CMC Markets

Istnieje przekonanie, że mnogość instrumentów finansowych dostępnych dla inwestorów to dobry sposób na dywersyfikację przychodów, które ci są w stanie sobie zapewnić. Duży wachlarz możliwości oraz dobór odpowiedniego sposobu inwestycji wydaje się kluczowy jako jedno z podstawowych praw mówiących o ograniczaniu ryzyka na rynkach finansowych.


Jednak co w przypadku, kiedy ilość instrumentów i ich charakterystyka zaczynają działać na niekorzyść inwestora?

W dzisiejszych czasach inwestor indywidualny kuszony jest ofertami wielu instytucji. To, którą wybierze, często zależy od faktu jakiego rodzaju rozwiązania dana instytucja czy podmiot oferuje. Nierzadko wybór pada na oferty nieregulowanego rynku pozagiełdowego, z kilku prostych powodów. Przede wszystkim z powodu dużego dostępu do różnorodnych walorów (począwszy od walut, surowców, indeksów skończywszy na akcjach czy nawet obligacjach) ale i łatwości obsługi platform oraz oferowanej dźwigni finansowej, która w zależności od regulacji podmiotu – może wynosić nawet 1:500. Handel na takim rynku z reguły przyznawany jest wszystkim, nie trzeba posiadać bardzo specjalistycznej wiedzy, aby rozpocząć handel a prostota rynku nieregulowanego zwykle opiera się na oferowaniu instrumentów CFD opartych na różnice kursowe, kontrakty forward, kontrakty indeksy giełdowe i inne. Innymi słowy, wachlarz możliwości oferowanych na tym rynku jest ogromny co oczywiście ma swoje dobre strony- nie ogranicza się do konkretnego waloru, na którym aktualnie może być trudny okres do handlu oraz w przystępny sposób (za pomocą jednej platformy) daje do nich wszystkich dostęp. Jednak co w przypadku wad takich rozwiązań?

Nowe produkty na rynku

Wspomniany powyżej brak wymogu co do wiedzy specjalistycznej aby rozpocząć handel na rynku OTC może wydawać się sporym plusem. Nie trzeba bowiem wgryzać się w mechanikę rynku bądź instrumentu, korzystać ze złożonych narzędzi czy wnikać w zależność pomiędzy konkretnymi walorami, by swobodnie się po nich poruszać. Tymczasem może się okazać, że sama analiza techniczna czy fundamentalna nie będzie wystarczająca by uchronić inwestora na rynku od (nierzadko) nawet ogromnych strat.

Najlepszym przykładem może być coraz powszechniejsze ostatnio wprowadzanie na rynek rozwiązań hybrydowych. Przez to pojęcie mam oczywiście na myśli produkt, który łączy dany instrument (np. kontrakty opcyjne) z innym (np. kontrakt CFD na różnicę tych kontraktów opcyjnych) przez co te pierwsze tracą swoje pierwotne właściwości dla inwestora. W tym wszystkim nie byłoby nic złego, gdyby nie fakt, że połączenie takich instrumentów może przynieść więcej szkód niż rzeczywistych okazji inwestycyjnych – a w końcu chcemy inwestować by pomnażać kapitał, a nie go tracić czy narażać się na potencjalnie większe ryzyko, niż to konieczne.

Przemiana prostego w niezrozumiałe?

Przyglądając się zatem takiemu konkretnemu rozwiązaniu (które stanowi ledwie przykład tego, na co chcemy zwrócić uwagę) musimy zrozumieć podstawową mechanikę odróżniającą instrument bazowy a kontrakt CFD.

Kontrakt CFD jest instrumentem umożliwiającym inwestorom łatwy i swobodny dostęp do niezliczonych walorów. Ich główną właściwością jest to, że nie są ograniczone czasowo jak kontrakty futures czy opcyjne (zwykle pozycje utrzymywane są przez rok od otwarcia pozycji u brokerów CFD) oraz, że są oparte na płynnych walorach. Jednak kontrakty te są również instrumentem pochodnym stając się osobnym narzędziem, bo choć zależy bezpośrednio od wartości instrumentu bazowego na który opiewają, takie wartości jak: płynność, punkty swapowe czy koszty transakcyjne mogą mocno różnić się od siebie – co w rezultacie może prowadzić do mniejszej bądź całkowitej nieopłacalności handlu na takim instrumencie. Często zdarza się, że choć instrument bazowy jest instrumentem płynnym – takiej płynności może zabraknąć na syntetycznym kontrakcie CFD danego wehikułu (jak opisywane powyżej CFD na opcje kontraktu) co wiąże się nieraz z nieprzewidywalnymi ruchami na walorze w poszukiwaniu teoretycznie drugiej strony (a więc omawianej płynności).

