CMC Markets

W zeszłym tygodniu Netflix – amerykański potentat w dziedzinie rozrywki, znany z udostępniania streamingowych usług wideo oraz realizowanych na dużą skalę własnych produkcji, wyemitował cotygodniowy odcinek z serii „Explained”. Jest to projekt o charakterze cyklicznym, realizowany w partnerstwie z VOV– innym amerykańskim potentatem z sektora mediów cyfrowych. Każdy kilkunastominutowy odcinek porusza ciekawe, bliskie życiu i często kontrowersyjne tematy: związki poligamiczne, eksperymenty na ludzkim DNA, przepaść w dochodach dzielącą ludzi pod względem pochodzenia rasowego, zjawisko K-Popu etc. Twórcy cyklu, będąc niewątpliwie na bieżąco z nowinkami, w jakie obfituje nasza rzeczywistość, wzięli się za temat Bitcona i kryptowalut. Ostatnio wyemitowany odcinek nosi tytuł „Cryptocurrency, explained” (w naszym roboczym tłumaczeniu „Co należy wiedzieć o kryptowalutach?”).

Zawiedzione oczekiwania

www.netflix.com “Cryptocurrency, explained”

Pierwsze, co potencjalny odbiorca mógłby się spodziewać po takim tytule, to wyjaśnienie w pigułce fenomenu rynku cyfrowych tokenów oraz technologii za nim stojących. Zamiast tego, dostajemy materiał, który mógłby trafić do podręczników na temat medialnych manipulacji, zaś promowane przez twórców dokumentu uproszczenia, niejasności oraz, nazwijmy to wprost, przekłamania, ujęte w filmie trwającym zaledwie ponad 12 minut …mogłoby posłużyć jako materiał nawet do napisania pracy magisterskiej. W Internecie zawrzało od negatywnych komentarzy osób w różnoraki sposób zaangażowanych w krypto sferę.  Uważamy, że nasza redakcja nie może również przejść obojętnie obok tego typu „opracowań”.

Zaczniemy od Philipa Nunna i Jamesa Loopa

Philipp Nunn, znany przedsiębiorca, prelegent podczas imprez poświęconych FinTech oraz usług finansowych, CEO w the Blackmore Group – firmy zajmującej się zarządzaniem wielo-aktywowym portfelem inwestycyjnym, nazwał film „totalną kupą nonsensu”.

Z kolei znany deweloper zaangażowany w rozwój Bitcona, James Loop, mniej emocjonalny w swojej ocenie, zwrócił uwagę na 4 główne przekłamania jakie, jego zdaniem zawiera materiał Netflixa: jaboby Bitcoin w większości przypadków był wykorzystywany do finansowania nielegalnej działalności, rzekomą całkowitą anonimowośc bitcoinowych transakcji; twierdzenie, że Satoshi Nakamoto wynalazł blockchain; oraz że wszystkie kryptowaluty oparte są na tej technologii.

Bitcoin i finansowanie działalności przestępczej

Public Domain

Jeśli mielibyśmy znaleźć zdanie, które najbardziej razi w całym filmie, będzie to poniższe stwierdzenie:

„Za pomocą Bitcoina można nabyć to, do czego wykorzystywany jest w większości przypadków: finansowanie nielegalnej działalności.”

Zaraz po tym widzimy migawkę z byłym Prokuratorem Generalnym Stanów Zjednoczonych – Ericiem Holderem, przemawiającego przed Komisją Izby Reprezentantów z dnia 8 kwietnia 2014 (sic!):

„Wirtualne waluty stwarzają potencjalne wyzwania dla organów ścigania, mając na uwadze fakt, że przemawiają w szczególny sposób do tych, którzy mają coś do ukrycia.”

