Naga Markets



Kursy walut. Brak orzeczenia spycha kurs euro, dolar czeka na inflację, funt na topieEUR/PLN spada pod 4,55 po bezowocnym posiedzeniu Sądu Najwyższego. Otoczenie zewnętrzne staje się mniej korzystne: rynek akcji, zwłaszcza sektor technologiczny, jest pod presją wzrostu oczekiwań inflacyjnych. USD/PLN osuwa się pod 3,75.

Funt najsilniejszą walutą w maju

W maju najsilniejszą z głównych walut jest funt, GBP/PLN trzyma się blisko 5,30. Wyparowanie apetytu na ryzyko sprawia, że złoty może mieć problem z kontynuacją umocnienia. W panującym obecnie środowisku zejście EUR/PLN pod dołek z kwietnia (okolica 4,52) wydaje się mało prawdopodobne. Z punktu widzenia rynku złotego kwestia frankowiczów ulegała stopniowemu rozmyciu. Wyrok Sądu Najwyższego był dwukrotnie przesuwany, po drodze pojawiły się wątpliwości, czy ważniejsza będzie przypadkiem opinia Trybunału Sprawiedliwości UE (z końca kwietnia).

Te artykuły również Cię zainteresują




Po wczorajszym posiedzeniu nie ma ani orzeczenia, ani nie ma kolejnego terminu. Jest za to prośba o opinię szeregu instytucji, m.in. Komisji Nadzoru Finansowego, Narodowego Banku Polskiego, Rzecznika Finansowego czy nawet Rzecznika Praw Dziecka. W rezultacie dla kapitału spekulacyjnego temat praktycznie nie istnieje. Zresztą skromny spadek kursu euro (mniej niż 0,5 proc. względem zamknięcia poprzedniego tygodnia) potwierdza, że każdy kolejne wydarzenie, które miało przynieść przełom, rodziło coraz mniejsze zainteresowanie inwestorów sprzedających polską walutę. Brak wiarygodnego terminu (a w tym przypadku jego całkowity brak) nie pozwala też na podejmowanie zakładów na rynku opcji. A przecież w marcu był to bardzo istotny element oddziałujący w kierunku wzrostów EUR/PLN. Inwestorzy kilka razy sparzyli się na próbach spekulacji na osłabienie złotego w wyniku prokonsumenckiego orzeczenia. Zainteresowanie tym temat powinno zatem wyraźnie przygasać: prędzej należy spodziewać się reakcji ex post niż prób pozycjonowania się pod ten czynnik z wyprzedzeniem. Ewentualne podbicie kursu EUR/PLN po wyroku również nie powinno okazać się trwałe.

Kurs EUR/PLN obojętny na frankowiczów

Oznacza to także, że kwestia kredytów frankowych będzie mniej istotnym balastem dla złotego, który po pierwszych czterech miesiącach tego roku ma znaczny dystans do nadrobienia i – w świetle naszych prognoz – będzie gonił peleton ryzykownych walut. Zakładamy, że za euro na koniec roku zapłacimy 4,40 zł. Polskiej walucie sprzyjać będzie silny, nawet ok. 5-procentowy wzrost gospodarczy oraz tendencje w bilansie płatniczym. Po ostatnim wystrzale inflacji (w maju jej dynamika zbliżać będzie się do 5 proc.) ostrzej na horyzoncie zaczyna majaczyć wizja pierwszej podwyżki stóp procentowych. Mogłaby ona mieć miejsce w połowie przyszłego roku. Krajowa polityka pieniężna będzie zaostrzona później niż na Węgrzech czy w Czechach, ale nie będzie aż tak mocno kontrastować z tendencjami w regionie.

Zagadnienie kredytów hipotecznych w walutach obcych z roli motywu przewodniego notowań zostaje zdegradowane do roli czynnika, który z dalszego planu wyjdzie na pierwszy zapewne jedynie na moment. Dodajmy, że nie ma podstaw, by banki intensyfikowały potencjalnie osłabiające złotego transakcje zabezpieczające na rynku instrumentów pochodnych (swapy walutowe) związane z udzielonymi kredytami. Co więcej, w piątek Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego, zasugerował, że NBP będzie brał udział w ewentualnej konwersji, jeśli połowa banków przystanie na propozycję KNF. Widać na tym polu pewne łagodzenie stanowiska, gdyż wcześniej mowa była o większości banków. Przypomnijmy, że w czarnym dla banków scenariuszu koszt przekroczy (według szacunków Komisji Nadzoru Finansowego) 230 mld zł. Z punktu widzenia instytucji finansowych i stabilności sektora rozstrzygnięcia są kluczowe. Zakładamy jednak, że potencjalna konwersja odbyłaby się przez bank centralny i w ten sposób byłaby praktycznie neutralna dla wyceny polskiej waluty. Podobny mechanizm w 2014 roku z powodzeniem zastosowano na Węgrzech.

Inflacja przyśpiesza, Fed nadal swoje

Spirala wzajemnie napędzających się oczekiwań inflacyjnych i cen surowców napędziła się na dobre. W połączeniu ze stopniową, ale wyraźną zmianą nastawienia Rady Polityki Pieniężnej powoduje to także silne przetasowania na rynku polskich obligacji skarbowych: ich przecenę i silny wzrost rentowności. Spory udział miały w tym dane o dynamice cen w innych państwach naszego regionu. W kwietniu w Czechach dynamika CPI r/r wykonała znacznie silniejszy od prognoz skok z 2,3 do 3,1 proc. Na Węgrzech analogiczny odczyt przybrał wartość powyżej 5 proc. r/r. Z kolei dzisiejsze dane ze Stanów Zjednoczonych powinny wskazać, że ceny konsumenckie po raz pierwszy od dekady rosły w rocznym tempie przekraczającym 3 proc. Wskaźnik bazowy również zanotować ma silny miesięczny skok.

invest

Po ostatnich, rozczarowujących danych z USA (barometry koniunktury, słaby rynek pracy) Rezerwa Federalna będzie maksymalnie chłodzić oczekiwania szybszej normalizacji polityki i powtarzać dobrze znaną mantrę, że podbicie cen jest przejściowe i wynika z czynników podażowych. Polityka pieniężna w USA jest w tej chwili zależna od poziomu zatrudnienia, niezależnie od powodów wolniejszej poprawy kondycji tej sfery gospodarki. W tym tygodniu również pojawiły się komentarze, że jest to „czysta matematyka”. W końcu przed rokiem wskaźnik spadł do zaledwie 0,3 proc. rok do roku. Trwa swoiste przeciąganie liny, ale prawda jest taka, że trwałość nasilenia się presji inflacyjnej nie jest w tej chwili możliwy do wiarygodnej weryfikacji. Rynki oceniają, że w miejsce czynników jednorazowych wejdą popytowe wynikające z odbijania koniunktury po pandemii, a banki centralne wolą utrzymywać, że winne są efekty statystyczne i chwilowe zaburzenia.

Autor poleca również:

Zobacz inne, najczęściej szukane dzisiaj frazy: zloty online | kurs akcji biomed | kursy walut w czasie rzeczywistym | bml akcje | co znaczy blik |



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here