Naga Markets



Kurs liry nadal w dół. Polski złoty wygląda na jej tle na mocną walutęProblemy z podażą nadal ciążą na europejskiej gospodarce. Pomimo dobrych wstępnych odczytów PMI, czas realizacji zamówienia poszczególne komponenty pokazuje, że nadal występują duże zatory. Lira Turecka krwawi, a przed bankiem centralnym Turcji i rządem stoi masa problemów nie do pozazdroszczenia. W USA coraz mocniej spekuluje się o szybszym tempie skupu aktywów.

Załamanie liry tureckiej postępuje. To oczywiście efekt ostatnich obniżek stóp procentowych oraz działań samego prezydenta Erdogana. W tym momencie o polityce monetarnej w Turcji decyduje głowa państwa, a sprzeciw ze strony prezesa banku centralnego może po prostu skończyć się kolejnym odwołaniem. Do dynamicznych zmian personalnych w TCMB Erdogan zdążył wszystkich już przyzwyczaić. Wpływ tego dramatycznego osłabienia liry na bilanse sektora prywatnego (gwałtowny wzrost zobowiązań walutowych) będzie prawdopodobnie na tyle silny, że rządzący nie pozwolą na kontynuację tego tempa deprecjacji dzień po dniu. Pozostawienie tego bez kontroli mogłoby skończyć się upadkiem banku. Prezydenta wczoraj spotkał się z prezesem Sahapem Kavcioglu, a następnie instytucja wydała oświadczenie, w którym wybrzmiało ostrzeżenie przez możliwą interwencją walutową. Możliwy jest scenariusz nagłych podwyżek stóp (choć to wbrew wcześniejszym słowom Erdogana), podobnie jak to miało miejsce w 2018 roku. Bank będzie mógł również zastosować miękkie kontrole kapitałowe, aby próbować oczyścić krótkie pozycje na lirze.



Ciężko sobie wyobrazić nagły wzrost kosztu pieniądza, kiedy to przed chwilą usłyszeliśmy od prezydenta, że będzie on kontynuował walkę w imię wolności gospodarczej Turcji. Powtórzył, że nie ma drogi powrotnej do wyższych stóp procentowych. Sytuacja jest arcyciekawa. Podejrzewam, że wpływ nagłych podwyżek będzie jednak krótkotrwały, a rynek może uznać to jedynie jako chwilowe odwrócenie trendu.

Wczoraj poznaliśmy wstępne dane PMI m.in. dla strefy euro. Wskaźnik dla usług urósł do 56,6 pkt. a dla przemysłu do 58,6. Liczba nowych infekcji na Starym Kontynencie ponowie dynamicznie rośnie. Zaostrzenie restrykcji w niektórych krajach nie zostało jeszcze uwzględnione w badaniach. Produkcja nadal cierpi z powodu tzw. „wąskich gardeł”. Czas realizacji zamówień jest wciąż długi, co jest argumentem za postawioną wcześniej tezą. Presja inflacyjna ze strony surowców pozostaje wysoka. Blisko 90 proc. firm jest zdania, że będzie musiało płacić więcej za półprodukty. Z kolei trzy czwarte przedsiębiorstw żąda więcej za swoje towary.

Aktualne założenia polityki monetarnej Rezerwy Federalnej, czyli powolne ograniczenie zakupów obligacji oraz pozostawienie stóp na bardzo niskim poziomie, coraz mniej pokrywają się z danymi gospodarczymi. Widzi to coraz więcej decydentów z Fed-u. Należy zwrócić szczególną uwagę na ostatnie wypowiedzi Claridy – wiceprzewodniczącego Rezerwy Federalnej – oraz gubernatora Wallera. Rynek powinien wziąć pod uwagę to, że gubernatorzy z reguły rzadziej wypowiadają się na temat prowadzonej polityki. Częściej robią to prezesi regionalni. Zatem ich wypowiedzi, jeśli już się pojawiają, nie powinny być ignorowane przez rynek. Mają one po prostu większą wagę.

Przeanalizujmy ostatnie słowa Richarda Claridy. Odniósł się on do gospodarki, mówiąc, że znajduje się ona w dobrej kondycji. Wspomniał o ryzyku inflacji. Podkreślił, że będzie bacznie przyglądał się napływającym danym i być może potrzebna będzie dyskusja na temat przyspieszenia procesu „taperingu”. Tu nie padła żadna deklaracja. Jednak tego typu sygnalizacja powinna spowodować większą czujność obserwatorów rynku. Wypowiedzi Christhopera Wallera były bardziej jednoznaczne. Jego szacunki pokazują, że gospodarka USA wykaże silny wzrost w czwartym kwartale tego roku oraz pierwszym przyszłego. W przypadku inflacji, tutaj Waller stwierdził, że obraz jej zaciemnia się. Przedstawiciel Fed sprzeciwia się jednak ignorowaniu takich przejściowych problemów. Za szybszym tempem skupu Waller opowiedział się jednoznacznie.

Fed ma dwa cele: pełne zatrudnienie i stabilność cen. W praktyce skupia się na tym, którego osiągnięcie jest zagrożone w perspektywie horyzontu prognozy. Przez wiele lat bank centralny był skupiony na tym pierwszym przez co dane CPI były niekiedy pomijane. Pandemia zachwiała poglądem, że ekspansywna polityka monetarna nie powoduje żadnych kosztów w postaci drożejących cen. Odnotowany w październiku CPI na poziomie 6,2 proc. prawdopodobnie nie jest jeszcze szczytem i zanim ujrzymy punkt przegięcia, inflacja jeszcze wzrośnie.

Na złotym obserwujemy ruch umacniający. EUR/PLN wraca do technicznego wsparcia w okolicach 4,68 – 4,6770. Tendencja aprecjacyjna trwa pomimo, że główna para walutowa znajduje się na kilkunastomiesięcznych minimach i nie widać dziś rano korekty technicznej. Jeśli jednak przed Świętem Dziękczynienia (czwartek) część inwestorów zdecyduje się na realizację zysków na dolarze,  wówczas złoty może dodatkowo zyskać.



Chcesz wrócić na stronę główną? Kliknij >>


Jesteśmy w Google News. Szukaj to co ważne i bądź na bieżąco z rynkiem! Obserwuj nas >>


Conotoxia



Obejrzyj również w Comparic24.tv:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here