Jest to nagranie sprzed ponad 4 lat, zaś w krypto sferze niejedna osoba ma wrażenie, że jeden rok równa się dziesięciu w innych dziedzinach. Przyjmując ten taki wymiar czasowy, można by powiedzieć, że mamy do czynienie z materiałem sprzed 40 lat.  Trzymając się jednak najnowszej rzeczywistości, którą autorzy dokumentu lubią mieszać z przeszłością bez podawania daty materiałów bazowych, obecnie nie ma przekonujących dowodów na to, że Bitcoin jest wykorzystywany do celów związanych z działalnością przestępczą bardziej niż dolar amerykański czy też inne tradycyjne waluty. Według badania przeprowadzonego przez Chainalysis, platformę wywiadowczą opartą na blockchainie, wykorzystującą do swoich badań m.in. specjalistyczne oprogramowanie w celu jak największego wyeliminowania błędu ludzkiego, mimo tego, że udział przelewów w Bitcoinie na rynki związane z darknetem nawet w swoim szczycie nigdy nie przekroczył 40%, obecnie odsetek ten wynosi mniej niż 1%. Przedstawiciel Chainalysis, Dan Bierre, powiedział:

Można jasno stwierdzić, że nastąpiło odejście od wykorzystywania BTC w nielegalnym handlu. Pomimo starych skojarzeń, nie ma dowodów wskazujących na to, że przeważająca część Bitcoina finansuje nielegalną działalność.”

Kłam twierdzeniom autorów filmu daje także ostatnia wypowiedź Jennifer Fowler, przedstawicielki komórki ds. zwalczania finansowania terrorystów i przestępstw finansowych przy amerykańskim Departamencie Skarbu.

 „Pomimo tego, że wirtualne waluty wykorzystywane są do przeprowadzania nielegalnych transakcji, to ich wolumen jest niewielki w porównaniu z nielegalną działalnością za pomocą tradycyjnych usług finansowych.”

Satoshi Nakamoto twórcą blockchainu?

Do takich wniosków można by dojść na podstawie filmu wyemitowanego przez Netflix. Usłyszymy w nim, że „Wynalazek niejakiego [pana] Satoshi, napędzający Bitcoina i wszystkie inne kryptowaluty, które po nim powstały, nazywa się blockchainem.”

Powszechnie uznaje się, że tożsamość legendarnego „twórcy” Bitcoina jest niewiadoma i wiele wskazuje na to, że jest to pseudonim grupy osób stojących za opracowaniem innowacyjnego zastosowania szeregu technologii, które istniały już wcześniej, zaś początków samej blockchainu można się doszukać w pracach zespołu Stuarta Habera i Scotta Stronetta, którzy w 1991 roku opisali swoje prace nad zabezpieczonym cyfrowo łańcuchem bloków.

www.netflix.com, “Cryptocurency, explained”

Autorzy, rzecz jasna nie mogli nie odgrzać dawno już neaktualnego wątku z marca 2014 roku o rzekomym odnalezienia przez dziennikarza tygodnika Newsweek – Leah McGrath Goodmana, prawdziwego Satoshi Nakamoto, który miał być 64-letnim fizykiem mieszkającym  w Południowej Kalifornii. Okazało się, iż rzekomy twórca Bitcoina nawet nie ma pojęcia o tym, jaki wynalazek próbuje mu się przypisać. Atyukuł wywołał falę oburzenia w społeczności Bitcoina, przede wszystkim ze względu na naruszenie prywatnści i anonimowości nękanego przez dziennikarza Japóńczyka, który w wywiazie dla the Associated Press powiedział, że o Bitcoinie dowiedział się od swojego syna przy okazji zamieszana wywołanego przez Leah McGrath Goodmana.

Wspomniany wcześniej James Loop przyznaje, że Satoshi Nakamoto, bez względu na to czy kryje się za tym imieniem pojedyncza osoba, czy cały zespół, opracował rozwiązanie, którego innowacyjność polega przede wszystkim na zabezpieczeniu blockchainu poprzez algorytm PoW (ang. Proof of Work, tzw. dowód pracy). Wiele ulepszeń i modyfikacji wprowadzono już po publikacji słynnego manifestu z 2008 roku – w ramach projektu Bitcoin, jak i przy okazji prac nad licznymi altcoinami. O tych istotnych szczegółach nie dowiemy się jednak z materiału wyemitowanego 6 czerwca na Netflix-ie.

