Naga Markets



Kursy walut. Dolar podnosi się po danych o inflacji, euro bez potencjału do spadkówSzokująco wysoki odczyt inflacji w USA wywołuje kolejną odsłonę rynkowych turbulencji. Ich głównym kanałem jest rynek obligacji oraz parkiety akcji ze szczególnie wrażliwym sektorem technologicznym na czele. W mniejszym stopniu pozytywnie zareagował dolar.

Dolar odrabia straty, złoty z deszczu trafił pod rynnę

Kurs USD/PLN ma w rezultacie problemy z zadomowieniem się poniżej 3,75, a EUR/USD zepchnięty został poniżej 1,21. Tak długo jak przetasowania na rynku obligacji nie mają oznak paniki (częsty obrazek w pierwszym kwartale), pole do umocnienia amerykańskiej waluty jest skromne. Na każdym kroku ogranicza je bardzo łagodne nastawienie Rezerwy Federalnej, która bagatelizować będzie znaczenie ostatnich danych inflacyjnych.

Te artykuły również Cię zainteresują


Fed nieco bardziej „jastrzębi”



Nie zmienia to faktu, że złoty z deszczu trafił pod rynnę. Miejsce niepewności przed wyrokiem Sądu Najwyższego ws. frankowiczów zajęło mniej sprzyjające otoczenie globalne. Podbicie dochodowości długu USA to zawsze zła informacja dla walut i aktywów gospodarek wschodzących, spadki na giełdach akcji ograniczają apetyt na wycieczki do świata emerging markets. Nie spodziewamy się, by w takim otoczeniu w najbliższych dniach prawdopodobny był spadek EUR/PLN poniżej kwietniowego dołka, czyli pułapu 4,52. Dodajmy, że Narodowy Bank Polski kontynuuje intensyfikację skupu aktywów, na wczorajszym przetargu pozyskano obligacje o wartości niemal 8 mld zł. Łącznie wartość programu przekroczyła już 130 mld złotych. Jego wygaszenie poprzedzać ma podwyżkę stóp przez RPP. Ostatnie spadki cen obligacji sugerują, że aktywność banku centralnego nadal będzie wysoka. Wszelkie próby wyceny podniesienia kosztu pieniądza wcześniej niż w połowie przyszłego roku są naszym zdaniem skazane na niepowodzenie.

Potężny wyskok amerykańskiej inflacji

Wartości głównych wskaźników inflacyjnych w USA przybrały w kwietniu wręcz kosmiczne wartości. Ceny konsumenckie wzrosły w porównaniu z marcem o 0,8 proc., a bazowe (bez paliw i żywności) były aż 0,9 proc. wyższe niż w poprzednim miesiącu. Przekłada się to na roczne dynamiki, obok których trudno przejść obojętnie, wynoszące odpowiednio 4,2 i 3 proc.! Presja cenowa w kwietniu była nie tylko najsilniejsza od ok. dekady, ale również znacznie przebiła rynkowe oczekiwania (o 0,2-0,3 proc. dla odczytów w ujęciu miesiąc do miesiąca).

Na ścieżkę cen w Stanach Zjednoczonych oddziałuje obecnie rozlewanie się odroczonego popytu po rozmrażanej gospodarce z wąskimi gardłami i zaburzonymi łańcuchami dostaw, czyli typowymi czynnikami podażowymi. Kategoriami, które w znacznym stopniu windowały wskaźniki, były np. (ponownie) stawki wynajmu aut, a także używane pojazdy. Wzrost ich cen wiązać należy z gigantycznym popytem. Ma on źródła w problemach z dostępnością nowych samochodów (zaburzenia produkcji wywołane m.in. brakami mikroprocesorów), co przy odtwarzaniu flot przez wypożyczalnie ma kolosalny wpływ na ceny. Brzmieć może to wręcz niewiarygodnie, ale auta z drugiej ręki odpowiadają za jedną trzecią imponującego wzrostu inflacji bazowej w USA. Duży udział miały także stawki hotelowe i podwyżki dokonane przez linie lotnicze.

Rynek czy Fed – kto ma rację?

Rozpoczyna się (poprzez rynek obligacji skarbowych) kolejna tura przeciągania liny pomiędzy inwestorami a Rezerwą Federalną. Ci pierwsi coraz mocniej powątpiewają w to, że wyskok inflacji będzie przejściowy. Ostatnie dane są oczywiście wodą na młyn piętrzenia się takich obaw. Z kolei amerykański bank centralny cały czas twardo obstaje przy swoim scenariuszu i chce możliwie długo utrzymywać skrajnie łagodną politykę finansową. Zresztą raz obrana narracja wymaga żelaznej konsekwencji, nagła zmiana nastawienia sugerująca szybsze odcięcie monetarnej kroplówki i przybliżenie perspektywy podwyżek stóp (obecnie sugerowane są one dopiero w 2024 r.) spowodowałaby silne rynkowe turbulencje.

invest

Priorytetem w strategii Fed jest jak najszybsze doprowadzenie rynku pracy do przedkryzysowej kondycji. Dane za kwiecień sugerują, że może potrwać to dłużej, niż zakładano. Niewiele zmienia fakt, że popyt na pracę jest mocny (rekordowa liczba otwartych procesów rekrutacyjnych, zgłaszane przez firmy problemy z obsadzeniem etatów). Czynnikami, które należy obserwować, by ocenić charakter procesów cenowych, są między innymi dane o presji płacowej oraz stawki najmu nieruchomości mieszkaniowych.

Z Rezerwy Federalnej błyskawicznie zaczęły docierać głosy ze strony bardzo wpływowego Richarda Claridy, a także Raphaela Bostica, którzy zaplanowane wystąpienia wykorzystali, by przestrzec, że wyciąganie wniosków po jednym odczycie byłoby błędem. Przypominali, że do zmiany nastawienia potrzebna jest cała seria odczytów, które wskażą, że inflacja może wymykać się spod kontroli. Decydenci złożyli ostatnie dane na karb pandemicznych zaburzeń i ostrzegli inwestorów, że ścieżka inflacji będzie w kolejnych miesiącach podlegać bardzo silnym zwrotom. Bagatelizowanie inflacji zatem trwa, a Fed szybko nie porzuci swojej mantry.

Autor poleca również:

Zobacz inne, najczęściej szukane dzisiaj frazy: pgnige akcje | ropa naftowa kurs | bitcoin kurs 2019 | s&p500 notowania | kurs biomed |



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here