopasowana do tego, czego oczekuje rynek. Tymczasem, już w tym tygodniu spółka przedstawi wyniki finansowe. Na dwie z ostatnich trzech publikacji, następstwem prezentacji raportu był “wodospad” na otwarciu kolejnej sesji.

  • 18 października po zamknięciu sesji Netflix Inc. przedstawi wyniki za III kw. 2022 roku
  • Spółka twierdzi, że odzyskała 1 mln utraconych subskrybentów
  • Netflix stara się zdobyć widzów tańszym planem, w którym włączone są reklamy

Netflix twierdzi, że odzyskał 1 mln subskrybentów

Nie tak dawno, Netflix poinformował, że utracił niecały milion subskrybentów. Teraz, spółka uważa, że tą stratę udało się odzyskać w zakończonym niedawno kwartale. Odpowiedź zapewni raport finansowy za ten okres.





Forbes szacuje, że przychody Netflixa w III kwartale wyniosą około 7,9 mld dolarów, nieznacznie przekraczając konsensus szacunków na poziomie 7,84 mld dolarów. Oznaczałoby to wzrost w ujęciu rocznym o około 5,5%. Zgodnie z konsensusem, zysk miałby wynieść 2,13 dol. na akcję.

TradingView Chart
Kurs akcji Netflix Inc. Źródło: tradingview.com

Netflix poinformował, że może dodać około 1 miliona abonentów w ciągu kwartału, w porównaniu z utratą 970 tys. abonentów w poprzednim kwartale. Gdzie szukać tego wzrostu? Prawdopodobnie w napływie widzów związanym z serialem “Stranger Things” i drugą częścią czwartego sezonu.

Jednak pomimo solidnego wzrostu subskrybentów, to wciąż rezultat o wiele mniejszy niż dodatkowe 4,4 mln abonentów w analogicznym okresie rok wcześniej. Kulejący rozwój bazy widzów to jednak nie jedyny problem amerykańskiej spółki.

Przede wszystkim, konkurencja nie śpi. Netflix walczy o udział w rynku z takimi firmami jak Apple, Disney i Paramount, które zyskują coraz większą “część tortu” dzięki swoim platformom streamingowym.

Co więcej, przez ogólny wzrost cen i kosztów życia cierpią kieszenie subskrybentów. Wysoki poziom inflacji wpływa na poziom liczby abonentów, szczególnie na rynkach o niższych dochodach, gdzie rosnące ceny mogą ograniczyć wydatki.

Drogi dolar to nie tylko problem Polaków – to także kwestia, z którą musi liczyć się Netflix. W związku z tym, że platforma czerpie około 60% swoich przychodów z zagranicy, a dolar znacznie podrożał w ciągu ostatniego roku, to również marże i zyski mogą zostać ograniczone.

XTB

W najbliższych miesiącach Netflix ma wprowadzić nową ofertę z reklamami, co oczywiście może pomóc w ożywieniu wzrostu liczby abonentów i poprawie monetyzacji, ale naszym zdaniem może także spółce poważnie zaskodzić.

Nowy plan streamingowy Netflixa: będą reklamy

Netflix uruchamia w listopadzie nowy plan streamingu z reklamami, wprowadzając tańszą ofertę w walce o utrzymanie widzów. Już w tym tygodniu, po wtorkowej sesji dowiemy się o tym, jak wyglądała ta statystyka w ostatnim kwartale.

Proponowany plan “z reklamami” będzie dostępny w 12 krajach, w tym w Wielkiej Brytanii, USA, Kanadzie, Meksyku i Australii. Nie będzie wprowadzony w Polsce, przynajmniej nie ma o tym mowy w tym momencie. Firma poinformowała, że planuje z czasem rozszerzyć ofertę na kolejne kraje.

Netflix ogłosił, że będzie pobierać 4,99 funtów miesięcznie za usługę w Wielkiej Brytanii, a widzowie z USA zapłacą 6,99 dol. Abonenci nowej oferty powinni spodziewać się, że zobaczą średnio od czterech do pięciu minut reklam na godzinę.

Przejście Netflixa do reklamy to duża zmiana dla firmy, która była pionierem idei streamingu opartego na subskrypcji. Naszym zdaniem, może to być ślepa ścieżka.

fpmarkets

Strategia Netflixa nie jest optymalna wobec wymagań rynku

Jeszcze kilka lat temu, gdy myśleliśmy o streamingu seriali czy filmów w sieci, pierwszym wyborem przeważnie był Netflix. Teraz, już niekoniecznie tak jest, a konkurencja urosła w siłę. Disney+, HBO Max, Amazon Prime… Dużych graczy jest na rynku sporo.