Wszystkie kryptowaluty wykorzystują blockchain, zaś transakcje przy wykorzystaniu Bitcoina są anonimowe

Zaprzeczeniem pierwszej części powyższego stwierdzenia jest m.in. IOTA, wykorzystująca mechanizm zwany tangle. Odnosząc się zaś do drugiej części, transakcje bitcoinowe można śledzić za pomocą przeznaczonych do tego eskplorerów i każdy użytkownik Internetu ma podgląd transakcji i portfeli jakie istnieją w ramach sieci Bitcoin. Natomiast oddzielnym tematem są kryptowaluty, których pierwotną funkcjonalnością jest zapewnienie anonimowości, takie jak Monero, Zcash czy Dash, przy przechowywaniu coinów, wysyłaniu jak i otrzymywaniu prywatnych transakcji. Jednakże nieuzasadnionym byłoby twierdzenie, że anonimowość transakcji jest czymś zdecydowanie negatywnym i że można postawić znak równości między nią a finansowaniem przestępczości. Do takich wniosków prowadzi nas jednak narracja filmu.

Dogecoin kozłem ofiarnym całego rynku kryptowalut

www.netflix.com, “Cryptocurrency, explained”

Autorzy materiału wzięli na celownik tę kryptowalutę i wykorzystali ją, by przeprowadzić atak na całą krypto sferę. Prawdą jest, iż wspomniany coin powstał jako swoisty żart w odpowiedzi na falę negatywnej krytyki skierowanej przeciwko Bitcoinowi, między innymi w związku z aferą SilkRoad (przestępczego odpowiednika serwisu typu e-Bay, w ramach którego handlowano bronią, narkotykami czy też fałszywymi dokumentami w zamian za Bitcoina). Dokonano manipulacji, w której Dogecoin (obecnie na 40 miejscu, wartość rynkowa 344 mln USD) wymieniony jest jednym tchem z rynkowymi liderami,  czyniąc z niego „chłopca do bicia”, a zwłaszcza z loga – bazującego na wizerunku pieska rasy shiba inu. Żeby podkręcić i tak wysoki poziom emcji, autorzy nazwali kryptowalutę „cholernym Dogecoinem”. Od tego momentu Dogecoin = wszystkie kryptowaluty. Oberwało się również jej twórcy – Jacksonowi Palmerowi – zupełnie niesłusznie, bo jest on wieloletnim pasjonatem blockchaina. Palmer prowadzi kanał na YouTube pod tą samą nazwą, gdzie w ramach –  notabene również kilkunastominutowych materiałów, przedstawia zaawansowaną tematykę blockchainową w przystępny sposób, m.in. czym jest protokół Lightning Network, Plasma oraz bieżące nowinki ze świata krypto. W wyrwanej z kontekstu wypowiedzi Palmera, wyraża on zdumienie i zrazem rozbawienie w związku z tym, że to, co miało być żartem, osiągnęło wartość rynkową blisko 500 mln USD. Szkoda, że nie mieliśmy okazji posłuchać dłuższego jej fragmentu.

Mocno oberwało się również innym Youtuberom

www.netflix.com, “Cryptocurrency, explained”

Twórcy filmu poświecili sporą część materiału boomowi na rynku krypto, tendencyjnie pokazując zblazowanych milionerów, w atmosferze prawie żywcem wziętej z filmu Wielki Short (Big Short). Przed oczami migają wyrwane z kontekstu wypowiedzi o niebotycznych zyskach, obrazy limuzyn i złotych sygnetów z diamentami. Wszystko to wygląda jak wielka krypto-orgia, zaś odbiorca może odnieść wrażenie, jakby Bitcoinowi nowobogaccy byli na ciągłym krypto-haju … Jednym tchem wymienia się monety o podejrzliwie brzmiących nazwach, jak chociażby CoinDaddy, z młodymi entuzjastami krypto tradingu (np. Crypto Oracle), drwiąc sobie z ich analiz.