Kolejną istotną kwestią jest zwrócenie uwagi na fakt informacji o oferowanym walorze oraz samym ryzyku ponoszonym podczas obrotu takim instrumentem. Poniżej znajduje się opis ciekawego tworu oferowanego przez jednego z brokerów, jakim jest kontrakt na opcję na niemiecki indeks Germany 30 (reprezentujący DAX) dostępny oczywiście poprzez kontrakt CFD.

Oferta jednego z brokerów – kontrakt na opcję na niemiecki indeks Germany 30

Pierwszym zaznaczonym punktem na jaki powinniśmy zwrócić uwagę jest ponoszony przez nas koszt, czyli spread. W tym konkretnym przypadku wynosi on 3.30%. Chcąc to bardziej zobrazować, podczas zakupu kontraktu na opcję indeksu po cenie 260 jak w tym konkretnym przypadku sam spread stanowi 8.58 punkta.

Drugim zaznaczonym punktem jest informacja o instrumencie bazowym. Tutaj widzimy, że indeks Germany 30 jest instrumentem bazowym dla opcji na którą jest CFD, a nie – jakby się mogło zdawać – dla samego kontraktu CFD. Warto zatem dokładnie przestudiować charakterystykę oferowanego produktu przed jego handlem.

Trzecią informacją, na którą warto zwrócić uwagę jest samo ostrzeżenie o ryzyku świadczące o wysokim zagrożeniu kapitału handlując poprzez konkretnego dostawcę.

CFDs are complex instruments and come with a high risk of losing money rapidly due to leverage. 80.6% of retail investor accounts lose money when trading CFDs with this provider. You should consider whether you understand how CFDs work and whether you can afford to take the high risk of losing your money.”

W tym przypadku prócz standardowej informacji o ryzyku dołączono dodatkową, mówiącą o tym, że: “ponad 80% inwestorów detalicznych traci pieniądze podczas handlu kontraktami CFD z tym dostawcą”. Oczywiście każda inwestycja niesie za sobą ryzyko i powinno być to zrozumiałe dla każdego inwestora, jednak dodatkowa informacja w postaci ostrzeżenia o utracie środków tak dużej ilości inwestorów detalicznych korzystających z takiego narzędzia, powinna skłaniać do refleksji.

Również ciekawą kwestią jest fakt, że wyniki raportowane przez brokerów na zwykłych kontraktach CFD są znacznie lepsze. Zobacz nasz nasz najnowszy artykuł na ten temat.

 W II kw. 2018 roku na Forex zarabiało 38% traderów detalicznych

Jeżeli chciałbyś natomiast zmniejszyć własny procent strat ponoszonych na rynku – już teraz zapisz się na webinar Arkadiusza Jóźwiaka poświęcony przekuwaniu niezarabiających transakcji na zyskowne

Straty – jak je przezwyciężyć i jak je przekuć w sukces

Podsumowując

Konkludując powyższe, w obecnych czasach inwestor indywidualny ma dostęp do tysięcy różnorodnych produktów czy instrumentów dosłownie na wyciągnięcie ręki. Wiele z nich pozwala skutecznie zarabiać, dywersyfikować dotychczasowe dochody czy nawet zabezpieczać się przed ryzykiem. Z drugiej zaś strony wiele z takich instrumentów tworzonych przez brokerów z chęci urozmaicenia oferty lub wręcz zwiększenia zysków może stanowić dodatkowe ryzyko dla depozytu mniej doświadczonych inwestorów, traderów czy spekulantów. Jedynym rozwiązaniem na skuteczną ochronę przed nadmiernym ryzykiem jest dokładne studiowanie oferty lub charakterystyki konkretnego instrumentu na którym chcemy skupić swoją uwagę, tak, aby uniknąć niepotrzebnych konsekwencji wynikających z braku wiedzy o przedmiocie handlu. Warto rozmawiać ze swoim brokerem i zadawać pytania by rozwiać wszelkie niejasności, a jeżeli nie jesteśmy przekonani do danego instrumentu, może lepiej wstrzymać się z realną inwestycją.

