Naga Markets


I póki kabel was nierozłączy... Źródło: imgur.com
I póki kabel was nierozłączy… Źródło: imgur.com

W obliczu zbliżającego się widma Brexitu – opuszczenia przez UK struktur unijnych – coraz więcej mówi się o ucieczce międzynarodowych instytucji finansowych na kontynentalną część Europy, aby bez większych problemów prowadzić biznes w tej części świata. Jak się jednak okazuje rynek walutowy może nadal być ściśle powiązany z Londynem, z jednego prostego powodu…


Nierozerwalna więź przez kable pod Atlantykiem

GBP/USD nie przez przypadek określany jest jako cable lub fiber – jest to odniesienie do wysoko-przepustowych kabli biegnących dnem Atlantyku, które łączą Londyn z amerykańskimi centrami finansowymi i tradingowymi.

Jak podaje agencja prasowa Reutera, właśnie to „trwałe partnerstwo” może w znacznym stopniu utrudnić migrację angielskich trading desków do Niemiec lub do innych państw Europy kontynentalnej.

O ile same przeniesienie biur wraz z pracownikami nie jest problemem, to infrastruktura handlowa – serwery obsługujące miliony zleceń walutowych w każdej sekundzie dnia – stanowi już zdecydowanie większą trudność, między innymi z powodu ogromnych kosztów.

Chociaż na pierwszy rzut oka różnica odległości pomiędzy wyspami brytyjskimi, a resztą Europy nie jest duża, to przy transferze danych wysokiej częstotliwości może mieć ogromne znaczenie opóźniając czas realizacji transakcji.

Mało wątpliwym jest więc scenariusz, w którym jeden duży gracz bankowy zdecyduje się na taki ruch – straci bowiem konkurencyjność wobec innych instytucji. Jeżeli wszystkie nie podejmą decyzji o transferze do Europy kontynentalnej, wtedy nikt nie odważy się zrobić tego pierwszy.

2 biliony dolarów dziennego obrotu

london brexit, great britain england wielka brytania londyn pound funtPrzez sam Londyn przechodzi obecnie około 2 bilonów dolarów każdego dnia. Strata nawet pojedynczej nanosekundy przełoży się więc na zauważalne oraz odczuwalne straty dla poszczególnych podmiotów, jak i dla całej branży.

Z drugiej jednak strony banki same przyznają, że w tym momencie handel coraz mniej uzależniony jest od człowieka. Około 90% lub nawet więcej transakcji odbywa się poprzez systemy elektroniczne bez interwencji czynnika ludzkiego.

Po potencjalnym Brexicie z pewnością nie pojawi się ani prawna ani fizyczna potrzeba przenoszenia centrów komputerowych z Londynu. Traderzy monitorujący pracę maszyn mogą wykonywać swoje obowiązki bowiem z każdego miejsca na świecie.

Na zakończenie warto dodać, że w środowisku podnoszą się głosy odnośnie coraz mniejszego znaczenia prędkości transakcji – o wiele ważniejsza jest płynność. Londyńskie serce tradingu natomiast w przeciągu ostatnich trzech lat straciło 4% rynkowego udziału (jak wynika z najnowszego raportu BIS). Zdaniem twórców badania w kolejnych dekadach spadek może się pogłębiać.



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here