Według autorów „Currency, explained” krach na rynku krypto mamy już za sobą?

Jak wspomnieliśmy na początku, głównym motywem filmu jest rozwój nowych idei, jakimi są krypowaluty i technologia blockchain, w kontekście kryzysu finansowego z lat 2008-2009. Tak się składa, że ten wątek na samym początku jest przedstawiony w miarę obiektywnie. Dalej jest jednak już gorzej… Z wypowiedzi naszego narratora wynika, iż zaraz po zakończeniu kryzysu, żądne zysku firmy zaczęły wypuszczać własne kryptowaluty. Chodzi rzecz jasna o ICO – części z nim można obiektywnie wiele zarzucić, jednakże tokenowe oferty publiczne w filmie zostały przyrównane do akcji na giełdach, i zanim zdążymy zjeść kawałek pizzy i popić go szklanką Coli, mamy już gotowy kolejny krach. I ponownie tworzona jest atmosfera grozy – strzępki doniesień medialnych, spływające krwią indeksy, spadające mocno na południe wykresy. Mamy wrażenie, że korekta, trwająca na rynku tokenów cyfrowych od stycznia 2018 jest niczym krach poprzedzający Wielką Depresję w latach 30-tych ubiegłego stulecia.

Bitcoin i kryptowaluty – samo zło

Do drastycznie negatywnego już obrazu, dorzuca się afery hackerskie, w ramach których rzeczywiście niektórzy inwestorzy stracili znaczne środki. Wymieniane są najważniejsze giełdy kryptowalutowe, nie mogło oczywiście zabraknąć afery Mt.Gox, dorzucono jeszcze problemy z około 2,5 mln (według statystyk autorów filmu) utraconych Bitcoinów, głównie z powodu zgubienia hasła lub prywatnych kluczy.

W tym kontekście chcemy wyraźnie zaznaczyć, iż naszym celem nie jest nadmierne wybielanie rynku kryptowalut. Nie mniej jednak wiadomo, że większość rewolucyjnych rozwiązań przechodzi przez swoją „ciemną” fazę. Lecz w materiale, który ma „wyjaśniać”, częstokroć osobom, które być może nic nie wiedzą na temat cyfrowych tokenów, na pewno nie pomaga się wyrobić w miarę obiektywnego zdania.

Oczywiście nie mogło zabraknąć tematu dużego zużycia energii jako efektu ubocznego wydobywania kryptowalut, głównie Bitcoina, niemalże obwiniając go za globalne ocieplenie. Handel na rynku kryptowalut przyrównany jest do hazardu, mówi się o „stawianiu” na kryptowaluty niemal jak na obstawianiu na liczbę lub symbol podczas gry w ruletkę. Film obfituje w wiele innych sugestywnych przykładów, które nie sposób ująć w jednym artykule …

Miszmasz wymieszanych prawd i półprawd

Już na samym wstępie filmu „Cryptocurrency, explained” odbiorca jest bombardowany licznymi stwierdzeniami, które dzięki sile głosu narratora oraz zmieniających się w szybkim tempie obrazów i dramatycznej muzyce w tle, mają zapaść gęboko w jego świadomości. Sama idea zestawienia ze sobą kontrowersyjnych i sprzecznych ze sobą pseudo paradygmatów oraz aksjomatów jest zabiegiem typowym dla współczesnego, podszytego agresją, nurtu dziennikarstwa goniącego za sensacjami. Wskuteg tego zabiegu odbiorca wpada w swego rodzaju trans, traci orientację, by stać się nastepnie podatnym na późniejszy tok rozumowania autorów.  Najpierw czarne jest białe, potem białe staje się czarne, tak jak stwierdzeniach z czołówki filmu, które przytaczamy poniżej:

„Największy na świecie rachunek bankowy znajduje się w naszym banku, a ten należy do rządu Stanów Zjednoczonych.”