Warto zatem zadać sobie pytanie z początku artykułu: czy mnogość łatwo dostępnych instrumentów przyczynia się do polepszenia warunków inwestycyjnych czy stanowi kolejne wyzwanie, przed którym każda inwestująca osoba musi stanąć?


Komentarz redakcyjny – Marcin Nowogórski:

Od jakiegoś czasu obserwujemy, że brokerzy szukają nowych sposobów na zainteresowanie klientów i zarobek, jako że tradycyjne CFD stały się obiektem wzmożonego zainteresowania nadzorców, a ich dochodowość dla brokerów spada wraz z malejącą dźwignią i wolumenami.

W związku z powyższym część brokerów CFD szuka możliwości oferowania produktów giełdowych, co jednak wiąże się ze sporymi trudnościami (egzekucja) i kosztami (dane rynkowe) dla takiego brokera, z którymi nie zetknął się wcześniej operując w branży tradingu pozagiełdowego.

Inni brokerzy rozwijają oferty kryptowalut, gdzie jednak wciąż niełatwo jest pokonać niedoskonałości i ryzyka młodego rynku.

Wreszcie zaczyna się wyłaniać trzecia grupa podmiotów brokerskich zaczynających tworzenie instrumentów pochodnych opartych o inne instrumenty pochodne. Już wcześniej tradowaliśmy u niektórych brokerów CFD na futures, zdarzały się także CFD na CFD (prawdopodobnie, bo dokładny mechanizm jest trudny do wykazania z zewnątrz). Teraz pojawiają się instrumenty CFD na opcje, co może być o tyle mylące, że wycena opcji rządzi się własnymi, złożonymi prawami, a instrument bazowy dla opcji jest tylko jednym z czynników. Dodatkowo niejasnym pozostaje fakt, czym są instrumenty o symbolach GER30 czy Germany 30 w przykładach powyżej oraz im podobne, bo domyślam się, iż indeksem DAX są jedynie w inwestorskich wyobrażeniach.

Powoli odkrywamy również certyfikaty w różnej formie, których podstawy inżynieria finansowa wielkich banków konstruowała w latach 80-tych i 90-tych.

Rynek OTC (niestandardowy, pozagiełdowy) ma to do siebie, że instrument finansowy powstaje w wyniku umowy dwóch uczestników rynku i tutaj jest duże pole do różnorodności, ale możliwy jest także wysoki stopień skomplikowania. Inwestor indywidualny często nie będzie w stanie zrozumieć, co tak naprawdę traduje bez złożonej analizy instrumentu przy wykorzystaniu konkretnej wiedzy finansowej.

Przykładowo wątpliwości budzić musi fakt, że opcja którą mielibyśmy (w podanym przez Maksymiliana przykładzie) handlować przy użyciu CFD to opcja na walor Germany 30, ale co to za walor? Jak ustaliliśmy, broker twierdzi, że opcja ta jest oparta o opcję na DAX notowaną na Eurex, ale jeśli tak, to Call na Germany 30 notowany nie jest, a wygląda raczej na kolejny instrument pochodny pozagiełdowy. Czy zatem mamy tutaj do czynienia z kontraktem CFD na opcję OTC opartą o opcję z Eurex wystawianą na DAX? Pogubiliście się już? Zachodzi obawa, że dokładnie o to chodziło.

Problem w tym, że w przeciwieństwie do prymitywnych scamów i nieuczciwych zagrań ze strony brokera, w nowej rzeczywistości broker mógłby śmiało powiedzieć, że grał czysto, bo wszystko jest w dokumentacji, a to że inwestor tradował swoje wyobrażenie, to już nie nasz problem.

To może być nowy sposób brokerów na dodatkowe dochody kosztem nieostrożnych inwestorów i już wkrótce może się okazać, że więcej podmiotów zacznie je oferować. Jednak nawet jeśli w pełni legalnie, to pewnie nie przyniesie on chwały i tak przeżywającej reputacyjne trudności branży.

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

STO

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here