Rzecz jasna, Netflix starał się konkurować i stawać w szranki z rywalami dostosowując swoją strategię do wymagań rynku. Problem w tym, że proponowane podejście, czyli tańszy plan reklamowy, może nie sprawdzić się zbyt dobrze.

W branży streamingu internetowego kluczowym produktem jest treść. Pomijając etap wypożyczania DVD, Netflix początkowo był miejscem, gdzie internetowy widz udawał się po stare treści: nieco starsze seriale lub filmy, które już zniknęły z anteny, takie jak np. “Przyjaciele” czy “Breaking Bad”. Starsze, ale nadal dobre treści, w skrócie “stare, ale jare”.

Potem, gdy coraz większa liczba producentów uruchomiła własne serwisy streamingowe, Netflix zwrócił się w stronę prestiżowych treści oryginalnych. Choć nie było ich wiele, to jednak sporo z nich okazało się sporymi sukcesami. Wystarczy wspomnieć o “Stranger Things”, “House of Cards” czy “Orange Is the New Black”.

Ponownie, kluczem jest treść. Jeśli firma ma produkty, które widz chce oglądać, to liczba subskrybentów będzie osiągała zadowalające poziomy. Wydawać się może, że Netflix trochę o tym zapomniał, a konkurencja niekoniecznie.

Owszem, firma stara się reagować na trendy rynkowe, ale robi to niewłaściwą drogą. Zamiast zapewnić wysokiej jakości treści, to obniża ceny pakietów.

Wcześniej, najtańsza oferta Netflixa w Stanach Zjednoczonych kosztowała 15,49 dol. miesięcznie, a nowa umowa, w której widz musi znosić reklamy, kosztuje 6,99 dol.

Gdzie tu problem? Przecież ludzie lubią płacić mniej. Jednak, jeśli ktoś chce obejrzeć program wysokiej wartości, to jest gotów zapłacić więcej.

Jeśli platforma ma hitowe programy, które chce zobaczyć każdy, to może liczyć sobie i 60 zł na miesiąc. Nic dziwnego, że gdy flagowy serial “Zadzwoń do Saula” (Better Call Saul) zakończył emisję nowych odcinków, nastąpiło tąpnięcie subskrybentów Netflixa.

Zobacz również: “Niezawodna” strategia osiąga fatalne wyniki. Zasada 60/40 idzie do kosza?

Gdy platforma posiada wysokiej jakości treści, to może liczyć stawkę dwukrotnie większą, bo jeśli widz nie znajduje interesujących go treści, to nawet 20 zł na miesiąc będzie dla niego “zdzierstwem”.

Netflix ma problem z treścią, a nie z cenami. Nie ma wystarczającej liczby hitowych programów, a kiedy już hit się pojawia, to platforma wypuszcza wszystkie odcinki na raz (lub w większych partiach).

To zabija cykl życia serialu, likwiduje napięcie oczekiwania na kolejny odcinek, nie pozwala widzowi “wkręcić się” w uniwersum poprzez rozważania o tym, co czeka bohaterów. W gruncie rzeczy, niemożliwa jest rozmowa z przyjaciółmi o dalszych losach serialowej ekipy, bo trudno zsynchronizować w grupie jednoczesne śledzenie serialu. Nałogowi fani mogą połknąć cały sezon w jeden dzień, a inni mogą zerknąć na jeden odcinek na kilka dni.

Co w takim razie powinien zrobić Netflix? Naszym zdaniem: wypuścić więcej nowych wysokiej jakości treści oryginalnych i podnieść ceny do segmentu premium. Mówimy to jako obserwatorzy rynku akcyjnego, nie jako widzowie. Jako widzowie, oczekujemy wyłącznie wysokiej jakości treści (a ceny mogą sobie spokojnie spadać, byle bez reklam).

Autor poleca również:



Śledź nas w Google News. Szukaj to co ważne i bądź na bieżąco z rynkiem! Obserwuj nas >>






Poprzedni artykułRobert Kiyosaki ponownie ostrzega. „Kryzys sparaliżuje ludzi. Kupuj Bitcoina, złoto i srebro”
Następny artykułOd momentu upadku, z ekosystemu Terra Luna wyparowało 94% wartości
Redaktor Comparic24.tv oraz Comparic.pl. Autor publikacji naukowych ekonomii oraz organizator wydarzeń ekonomicznych, m.in. corocznego Kongresu Invest Cuffs. Przedsiębiorca, z rynkami związany od 2017 roku. Ceni inwestowanie w wartość.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here