„Bitcoin nie stanowi legalnego środka płatniczego.”  (Jannet Yellen, była szefowa FED-u)

„[Bitcoin] Jest najprawdopodobniej największym wynalazkiem od momentu powstania Internetu.”

„Każdy pieniądz niewyemitowany przez rząd federalny jest fałszywy.”

„Główną obietnicą blockchainu jest decentralizacja.”

 „Jesteśmy we wczesnym stadium rozwoju Bitcoina, gdzieś w połowie lat 90-tych” (Elizabeth Stark, Lightning Labs).

Rozważmy przynajmniej jedno ze stwiedzeń z czołówki filmu – jakoby każdy mógł z łatwością nabyć kryptowalutę, a w tym celu wystarczy mieć jedynie kartę kredytową. Osoby nawet z podstawową wiedzą na temat tego rynku mają świadomość, jak problematyczny może być zakup „fizycznych” tokenów w ramach scentralizowanych giełd kryptowalut. Ulega to stopniowej poprawie dzięki coraz to nowszym platformom w ramach których kryptowaluty bezpośrednio spotykają się z tradycyjną gotówką (Luno) oraz perspektywie przełomu, jaki mogą zapoczątkować m.in. zdecentalizowane giełdy kryptowalut (DEX). Jednak na możliwość zakupu cyfrowych tokenów za jednym pociągnięciem karty kredytowej przyjdzie nam jednak zapewne trochę poczekać.

Zebrać ekspertów od tematu i … zagrać później wszystkim na nosie

Wspomniani eksperci, mimo iż zapewne wiedzą, o czym mówią, naszym zdaniem niekoniecznie zdawali sobie sprawę z tego, jak wykorzystane zostaną ich wypowiedzi. O tym, co wyselekcjonować być może zadecydował „cholerny” narrator (głosu użyczył znany amerykański aktor Christian Slater)?

Aby móc zdać sobie sprawę ze stopnia, w jakim twórcy dokumentu próbują zaczarować rzeczywistość, przedstawiliśmy sylwetki (nierzadko światowej sławy) specjalistów, którzy wypowiadają się w materiale Netflix-a.  Jest wśród nich m.in. Michael Casey – ekspert z zakresu nowych technologii, autor licznych publikacji, dziennikarz przestawiający w swoich wystąpieniach wizje zastosowania tychże technologii, jak mogą one wpłynąć na dotychczasowe modele biznesowe oraz zdefiniować na nowo sposób funkcjonowania społeczeństw. Casey często porusza też temat okresu przejściowego z obecnego systemu zcentralizowanego do cyfrowych rynków P2P. Stoi on na czele Digital Currency Institute (DCI) w ramach MIT Media Lab – instytucji zajmującej się badaniami z zakresu szeroko pojętych nowych technologii, obejmujących m.in. rozwiązania dla służby zdrowia, rozrywki, elektroniki, robotyki, neurobiologii, mediów, przyjaznej dla środowiska energetyki a nawet mody w ramach tzw. wearables, czyli  urządzeń ubieralnych. MIT Media Lab jest zapleczem naukowym Massachusetts Institute of Technology – wybitnej prywatnej amerykańskiej uczelni działającej w oparciu o model politechniki, założonej w 1981 roku. Do tej pory z tą instytucją kojarzonych jest aż 91 noblistów. Trudno o lepszego eksperta. Jednak przewrotny narrator dowolnie żagluje wyjętymi z kontekstu wypowiedziami Casey’a.

www.netflix.com, “Cryptocurrency, explained”

