Naga Markets




Zbliżenie na monetę 1 złoty PLNPiątek przyniósł na rynkach małe trzęsienie ziemi. Po fatalnych danych z niemieckiego przemysłu obawy o światową recesję uderzyły z pełną mocą. W efekcie widzieliśmy spadki na giełdach, tracił też złoty, choć nie tak mocno jak niektóre waluty rynków wschodzących. W najbliższych dniach inwestorzy będą chcieli upewnić się, czy najgorsze faktycznie dopiero przed nami.


Od początku tego roku na rynkach finansowych mieliśmy raczej dobre nastroje, kontrastujące często z nienajlepszymi danymi makro. Często takiej sytuacji towarzyszyło myślenie, że pogorszenie w otoczeniu makroekonomicznym jest przejściowe, podczas gdy zmiana nastawienia przez banki centralne przyniesie rynkom kolejny długi okres taniego pieniądza. Jednak piątek był bardzo jaskrawym dowodem na to, że sytuacja ekonomiczna nie ulega poprawie. W przypadku Europy doszukiwano się wielu przyczyn pogorszenia sytuacji w przemyśle, takich jak zmiany norm emisji spalin, ale taki scenariusz zakładał, że początek roku przyniesie mocniejszy wzrost. Tymczasem stało się inaczej – już styczeń i luty przyniosły pogorszenie koniunktury, zaś marzec jej załamanie. Patrząc w głąb raportu czytamy, że największym problemem jest spadek zamówień na niemiecki eksport, a to oznacza (wobec znaczenia tego eksportu na świecie) słabnący popyt z globalnej gospodarki. W efekcie ponownie wybuchły obawy o globalne spowolnienie lub nawet recesję. W piątek bardzo mocno spadały wszystkie ważniejsze indeksy giełdowe, ale wstrząsy widzieliśmy na wszystkich rynkach podatnych na zmianę sentymentu. Jednym z nich był rynek tureckiej liry, która nagle straciła ponad 5%, zmuszając bank centralny do ograniczenia płynności, ale jednocześnie pociągając wyprzedaż innych walut z rynków wschodzących. Na tym tle złoty i tak radził sobie nieźle, choć fakt, iż epicentrum problemów znajduje się za naszą zachodnią granicą nie pomaga i polska waluta wraz z euro znów traciła wobec dolara. O ile jednak sytuacja gospodarcza w Europie jest bezdyskusyjnie gorsza niż w USA, w amerykańskiej gospodarce (gdzie indeksy PMI również spadły, choć nie tak mocno) potencjał do rozczarowania jest większy, co może skutkować naprzemiennym osłabieniem się euro i dolara.

Bieżący tydzień niekoniecznie przyniesie powrót spokoju na rynki, choćby dlatego, że nierozwiązaną pozostaje kwestia Brexitu. Już wiemy, że nie dojdzie do niego w piątek, ponieważ graniczna data została przesunięta na 12 kwietnia (jest to ostatni dzień na decyzję, czy w Wielkiej Brytanii przeprowadzać wybory do Parlamentu Europejskiego). W tym tygodniu czeka nas znów seria głosowań w brytyjskim parlamencie – w środę wolne głosowania różnych opcji zgłaszanych przez posłów, w czwartek (być może) trzecia próba przegłosowania rządowego porozumienia. Jeśli udałoby się przyjąć rządową umowę, Wielka Brytania będzie mieć czas na opuszczenie Unii do 22 maja. Wydaje się to jednak mało realne, a ponieważ data 12 kwietnia nie jest zbyt odległa, sytuacja znów stanie się bardzo napięta.

Dziś w kalendarzu niemiecki indeks Ifo (10:00) oraz indeks koniunktury w rejonie Dallas (15:30). Te dane jednak nie są tak ważne jak piątkowe PMI, nie zmienią zatem raczej postrzegania sytuacji przez inwestorów. Ważniejsze będą raczej liczne wypowiedzi przedstawicieli Fed oraz to, w jakich nastrojach rozpocznie się sesja na Wall Street. O 7:40 euro kosztuje 4,2991 złotego, dolar 3,8034 złotego, frank 3,8234 złotego, zaś funt 5,099 złotego.



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here