Kolejnym ekspertem jest Elizabeth Stark – CEO Lightning Labs, jednego z ośrodków pracujących nad rozwojem protokołu Lightning Network, który ma w swoim zamyśle zaprowadzić Bitcoina i inne kryptowaluty na nowe poziomy adopcji i wydajności. W filmie wtrącono zaledwie wyrwany z kontekstu fragment o tym iż „Jesteśmy we wczesnym stadium rozwoju Bitcoina, gdzieś w połowie lat 90-tych.” Stark jest znana z licznych wystąpień na międzynarodowych imprezach związanych z blockchainem, z zwłaszcza z zakresu skalowalności kryptowalut. Nie dano jej jednak powiedzieć więcej, chociażby o tym, nad jakimi ulepszeniami pracuje obecnie jej zespół. A szkoda.

Wśród ekspertów są Andy Bromberg, współzałożyciel i CEO Coinlis – firmy specjalizującej się w przeprowadzaniu pierwotnych ofert tokenów (ICO). Z kolei w jego wypowiedzi uwypuklono wątek o dyktatorach wykorzystujących kryptowaluty do swoich mrocznych interesów, przez co „ludzie nie mogą swobodnie wydawać swoich pieniędzy.” W ten sposób możemy odnieść wrażenie, iż postać będąca zdecydowanie innowatorem w branży, swoją wypowiedzią strzela sobie niejako w stopę i żyje w osobliwym samo zaprzeczeniu. W filmie wypowiada się również Hunter Prendergast – jeden z wiodących deweloperów związanych z rozwojem protokołu Bitcoina… przykłady można by dalej mnożyć.

Kim jest tak naprawdę „cholerny” narrator?

Wspomnieliśmy już wcześniej, że w filmie jako narrator wystąpił Christian Slater. Jego dramatyczny głos zwodzi krypto-nowicjuszy, „po mistrzowsku” prowadząc odbiorców, niemalże jak syreni śpiew, w arkana zgubnej narracji. Do tego dochodzi starannie dobrany podkład muzyczny, dramatyczne strzępki z serwisów informacyjnych, emanujące sensacją nagłówki gazet, sprytnie skonstruowane animacje, pozbawione szerszego komentarza rzucanie danymi, szafowanie ekstremami, granie na ludzkich emocjach: aresztowania, konfiskaty, nawet zaangażowanie w ciemny seks biznes (to przedstawia jeden z artykułów, który miga nam przed oczami). Czy ktoś nie próbuje nas przypadkiem zahipnotyzować swoją wizją krypto sfery?

Podsumowanie

Autorzy filmu musieli włożyć sporo wysiłku, by nakreślić tak oderwany od rzeczywistości obraz rynku kryptowalut. Po obejrzeniu dokumentu, sensownym pytaniem, które stawia sobie osoba, oczywiście jeśli w miarę orientuje się w tematyce kryptowalut i blockchainu, jest to, jaki prawdziwy cel przyświecał autorom filmu? Pytanie to pozostawimy bez odpowiedzi, ufając inteligencji naszych czytelników.

Zobacz również: A Ty kim będziesz kiedy bańka pęknie? – kolejny spot KNF

Zaś ci, którzy obserwują krajowe krypto-podwórko, w kontekście kampanii reklamowej ostrzegającej przed kryptowalutami, rynkiem Forex oraz piramidami finansowym, mogliby stwierdzić, iż szkoda, że polski regulator nie poczekał kilku tygodni na emisję materiału z Netflix-a – pozwoliłoby to zaoszczędzić środki przeznaczone na ten cel z państwowej kasy. Oba projekty mają ze sobą jeden ważny wspólny mianownik: obrzydzenie szerokim rzeszom tematu kryptowalut i wykreowanie uprzedzeń, które później ciężko będzie wyeliminować i wyprostować. Najlepszym podsumowaniem w jednym i drugim przypadku będzie naszym zdaniem końcowa migawka z Netflix-owej produkcji.

www.netflix.com, “Cryptocurrency, explained”

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

STO

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here